Plac Matejki a choroba samochodowa

30 10 2008 :: marcin wójcik

krakow plac matejki wizualizacja

U radnych o nazwiskach Gilarski, Osmenda, Sularz i Krzeczkowski nasilają się ostatnio objawy poważnego zatrucia spalinami samochodowymi. Jak mocno wypaczony chorobą jest ich ogląd świata i krakowskich realiów, świadczą wypowiedzi dotyczące kończącej się właśnie modernizacji placu Matejki. Według planów plac ma być gotowy na 11 listopada. Zmianę wyglądu szczególnie zauważą piesi, którzy zyskają szersze chodniki i dodatkową przestrzeń w północnej części placu, dotychczas zajmowaną przez samochody. Zwężeniu ulegną jezdnie okalające plac, a parkowanie dozwolone będzie tylko równolegle do chodnika. I to właśnie boli radnych najbardziej.

To beznadziejne rozwiązanie. Od dawna sprzeciwiam się pomysłom, które ograniczają w taki sposób ruch w centrum miasta

- irytuje się Sularz, a bez namysłu wtóruje mu Gilarski:

Pomysł na organizację nowego placu Matejki uważam za całkowicie niefortunny. Jeżeli władze miasta chcą wyprowadzić ruch kołowy poza centrum Krakowa, powinny zrobić to z głową. Trzeba zaproponować alternatywne parkingi i objazdy, a nie ograniczać przejazd przez pl. Matejki.

Alternatywy oczywiście istnieją, czyli 1400 miejsc parkingowych tuż obok przy Galerii Krakowskiej. Objazdy, to po prostu inne ulice. Są także alternatywy komunikacyjne, o których ludzie pokroju wymienionych radnych mówią, ale korzystać z nich nie chcą. Tramwaje, autobusy i rowery nie uwłaczają godności polityków z Europy Zachodniej, czy Stanów Zjednoczonych, a mimo to krakowska klika trzymająca władzę wciąż nie potrafi zdobyć się na odwagę dania społeczeństwu dobrego przykładu.

Subskrybuj RSS


Komentarze

  1. John Doe :: 30 10 2008

    Brawo dla radnych, że nie dadzą się zakrzyczeć zielonej szarańczy!

  2. smif :: 30 10 2008

    Nie rozumiem jakim cudem w takim razie wybieramy tych baranow!!

    Ciut statystyki:
    W 2007 roku w Malopolsce na 1000 mieszkancow przypadalo ~376 pojazdow samochodowych (w tym ciezarowek, ciagnikow etc).
    W zwiazku z tym najwyzej 30% Malopolan posiada samochody.

    DLACZEGO WSZYSCY CIERPIMY Z POWODU TAK ZNACZNEJ MNIEJSZOSCI??

  3. smif :: 30 10 2008

    [PS: Sa to dane z Banku Danych Regionalnych Glownego Urzedu Statystycznego.]

  4. John Doe :: 30 10 2008

    1. Część, szczególnie służbowych samochodów, jest zarejestrowana poza Małopolską.
    2. Nie posiadanie samochodu nie oznacza, że się czasem z niego nie korzysta, nie oznacza w szczególności siana w głowie.

  5. Artur :: 30 10 2008

    Na 1000 mieszkańców przypada 376 pojazdów…

    To teraz wyłączmy z tego dzieci, które nie mogą posiadać prawa jazdy. Jak pisze John Doe weźmy pod uwagę samochody służbowe i leasingowe rejestrowane w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy Katowicach i liczba ta diametralnie się zmieni. Poza tym zastanów się ile znanych Ci gospodarstw domowych nie posiada choć jednego samochodu osobowego…

