kraków europejski tydzień zrównoważnonego transportu W tym roku Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu obchodzony jest pod pobożnym hasłem „ulice dla ludzi”. Najsmutniejsze w krakowskim celebrowaniu tej kampanii jest to, że nawet jej organizator – Urząd Miasta Krakowa, nie wierzy w jej powodzenie. A jeśli jestem w błędzie i jednak wierzy, to z pewnością poza działaniami pseudo-PR’owymi, nie robi nic.

Celem kampanii jest bezpośrednie zaangażowanie obywateli w działania związane z ochroną środowiska. Rezygnacja z korzystania z własnego samochodu na rzecz transportu zbiorowego. Mniej samochodów na ulicach miast to mniejsze korki, a przede wszystkim mniej emisji toksycznych gazów i hałasu

- czytam w oficjalnym komunikacie UMK, za którym w podobnym, pochwalnym tonie piszą gazety: Wyborcza i Krakowska.

Tegoroczna akcja skierowana jest właściwie do dzieci i młodzieży, bo jak wiadomo, to ta grupa najchętniej dojeżdża do pracy samochodem. Metody perswazji, czy też edukacji w zakresie odpowiedzialnego transportu, jakimi posługuje się UMK, nie należą do zbyt wyszukanych. Nikt mi nie wmówi, że stworzenie tej listy było trudne: zwiedzanie Muzeum Inżynierii Miejskiej, gry i zabawy, konkursy plastyczne oraz możliwość uzyskania karty rowerowej.

Jednak największą farsą i zarazem kpiną zarówno z lojalnych klientów MPK, jak i wszystkich rowerzystów, jest zamykający Tydzień Zrównoważonego Transportu – pomysł UMK na Dzień bez Samochodu (22 września). Zaplanowano darmowe przejazdy środkami komunikacji miejskiej, ale tylko na podstawie dowodu rejestracyjnego. Ma to być metoda badania rynku, bo magistrat poprzez jednoczesne wzmożone kontrole biletów, chce się dowiedzieć ile osób skorzysta z quasi-promocji.

Najlepiej zdaje się prezentować mający trwać do 1 stycznia 2008 r. program lojalnościowy „Gadżety za bilety”, oczywiście skasowane. Szkoda tylko, że strona projektu Civitas Caravel, która wg oficjalnego komunikatu powinna dostarczyć każdemu zainteresowanemu szczegółowych informacji o nagrodach oraz regulamin programu, takiej treści na chwilę obecną nie zawiera. Wiem, czepiam się, a przecież to tylko mała urzędnicza niedoróbka. Tyle tylko, że ja mam ich już serdecznie dosyć.