Horror czy terror parkingowy?

16 06 2008 ::

skladany rower Największą bolączką Krakowa są problemy związane z mobilnością. Duża część społeczeństwa uwierzyła, że najlepszy w mieście jest samochód i tylko nim dojeżdża do pracy. Ta sama grupa twierdzi, iż nie korzysta z komunikacji zbiorowej, bo ta podobno śmierdzi i jest niepunktualna oraz zbyt wolna. A że pomimo wiecznego narzekania na ceny benzyny i zarobki, wszyscy, nawet tzw. szeregowi pracownicy wielu firm, w międzyczasie zaczęli więcej zarabiać i podobno stać ich na samochody.

Nie stać ich natomiast na prawdziwe koszty związane z użytkowaniem auta, szczególnie w mieście. Najlepszym dowodem jest opisywany w Gazecie Wyborczej horror parkingowy w Bronowicach. Dzielnica bardzo szybko wyrasta na krakowskie centrum biznesu, gdzie tylko w trzech biurowcach Galileo, Newton i Edison pracuje obecnie ponad 2 tys. ludzi. Inwestor zapewnił 556 miejsc parkingowych. Ta liczba nie satysfakcjonuje pracowników niższego szczebla, którzy czują się zmuszani do zostawiania samochodów na każdym wolnym skrawku przestrzeni.

Desperacja kierowców jest tak olbrzymia, że nie dostrzegają oni rozwiązań najtańszych i najprostszych, niejako wymuszając na władzach inwestowanie w imię źle pojętego rozwoju. I tak, sytuacja zamiast się poprawiać, systematycznie się pogarsza. Wszystko przez to, że krakowianie nie przywykli do płacenia za miejsce postoju ich auta w pobliżu miejsca pracy. Dlatego stwierdzenie Zbigniewa Ziobrowskiego z Instytutu Rozwoju Miasta, że:

przede wszystkim władze Krakowa powinny postawić takie warunki inwestorowi, by wytyczył odpowiednią liczbę miejsc. Jeśli urzędnicy się zagapili, to jedyne co im teraz zostaje, to budowa nowych parkingów, ale już za publiczne pieniądze

- jest wyrazem terroru parkingowego.

Przy obecnej liczbie 556 miejsc parkingowych i prawie idealnym “napełnieniu” samochodów, które wpłynęłoby pozytywnie na zacieśnienie znajomości pomiędzy pracownikami, problem z zaparkowaniem auta byłby minimalny. Zmniejszyłyby się również indywidualne wydatki na dojazd.

Carpooling to niestety rozwiązanie dla większości zmotoryzowanych krakowian mających problem z podwożeniem znajomych, nie do przyjęcia. Jednocześnie gardzą transportem zbiorowym, bo ten w ich ocenie śmierdzi oraz wolno i niepunktualnie kursuje. A dlaczego tak jest? Bo miasto nieustannie ładuje pieniądze w infrastrukturę samochodową i jedynie przy okazji remontuje torowiska, zamiast budować nowe.

Cierpiącym pracownikom Bronowic – krakowskiego city, proponuję wziąć przykład z białych kołnierzyków innych europejskich miast. Tam rower nie jest utożsamiany z niskim statusem społecznym, to raczej świadectwo odpowiedzialności i troski o środowisko oraz tkankę miejską.

Sezon letni to najlepszy okres by przemyśleć zakup np. składanego lekkiego roweru lub namówić do tego swojego pracodawcę. Bo rowerem, który bez przeszkód można zabrać do tramwaju, przejażdżka np. z Cichego Kącika byłaby 10-minutowym relaksem, niedocenianą alternatywą do nerwówki przy szukaniu miejsca do zaparkowania.

foto:by infrarad

Subskrybuj RSS


Komentarze

  1. brocha :: 16 06 2008

    Marcin zgoda, ale prawda, też jest taka, że jeśli nie poprawi się jakość usług mpk to guzik będzie z ograniczenia ruchu samochodowego. Zatłoczone ponad miare autobusy i tramwaje są problemem.

  2. marcin wójcik :: 16 06 2008

    Brocha. O tłoku w tramwaju tylko słyszałem, a ostatni raz doświadczyłem go w czasach studenckich. Ostatnio korzystałem z komunikacji w sezonie zimowym i prawie zawsze miałem miejsce siedzące. Jechałem do pracy na 9, być może dlatego w tramwajach już nie było ścisku, o którym każdy mówi. Wiem, że są linie niemal zawsze zatłoczone, ale nic się nie zmieni na lepsze, jeśli strumień pieniędzy będzie skierowany prawie wyłącznie na inwestycje dorgowe.
    Dlatego wciąż nie ma kolei aglomeracyjnej i szybkieg tramwaju.

    a w tekście chciałem pokazać, że zamiast narzekać, można podjąc działania, które likwidują problem i powody do lamentu

  3. smif :: 17 06 2008

    A ja uwazam ze trzeba zmienic przepisy i ABSOLUTNIE zakazac parkowania na chodnikach. Wtedy pieszym bedzie wygodnie (a rowerzysci nie beda sie martwic ze w ich zaparkowany przy znaku drogowym rower ktos walnie) a kierowcy przesiada sie w komunikacje miejska (zmniejszenie miejsc parkingowych.)