  6. wojtek :: 30 10 2008

    Zwróćcie uwagę na rozrastające się przedmieścia-polecam dodatek Nieruchomości w Dzienniku Polskim. Inwestor nie jest zobowiązany do zapewnienia mieszkańcom możliwości korzystania z komunikacji zbiorowej, natomiast drogę dojazdową owszem, zbuduje. Siłą rzeczy, prędzej czy później każdy taki domek będzie zasilał korki w centrum 2-3-4 samochodami z 1 osobą w środku każdy…Problem polega nie na tym, że każde mieszkanie czy dom będzie mieć mieć minimum 1 samochód używany codziennie przynajmniej raz na podróż tam i z powrotem, lecz na braku koncepcji zabudowy- na osiedlach poza nielicznymi sklepami nie ma lokali do wynajęcia na działalność, a zasiedla je od kilkudziesięciu do kilkuset rodzin.Dlatego zachęcam do przyjścia na Forum Mobilności także dziś 16-18 do UMK. Brakuje nam w magistracie urzędników myślących o konsekwencjach decyzji w zakresie zabudowy i transportu i miasto magazynuje egoistycznie zbyt wiele środków, zamiast je w większym zakresie przeznaczać na rozwój przesiębiorczości w małych biednych powiatach.

  7. smif :: 30 10 2008

    Niestety u nas najpierw pozwala sie budowac osiedla, a dopiero jak pojawiaja sie problemy lapie za glowe, ze pewne rzeczy trzeba bylo zaprojektowac wczesniej.

  8. Mariusz :: 30 10 2008

    Jasne, wszyscy zasuwajmy na butach, bo bycie “zielonym” jest trendy, jazzy i glamour. A za 1400 miejsc parkingowych płatnych od godziny (przy np. ośmiogodzinnym dniu pracy) podziękuję.

  9. smif :: 30 10 2008

    A na ulicy nie placisz?

    A ogolna rada: nie pracuj na swoj samochod, pracuj na siebie. A zamiast placic za parking mozesz zaplacic za przejazd tramwajem/autobusem z petli/z poza centrum miasta.

  10. bezprym :: 30 10 2008

    @ Joe&Mariusz
    Więcej takich wpisów dekonspirujących poziom intelektualny naszych adwersarzy poproszę.
    Jestem coraz bardziej przekonany, że uzależnienie od samochdów powinno być traktowane jak każde inne: detoksem i odwykiem ;-)
    A propos “dowodu ze znajomości”: większość gospodarstw domowych w Krakowie, które znam nie posiada auta. Sam pracuję w centrum i dojeżdżam rowerem, a jeżdżę przez cały rok. Możliwość szybkiego dojechania rowerem do miejsca pracy było jednym z ważnych punktów przy wyborze miejsca pracy. Panowie – to nawet przestaje być kwestią priorytetów, to pragmatyczny wybór. W ciągu dnia mam znacznie więcej czasu dla siebie niż osoby marnujące go w korkach.

  11. smif :: 30 10 2008

    Jedna rzecz.
    Idea nie jest taka, by WYRZEC sie samochodu, jako zla! Bron boze! Sam jezdze samochodem w pewnych okolicznosciach i bardzo to lubie (poza staniem w korkach.)

    Chodzi o to, by samochod nie byl jedynym srodkiem transportu. Czyli: chcesz zrobic duze zakupy, przewiezc szafe, zawiezc gdzies dzieciaki – nie musisz kombinowac z rowerami i tramwajami. ALE, codzienna podroz do i z pracy nie musi byc samotnym przejazdem samochodem, ktory zajmuje tyle miejsca ile potrzebowaloby kilkudziesieciu pasazerow KM lub kilkunastu rowerzystow.

    Slowem: jezdzcie, ale z umiarem :)

  12. Artur :: 30 10 2008

    bezprym:

    Rozmowę o poziomach intelektualnych zostaw onetowcom. Jeśli sam chcesz uchodzić za osobę na poziomie pewne kwestie tudzież komentarze potraktuj z przymrużeniem oka. Dobrze to zrobi zarówno Tobie jak i otoczeniu.

