Po kolei

Wraz ze spadająca rolą ciężkiego przemysłu w miastach w naszej części globu, dzielnice przemysłowe i elementy infrastruktury transportowej zaczęły być anektowane przez nowych użytkowników. Rekolonizację opuszczonych terenów miejskich rozpoczęły hipisowskie i anarchistyczne skłoty, potem pojawiły się mniej lub bardziej współpracujące z lokalnymi władzami grupy artystyczne. Wiązało się to z wyborem światopoglądowym i wyborem stylu życia.
W Polsce przykładami takich przyjaznych przejęć są Rozbrat, Stacja Wolimierz, czy Kolonia Artystów. Wreszcie wraz z rozpowszechniającą się akceptacją rewitalizacji zdewastowanych terenów pojawiły się wielkie pieniądze galerii handlowych i developerów reklamujących lofty jako sezonowy krzyk mody. Przemiany te przecięły się z procesem wychodzenia sztuki z muzeów, galerii, sal koncertowych w przestrzeń publiczną.
Na wieść, że budynek Dworca Głównego ma zostać przekształcony na czas trwającego właśnie festiwalu Off Camera w Klub Festiwalowy KrakOFF Główny, aż podskoczyłem z ekscytacji. Krakowski festiwal jest świetną ilustracją przechodzenia undergroundu na salony. 350 seansów w prawie wszystkich małych i studyjnych kinach Krakowa, nagroda konkursu festiwalowego w wysokości 100 tys. euro wręczana przez prezydenta miasta, wystawy, warsztaty, koncerty z kulminacyjnym występem drag queen Holly Woodlawn, muzy Andy Worhola.
Organizatorzy wielkiej imprezy wspieranej finansowo przez bank, kilka większych firm i korporacji medialnych w swym manifeście piszą:
nasz “off” rzucamy współczesnemu rynkowi medialnemu w Polsce [...] Nie chcemy, by “telewizja” i “rynek” oznaczały “komercję” i “tandetę”.
Z tych na pierwszy rzut oka przeróżnych sprzeczności wyłania się wielki plan reformatorski, a reformatorzy w przeciwieństwie do widzących czarno-białą rzeczywistość rewolucjonistów, tkają ją z niejednoznaczności.
Pojechałem na koncert Noviki, posłuchać jak zagra przestrzeń dworcowa. Sprzeczności i niejednoznaczności radośnie nawarstwiały się na każdym kroku. Budynek dworca (1844-47) projektu Petera Rosenbauma tworzony na wzór austriackich dworów (kiedyś otaczały go ogrody), powinien wyśmienicie nadawać się do celów klubowo – muzycznych, jednak akustyka hali głównej, w której wystąpiła Novika z zespołem pozostawiała wiele do życzenia. Uroczo i symbolicznie wyglądali koncertowicze w poczekalni dworcowej czekający na występ gwiazdy wieczoru, czekający na swój odjazd.
Organizatorzy zupełnie niepotrzebnie na siłę starali się przekształcić halę dworca w salę koncertową, częściowo zasłaniając elektroniczne tablice odjazdów i przyjazdów, i przesłaniając wyjścia kotarami. Z “wystroju” dworca zniknęli też SOKiści zastąpieni liczną ochroną w kewlarach, zupełnie jakby tego wieczora krakowski dworzec był przedmiotem pogróżek talibów. Za to był otwarty dworcowy kiosk i toalety (wjazd jak w dzień powszedni, 1zł każdorazowo ;)).
Znacznie lepiej sprawdziła się kolejowa restauracja jako klub muzyczny. DJski set Gillesa Petersona można było odsłuchać równie dobrze z wysokości klubowych reflektorów zawieszonych na balustradzie, jak i pląsając na kolejowym densflorze pozdrawiając przejeżdżające za oknem pociągi.
No i największa sprzeczność. Krakowski dworzec jest dworcem działającym – nie mamy innego, wbrew szumnym zapowiedziom, że razem z Galerią Krakowską pod peronami powstanie nowoczesna hala kolejowa. Jestem entuzjastą przekształcania funkcji różnych przestrzeni na potrzeby sztuki, wprowadzania działań artystycznych w przestrzeń publiczną, która z założenia jest dostępna dla wszystkich, a nie tylko dla tych z wejściówkami. Jednak zaanektowanie jedynego dworca na potrzeby klubowe na prawach wyłączności jest zdecydowanie przedwczesne.
Parafrazując najgłośniejszego Polaka, który przeszedł z offu do main streamu: jestem “przeciw”, a nawet “za”. I lecę do byłego pałacu arystokracji oglądać off-owe filmy.
foto:
asirap






