  4. smif :: 17 06 2008

    A co do carpoolingu (bo dopisales to chyba) to taka mamy narodowa mentalnosc. “Nie poto ciezko pracowalem na samochod zeby tego Kowalskiego podwozic. Jak go NIE STAC to jego problem.” :(

  5. marcin wójcik :: 17 06 2008

    Zakaz parkowania na chodnikach byłby zbawienny dla pieszych. Znacząco uległa by poprawie jakość chodników, tzn. nie byłyby one natychmiast niszczone – plamy oleju i wygniatanie. ograniczenie miejsc parkingowych, szczegolnie w centrum, zmniejszyloby w nim ruch samochodowy.

    a tak wielu kierowców po prostu bezczelnie wpycha sie do centrum, zastawia chodniki i jeszcze narzeka, że nie ma najlepiej darmowych parkingów podziemnych.

    Za wygodę jeżdżenia samochodem powinny być opłaty dodatkowe na rzecz miasta, bo jak widzę rosnące ceny paliwa nie działają.

  6. Paweł :: 17 06 2008

    Marcin, mówisz, że nie ma tłoku w komunikacji publicznej.

    Spróbuj dojeżdżać z Czyżyn do Zabierzowa, tak, żeby być na 8:00 w KBP. W tramwaju do Dworca okropny ścisk; w pociągu do Zabierzowa, ogromna ilość stojących ludzi.

    Dodaj do tego, że komunikacją publiczną wcale nie jest szybciej (przynajmniej na tej trasie); musisz się przesiadać; i jest tylko nieznacznie taniej (miesięczny MPK + miesięczny regionalny PKP) – samochód jest wygodnym rozwiązaniem

  7. marcin wójcik :: 17 06 2008

    @Paweł

    Wierze Ci, że o tej godzinie w komunikacji nie ma wolnych miejsc. Najwidoczniej należę do szczęśliwców podróżujących w takich porach i na takich liniach, że mi się udaje.

    Przesiadki to rzecz jak najbardziej normalna w transporcie zbiorowym. nawet gdyby było metro nie da się tak zorganizować tras, by wszystkim dogodzić. bez przesiadek to tylko rowerem lub niestety samochodem.

    Co do Twojej trasy z Czyżyn do Zabierzowa. Od 1 marca pociągami osobowymi na tej trasie można jeździć w ramach jednego biletu aglomeracyjnego, więc jest jeszcze taniej niż rozwiązanie, o którym piszesz.

  8. Zyx :: 17 06 2008

    Pomimo posiadania auta, na co dzień korzystam z komunikacji publicznej. Po prostu zaparkowanie w 95% centrum to horror i bez wyraźnego powodu się tam nie pcham. Samo ograniczenie liczby miejsc niewiele da – potrzebna jest dodatkowa kampania społeczno-reklamowa, gdyż tylko w ten sposób da się dotrzeć do wszystkich odbiorców.

    Stan taboru krakowskiego wyróżnia się na tle Polski. Z autobusów jedynie stare Scanie wyglądają masakrycznie (woda w oknach – !?!), natomiast wszystkim nowszym jeździ się całkiem komfortowo. Natomiast na części linii bardzo szwankuje punktualność. Z tramwajami raczej problemów nie ma, lecz autobusy jeżdżą różnie. Ostatnio się z nimi postanowiłem na czas jakiś rozstać, gdy moja główna linia dojazdowa na uczelnię zaczęła wykręcać dziwne numery. A to autobus w ogóle nie przyjeżdża, a to ma 20-minutowe spóźnienie…

    Przesiadki to fajna sprawa pod warunkiem, że ma się bilet czasowy i mniej więcej się orientuje w tym, jakie są trasy poszczególnych linii. Do tramwajów w ogóle się już nie przejmuję godzinami odjazdu. Jeśli jeden mi odjedzie, to wsiadam w kolejny, podjeżdżam kawałek, łapię kolejny. Czasem niestety szwankuje synchronizacja, co widać na przykładzie dworca towarowego, gdy skrócili dwunastkę. Miałem tak kilka razy, że dwunastka wyjechała na trasę tuż przed “moim” tramwajem, przez co mogłem już tylko pomarzyć o przesiadce do niej. To działa też w drugą stronę. Dwunastka wjeżdża na pętlę równo z innym tramwajem, lecz jego motorniczy nie raczy specjalnie czekać na pasażerów przesiadających się.