    Skoro większość gospodarstw domowych, które znasz nie posiada aut śmiem sądzić, że ograniczasz się do ortodoksyjnych zielonych kręgów lub jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę. Ja mam przyjemność mieszkać na sypialnianym osiedlu i w każdym, ale to każdym mieszkaniu jest samochód. W moim przypadku gdybym mieszkał z rodzicami i siostrą byłyby to 3 pojazdy na mieszkanie. Ja (znowu “ja”, dużo coś mówię o sobie) nie pracuje w centrum, a tuż obok kombinatu. Wielokrotnie pisałem tu jaką średnio za dnia pokonuję trasę, i się powtórzę: Kurdwanów – Wieliczka – Makuszyńskiego – Kurdwanów (czasem centrum). Trzeba przyznać, że ciężko do pokonania rowerem czy komunikacją miejską, czyż nie. Swoją drogą ja też nie miałem możliwości by wybierać miejsce pracy. Tak by pokrywało się z moimi kwalifikacjami oraz zainteresowaniami, to szczerze nie miałem dużego wyboru. No, zawsze był do wyboru Śląsk… Korki w mieście? Owszem, są – każdy to wie. Natomiast kwestia ich uciążliwości jest kwestią dyskusyjną. Narzekają głównie ci, co pamiętają lata sprzed, powiedzmy 1998 roku gdy aut było dużo mniej. Nie zapominajmy, że infrastruktura jest w ciągłej przebudowie, nie mamy obwodnic itd.

    Daleko mi do piewcy jakiś idei. Jeśli już to do “róbta co chceta”. Pragmatyczny wybór? Ależ proszę. Mój wybór? Jelcz/Arkus/Honda? Wybieram, to trzecie. I troszkę mniej kulturalnie – nikomu nic do tego. Swoją drogą horrendalnymi opłatami w paliwie wystarczająco wspomagam państwo by to polepszało moje warunki do życia.

  13. JarMark :: 30 10 2008

    @ John Doe.
    No, no – widzę, że powstają nowe epitety wobec ludzi, którzy patrzą na świat szerzej – nie tylko z punktu widzenia swojego nosa, czy samochodu.

    Zapisuję więc sobie “zieloną szarańczę” do kanonu inwektyw, w dostojne miejsce obok szlachetnego “oszołoma”, “ekoterrorysty” czy chociażby niewinnego “nawiedzonego ekologa”.

    Szkoda tylko, że John Doe, Mariusz i inni nie próbują się zastanowić, jak by wyglądał Kraków, gdyby np. 50% osób zechciało poruszać się po nim samochodami.

    Więcej wyobraźni Panowie i nie zachowujcie się właśnie jak narkomani, którym ktoś odbiera “działkę” czyli w tym przypadku miejsca parkingowe! :)

  14. JarMark :: 30 10 2008

    @ Artur

    Piszesz do bezpryma, żeby rozmowę o poziomach intelektualnych zostawił onetowcom i traktował komentarze z przymrużeniem oka.

    Wczytałem się dokładnie jeszcze raz, w to co pisze bezprym i życzyłbym sobie, aby na onecie, wyborczej i wszędzie gdzie indziej były takie eleganckie i na poziomie komentarze.
    Komentarze krytyczne, ale z klasą i bez wulgaryzmów i inwektyw.

    Niestety, zauważyłem, że wiele osób, które jeżdżą samochodami na co dzień na jakiekolwiek hasło ograniczenia ruchu czy parkowania (nawet jeśli obiektywnie jest to sensowne) reagują agresywnie albo nerwowo.
    Oj, tak tak właśnie reagują osoby uzależnione… hehehe

  15. Artur :: 30 10 2008

    JarMark:

    Z wyrazami szacunku. Jednak wiesz co strasznie drażni w takich ludziach jak Ty (wnioskuję tylko po tym co piszesz)? Poczucie wyższości widoczne w wypowiedziach oraz pouczający ton.

