swiatla zakorkowanej ulicy

Ja wracam do zdrowia po krótkim, acz intensywnym przeziębieniu, ale miasto Kraków wciąż jest chore na chorobę nie lokomocyjną, a samochodową. Najgorsze, że trawi ona umysły urzędników i radnych, którzy zapominają, że profilaktyka jest tańsza i skuteczniejsza od leczenia. Prawdopodobnie auto-gorączka wpłynęła na decyzję z 1 października, kiedy to ustalono, iż planowane poszerzenie strefy B będzie wprowadzone, ale

będziemy to robić w sposób ewolucyjny

- oświadczył z-ca prezydenta Krakowa Wiesław Starowicz.

W praktyce sprowadza się to do ograniczenia ruchu samochodowego, począwszy od listopada, tylko w jednym z trzech wyznaczonych rejonów, które miały zasilić strefę B – ul. Podwale i plac Szczepański. Ulice św. Gertrudy i Podzamcze nadal będą dostępne dla samochodów, aż do oddania do użytku parkingu podziemnego pod pl. Na Groblach, czyli prawdopodobnie jeszcze przez rok.

W moim przekonaniu wdrażanie polityki transportowej Krakowa w taki sposób, przypomina pozorne dbanie o higienę jamy ustnej. Zamiast szczotkować zęby minimum 3 razy dziennie, miasto ogranicza się do jednego licząc, że na poprawę higieny pierwszej obwodnicy lepiej wpłyną mostki – estakady, czy protezy – parkingi podziemne. Szkoda, najwidoczniej moda na zdrowie jeszcze do Krakowa nie dotarła.

foto:by nc nd bubustudio