miasto dla jezdzacych-zakorkowane, dla niejezdzacych samochodami-piekne Mierność Krakowa wynika z miernej postawy władz miasta, które zamiast działać odważnie i spektakularnie, niemal zawsze decydują się na plan minimum. Tak też jest z dzisiejszym Dniem bez Samochodu zamykającym, po pierwsze obchody Europejskiego Tygodnia Mobilności, a po drugie ul. Zwierzyniecką dla aut.

Choć zamknięcie ulicy Zwierzynieckiej na minimalny czas zalecany przez Komisję Europejską, czyli 10 godzin, ma wymiar symboliczny, chcemy pokazać, że centrum może funkcjonować bez samochodów

- tłumaczy w-ce prezydent Wiesław Starowicz.

Krakowskie wydanie Dnia bez samochodu, jest tylko namiastką tego co działo się np. wczoraj w Brukseli, gdzie obowiązywał zakaz poruszania się prywatnym autem. I nikt z tego powodu nie płakał. Przeciwnie, mieszkańcy stolicy UE cieszyli się, że mają rzadką okazję porozmawiać ze sobą na ulicy, odetchnąć czystszym powietrzem i wreszcie zobaczyć miasto z zupełnie innej, wolnej od blaszanej klatki samochodu, szerszej i bogatszej perspektywy pieszego bądź cyklisty.

Dzień bez samochodu w Brukseli, był też dniem darmowej komunikacji miejskiej. W Krakowie nawet i to wypaczono. Po raz kolejny darmowe przejazdy autobusami i tramwajami przysługiwały dziś tylko kierowcom samochodów. A i to nie pomogło zmniejszyć natężenia ruchu, bo w zapowiedziach medialnych z takim przejęciem informowano o zamknięciu ul. Zwierzynieckiej, że mało kto o darmowych przejazdach wiedział.

Oficjalna tuba magistratu nie wspomniała o tym słowem. Jedynie komunikat MPK wieścił o tej dziwnej promocji, która już w ubiegłym roku spotkała się ze znikomym odzewem. Mierne działania – mierne efekty.