  16. Artur :: 30 10 2008

    JarMark:

    Nie jestem terapeutą i nie wiem jak reagują osoby uzależnione. Podobnie natomiast mogę napisać o “zielonych”, którzy alergicznie reagują na budowy autostrad i polepszanie infrastruktury samochodowej. Ja zauważyłem właśnie to hehehe :)

  17. JarMark :: 30 10 2008

    @ Artur

    Owszem, alergicznie reaguję na głupotę, która przejawia się między innymi rozwiązaniami drogowymi, które się skompromitowały w cywilizowanej Europie i co bardziej cywilizowanych krajach.

    Poza tym smutno mi jest, gdy patrzę na postępujące zatłoczenie i odbieranie przestrzeni przez wszechogarniającą motoryzację.

    Nie mówiąc już o tym, że mam prawo domagać się życia w czystym środowisku, a nie zatrutym spalinami ….

    Nabierz dystansu i przejdź się na Mały Rynek – zobacz jak pięknie wygląda teraz bez samochodów. Wielu moich znajomych z Polski było w “szoku” jak zobaczyli nowy-Mały Rynek. Niektórzy nie poznawali gdzie są.

    Spytaj kogokolwiek, czy chciałby, aby np. na Rynek Główny wróciły samochody???

    Uważam po prostu, że Plac Matejki – jako historyczny, zabytkowy plac w centrum Krakowa ma prawo być piękny i wolny od samochodów, które – według mnie – szpecą.

    Dlatego bardzo alergicznie będę reagował na takie głupie argumentu jak radnych Sularza, Os-Mendy, czy Krzeczkowskiego.

    Oni tego nie widzą i nie czują.

    Odnoszę wrażenie, że wielu spośród adwersarzy na tym forum też nie.

    Co zauważam nie z pozycji wyższości (czy przemądrzałości) ale z pozycji obserwatora, subiektywnego, ale uczciwego i starającego się myśleć.

    I wolno mi nie przepadać za samochodami, bo uważam, że jest ich po prostu za dużo. A na pewno stanowczo za dużo w centrum Krakowa.

    I tyle.

  18. JarMark :: 30 10 2008

    @ Artur

    PS.
    Twój przykład ze stwierdzeniem,
    o “alergicznym reagowaniu przez “zielonych” na budowę autostrad czy rozwiązania ułatwiające ruch samochodowy” jest chyba nie-trafiony

    Mnie w żadnym wypadku ani autostrady ani poruszanie się samochodem nie uzależniają :)) Moja reakcja “alergiczna” na moto-manię i agresję motoryzacyjną jest WYŁĄCZNIE OBRONNA i mam do tego podstawy.

    Jak nie będzie autostrad lub jak powstaną nowe – nie będę uzależniony ani od ich braku ani od ich nadmiaru i dopóki się tylko da, będę starał się unikać lub ograniczać korzystanie z nich :)

    Natomiast uzależnienie polega na kurczowym notorycznym “trzymaniu” się czegoś i przyzwyczajeniu do czegoś w takim stopniu, że życie bez tego czegoś jest niemożliwe.

    A Tobie jak widać, ciężko się “oderwać” od samochodu, więc jakby nie patrzeć, jest to forma uzależnienia … :) hehe

    (przepraszam, że znów się wymądrzam, mimo, że staram się tym razem przyjąć ton nieco mniej pouczający :)))

  19. smif :: 30 10 2008

    @ JarMark

    Jak wiesz, jestem calym sercem zwolennikiem alternatywnego transportu, ale zwroc uwage na to, ze panstwa, ktore obecnie promuja takie sposoby przemieszczania sie ["zachod"] maja juz dawno rozwinieta infrastrukture, ogolnie ujmujac, drogowa. To nie jest tak, ze mamy 4pasmowe arterie, gdzie mozemy przekonwertowac 2 pasy dla autobusow. Rzeczywistosc to waskie drogi, gdzie piesi, kierowcy, pasazerowie autobusow, czy rowerzysci musza sie jakos pomiescic – dopokki nie powistanie infrastruktura.
    Dlatego przy calym moim poparciu dla transportu alternatywnego musze powiedziec, ze drogi rowerowe – tak, linie tramwajowe – tak, nowe ulice – TEZ tak!

