podziemny parking

Z jednej strony krakoff.info cieszy fakt, iż samochody w naszym mieście „przejdą” do podziemia. Z drugiej jednak jesteśmy pełni obaw, że nowa „kopalnia” samochodów – podziemny, dwupoziomowy parking dla 600 aut na placu Na Groblach – przyczyni się do pogorszenia trudnej już sytuacji na ciasnych i zakorkowancyh ulicach Krakowa. Tego typu inwestycja z pewnością nie przyczyni się do poprawy jakości powietrza w mieście. Pociesza nas jedynie w tej sprawie to, iż Kraków nie zapłaci za budowę.

Podpisana w piątek w imieniu miasta przez wiceprezydenta Tadeusza Trzmiela umowa, to właściwie koncesja dla firmy Ascan na budowę, a także prawo do użytkowania parkingu przez 70 lat. W zamian hiszpański developer zobowiązał się zainwestować 62,7 mln zł, czyli wykopać dół, następnie odtworzyć istniejące obecnie na placu boiska sportowe, wyremontować wszystkie ulice i chodniki wokół placu, a także płacić miastu podatek od nieruchomości. Rozpoczęcie budowy przewidziane jest na jesień przyszłego roku, a oddanie do użytku na koniec 2009 roku.

Wróćmy jednak do uzasadnienia obaw jakie budzi w nas ta inwestycja. Nowe miejsca parkingowe, podobnie jak poszerzanie ulic, zachęca, przyciąga w dane miejsce więcej samochodów, a co za tym idzie więcej trujących wyziewów. Bardzo trafnie nakreślił problem jeden z czytelników GW:

„rozumiem, ze otwory wentylacyjne wywiewajace na powierzchnie spaliny będą sluzyly gimnazjalistom za slupy bramkowe, a zapach spalin sie z nich wydobywajacy zastapi dzieciakom wąchanie kleju w toaletach”

W Sanoku na przykład, mieszkańcy oprotestowali pomysł budowy parkingu w centrum miasta. A w Krakowie? Naszym zdaniem Kraków rzeczywiście potrzebuje system parkingów, ale na obrzeżach miasta, gdzie byłyby również pobierane, wyższe niż za pozostwienie pojazdu, opłaty za wjazd do miasta. Takie parkingi połączone ze sprawną i szybką komunikacją zbiorową oraz tanią do zbudowania siecią ścieżek rowerowych, z pewnością poprawiłyby jakość życia w Krakowie.

foto:by sa Roby Ferrari dzięki flickr.com