napis tir Wystarczy chwila zastanowienia i już wiemy dlaczego większość ruchliwych dróg w Krakowie, jak i w innych rejonach Polski, wygląda jak utwardzona wiejska droga z pasem nieskoszonej trawy szorującej podwozie fiata 126p lub innego korporacyjnego produktu. Koleiny, tarka, poważne dziury, do tego należy dadać hałas, emisję zanieczyszczeń i wzmożony ruch na ulicach szczególnie za dnia. Czy jest wyjście z tej sytuacji?

Oczywiście, ale nie można czekać aż rynek sam je znajdzie. Interwencjonizm, w tym przypadku to prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie. I tak Warszawa powiedziała NIE dla tirów od 6.00 do 22.00 na ulicach miasta. Przepis wchodzi w życie od połowy października, aby firmy przewozowe i dostawcze, a także odbiorcy dóbr mogli się do niego dostosować.

A Kraków? Na razie cisza, ale tylko ze strony władz, bo ciężarówki nadal sztubacko warczą na nas całymi dniami i rozjeżdżają kolejne asfaltowe dywaniki. krakoff.info ma pomysł na pozbycie się 16-tonowych potworów: szybkie dokończenie obwodnicy opasającej miasto, wprowadzenie opłat za wjazd samochodem do Krakowa, rewitalizacja kolei i wewnętrzny, czysty (np. elektryczny) system pojazdów do dystrybucji towarów. Natomiast radykalny pomysł brytyjczyków na wprowadzenie osobistych kard kredytów emisji CO2, z pewnością zniechęciłby zmotoryzowaną część Krakowa do korzystania z samochodów.