  20. Artur :: 30 10 2008

    JarMark:

    Od razu wypowiedź jakaś taka bardziej ludzka. Aż chce się wdać w dyskusję.

    W Europie zachodniej też są korki. Są też akcję ekologiczne. Są starania ograniczania ruchu. Natomiast jakość rozwiązań jest niewspółmierna. Jeśli będziemy mieli taką infrastrukturę jak w miejscach o których piszesz, wtedy możemy myśleć o całej reszcie. Albo inaczej myśleć należy już teraz, a w najbliższej przyszłości działać. Jednak zastrzegam, myślenie nie powinno polegać na zaniechaniu inwestycji w drogi “bo to powoduje natężenie”. Natężenie będzie rosło bo ludzie z wyżu demograficznego się motoryzują, a na peryferiach rosną potężne osiedla.

    Mi smutno gdy widzę strzałkę w prawo i w tym samym czasie pieszych idących droga poprzeczna, czego nie ma na zachodzie. Smutno mi gdy przestrzeń zabierają różowe i żółte bloczki.

    Ja mam prawo domagać się jeżdżenia po równych drogach. Jak wspominałem w podatkach zawartych w paliwie wspomagam państwo jak żaden inny europejczyk.

    W Rynku jestem co tydzień na małym lanym i doceniam jego metamorfozę oraz okolic w tym Małego Rynku. Teraz czekam na Szczepański oraz wyłączenie z ruchu Długiej i Karmelickiej. Podobnie jak czekam na domknięcie obwodnic.

    Pytam siebie i nie chciałbym.

    Plac Matejki wolny od samochodów? Dlaczego nie. Wbrew pozorom nie jestem tego przeciwnikiem. Piszę w tym temacie oraz innych by polemizować i przedstawić swoje zdanie. Chyba nie chcecie tu kółka wzajemnej adoracji…

    Radni jak radni. Miewają lepsze lub gorsze pomysły. Ich argumenty z tego tematu są mało rozwinięte. Jestem ciekaw pomysłu tego pana na wyprowadzenie ruchu z centrum.

    Też jestem subiektywnym obserwatorem. Z tą różnicą, że posiadającym samochód i z niego codziennie korzystającym.

    Ja uważam, że za dużo u nas bubli w infrastrukturze. Z kolei ja za samochodami przepadam. Jednak nie w sensie, że chce je widzieć na rynku, a czystego zainteresowania.

  21. smif :: 30 10 2008

    @ JarMark on Artur :)

    Artur juz kiedys tlumaczyl jak wyglada jego daily commute i przyznaje, ze przy obecnych warunkach po prostu nie ma on wyjscia.

  22. Artur :: 30 10 2008

    JarMark:

    PS.
    Nie jestem uzależniony. Korzystam z samochodu z czystego egoizmu oraz oczywistych zalet. Jest szybszy, wygodniejszy i mogę nim podrzucić z uczelni czy z centrum znajomych :)

  23. bezprym :: 31 10 2008

    Chciałem powiedzieć, że MOBILNOŚĆ nie koniecznie musi oznaczać dojazdu do pracy – ale zmianę miejsca zamieszkania bliższe pracy? To realny wybór przed którym stanęły społeczeństwa zachodnie lata przed nami – właśnie dlatego, że wybrały “tani” transport samochodowy (nb. EROEI ropy na początku XX wieku to 1:100, a obecnie ok. 1:20 – “tanie” poruszanie mamy za sobą, czekamy oczywiście na elektyki,wodorowce,i inne cudeńka, czekamy… ;))

    Tymczasem, jak chcę szafę przewieźć to zamawiam taksówkę; na dworzec, lotnisko, z imprezy etc. też taryfą – i tak wynosi mniej niż własne auto. Więcej czasu, mniej frustracji.

