Rowerowe Forum Mobilności – relacja
Wczoraj w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie z cyklu Forum Mobilności, poświęcone ścieżkom rowerowym w Krakowie – a właściwie, jak zwrócił na to uwagę prowadzący spotkanie, należałoby przestać mówić ścieżki, a zacząć używać określenia drogi rowerowe, gdyż podnosi ono rangę problemu – ścieżka kojarzy się z czymś byle jakim i mało ważnym.
Na początku mieliśmy okazję obejrzeć prezentację przygotowaną przez KZK – oczywiście chwalili się ilością wybudowanych oraz planowanych do wybudowania w Krakowie dróg rowerowych. Swoją drogą, te plany to chyba na 100 lat, skoro obecnie w Krakowie jest tych dróg 70 km, a w planach jest prawie 500 km… Trzeba przyznać, że referat zawierał pewne elementy samokrytycyzmu – wspomniano o tym, że drogi rowerowe budowane są fragmentarycznie i nie tworzą spójnej sieci (czyli prowadzą “znikąd donikąd”), że bywają źle wytyczone i oznakowane, wspomniano też o problemie pieszych chodzących po drogach dla rowerów i parkujących na nich samochodów.
Drugi referat przedstawił Marcin Hyła (prezentacja dostępna online), który opisał sprawę z punktu widzenia rowerzysty, czyli znacznie mniej różowo. Aczkolwiek były tu też pewne elementy pozytywne, bo dowiedzieliśmy się np., że w teorii i na papierze Kraków ma znakomitą (być może nawet najlepszą w Polsce) politykę transportową – w tym rowerową. Cóż z tego jednak, skoro ów dokument istnieje od 15 lat a jego realizacji w praktyce jakoś nie widać.
Następnie mieliśmy do czynienia z całym katalogiem błędów popełnianych przy realizacji infrastruktury rowerowej w mieście, a na koniec Marcin przedstawił dość radykalny (zresztą nienowy) projekt znacznego ograniczenia ruchu samochodowego w mieście poprzez podział obszaru wewnątrz II obwodnicy na 9 sektorów, pomiędzy którymi nie można byłoby się przedostać samochodem (natomiast można byłoby rowerem) – wjazd i wyjazd byłby tylko od strony obwodnicy.
W referacie znalazło się także ciekawe porównanie infrastruktury rowerowej Krakowa i Berlina. Okazało się, że o ile pod względem długości dróg rowerowych wcale nie jesteśmy tak bardzo w tyle za Europą (nasze 70 km to ok. 6,5% długości sieci drogowej Krakowa; w Berlinie drogi rowerowe stanowią ok. 15%), to już pod względem innych udogodnień dla rowerzystów (np. kontrapasy na ulicach jednokierunkowych i ulice z “uspokojonym” ruchem samochodowym – ograniczenie do 30 km/h) jest dużo gorzej. Licząc to wszystko, w Berlinie ok. 85% infrastruktury drogowej jest przyjazne dla rowerzystów, a w Krakowie około 15%. Przekłada się to też na liczbę podróży rowerowych w mieście – w Berlinie 10%, w Krakowie 1-2%.
Potem rozpoczęła się dość ożywiona dyskusja, w której oczywiście nie poruszono wszystkich problemów infrastruktury rowerowej Krakowa, bo z braku czasu było to niemożliwe, ale pojawił się szereg głosów zarówno wskazujących na konkretne błędy np. w oznakowaniu, przeszkodach na drogach rowerowych (kosze, ławki, słupy) – tu adresatem wypowiedzi był głównie przedstawiciel KZK – jak i zawierających propozycje bardziej ogólnych działań na rzecz poprawy “świadomości rowerowej”.
W dyskusji wypowiadał się także przedstawiciel policji, generalnie w tonie bardzo przychylnym rowerzystom, aczkolwiek zwracał uwagę na popełniane przez nas – rowerzystów – nierzadko przewinienia, np. niedozwoloną jazdę po jezdni w sytuacji, gdy obok jest droga rowerowa. Pojawiło się także istotne pytanie, na które niestety nikt chyba nie zna odpowiedzi – ilu właściwie jest w Krakowie rowerzystów i jakie jest natężenie ruchu rowerowego?
