plakat do filmu stroszek wernera herzoga Krążą różne legendy o tym filmie. Jedna z nich głosi, że Ian Curtis, lider legendarnej formacji Joy Division, właśnie „Stroszka” oglądał przed swoim samobójstwem. Po wielu latach od śmierci Iana Curtisa trudno rozstrzygnąć, czy to prawda. Legenda pewnie będzie trwać dalej. Mocnym atutem filmu jest Bruno S., który rewelacyjnie zagrał rolę Stroszka.

Bruno Stroszek opuszcza więzięnie. Razem z prostytutką Evą i swoim sąsiadem Scheitzem jadą do USA, do stanu Wisconsin, gdzie mieszka kuzyn Scheitza. Chcą zmienić swoje życie, a Amerykę traktują jak kuszącą wizję ziemskiego raju. Ale nawet w raju można się rozczarować. Stroszek nie potrafi się odnaleźć, wręcz gubi się w „labiryntach” współczesnej Ameryki niczym młodzi chłopcy dostarczani Minotaurowi do zjedzenia.

To wyjątkowo wstrząsający film o ludzkiej samotności. Jest w nim przynajmniej kilka scen, które na długo zostają w pamięci. „Stroszek” to w pewnym sensie metafora losów Bruno S., który był dzieckiem prostytutki i wychowywał się w więzieniach, szpitalach i poprawczakach. Jak często powtarzał Cesare Pavese, nie można uciec od przeznaczenia. Może właśnie tak naprawdę o tym jest ten porażający film?

Kino Mikro, ul. Lea 5, sobota godz. 20.45