Filmowa historia Frakcji Czerwonej Armii
Właściwie obawiałem się wcześniej to wydarzenie anonsować, bo mała salka kinowa klubu Lokator nie jest w stanie pomieścić już więcej widzów, ale dziś kolejna projekcja cyklu ma odbyć się w Instytucie Gothego w Rynku Głównym, więc powinno być przestrzenniej. A jesienią tego roku Towarzystwo Polsko – Niemieckie i Dom Norymberski we współpracy z w/w instytucjami przygotowały prawdziwy dynamit, jakby dwuznacznie to nie zabrzmiało w owym kontekście. Obszerny przegląd filmów w cyklu Obrazy historii. Terroryzm zachodnioniemiecki ukazuje prawie 30-letnią działalność Rote Armee Fraktion.
Do tej pory w cyklu można było zobaczyć Czas ołowiu Margarethe von Trotta, w którym ukazane są warunki polityczno – społeczne, w których zaistniał fenomen RAF, a przede wszystkim różne postawy w walce z zastanym modelem społecznym powojennych Niemiec; Baader, półfikcyjny film Christophera Rotha, którym autor starał się wykreować nowego bohatera kina niemieckiego, wzorując się na filmach amerykańskich przełomu lat ’60 i ’70; Stammheim w reżyserii Reinharda Hauffa, to z kolei nagrodzony na filmowym festiwalu w Berlinie fabularny zapis procesu jaki w odbywał się w tytułowym więzieniu w latach 1975-77 przeciwko pierwszej generacji RAF: Andreasowi Baaderowi, Urlike Meinhof, Gudrun Ensslin, i Jan-Carlowi Raspe. Wczoraj wyświetlony został film Niemcy jesienią kolektywnego autorstwa twórców Nowego Kina Niemieckiego, reakcja na kryzys państwowy jesienią 1977 r. wywołany działalnością drugiej generacji RAF oraz na tajemniczą śmierć osadzonych w więzieniu członków RAF-u.
Już dziś o g. 19 w Instytucie Goethego, Rynek Główny 20, będziemy mogli obejrzeć Trzecią Generację, prześmiewczy manifest Rainera Wernera Fassbindera, którego przesłanie 40 lat później, gdy “wojna z terroryzmem” jest nieodzownym uzasadnieniem reglamentacji wolności obywatelskich i zwiększonej kontroli nad społeczeństwem, jest wciąż aktualne.
W środę 19 listopada, ponownie w Lokatorze, będziemy mieli okazję zobaczyć Black Box BRD Andresa Veiela – dokument portretujący zamachowca Wolfganga Gramsa i ostatnią ofiarę RAF-u, Alfreda Herrhausena, członka zarządu Deutsche Banku, który zginął podczas ataku bombowego w 1989 roku. Cykl zakończy w czwartek 20 listopada film Christiana Petzolda Bezpieczeństwo wewnętrzne.
Przegląd Obrazy historii. Terroryzm zachodnioniemiecki to nie tylko okazja do poznania dramatycznej historii i skomplikowanych stosunków polityczno – społecznych naszych najbliższych sąsiadów, przez pryzmat twórczości świetnych niemieckich reżyserów, ale również kolejna okazja do przeanalizowania procesów zapoczątkowanych przez rewoltę ’68, która przeorała (lub przynajmniej starała się przeorać) stosunki społeczne całego zachodniego świata.
Wstęp wolny na wszystkie seanse. Przed każdym filmem wprowadzenia dokonuje kuratorka projektu, dr Ewa Fiuk.






















Przeorała, oj przeorała… Do dziś Europa nie może się otrząsnąć z retoryki ’68.
@ sean
teza przez Ciebie postawiona, być może byłaby ciekawa, lecz bez doprecyzowania jest nic nie znacząca.
