
Ja wracam do zdrowia po krótkim, acz intensywnym przeziębieniu, ale miasto Kraków wciąż jest chore na chorobę nie lokomocyjną, a samochodową. Najgorsze, że trawi ona umysły urzędników i radnych, którzy zapominają, że profilaktyka jest tańsza i skuteczniejsza od leczenia. Prawdopodobnie auto-gorączka wpłynęła na decyzję z 1 października, kiedy to ustalono, iż planowane poszerzenie strefy B będzie wprowadzone, ale
będziemy to robić w sposób ewolucyjny
- oświadczył z-ca prezydenta Krakowa Wiesław Starowicz.
W praktyce sprowadza się to do ograniczenia ruchu samochodowego, począwszy od listopada, tylko w jednym z trzech wyznaczonych rejonów, które miały zasilić strefę B – ul. Podwale i plac Szczepański. Ulice św. Gertrudy i Podzamcze nadal będą dostępne dla samochodów, aż do oddania do użytku parkingu podziemnego pod pl. Na Groblach, czyli prawdopodobnie jeszcze przez rok.
W moim przekonaniu wdrażanie polityki transportowej Krakowa w taki sposób, przypomina pozorne dbanie o higienę jamy ustnej. Zamiast szczotkować zęby minimum 3 razy dziennie, miasto ogranicza się do jednego licząc, że na poprawę higieny pierwszej obwodnicy lepiej wpłyną mostki – estakady, czy protezy – parkingi podziemne. Szkoda, najwidoczniej moda na zdrowie jeszcze do Krakowa nie dotarła.
foto:
bubustudio

19 comments
JarMark says:
paź 6, 2008
No, niestety – tak wygląda polityka transportowa w Krakowie. Co innego się uchwala i deklaruje, co innego się robi :((
Szkoda, że nie czytaliście wypowiedzi w „Dzienniku Polskim” na temat rozszerzania strefy B, niejakiego Radnego (niestety PO) Łukasza OsMendy, którego wypowiedzi nie tylko świadczą o braku higieny „jamy ustnej” ale w ogóle higieny psychicznej umysłu.
Pan Radny OsMenda stanowczo się sprzeciwia strefie B (a jakże, to ten sam co uważa, że na Rynek Główny KAŻDY powinien mieć prawo wjazdu samochodem (sic!)) i mówi między innymi, że decyzja władz miasta jest hańbiąca (!!)
Ubawiłem się nieźle, choć to temat poważny i w sumie żałośnie smutne że mamy takich radnych. Wtóruje mu w „użalaniu” się nad biednymi kierowcami drugi najmądrzejszy radny (również z PO) – niejaki Paweł Sularz.
Szkoda, że nie mogę podesłać linka do Dziennika Polskiego (bo oni się boją internetu jak zarazy :):P) ale warto zapamiętać te dwie kreatury w doborowym duecie: OsMenda – Sularz :)
John Doe says:
paź 7, 2008
Deo gratias. Nie wszystkim uderzyły do głowy zielone bąbelki.
marcin wójcik says:
paź 7, 2008
Najbardziej żal, że bogobojni nie dostrzegają hipokryzji swojego postępowania. zabijają siebie i innych trując spalinami w imię czego? postępu, czy może zachowania status quo, bojąc się zrobienia kroku ku zrównoważonej przyszłości.
smif says:
paź 7, 2008
Odpowiedz jest prosta. Przykra ale prosta.
Nasz narod jest rozwiniety na poziomie szalonej konsumpcji jaka miala miejsce na zachodzie wiele dekad temu, a „spoleczenstwo obywatelskie” to jakis kretynski wymysl. Na pewno zielonych, a jak wiadomo zieloni to niedojrzali czerwoni :)
marcin wójcik says:
paź 7, 2008
znaczy się jestem arbuzem ? ;)
smif says:
paź 7, 2008
Pomidorem :)
Niezrównoważony says:
paź 7, 2008
Na drzewa!
John Doe says:
paź 8, 2008
Nikt nie protestuje przeciwko „społeczeństwu obywatelskiemu”. W każdym razie nie przeciwko prawdziwemu społeczeństwu obywatelskiemu, gdzie promuje się do korzystania z rowerów/środków masowej komunikacji. Promuje przez zachęty, rozwiązania poprawiające np. komunikacje miejską, a nie przez faszystowskie zakazy.
Sprowadzając rzecz ad absurdum może zamknąć całe miasto, wtedy będziemy mieli dopiero „zrównoważone społeczeństwo obywatelskie”.
A poważnie: obywatelskie oznacza służące obywatelom.
marcin wójcik says:
paź 8, 2008
@John Doe
społeczeństwo obywatelskie, tu podeprę się wikipedią, to
nie ma mowy o rowerach czy komunikacji zbiorowej, bo cele różnych społeczeństw mogą być nawet sprzeczne.
nie wiem skąd u Ciebie przekonanie, że społeczeństwo samo z siebie nie będzie mieć zakusów do, jak to nazwałeś, faszyzowania poprzez zakazy, jeśli samo doszłoby do wniosku, że to najlepszy sposób na rozwiązanie danego problemu.
a teraz wróćmy do konkretnego problemu – rozszerzenia strefy B.
rzecz szła o 3 nieduże odcinki. przekonaj mnie proszę dlaczego nie można było ich włączyć do strefy.
i jeszcze kilka słow na temat panującej w Krakowie równowagi.
załóżmy, że nawet połowa krakowian jeździ samochodami. pozostali, upraszczam, bo ruch rowerowy w powszechnej opini jest marginalizowany, korzystają z komunikacji zborowej.
przyjrzyjmy się ile przestrzeni, w postaci pasów jezdni, przeznaczonych jest dla obu tych grup.
