
Strażnik miejski ma prawo i obowiązek m.in. nakładać mandaty za różnego rodzaju wykroczenia. Od wczoraj lista możliwych naruszeń przepisów jest dłuższa o jeden przypadek – palenie papierosa na obszarze przystanku. Zakaz obowiązuje, naklejki na większości przystanków już są, a SM, aż ciśnie się na usta, jak zwykle nie pamięta o swoich obowiązkach, czego dowiódł jeden z reporterów Gazety Wyborczej.
Ponoć wczoraj nie wszyscy strażnicy byli świadomi nowego przepisu, o którym sama SM informuje na stronie internetowej. Dziś na porannej odprawie, wg zapewnień rzeczniczki, każdy funkcjonariusz miał usłyszeć o wprowadzeniu zakazu palenia na przystankach.
Czym jeszcze może i powinien zajmować się strażnik miejski? Strażnik na służbie ma prawo:
- udzielać pouczeń,
- legitymować obywateli – w uzasadnionych przypadkach,
- zatrzymywać osoby stwarzające zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi (lub mienia) i doprowadzać je na policję,
- nakładać mandaty za różnego rodzaju wykroczenia,
- kierować do sądu wnioski o ukaranie,
- odholowywać lub unieruchamiać (przy pomocy blokady na koła) samochody w przypadkach, gdy doszło do złamania przepisów o ruchu drogowym,
- obserwować i rejestrować (np. przy pomocy kamery) różne zdarzenia w miejscach publicznych,
- stosować tzw. środki przymusu bezpośredniego wobec osób agresywnych, stwarzających zagrożenie dla siebie i innych, stawiających opór itp.; w takich przypadkach strażnikowi wolno użyć siły fizycznej (chwyty obezwładniające, różne techniki obrony), kajdanek, pałek obronnych, paralizatorów elektrycznych, ręcznych miotaczy gazu i wreszcie psów obronnych.
O prawach i obowiązkach strażników miejskich przypominał Dziennik Polski.
foto:
mjaniec

8 comments
cc says:
lut 15, 2008
Zapomniales o jednym: strazniczek miejski ma prawo sie osmieszac :)
Marek says:
lut 16, 2008
Zajęcia strażnika miejskiego z komentarzem.
1. Udzielać pouczeń. (Najpierw pouczyć siebie).
2. Legitymować obywateli – w uzasadnionych przypadkach. (Tylko takich, którzy nie są groźni).
3. Zatrzymywać osoby stwarzające zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi (lub mienia) i doprowadzać je na policję,
nakładać mandaty za różnego rodzaju wykroczenia. (Tu, brak udziału strażników, z obawy przed agresją na nich samych).
4. Kierować do sądu wnioski o ukaranie,
odholowywać lub unieruchamiać (przy pomocy blokady na koła) samochody w przypadkach, gdy doszło do złamania przepisów o ruchu drogowym. (Ten punkt jest najbardziej ulubionym zajęciem, gdyż brak kontaktu i zagrożenia ze strony karanych).
5. Obserwować i rejestrować (np. przy pomocy kamery) różne zdarzenia w miejscach publicznych. (Ten punkt, to kolejne ulubione zajęcie, gdyż brak kontaktu bezpośredniego, a i zajęcie bezpieczne).
6. Stosować tzw. środki przymusu bezpośredniego wobec osób agresywnych, stwarzających zagrożenie dla siebie i innych, stawiających opór itp.; w takich przypadkach strażnikowi wolno użyć siły fizycznej (chwyty obezwładniające, różne techniki obrony), kajdanek, pałek obronnych, paralizatorów elektrycznych, ręcznych miotaczy gazu i wreszcie psów obronnych. (Jeszcze się nie spotkałem z takim przypadkiem, by strażnik brał czynny udział w akcji. Nawet „ławkowe” lumpy, które śpią w centrum miasta, są dla nich zagrożeniem).
