Rowerowe Forum Mobilności – relacja

29 08 2008 :: jarosław rafa

Witaj na krakoff.info - stronie o życiu miasta Krakowa. Nasz kanał RSS to Rewelacyjnie Szybka Sybskrypcja wiadomości z Krakowa (zobacz video).

nowy da vinci na rowerze Wczoraj w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie z cyklu Forum Mobilności, poświęcone ścieżkom rowerowym w Krakowie – a właściwie, jak zwrócił na to uwagę prowadzący spotkanie, należałoby przestać mówić ścieżki, a zacząć używać określenia drogi rowerowe, gdyż podnosi ono rangę problemu – ścieżka kojarzy się z czymś byle jakim i mało ważnym.

Na początku mieliśmy okazję obejrzeć prezentację przygotowaną przez KZK – oczywiście chwalili się ilością wybudowanych oraz planowanych do wybudowania w Krakowie dróg rowerowych. Swoją drogą, te plany to chyba na 100 lat, skoro obecnie w Krakowie jest tych dróg 70 km, a w planach jest prawie 500 km… Trzeba przyznać, że referat zawierał pewne elementy samokrytycyzmu – wspomniano o tym, że drogi rowerowe budowane są fragmentarycznie i nie tworzą spójnej sieci (czyli prowadzą “znikąd donikąd”), że bywają źle wytyczone i oznakowane, wspomniano też o problemie pieszych chodzących po drogach dla rowerów i parkujących na nich samochodów.

Drugi referat przedstawił Marcin Hyła (prezentacja dostępna online), który opisał sprawę z punktu widzenia rowerzysty, czyli znacznie mniej różowo. Aczkolwiek były tu też pewne elementy pozytywne, bo dowiedzieliśmy się np., że w teorii i na papierze Kraków ma znakomitą (być może nawet najlepszą w Polsce) politykę transportową – w tym rowerową. Cóż z tego jednak, skoro ów dokument istnieje od 15 lat a jego realizacji w praktyce jakoś nie widać.

Następnie mieliśmy do czynienia z całym katalogiem błędów popełnianych przy realizacji infrastruktury rowerowej w mieście, a na koniec Marcin przedstawił dość radykalny (zresztą nienowy) projekt znacznego ograniczenia ruchu samochodowego w mieście poprzez podział obszaru wewnątrz II obwodnicy na 9 sektorów, pomiędzy którymi nie można byłoby się przedostać samochodem (natomiast można byłoby rowerem) – wjazd i wyjazd byłby tylko od strony obwodnicy.

W referacie znalazło się także ciekawe porównanie infrastruktury rowerowej Krakowa i Berlina. Okazało się, że o ile pod względem długości dróg rowerowych wcale nie jesteśmy tak bardzo w tyle za Europą (nasze 70 km to ok. 6,5% długości sieci drogowej Krakowa; w Berlinie drogi rowerowe stanowią ok. 15%), to już pod względem innych udogodnień dla rowerzystów (np. kontrapasy na ulicach jednokierunkowych i ulice z “uspokojonym” ruchem samochodowym – ograniczenie do 30 km/h) jest dużo gorzej. Licząc to wszystko, w Berlinie ok. 85% infrastruktury drogowej jest przyjazne dla rowerzystów, a w Krakowie około 15%. Przekłada się to też na liczbę podróży rowerowych w mieście – w Berlinie 10%, w Krakowie 1-2%.

Potem rozpoczęła się dość ożywiona dyskusja, w której oczywiście nie poruszono wszystkich problemów infrastruktury rowerowej Krakowa, bo z braku czasu było to niemożliwe, ale pojawił się szereg głosów zarówno wskazujących na konkretne błędy np. w oznakowaniu, przeszkodach na drogach rowerowych (kosze, ławki, słupy) – tu adresatem wypowiedzi był głównie przedstawiciel KZK – jak i zawierających propozycje bardziej ogólnych działań na rzecz poprawy “świadomości rowerowej”.

W dyskusji wypowiadał się także przedstawiciel policji, generalnie w tonie bardzo przychylnym rowerzystom, aczkolwiek zwracał uwagę na popełniane przez nas – rowerzystów – nierzadko przewinienia, np. niedozwoloną jazdę po jezdni w sytuacji, gdy obok jest droga rowerowa. Pojawiło się także istotne pytanie, na które niestety nikt chyba nie zna odpowiedzi – ilu właściwie jest w Krakowie rowerzystów i jakie jest natężenie ruchu rowerowego?

