zolte taksowki na piatej alei nyc

Zmiany w branży taksówkowej w Krakowie, których chcą radni miejscy, nie dotyczą na razie ujednolicenia koloru czy też modelu samochodu. Zmiany te, to propozycja zniesienia limitu cen i zwiększenie liczby licencji. Jak się okazuje, aby zostać taksówkarzem, nie wystarcza zdanie egzaminu z topografii miasta, trzeba jeszcze czekać, aż z pracy zrezygnuje jakiś kierowca. Stąd pomysł radnych na całkowite uwolnienie rynku, informuje Gazeta Krakowska. W tym celu przegłosowali nawet rezolucję do posłów i senatorów o zlikwidowanie zapisu w Ustawie o transporcie drogowym dotyczącym licencji na taksówkę.

Biurokratyczne regulowanie stawek jest anachronizmem z poprzedniej epoki i nie przystaje do wolnego rynku w wolnej Polsce. Uwolnienie rynku spowoduje zwiększenie liczby taksówek jeżdżących po Krakowie. W wyniku konkurencji usługi taksówkarskie będą i lepsze, i tańsze – nie tak jak teraz, kiedy na samóchod trzeba czekać kilkanaście minut, a taksówkarze nie chcą przyjmować wezwań z peryferiów miasta

- przekonywał podczas sesji rady miejskiej Paweł Sularz.

Taksówkarze są podzieleni. Jedni boją się zwiększenia liczby licencji w obawie przed większą konkurencją, a przez to mniejszą ilością klientów. Drudzy są zdania, że taksówkarz to wolny zawód i każdy kto zda egzamin ze znajomości miasta, powinien móc go uprawiać.

foto:by nc Talayeh dzięki flickr.com