
Czytając tekst Gdzie te pieniądze na ścieżki rowerowe w Gazecie Wyborczej uśmiałem się. Niestety był to raczej śmiech przez łzy, bo kwota 130 tys. PLN przewidziana przez krakowskich urzędników na inwestycje w trasy rowerowe w 2008 roku, to wielka kpina.
Z jednej strony UMK mydli oczy programem Civitas Caravel, w ramach którego planowana jest quasi-sieć wypożyczalni miejskich rowerów, a z drugiej strony, magistrat pluje cyklistom prosto w twarz przeznaczając na inwestycje rowerowe tak żałośnie małą sumę.
GW porównuje wydatki Krakowa na jendośladowy cel z innymi polskimi miastami. Najlepiej wypada w tym zestawieniu oczywiście Gdańsk, który zapewne niedługo będzie zbierał plon swych milionowych inwestycji w drogi rowerowe. Warszawa, wydająca na ścieżki 4 mln PLN, choć hojniejsza od Krakowa, to przy jej wielkości, nadal będzie cierpieć na samochodowe zaparcia.
Na pocieszenie krakowscy cykliści dostali od klubu PO marchewkę w postaci wartej 2 mln PLN poprawki do budżetu. Nie wiadomo jedak czy poprawka zostanie zaakceptowana.
foto:
raysto
