bingo

Trzech Polaków, a opnii na dany temat cztery. Nic więc dziwnego, że dopiero po bardzo burzliwej dyskusji krakowscy radni pozytywnie zaopiniowali propozycję otworzenia salonu bingo przy ul. Grodzkiej. Ostateczną decyzję podejmie jednak minister finansów.

Wymianę argumentów cytuję za Gazetą Krakowską:

- Salon bingo mógłby przeszkadzać mieszkańcom – stwierdził Stanisław Zięba (PO).
- Rozumiem, że tradycje bingo są w Krakowie wieloletnie, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego salon ma działać w samym centrum miasta, gdzie jest strefa ograniczonego ruchu, nie ma ani dojazdu, ani parkingu – poparł go klubowy kolega, Grzegorz Stawowy.
Salonu bingo bronił Zygmunt Włodarczyk z komitetu prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego.
- W salonach bingo nie podaje się napojów alkoholowych, zaś jedyny odgłos, który tam się wydaje, to okrzyk „bingo”, jeżeli ktoś ma akurat bingo – stwierdził.
Zdania Włodarczyka w kwestii napojów wyskokowych nie podzielił Bartłomiej Kocurek z PO.
- W bingo alkohol się podaje, ale przecież na ul. Grodzkiej jest wiele takich punktów – powiedział. – A ten salon oznacza nowe miejsca pracy – dodał.
- Salony bingo są raczej wyciszane, bo klienci muszą się skupić na grze – bronił lokalu Tadeusz Czarny, dyrektor magistrackiego wydziału spraw administracyjnych.

foto:by sa vcheregati dzięki flickr.com