  9. marcin wójcik :: 17 06 2008

    @Zyx

    proponuję ostatni akapit twojej wypowiedzi podesłać do MPK i do rzecznika, by dać mu szansę wypowiedzenia się w tej kwestii.

  10. smif :: 17 06 2008

    A propo rowerow i ostatniego glosnego “skandalu” rowerowego na Grodzkiej.
    Dzis zrobilem sobie maly detour zeby to zobaczyc i jest to faktycznie sytuacja absurdalna jak z Misia czy Dnia Swira.
    Co wiecej jezdnia jest ta tyle szeroka ze zmiesci sie: pas zaparkowanych aut, przejazd dla aut, kontrapas, pas zaparkowanych aut (w zatoce). Oczywiscie Marcin Ha rwalby sobie wlosy z glowy, ze tam za ciasno, ale i tak tam nikt szybko nie jezdzi a tym bardziej szybko nie wyjezdza z miejsc parkingowych.

    A tak swoja droga to na grodzkiej pod wawelem wystarczylby znak zakaz wjazdu, “nie dotyczy rowerow”, jak tutaj. W sredniowieczu nie bylo bike lanes..

  11. marcin ha :: 17 06 2008

    Do smifa: chyba się nie znamy. W każdym razie ja nie potrzebuję podpowiadacza, który wie lepiej kiedy bym sobie rwał włosy z głowy i dlaczego.

    Zgodnie z audytem rowerowym (notabene gdzie jest teraz pan rzecznik KZK Bartlewicz, który sie tu upierał, że wszystko włącznie z audytem jest pod kontrolą?) od samego początku kontrapas rowerowy miał pozostać w jezdni ul. Grodzkiej. Z kilku różnych powodów, nie tylko z powodu braku lub nadmiaru miejsca.

  12. Elenoir :: 17 06 2008

    Stan środków komunikacji miejskiej jest bardzo zróżnicowany. Na mojej trasie poruszam się akurat głównie bombardierami, co zimą jest zaletą, ale w upalne lato to już tak średnio. Ale zdarzają się i starsze tramwaje, gdzie np. nie siadam, nawet jeśli jest wolne miejsce, bo materiał na siedzeniach wygląda tragicznie – nie chodzi o dziury, chodzi o brud i plamy! Kiedy temperatura jest wysoka podróż zatłoczonym tramwajem czy autobusem to dramat. Znajoma opowiadała, że na trasie, którą jeździ (nie pamiętam numeru) regularnie zdarzają się latem omdlenia. Nie dziwię się, że wiele osób wybiera klimatyzowany samochód, choćby nawet czas dojazdu był przez to dłuższy.

  13. smif = staszek baranski :: 17 06 2008

    @ Marcin Ha:
    Spokojnie! Zwrocilem tylko uwage na to, ze jestes zawsze bardzo precyzyjny jesli chodzi o stosowanie sie do standardow infrastruktury rowerowej – i dobrze! Tyle ze w tym miejscu (jesli ma byc zatoka parkingowa) to nie ma ani miejsca ani potrzeby (powolny, niewielki ruch).
    Jakkolwiek, “sciezka rowerowa” na grodzkiej to kuriozum.

    A co do zatoki parkingowej to patrzac na pobliska ul. poselska (w godzinach pracy magistratu) mozna jedynie wywnioskowac, ze ten buduje sobie parking dla uzednikow na ul. grodzkiej.

  14. JarMark :: 18 06 2008

    PARKOWANIE POJAZDÓW NA CHODNIKACH.
    Na znacznej ilości ulic obowiązują zakazy zatrzymywania się (wyrażone znakami pionowymi B-36) lub zakazy postoju (wyrażone znakami pionowymi B-35).
    Do 2001 roku zakazy te dotyczyły TYLKO jezdni drogi, natomiast z mocy ustawy ww. zakazy nie dotyczyły chodnika. Chyba, że pod znakami wisiała tabliczka “dotyczy również chodnika”. W ten sposób mimo zakazów zatrzymywania się i/lub postoju parkowanie na chodnikach było dozwolone (oczywiście pod warunkiem, że pojazd pozostawiał 1,5 m chodnika dla pieszych) zgodnie z Art. 46 i 47 Prawa o ruchu drogowym.