    A jak się ma fajny rower to jesienią można po kałużach jeździć bez uszczerbku w białych butach – no problemo! Ciepło wbrew pozorom jest przez cały rok, człowiek też lepiej wygląda od siedzących za kółkiem trzydziestoparoletnich rówieśników ;)
    Muza na uszach, lampeczki włączone, odblaskowe koła i heja, w szczycie żaden środek lokomocji NIE MA NAJMNIEJSZYCH SZANS przebić się szybciej przez centrum niz rower.

    Jak wam śmignie jutro w korku rower przed maską Panowie kierowcy, to pomyślcie, że moglibyście to być wy – oszczędzający czas, pieniądze i zdrowie swoje i swoich bliskich ;)

  24. smif :: 31 10 2008

    A dzisiaj Masa Krytyczna o 18stej, przypominam :)

  25. Artur :: 31 10 2008

    bezprym:

    Raczysz żartować z tą zmianą miejsca zamieszkania na bliższe pracy. Przy obecnych cenach wynajmu, nie mówiąc już o zakupie, wydaje się być to mało realne. Poza tym kogo i gdzie chcesz przenosić? Większość ludzi mieszka na blokowiskach. Przecież tereny bliżej centrum nie przyjmą takiej ilości osób. Mam nadzieję, że coś źle zrozumiałem… :)

    Koszty poruszania się samochodem… Nie muszę z niczego rezygnować by zatankować samochód czy wymienić wyeksploatowane elementy. A przyznaję, że mam “ciężką nogę”, a nasze drogi są jakie są więc te koszty są większe.

    Szafy autem osobowym raczej nie przewieziesz. Dojazd na lotnisko czy dworzec taxi, to rozsądny wybór bo jaki sens ma trzymanie samochodu na płatnym i niestrzeżonym parkingu daleko od domu. Z imprezy z oczywistych przyczyn samochodem się nie wraca. Natomiast koszty przejazdu taryfą są znacznie większe niż prywatnym samochodem. Dojazd z lotniska pod mój dom kosztuje 100zł. Za tyle, to ja autem robie 200km w trasie.

    Kwestia gustu z tą jazdą w każdych warunkach na rowerze. Jednak z “muzy w uszach” radzę zrezygnować jeśli poruszasz się “przed maskami samochodów”.

  26. smif :: 31 10 2008

    Co do “muzy” to wydaje mi sie, ze sluchajac ROZSADNIE CICHO na rowerze slyszy sie wiecej niz sluchajac cicho w samochodzie przy zamknietych oknach. Kierowca tez powinien slyszec co sie dzieje dookola, a nie izolowac, dlatego gdy ja jezdze, zawsze mam otwarte okno, chyba ze leje albo zimno, to tylko 5 mm szczeline :)

  27. Łukasz :: 2 11 2008

    pomijajac kwestie parkowania i samochodow projekt placu bardzo mi sie podoba

  28. Łukasz :: 2 11 2008

    Łukasz zdradź mi proszę co Ci się w tym projekcie podoba? tam oprócz zawężenia jezdni co samo w sobie jest dobre nie ma zadnej propozycji dla mieszkancow. Martwy wyłożony betonowymi płytami plac przed pomnikiem rodem z architektury totalitarnej, nie ożywi tego miejsca. Drazni mnie to ze ważny i duzy plac w centrum miasta bedzie nadal jedynie rondem a nie np miejscem spotkan czy odpoczynku etc

  29. Łukasz :: 2 11 2008

    mowie o jego wygladzie, nie o funkcjonalnosci. z tym masz racje. mozna bylo sie tam wysilic i zrobic chocby jakis mini park na srodku, tyle tylko ze nie mozna by wtedy robic tam defilad itp. uroczystosci.

  30. smif :: 2 11 2008

    Bardzo fajnie, ze robia promenade z tych malych, estetycznych drzewek plus uporzadkowane parkowanie.

