krakow recycling z mysla o przyszlosci ekocentrum

Wygląda na to, że nie tak dawno krytykująca segregację odpadów do więcej niż dwóch worków Gazeta Krakowska, przejrzała wreszcie na oczy i o mającym wejść w życie 1 września rozdzielaniu odpadów u źródła, czyli w mieszkaniach krakowian, jedynie na frakcję suchą (papier, szkło, plastik, metal) i mokrą (pozostałe odpady), zaczyna pisać prawdę.

A prawda, która przez urzędników, a tym razem ustami rzecznika KZK Jacka Bartlewicza, nazywana jest teorią spiskową, jest taka, że dwuworkowa segregacja odpadów służy wyłącznie lobby pro-spalarniowemu, o czym pisałem już kilkukrotnie. Zakład termicznej utylizacji odpadów reklamowany przez miasto jako panaceum na krakowskie problemy ze śmieciami, już teraz okazuje się być nie tylko niebezpiecznym dla zdrowia wariantem, ale także droższym. Za odbiór jedynie rozdzielonych na suche i mokre odpady, trzeba będzie jednak płacić, jeśli oczywiście będzie się klientem Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania.

Inne firmy, które odbierają odpady posegregowane np. do czterech worków pobierają opłaty wyłącznie za frakcję mokrą, a tej kiedy się porządnie segreguje, wcale nie ma tak dużo. Ale to wiedzą tylko ci, którzy tak postępują. Pozostali natomiast, szczególnie ci na górze, straszą społeczeństwo wizją Krakowa zasypanego śmieciami i zamiast działać, grają na zwłokę. Tak jest np. z centrami recyklingu, których wciąż nie ma, pomimo tego, iż KZK otrzymało na ten cel z Unii 2 mln euro.