Jeżeli piszesz w konekscie filmowym, czyżbyś odczuwał jakieś odium retoryki Fassbindera, Schlöndorffa, Herzoga czy Wima Wendersa? Czyżbyś był młodym twórcą filmowym będącym pod przemożnym wpływem tych Panów, nie mogącym nakręcić kolejego wybitnego “Ja wam pokażę”?
Nb. Fassbinder za nakręcenie “Trzeciej generacji” został znienawidzony przez część sympatyzującej z RAF-em lewicy. Jednak taktyka “podtrzymywania napięcia” jest faktem i stosowana była także w innych krajach np. we Włoszech. Stosowana jest równiez dziś vide “wojna z terroryzmem”.
Bardziej chodzi mi o dyskurs polityczny – o filmie zasadniczo wiem mało. Coś mi się obiło o uszy, że bodajże taki Joshka Fisher ma korzenie właśnie w jednej z terrorystycznych ogranizacji… Wniosek jest prosty: pokolenie ’68 rządzi obecnie w zachodniej Europie (no, może nie całej). A nie sądzę, by rządy gówniarzerii zaczadzonej kiedyś wojującą komuną za pieniądze Moskwy jakoś specjalnie wychodziły kontynentowi na dobre. Zresztą wystarczy spojrzeć na wzrost gospodarczy Niemiec.
@sean
myślę, że cykl Obrazy historii jest właśnie dla Ciebie – bo tradycyjnie po polsku “coś, gdzieś bije, ale nie wiadomo w którym kościele”.
Były minister Joshka Fisher nie był członkiem RAF, aczkolwiek uczestnikiem rewolty przełomu lat 60/70 (także walk ulicznych), jego przyjaciel Daniel Cohn-Bendit jedna z głównych postaci ruchu ’68 jest od lat eurodeputowanym, obaj z listy Zielonych, itd.
Ich “pójście w politykę”, nie mówiąc już o poszczególnych decyzjach (np.poparcie dla interwencji NATO na Bałkanach) było wielokrotnie krytykowane przez stroniące od gabinetów “radykalne” skrzydło lewicy, uważające ich za zdrajców.
Pokolenie ’68 znaczy bardzo wiele, zwykle jedynym pokrewieństwem jest data urodzenia, czy zapośredniczeń na scenę polityczną – bez żadnych koneksji ideowych. Myślę, że dla niektórych hasło-wytrych “pokolenie 68″ zastąpiło “Żyda”, “masona” i “cyklistów”.
Inny przykładem może być Bill Clinton – choć gdy tamci stawali na barykadach i przewodniczyli wielomilionowemu ruchowi społecznemu, Bill jedynie “się nie zaciągał”. Ale gospodarkę amerykańską doprowadził do upadku jego następca, przedstawiciel noekonu kontynujący politykę Regana i Busha seniora – czyli prowadzący rewolucję konserwatywną.
Z osądami pt. “gówniarzeria zaczadzona” bym uważał, bo mogłoby się okazać, że niejeden z tych “gówniarzy” mógłby połknąć nas obu intelektualnie z kopytami.
A z “pieniądze z Moskwy”…
wiesz, myślę, że powtarzasz gdzieś zasłyszane pół-prawdy nie mając zamiaru i ochoty zrozumieć sytuacji społeczno-politycznej ówczesnej Europy.
Co do “połknięcia intelektualnego” to chętnie bym się z nimi zmierzył :). Brzydzę się komunizmem, bo część mojego życia byłem zmuszony przeżyć w tym cudownym systemie i gdy porównuję go nawet z dzisiejszą kulawą i przeżartą poskomunistycznym syfem quasi-wolnością to nadal przeżywam silny szok jakościowy. Komunizm zniszczył też perspektywy pokoleniu moich rodziców czyniąc ich straconym pokoleniem i dziadami na całe życie (dokładnie od urodzenia do śmierci) i zatrzymał bogacenie się naszego kraju na circa 50 lat. Nie mówiąc już o zniszczeniach na innych płaszczyznach (życie intelektualne, urbanistyka itp. itd.) Denerwuje mnie, gdy mówi się o terrorystach i mordercach chcących wprowadzić ten sam “najpiękniejszy system” w krajach na zachodzie prawie jak o bohaterach walki o jakiś lepszy świat.