  31. JarMark :: 2 11 2008

    @ smif

    Małe “estetyczne” drzewka, to coś co mnie …martwi. To kolejny element wprowadzania uporządkowanego sztucznego i zmakdonaldyzowanego świata. Świata, w którym nawet drzewa nie mogą być “sobą” :((

    Oczywiście z wielu wzglęsów takie mini-drzewka są bardziej funkcjonalne, ale czy to są jeszcze drzewa????

    Czy w mieście nie ma już miejsca na tradycyjne, lokalne gatunki prawdziwych drzew, które nie są zminiaturyzowane??? Czy nie można było posadzić na pl. Matejki chociaż jednej lipy, buka, dębu, wiąza??

    Ech…
    Byłem wczoraj na pl. Matejki i patrzyłem na “wykluwający” się jego nowy kształt. Nie wiem, czemu się radni typu Sularz, OsMenda, czy Krzeczkowski przypier…
    Jest sporo wyznaczonych równolegle do szerokich chodników miejsc postojowych, będzie możliwość przejazdu tranzytowego itp.

    Dla mnie ważne jest to, że przestrzeń piesza będzie fizycznie oddzielona pasem zieleni (wspomnianych drzew-krzewów) i że samochody nie bądą mogły zastawiać chodników.

    Ponadto od strony ul. Warszawskiej w kierunku Plant, wzdłuż chodnika (który będzie nadal szeroki – ok. 2,0-2,5 m) zostanie wyznaczona ścieżka rowerowa i przejazd rowerowy przez ul. Basztową na Planty.

    Jezdnia dla samochodów jest zawężona do jednego pasa w każdym kierunku, więc przynajmniej przestrzeń dla pojazdów, pieszych i rowerzystów jest podzielona sprawiedliwie:)

  32. smif :: 2 11 2008

    Sciezka rowerowa?

    Bez sensu, toz to paranoja!
    Mam sie teleportowac na nia i z niej?

    Lepiej jak by zrobili pasy rowerowe w obie strony.
    Nikt nie bedzie uzywac tej sciezki…

  33. malva :: 3 11 2008

    Artur

    bezprym nie raczy żartować – on tak ma ;-)

  34. marcin wójcik :: 3 11 2008

    bezprym w tym wypadku słusznie prawi. dopiero dziś zabieram głos, bo na szczęście bezwypadkowo udało mi się powrócić ze świątecznego objazdu samochodem po cmentarzach. tak samochodem, który przy takich okazjach, jest bezkonkurencyjny.

    ale do rzeczy. przeprowadzanie się bliżej miejsca pracy, jest dobrym sposobem na rozwiązywanie kłopotów komunikacyjnych i skrócenie czasu dotarcia do pracy. pamiętajmy, że czas to też pieniądz. jakkolwiek niedorzecznie brzmi przeprowadzka w polskich warunkach, gdzie większość społeczeństwa dąży do posiadania mieszkania na własność, a wynajem jest domeną braci studenckiej, naprawdę warto wziąć przeprowadzkę pod uwagę wszystkie czynniki.

    w zależności od specyfiki pracy, można też pokusić się o telepracę, przy której zwężone czy zamknięte ulice na placu Matejki zupelnie nie będą dotyczyć.

  35. Magda :: 24 04 2009

    Faktycznie nasi radni mogliby skorzystać z rowerków. Nawet dla najwyższych urzędników Bundestagu jest to normalne, że w garniturku jadą do pracy na rowerze. Ale w Polsce widać ujmuje to godności.

    Co do placu Matejki – wszystko byłoby cudnie, gdyby ktoś w tym projekcie uwzględnił zieloną barierę odgradzającą alejkę z ławkami od jezdni. A tak mamy ładny plac, na którym nie da się wypoczywać, gdyż czujemy się jak w tunelu spalinowym, a do tego jest tam ogromny hałas. Czy naprawdę nikt nie pomyślał o pasie drzewek lub np. tui oddzielających alejkę od sznurka samochodów? To takie ciężkie w tym mieście?

  36. m :: 24 04 2009

    Tuje są brzydkie :P

Imię (required)

Email (required)

Website

Komentuj