    W 2001 roku wraz z kolejną zmianą przepisów Prawa o ruchu drogowym oraz rozporządzenia w sprawie sygnałów i znaków drogowych ZOSTAŁA zmieniona generalna zasada dotycząca zakazu zatrzymywania się i postoju (znak drogowy B-36 i B-35). Od tej chwili znaki te odnoszą się nie tylko do jezdni ale również do chodnika. I taki był zamysł ustawodawcy, żeby ucywilizować te przepisy i wprowadzić standardy europejskie.
    Niestety, dodano również możliwość / prawo dla zarządzającego ruchem na drogach – umieszczania pod znakami B-35 i B-36 tabliczki “Nie dotyczy chodnika”.
    Jak się dobrze domyślacie – logika i konsekwencja zmiany podpowiada, że w ten sposób ustawodawca chciał dać możliwość zarządcy drogi w TYLKO w wyjątkowych przypadkach dopuszczania parkowania na chodnikach, na których obowiązuje zakaz postoju/zatrzymywania się. NIESTETY -jak uczy doświadczenie w polskich warunkach taki zapis oznacza, że … tak jak się stało … prawie wszystkie znaki mają umieszczoną tabliczkę “NIE dotyczy chodnika” Tak więc to co miało być /powinno WYJĄTKIEM (czyli dopuszczenie parkowania na chodnikach) stało się niestety regułą.
    Co więcej, dochodzi do kuriozalnych sytuacji na wielu chodnikach, że “automatycznie” ustawiono znak B-36 (lub B-35) z tabliczką “nie dotyczy chodnika” w sytuacji, gdy po postawieniu samochodów pozostało mniej niż 1,5 m!!!

    W wielu takich miejscach (np.Piłsudskiego, Starowiślna) udało się już zmusić Zarząd Dróg do zmiany oznakowania. Jeśli jednak gdzieś widzicie, że pod znakiem B-36 lub B-35 jest tabliczka “NIE dotyczy chodnika” a parkujące na chodniku samochody nie pozostawiają 1,5 m przejścia – znak jest NIELEGALNY!! I można/trzeba to zaskarżyć do Zarządu Dróg i Transportu.

  15. smif :: 18 06 2008

    Dzieki za precyzyjne dane.
    Jak widac przepisy jednak nie sa tak bardzo kretynskie.
    Jakkolwiek mentalnosc i brak wyobrazni przy nowych inwestycjach (patrz ul. Lubicz) prowadza to tej grotwski jaka ma miejsce na naszych ulicach.

  16. Arkadiusz Karpiński :: 18 06 2008

    A wracając do horroru parkingowego… Nie zgadzam się z tezą, że to kierowcy terroryzują miasto walcząc o swoje. Instytucją, która stoi za tym terrorem jest firma developerska (GTC), która postawiła biurowce świadomie nie wydzielając odpowiedniej ilości miejsc parkingowych w podziemiach. Metr kwadratowy powierzchni biurowej jest przecież stukroć cenniejszy od tegoż samego metra powierzchni parkingowej.

  17. smif :: 19 06 2008

    Bez przesady!
    Myslisz ze w Midtown na Manhattanie, czy w Londynskim City obiekty biurowe sapewniaja 100 % miejsc parkingowych? Nie. Jesli chcesz przyjezdzac doi pracy autem musisz sie liczyc z oplatami, szukaniem miejsca przez pol godziny, albo korzystaniem z “promocji” na prywatnych parkingach (np: “teraz tylko $30 / 12h”)

  18. Wojtek :: 20 06 2008

    Zdecydowanie opłaty za parkowanie w tak zatloczonym miescie jak Krakow sa zbyt niskie. Nie bardzo jednak widze normalizacje sytuacji komunikacyjnej, skoro fundatorzy biurowcow i apartamentowcow lekka reka wydaja WZki w lokalizacjach, gdzie z momentem udostepnienia przykladowo Angel City na minimum 700 mieszkancow przy GK czy Centrum Kongresowego przy rondzie Grunwaldzkim, przewidziane na kilka tysiecy gosci, gdzie juz teraz w godzinach szczytu tworza sie spore zatory blokujace tramwaje i autobusy, gdzie chwilami nie ma czym oddychac. Na poczucie odpowiedzialnosci spolecznej po stronie wiekszosci radnych i urzednikow nie mozemy niestety liczyc:(

  19. Wilga :: 13 04 2009

    Bardzo interesująca i merytoryczna dyskusja. Pozwoliłem sobie przytoczyć wypowiedzi JanMarka na stronie eko.opole.pl
    Niestety problemy parkingowego terroryzmu dotyczą wielu miast Polski i są raczej normą niż wyjątkiem. Dlatego dyskusja ta ma wymiar wręcz uniwersalny. Gratuluję mądrych i wyważonych wypowiedzi.

Imię (required)

Email (required)

Website

Komentuj