Strażnicy unikają miejsc konfliktowych, w których musiałoby dojść do bezpośredniego kontaktu ze złoczyńcą. Najlepiej wychodzi im wlepianie mandatów osobom starszym, np. za handel na chodniku, brak smyczy, czy kagańca, chwilowy parking w miejscu zakazanym i podobne zdarzenia, które nie wymagają użycia siły. Najbardziej ulubionym zajęciem jest jednak wożenie się w swoich samochodach i oglądanie życia z pozycji fotela pasażera. Na moim, odległym od miasta osiedlu, jeszcze nie widziałem pieszego strażnika, który chodziłby po osiedlu, klatkach schodowych, sprawdzającego, co dzieje się za tym murem? Natomiast tu kwitnie drugi, ciemny świat, libacje na klatkach schodowych, toalety w windach, a zgłaszane uwagi do straży są ignorowane, lub nie sposób się do nich dodzwonić. Tak więc funkcję strażnika miejskiego uważam za bezcelową, bo karanie nie tych co trzeba, tylko utrudnia życie. Krótko reasumując, strażnik miejski to stwór o życiu dziennym, leniwy, strachliwy i nieobecny w miejscach szczególnie niebezpiecznych, innymi słowy, „pasożyt”.
Janusz says:
lut 17, 2008
Heh… jakieś trzy lata temu w lecie, upalnym lecie, siedziałem sobie w parku i popijałem zimne piwo, zupełnie nie wiedząc o obowiązującym zakazie spożywania w miejscu publicznym. Fakt, mój błąd. Nieznajomość prawa niczego nie tłumaczy. Podeszło dwóch młodziutkich „strażników” i zapłaciłem równe 100 zł. W blankiecie wpisana była nawet nazwa piwa. Do dzisiaj pamietam nazwisko tego młokosa w mundurze, który „wychował” mnie w trzeźwości. Nie mam nawet pretensji o całe zajście – w końcu złamałem prawo. Mam natomiast pretensje o to, że wielokrotnie widziałem jak straż miejska udawała, że nie widzi jak banda dresów zaczepia przechodniów albo zbiorowo i publicznie pije alkohol. Nie sztuką jest ukarać jednego, normalnego faceta ale wychować w trzeźwości kilku osiłków to już jest problem. Moim prywatnym zdaniem straż miejska to kpina. KPINA! Zbieranina tchórzów, którzy umykają czym prędzej, gdy widzą potencjalną „zadymę”. Jako obywatel Krakowa nie czuję się bezpiecznie, gdy widzę jak dwóch rosłych młodzieńców w mundurach umyka w pospiechu widząc kilku podpitych i zaczepnych wyrostków.
Marek says:
lut 17, 2008
Kolego Januszu. Święte słowa! Wszyscy to widzimy na codzień. Tyle zmarnowanej kasy mogłaby dostać policja, by działać właściwie.
Tomek says:
maj 14, 2008
Wszyscy mają prawo się ośmieszać! Ty również Marku! Mało tego, niektórzy podczas ośmieszania się ujawniają fakt bycia bezczelnym!
Bestus says:
maj 10, 2010
Tomek to chyba strażnik, powinienem raczej napisać „strasznik”, a bezczelność to buta „straszników”, którzy są chętni do łapania dziadków z piwkiem i karania za postój na zakazie, bo za zasadną społecznie interwencję można by w ryj dostać od prawdziwego rozbójnika a dziadziuś zapłaci i jeszcze przeprosi. Ego pustogłowia rośnie?
Co Tomek ośmieszysz się czymś jeszcze czy ze złości wlepisz wyższy mandat?
marcin wójcik says:
maj 11, 2010
@Bestus
nie można mieć pretensji do strażników, że są chętni do łapania spożywających alkohol w miejscach publicznych, czy też parkujących na zakazie lub na zieleńcu. to właśnie należy do obowiązków sm. ja równiż często irytuję się, jak strażnicy odmawiają podjęcia interwencji i nadal jestem za rozwiazaniem tej służby. ale skoro jako obywatel nie bardzo mam wpływ by tak się stało, to może należałoby pomyśleć jak obywatelsko zmotywować strażników do rzetelnego wypełniania swoich obowiązków.
Aleksandra says:
sty 21, 2012
co do Janusza!!piłeś więc schyl glowe i przyznaj się do winy…jest prawo a nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania….być może widziałeś patrol, który nie zareagował a ja znam strażników co w sytuacji podpitych dresów reagują i wzywają patrol policji bo to logiczne cieciu że w dwójkę czasem jest ciężko walczyć z podpitą głupotą co nie myślą zanim coś zrobią…a moim zdanie to straż miejska powinna mieć więcej przywilejów bo często robią to co policja a są bardziej ograniczeni w posiadanym wyposażeniu…łatwo jest kurna oceniać..pogadamy jak staniesz z kilkoma dresami na solówkę weź pałkę, tonfę i dawaj..powodzenia:))