Na koniec prowadzący poprosił o wypowiedź wiceprezydenta Starowicza, którego wystąpienie wywołało ostrą dezaprobatę na sali. Próbował on w sposób dość naiwny bronić władz miasta takimi argumentami jak np. że miasta polskie tak naprawdę mogą się rozwijać od 20 lat, bo wcześniej mieliśmy system nakazowy (co spotkało się z polemicznym głosem przedstawiciela Federacji Zielonych, że akurat pod względem polityki transportowej poprzedni system wcale nie był taki zły, gdyż stawiał głównie na transport publiczny, więc nie można argumentować w ten sposób), że od owych 20 lat gonimy Europę i w jednych dziedzinach idzie nam to szybciej (tzn. konkretnie jeżeli chodzi o motoryzację i indywidualny transport samochodowy), a w innych niestety wolniej (transport publiczny i rowery), czy też że miasto dzieli pieniądze na inwestycje transportowe zgodnie z ilością osób korzystających z danej formy transportu, więc jeżeli najwięcej ludzi jeździ samochodami, to najwięcej idzie na inwestycje dla samochodów, a skoro podróży rowerowych – jak podał M.Hyła – jest około 1-2%, to i odpowiednio małe są nakłady na infrastrukturę rowerową. Zwłaszcza ta ostatnia wypowiedź wzbudziła ogromne oburzenie na sali i chyba mało brakowało a zostałaby wygwizdana. Moja córka, kiedy jej opowiadałem o tym, powiedziała że jest to argument w stylu “Nie zbudujemy nowego przedszkola, bo żadne dzieci jeszcze do niego nie chodzą”.
Prezydentowi odpowiedział przedstawiciel Federacji Zielonych, po której to odpowiedzi prezydent niechętnie, ale w końcu przyznał, że za brak bardziej zdecydowanych działań władz miasta w kierunku poprawy sytuacji transportowej w istocie odpowiedzialne są naciski “lobby samochodowego” oraz “lobby handlowego” – zwłaszcza to ostatnie ma być ponoć bardzo potężne. Powołał się tu na propozycję rozszerzenia strefy B, która została sformułowana przez władze miasta po poprzednim Forum Mobilności i została własnie przez owe lobby gwałtownie oprotestowana.
Zapewne przez grzeczność i przez fakt, że i tak nie uzyskałby odpowiedzi nikt nie zapytał prezydenta, ilu spośród urzędników miejskich oraz radnych również zalicza się do jednego czy drugiego z wymienionych lobby, ale jest to pytanie, które niewątpliwie wypada – choćby na tej właśnie stronie – publicznie postawić…
Na spotkaniu można było zaopatrzyć się również w szereg mniej czy bardziej ciekawych materiałów informacyjnych, wśród których najciekawsza była chyba znana już wielu osobom mapka projektowanego systemu dróg rowerowych w Krakowie oraz specjalny numer czasopisma Transport miejski i regionalny poświęcony wyłącznie inwestycjom i projektom transportowym Krakowa. W tym ostatnim można znaleźc szereg ciekawych artykułów, m.in. o projekcie automatycznego monitorowania nielegalnych wjazdów samochodów do strefy B (pilotażowy test systemu tylko w jednym punkcie wykazał, że około 50% samochodów wjeżdżających do strefy B robi to nielegalnie!), o akcjach edukacyjnych na rzecz zrównoważonego transportu prowadzonych w szkołach (m.in. program lojalnościowy dla dzieci zachęcający do korzystania z komunikacji miejskiej – niestety zawieszony z powodu braku funduszy na nagrody), o słynnych już projektach transportowych Politechniki Krakowskiej (carpooling oraz połączenie obiektów PK ścieżkami rowerowymi), o których każdy słyszał, ale mało kto wie, o co naprawdę w nich chodzi.
Transport miejski i regionalny zawiera również bliższe informacje o słynnym już projekcie miejskiej wypożyczalni rowerów – a także o funkcjonujących już na świecie systemach umożliwiających wypożyczanie w analogiczny sposób samochodów i “przymiarkach” władz Krakowa do wprowadzenia takiego systemu również i u nas (według danych z miast, w których taki system już funkcjonuje, jedno auto wypożyczane w ramach systemu redukuje ruch 5-6 aut prywatnych w mieście).
Udało się nam również dodać do materiałów ulotki masy krytycznej, która startuje dziś, w ostatni piątek miesiąca o g. 18 spod pomnika Adama Mickiewicza. Mam nadzieję, że przekazana na forum informacja o masie skutecznie dotarła do przynajmniej części jego uczestników.























Wg. moich obliczeń w Krakowie jest około 40 km. ścieżek rowerowych (nie licząc alejek). Czy to możliwe, że przeoczyłem aż 30 km? Podejrzewam, że błędne przeszacowanie wynika z tego, że niektórym wydaje się, że trasy rowerowe (np. do Tyńca) i alejki (parki i plany) to też są “ścieżki rowerowe”. Polecam wsiąść na rower z “mapą tras rowerowych Krakowa” wydanej przez UMK i przejechać się wzdłuż rzekomych ścieżek rowerowych (kolor czerwony). Pierwsze błędy z brzegu: ścieżka na piastowskiej na wysokości Błoń, Krupnicza, tunel pod Torami koło GK itd. Nie wierzcie propagandzie. Kto jeździ rowerem po mieście, to wie jak jest naprawdę.