chipsy na czerwonym krzesle

Odpowiedź pozornie sama ciśnie się na usta: naturalnie, że wiem, co jem. A teraz kolejne pytanie: czy jest to żywność naturalna, czy też mocno przetworzona ? Ta ostatnia, zdaniem krakoff.info, w większości przypadków nie zasługuje na miano żywności, a najsmutniejszy w tym wszystkim jest fakt jej powszechnej dostępności. Jak bronić się przed zalewem „śmieciowego” jedzenia tzw. junk food ? To proste, trzeba się pilnować, a najlepiej wypracować dobre zwyczaje żywieniowe.

Jak wiadomo szkoła jest miejscem szeroko rozumianej nauki. Kiedy uczęszczaliśmy do podstawówki sklepy świeciły pustymi półkami, więc pieczę nad naszą dietą sprawowali rodzice. Dziś sytuacja przedstawia się inaczej, bo pieniądz ma znacznie większą siłę nabywczą. Tylko co oferują szkolne sklepiki ? Generalnie, nic zdrowego, a ponieważ problem otyłości nie jest jeszcze tak widoczny jak w Stanach Zjednoczonych, najzwyczajniej jest on bagatelizowany. Na szczęście nie wszędzie tak jest. Na przykład łotewski parlament jako pierwszy w UE zakazał sprzedaży niezdrowej żywności w szkolnych sklepikach i automatach. W innych krajach również podejmowane są podobne inicjatywy. We Francji zabroniona jest sprzedaż chipsów i napojów gazowanych, a w Wielkiej Brytanii posiłki wydawane w szkołach muszą zawierać owoce i warzywa, natomiast czekolada jest na indeksie.

Jak wygląda sytuacja w Polsce ? Instytut Żywności i Żywienia co prawda zaleca dystrybucję zdrowych i naturalnych produktów w szkołach, ale nie przekłada się to na praktykę. A jak wiadomo dobra dieta, to wynik edukacji i dostępu do informacji. Informacji takiej jak ta, którą znaleźliśmy na ekoportalu. Naukowcy, a dokładnie chemicy analitycy alarmują, że stosowane obecnie opakowania zagrażają żywności, a tym samym naszemu zdrowiu.

Koniec umartwiania się. Czas na zdrowy lunch.

Fot. the real janelle dzięki flickr.com