znak swietlny neon hard rock cafe Wielkomiejskość Krakowa zaczyna być coraz bardziej widoczna. Niestety na razie nasze miasto jest na etapie „zachłyśnięcia się” bliskością Europy Zachodniej. Tak bardzo chcemy dogonić najbogatszych w EU, że bezkrytycznie przejmujemy wykreowany przez ponadnarodowe korporacje styl życia. Najważniejsza staje się konsumpcja dóbr, które w znakomitej większości wyprodukowano w sweatshopach – fabrykach współczesnego niewolnictwa, czyli zakładach zmuszających do wielogodzinnej pracy za wynagrodzenie nie dające szans na normalną egzystencję.

Dlatego bardzo sceptycznie przyjmuję wiadomości o tym, iż kolejna tzw. renomowana marka wkracza na polski rynek. W Krakowie Hard Rock Cafe chce wejść na Rynek Główny lub najdalej 50 m od niego. Dodatkowo „sieciówka” ma bardzo wygurowane wymagania lokalowe, którego powierzchnia wynosić powinna conajmniej 1000 m kwadratowych. Mając na uwadze kwotę jaką właściciel zazwyczaj wydaje na uruchomienie jednego lokalu, od 2,5 do 4 mln euro, zastanawiam się do jakiej grupy skierowane jest to miejsce. Jedno jest pewne, do ludzi zamożnych, ale na pewno nie bogatych. Mam tu na myśli bogadztwo wiedzy i świadomości tego, że kupując w małych sklepach lokalne produkty, wspieram społeczność, której jestem częścią, po prostu wspieram siebie.

foto:by-nc Neil T dzięki flickr.com