Każdemu kto gotów jest uwierzyć w brednie czerwonych o “lepszym świecie” należałoby zaserwować przelot w jedną stronę do Korei Północnej. Tam ciągle jeszcze trwa “dalsze doskonalenie”.
Żeby nie było: podobnie jak czerwoni brzydzą mnie amerykańscy “neokoni”. I choćbym nie wiadomo ile gloryfikujących filmideł o RAF-ie nie obejrzał to zdania nie zmienię.
@ sean
A ja chętnie bym to obejrzał, ale obawiam się, że mógłbys okazać sie Andrzejem Gołotą polskiego inetelektualizmu :(
Po pierwsze wydaje się, że śledziłeś tekst, natomiast przeczytałeś to co dawno miałeś w głowie – filmy nie były gloryfikacją RAF-u, przeciwnie. Większość była wyważona, bądź krytyczna. Najdramatyczniejszym i wg mnie najsilniej osądzającym był ostatni film z cyklu – nie widziałeś, więc rozmawiam ze ślepym o kolorach.
Po drugie, argument z autopsjii ma słabą moc perwswazyjną. Ja też urodziłem się przed likwidacją pierwszego pokolenia RAF, i choć uważam, że ‘personal story’ jest ciekawym sposobem na poznawanie historii, to primo, nie miejsce na to na forach internetowych, secundo, musi być konfrontowane z twardymi danymi historycznymi, statystycznymi, etc.
Po trzecie, argument z “kosztu alternatywnego” (wg terminologii ekonomicznej) jest wręcz zabawny. Każdy z nas jest w dniu urodzenia wrzucany w pewną rzeczywistość, którą może zaakceprować, lub z nią walczyć. Gdybyśmy się urodzili w tym samym czasie gdzieś w Azji, Afryce, albo pod autorytarnym reżimem w Pd. Ameryce moglibyśmy dawno gryźć zięmię. Oczywiście, w dzisiejszej Polsce 90 proc. społeczeństwa walczyło z “komuną”, choć wtedy wielu “rąk na pokładzie” nie można było się naliczyć. Kto zasilał milionowe szeregi komunistycznych organizacji i instytucji państwowych – nie wiadomo; mitologia narodowa głosi, że to Żydzi, sowieci podszywający się pod Polaków, agenci Stasi,etc. ale nie Polacy! Czarno-białe widzenie świata sprawnie organizuje postrzeganie rzeczywistości, ale jest z gruntu fałszywe – to dotyczy także zahamowanego “na 50 lat” rozwoju. Ja nie pałam sentymentem do retrospektywnej utopii IIRP. To też był opresywny autorytaryzm. Widzę, że różnimy sie pod wieloma względami – także osądem historii najnowszej. Postkomunistyczny syf już dawno został wyparty przez syf postendecki i wygrana PO niewiele w tej kwestii zmienia, nadal to IVRP. A rozwój jest hamowany i dziś, tylko w inny sposób, a pod wieloma względami znacznie skuteczniej.
Po piąte, próbując zrekonstruować świadomość zamachowca z lat’70, twierdzę, że “wiara w komunizm”, miała w motywacji ich czynów NAJMNIEJSZE znaczenie. A już na pewno nie miało to nic wspólnego z próbą wprowadzenia tego samego systemu co w bloku sowieckim! Dla tak trywialnych powodów nikt nie zamieniłby dobrze zapowiadającego się drobnomieszczańskiego wygodnego życia, na pistolet, dynamit i wieczna kryjówkę. Ale to materiał na wielokrotnie dłuższy tekst.