Rada Miasta – sprawdzian z obecności

Lekceważące podejście do wykonywania swoich obowiązków, a przede wszystkim brak szacunku dla krakowian i upadek, bynajmniej nie aniołów, a dobrych obyczajów, to opis wczorajszej sesji Rady Miasta Krakowa. Incydent z szyderczym śmiechem Sularza i Osmendy, dla niedowiarka mógłby zostać odebrany jako jednostronna relacja. Ale zachowanie radnych, którzy mętnie tłumaczą swoją nieobecność, potwierdza Gazeta Krakowska.
Z 43 radnych przez większość obrad na sali przebywało zaledwie kilku deputowanych, a dopiero tuż przed g. 14 przewodniczącej udało się zachęcić do pracy zaledwie 24 radnych. Gdzie byli nasi reprezentanci?
Tak dokładnie to chyba sobie nie przypomnę. Być może byłem w bufecie.
- odpowiada indagowany Paweł Bystrowski. Równie “błyskotliwie” tłumaczy się zainfekowany parciem na szkło Paweł Sularz:
Nie migam się od pracy, a to, że mnie nie ma na sali obrad nie świadczy, że nic nie robię. Mogę np. udzielać wywiadu dla telewizji.
Myślę, że akurat w przypadku radnego Sularza, jego nieobecność, ale na antenie telewizji, znacznie poprawiłaby atrakcyjność programu.
foto:
mr_gonzales






















no i macie swoich platformersów!!!