Na koniec prowadzący poprosił o wypowiedź wiceprezydenta Starowicza, którego wystąpienie wywołało ostrą dezaprobatę na sali. Próbował on w sposób dość naiwny bronić władz miasta takimi argumentami jak np. że miasta polskie tak naprawdę mogą się rozwijać od 20 lat, bo wcześniej mieliśmy system nakazowy (co spotkało się z polemicznym głosem przedstawiciela Federacji Zielonych, że akurat pod względem polityki transportowej poprzedni system wcale nie był taki zły, gdyż stawiał głównie na transport publiczny, więc nie można argumentować w ten sposób), że od owych 20 lat gonimy Europę i w jednych dziedzinach idzie nam to szybciej (tzn. konkretnie jeżeli chodzi o motoryzację i indywidualny transport samochodowy), a w innych niestety wolniej (transport publiczny i rowery), czy też że miasto dzieli pieniądze na inwestycje transportowe zgodnie z ilością osób korzystających z danej formy transportu, więc jeżeli najwięcej ludzi jeździ samochodami, to najwięcej idzie na inwestycje dla samochodów, a skoro podróży rowerowych – jak podał M.Hyła – jest około 1-2%, to i odpowiednio małe są nakłady na infrastrukturę rowerową. Zwłaszcza ta ostatnia wypowiedź wzbudziła ogromne oburzenie na sali i chyba mało brakowało a zostałaby wygwizdana. Moja córka, kiedy jej opowiadałem o tym, powiedziała że jest to argument w stylu “Nie zbudujemy nowego przedszkola, bo żadne dzieci jeszcze do niego nie chodzą”.

Prezydentowi odpowiedział przedstawiciel Federacji Zielonych, po której to odpowiedzi prezydent niechętnie, ale w końcu przyznał, że za brak bardziej zdecydowanych działań władz miasta w kierunku poprawy sytuacji transportowej w istocie odpowiedzialne są naciski “lobby samochodowego” oraz “lobby handlowego” – zwłaszcza to ostatnie ma być ponoć bardzo potężne. Powołał się tu na propozycję rozszerzenia strefy B, która została sformułowana przez władze miasta po poprzednim Forum Mobilności i została własnie przez owe lobby gwałtownie oprotestowana.

Zapewne przez grzeczność i przez fakt, że i tak nie uzyskałby odpowiedzi nikt nie zapytał prezydenta, ilu spośród urzędników miejskich oraz radnych również zalicza się do jednego czy drugiego z wymienionych lobby, ale jest to pytanie, które niewątpliwie wypada – choćby na tej właśnie stronie – publicznie postawić…

Na spotkaniu można było zaopatrzyć się również w szereg mniej czy bardziej ciekawych materiałów informacyjnych, wśród których najciekawsza była chyba znana już wielu osobom mapka projektowanego systemu dróg rowerowych w Krakowie oraz specjalny numer czasopisma Transport miejski i regionalny poświęcony wyłącznie inwestycjom i projektom transportowym Krakowa. W tym ostatnim można znaleźc szereg ciekawych artykułów, m.in. o projekcie automatycznego monitorowania nielegalnych wjazdów samochodów do strefy B (pilotażowy test systemu tylko w jednym punkcie wykazał, że około 50% samochodów wjeżdżających do strefy B robi to nielegalnie!), o akcjach edukacyjnych na rzecz zrównoważonego transportu prowadzonych w szkołach (m.in. program lojalnościowy dla dzieci zachęcający do korzystania z komunikacji miejskiej – niestety zawieszony z powodu braku funduszy na nagrody), o słynnych już projektach transportowych Politechniki Krakowskiej (carpooling oraz połączenie obiektów PK ścieżkami rowerowymi), o których każdy słyszał, ale mało kto wie, o co naprawdę w nich chodzi.

Transport miejski i regionalny zawiera również bliższe informacje o słynnym już projekcie miejskiej wypożyczalni rowerów – a także o funkcjonujących już na świecie systemach umożliwiających wypożyczanie w analogiczny sposób samochodów i “przymiarkach” władz Krakowa do wprowadzenia takiego systemu również i u nas (według danych z miast, w których taki system już funkcjonuje, jedno auto wypożyczane w ramach systemu redukuje ruch 5-6 aut prywatnych w mieście).

Udało się nam również dodać do materiałów ulotki masy krytycznej, która startuje dziś, w ostatni piątek miesiąca o g. 18 spod pomnika Adama Mickiewicza. Mam nadzieję, że przekazana na forum informacja o masie skutecznie dotarła do przynajmniej części jego uczestników.

Subskrybuj RSS


Komentarze

  1. Staszek :: 3 09 2008

    Wg. moich obliczeń w Krakowie jest około 40 km. ścieżek rowerowych (nie licząc alejek). Czy to możliwe, że przeoczyłem aż 30 km? Podejrzewam, że błędne przeszacowanie wynika z tego, że niektórym wydaje się, że trasy rowerowe (np. do Tyńca) i alejki (parki i plany) to też są “ścieżki rowerowe”. Polecam wsiąść na rower z “mapą tras rowerowych Krakowa” wydanej przez UMK i przejechać się wzdłuż rzekomych ścieżek rowerowych (kolor czerwony). Pierwsze błędy z brzegu: ścieżka na piastowskiej na wysokości Błoń, Krupnicza, tunel pod Torami koło GK itd. Nie wierzcie propagandzie. Kto jeździ rowerem po mieście, to wie jak jest naprawdę.

Imię (wymagane)

Email (wymagane)

Strona WWW

Komentuj