Festiwal Recyklingu – podsumowanie
W niedziele 18 maja na Błoniach zakończył się 5. Festiwal Recyklingu w Krakowie. Niestety impreza ta miała więcej wspólnego z jarmarkiem niż festiwalem, a recykling obchodziła bardzo szerokim łukiem. Zacznę od tego, że formuła przedsięwzięcia mającego zachęcać do selektywnej zbiórki odpadów, w mieście którego każdy mieszkaniec produkuje ich rocznie blisko 280 kg, nie tyle zestarzała się, co wręcz zubożała. Konkursy dla dzieci i młodzieży, czy koncerty pop gwiazdek, pokaz laserów i sztucznych ogni nijak mają się do ideii recyklingu. Recyklingu, który zdawał się już nie obowiązywać na alejce z jarmarcznymi straganami oferującymi plastikowe lub podane na plastiku “atrakcje”. Produkowane w tym ciągu stoisk odpady trafiały do zwykłych pojemników. Czyżby urzędnikom zabrakło wyobraźni?
I jeszcze kilka słów o głównej atrakcji jarmarku, czyli zbudowanej z 80 tys. nowych szklanych butelek oraz 6,3 tys. nowych luksferów imitacji Bramy Floriańskiej. Wystarczy sprawdzić jak definiuje recykling wikipedia, aby zrozumieć dlaczego krytykuję zadowolonych z siebie urzędników odpowiedzialnych za jarmark.
Recykling to jedna z kompleksowych metod ochrony środowiska naturalnego. Jej celem jest ograniczenie zużycia surowców naturalnych oraz zmniejszenie ilości odpadów
- czytam na wikipedii.
Niestety na Błoniach złamano te podstawowe zasady. Brama Floriańska powinna była powstać ze zużytych butelek lub słoików przyniesionych odpowiednio wczesniej przez mieszkańców. W ten sposób krakowianie czynnie uczestniczyliby w jej budowie, dostrzegając jednocześnie jak łatwo odpad może stać się surowcem. A tak, ku wątpliwej uciesze gapiów, zmarnowano ponad 80 tys. sztuk cennego surowca. Poza tym zamiast wesołego miasteczka można było zaprosić artystów do pokazania instalacji wykonanych z odpadów, które coraz częściej wystawiane są w galeriach na całym świecie. Wtedy byłby to prawdziwy Festiwal Recyklingu, a nie zafundowany z naszych pieniędzy kiepski jarmark.























jestem zaskoczony, ale pozytywnie. nigdy nie popatrzylem na te impreze w ten sposob, ze mozna, powinno sie ja organizowac inaczej. a instalacje prawdziwych artystow tworzacych sztuke z odpadow na pewno bylyby prawdziwa atrakcja
CO do surowca na Błoniach nie ma autor racji. Nie można wybodować taiej konstrucji z przypadkowych butelek.. .
Aby budowla trzymała sie kupy musi zostać zbudowana z konretnyego typu butelek oraz konkretnej wielkości.
Ciekawe jak Pan sobie wyobraża przygotowanie tych kilkudziesięciu tysięcy sztuk przyniesionych opakowań do budowy? Kto je umyje.
Butelka to nie cegła lub kamień z których ma powstać kawałek przypadkowego muru.
Co do pozostałej części się zgadzam – Festiwal to impreza PRowa i zadymiasta promująca miasto nie zaś reckling.
z jednolitym surowcem mozna sobie poradzic w sposob nastepujacy. oglasza sie, ze potrzebnych jest tyle a tyle np. konkretnych sloikow 300 ml oczywiscie umytych. wiekszosc dzemow jest w nie pokowana. a poza tym budowanie tego rodzau konstrukcji nie jest przeciez wpisane w statut tej imprezy, wiec zawsze mozna poprosic ludzi o surowiec, a artystow o jego tworcze wykorzystanie.
[...] Caravel wprowadza w życie same komunikacyjne buble. Najlepiej magistratowi wychodzą edukacyjne eko-jarmarki. :: Daj znać innym [...]
[...] to już przy okazji wcześniejszych edycji. Jeszcze w 2007 roku do budowy Bramy Floriańskiej użyto 80 tys. NOWYCH szklanych butelek. Rok później na szczęście wycofano się już z marnowania surowców, ale w zamian urzędnicy [...]