
W pierwszy majowy weekend 2008 roku w Krakowie wystartuje 1. Cracow Screen Festival, podczas którego na dwóch scenach wystąpi 18 polskich i 6 zagranicznych wykonawców. To nie wszystko, będą 2 sceny w różnych miejscach miasta, dlatego publiczność (grupa docelowa 18 – 35 lat) ma się wielokrotnie w ciągu jednego wieczoru przemieszczać pomiędzy placami. W grę wchodzą Rynek Główny, Małym Rynek, być może plac Szczepański lub Wolnica.
Nazwa festiwalu zobowiązuje, będą więc podczas CSF wizualizacje na gmachach, kamienicach i ekranach, a tzw. wideografie pojawią się nawet na bankomatach i ekranach telewizorów w centrach handlowych.
Kraków ma zamienić się w jeden wielki muzyczny ekran
- mówi dla Gazety Wyborczej Krzysztof Głuchowski, współorganizator CSF.
Założenia imprezy, która ma otwierać sezon festiwalowy w Polsce, brzmią naprawdę bardzo zachęcająco. Zastanawia jednak fakt, dlaczego w nazwie przedsięwzięcia mającego przyciągnąć również zagraniczną publiczność, nadal użyta została już nieoficjalna anglojęzyczna pisownia Cracow. Miasto ustaliło przecież, że w świecie promowany będzie po prostu Krakow, co znakomicie czyni pogardzana przez niektórych Wikipedia.
foto:
watz