- aleje trzech wieszczów: jeden pas dla komunikacji, dwa dla samochodów
- dopiero oddana do użytku aleja powstania warszawskiego:
jeden pas dla tramwajów, trzy dla samochodów,
- rongo grzegórzeckie: j.w.
jeśli obywatelskie ma oznaczać – służące obywatelom, to wszystkim a nie tylko pewnej grupie.
dlatego m.in. nie ma demonstracji nawołujących do całkowitej likwidacji stref w Śródmieściu, bo nawet kierowcy zdają się rozumieć dobro tego rozwiązania.
John Doe says:
paź 8, 2008
Przyjrzyj się w takim razie powierzchniom zajmowanym przez naesze domy i mieszkania. Proponuje wprowadzenie przegródek o wymiarach 2x1x1 metra. Coż za oszczędnośc przestrzeni?
Skąd założenie, że nieuzywana przestrzeń drogowa jest jakąkolwiek wartością?
W Niemczech hitlerowskich też margines społeczeństwa zakazami i nakazami wprowadził Nowy Wspaniały Świat. Ja podziękuje.
marcin wójcik says:
paź 8, 2008
nie odpowiadasz na pytania, zmieniasz temat i sprawiasz wrażenie człowieka mylącego Ziemię z kosmosem. tutaj na trzeciej planecie od Słońca przestrzeń jest skończona. nie naciągnie się by więcej takich jak Ty mogło jeździć samochodami.
mieszkania? ludzie mieszkają na takiej przestrzeni na jaką ich stać. nie widzę związku
w Polsce natomiast przerabialiśmy władzę ludową, sprawdziła się?
obecnie mamy demokrację ze wszystkimi jej wadami i zaletami.
John Doe says:
paź 8, 2008
I jeżdzą/latają tym czym ich stać. Na niektóre argumenty trudno odpowiadać, jak na przykład na definicję z Wiki. Dla mnie to definicja społeczeństwa a dopisywanie do tego przymiotnika obywatelskie jest nadmiarem, i nic nie wnosi.
To co proponujesz to właśnie czysty faszyzm lub władza ludowa (ten sam rodzaj przymiotnika).
Demokracja, z jej zadami i waletami, to wyniki ankiety przeprowadzonej na stronach UMK.
Tylko jeśli coś jest nie po Twojej myśli to wtedy oczywiście zamanipulowane. Sądy sądami a sprawiedliwość… eh żałość ogarnia.
marcin wójcik says:
paź 8, 2008
ciekawe, że ankieta, którą wspomniałeś nie spełniająca kryteriów metodologicznych to dla Ciebie demokracja.
takiej ankiety, gdyby był w tym czasie w Polsce internet, na pewno nie powstydziłaby się nawet władza ludowa.
John Doe says:
paź 8, 2008
Masz lepsze argumenty? Bo ja pewnie bym znalazł. Tłum, do którego odwołuje się demokracja, rozjeździł Cię, nie rowerem, nawet nie autobusem, tylko wieloma samochodami. EOT
marcin wójcik says:
paź 8, 2008
jak na ‘rozjechanego’ czuje się wyjątkowo dobrze i cieszę się, że skończyłeś, bo poza ankietą nie podałeś żadnego argumentu przeciwko poszerzaniu strefy B.
John Doe says:
paź 8, 2008
MSPANC Nie chodziło mi o Twoje samopoczucie, tylko o zestawienie Twojej osoby z demokratyczną większością, która przegłosowała Cię kołami.
Jak powołujesz się na demokrację to jej słuchaj.
Niestety nie podałeś również ze swojej strony żadnych argumentów za zamknięciem kolejnych ulic, poza ochroną mitycznej pustej drogi.
John Doe says:
paź 8, 2008
Może jeszcze dodam bardziej łopatologicznie:
1) Powiększenie strefy B jest decyzją zmienijącą status quo
2) Decyzja ta nie ma popracia większości społeczeństwa
QED
marcin wójcik says:
paź 8, 2008
ta ankieta to nie jest demokratyczna większość
argumentem jest uspokojenie ruchu samochodowego, ktory na ul. Podzamcze poważnie utrudnia pieszym przejscie przez jezdnię idącym na/z Wawel/u
strefa B w praktyce nie oznacza pustej drogi, te są tylko w reklamach samochodów
John Doe says:
paź 8, 2008
Demokratyczna większość jeździ (przynajmniej od czasu do czasu) samochodem. Ankieta też jest argumentem, szczególnie w sytuacji gdy nie masz kontrargumentu. Chyba bardziej literalnie się nie da napisać.
Ruch samochodowy na Podzamczu jest spokojny. Jakoś nigdy nie wiedziałem tam pojazdu poruszającego się z prędkością powyżej 50 km/h.
Jacyś piesi się skarżyli? Ja na pewno nie, a często tamtędy spaceruję.