
Pewna pani nosząca futerko ze sztucznego misia, które nieudolnie udawało lamparta, właśnie zmieniła pracę i postanowiła doszlusować do swoich koleżanek posiadających futra z norek i lisów. Pomyślała o prestiżu i luksusie. Chciała poczuć się naprawdę kobieco, być niegorszą od swoich nowych znajomych. Poszła do kuśnierza i dowiedziała się, że może dostać futro właściwie ze wszystkiego, co się rusza.
Oferta dostępnych zwierząt zawierała norki, lisy, szynszyle i króliki. W imporcie z Chin były również koty i psy. Jolanta, bo takie było imię naszej pani, odrzuciwszy z miejsca futro z psa czy kota (w jej domu mieszkały te zwierzęta), postanowiła wysłuchać szczegółów pozostałej oferty.
Dreszcz przerażenia przeszył jej ciało gdy dowiedziała się, że na jedno futro trzeba będzie zagazować 60 norek, zabić prądem 20 lisów, względnie przetrącić kark 200 szynszylom. Zmieszana, zapytała o klatki, które zobaczyła na zdjęciach. Były to fotografie zwierząt hodowanych na futra w specjalnych fermach. Patrzył na nią lis, któremu na fermie futrzarskiej przeznaczono 0,6 m kwadratowego tzw. powierzchni życiowej. Jolanta z niepokojem pomyślała o zamknięciu własnego psa na pół roku w klatce o takich rozmiarach.
Futro – to luksus i prestiż? – jak mogło mi coś takiego przyjść do głowy
– pomyślała i wróciła do domu.
Pani Jolanta była częścią wczorajszego happeningu na Rynku Głównym, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Empatia z okazji Dnia bez Futra obchodzonego 25 listopada. Takich klientek sklepów z futrami na pewno życzyłyby sobie zwierzęta, których los jest także w Twoich rękach. Hodowla zwierząt na futra jest już zakazana w Wielkiej Brytanii, Austrii i Chorwacji. Polska, gdzie zabijanych jest ponad milion zwierząt rocznie, może pójść ich przykładem. Ratuj zwierzęta, podpisz petycję do Prezydenta RP.

17 comments
Ptashnick says:
lis 26, 2008
A ja się nie zgadzam, nic podpisywać w powyższej sprawie nie zamierzam i chcę dać temu wyraz.
Futro, to taki sam produkt pochodzący od zwierząt, jak mięso, żelatyna czy ryba na święta. Skoro zaczyna się kampanię przeciwko futrom, pokazując pozamykane w strasznych i ciasnych klatkach zwierzęta, proponuję również zrobić przegląd lokalnych ubojni, ferm kurzych czy mlekodajnych obór. Warunki, w jakich trzymane są tam zwierzęta, oraz sposób w jaki są zabijane niewiele się różnią od tych opisywanych w artykule powyżej. Skoro więc walczy się na ulicy z futrami, należy także walczyć ze spożywaniem mięsa, mleka i jaj przed stołówkami, restauracjami i supermarketami. Wskazane jest oczywiście wsparcie takiej akcji odpowiednimi zdjęciami i materiałami, o które na pewno nie będzie trudno.
Podsumowując, nie podoba mi się lansowanie mody na nienoszenie futer. Człowiek od zawsze zabijał zwierzęta aby się ubrać i żeby się pożywić, i nie widzę powodu, aby to się miało zmienić. Chętnie natomiast poprę każdą akcję mającą na celu poprawę warunków, w jakich się hoduje i przetrzymuje zwierzęta.
smif says:
lis 26, 2008
Ptashnick, oczywiscie ze od zawsze zabijalismy zwierzeta by pozyskac futra czy inne „elementy”. Jakkolwiek dawniej bylismy do tego niejako zmuszeni. Teraz mozna nosic prawie wylacznie ubrania ktore sa „organic”, wyprodukowane z surowcow roslinnych.
Futro to zbytek luksusu, a nie potrzebne jedzenie.
marcin wójcik says:
lis 26, 2008
Po części masz rację Ptashnik, ale chyba niepotrzebnie krytykujesz Empatię za organizowanie happeningu i zbieranie podpisów w sprawie beztialskiego traktowania i zabijania zwierząt dla źle pojętego luksusu.
Rację masz, że powinny być organizowane również manifestace przed sklepami, bo producenci żywności nie są wcale święci. Pytanie tylko kto ma te happeningi organizować? Może Ty coś zrobisz w tym kierunku?
Ludzie z Empatii i czy inni znani mi ‘ekolodzy’ nie jedzą mięsa, jaja kupują przynajmniej z nr 2 z chowu ściółkowego, starają się pić tylko kawę i herbatę fairtrade, i wreszcie edukują społeczeństwo by postępowało podobnie.
Katarzyna says:
lis 26, 2008
„Futro, to taki sam produkt pochodzący od zwierząt, jak mięso, żelatyna czy ryba na święta. Skoro zaczyna się kampanię przeciwko futrom, pokazując pozamykane w strasznych i ciasnych klatkach zwierzęta, proponuję również zrobić przegląd lokalnych ubojni, ferm kurzych czy mlekodajnych obór. Warunki, w jakich trzymane są tam zwierzęta, oraz sposób w jaki są zabijane niewiele się różnią od tych opisywanych w artykule powyżej.”
Ptashnick, święte słowa;) Konsekwencja jest czymś o co bardzo dbamy i rzeczywiście robimy przegląd wszędzie tam, gdzie eksploatowane są zwierzęta i staramy się unikać produktów pochodzących z tej eksploatacji.
Jednak w listopadzie obchodzimy akurat Dzień bez Futra – w tym dniu zwracamy szczególną uwagę na hodowlę zwierząt na futra, okrucieństwo w imię kaprysu i mody.
Podobnie jak w Dniu Dziecka nie obchodzi się Dnia Babci (co nie znaczy, że babcia nie jest ważna), w Dniu bez Futra zajmujemy się zwierzętami, które cierpią dlatego, że człowiekowi zachciało się ich futer, a nie zajmujemy się np. świniami hodowanymi na mięso (co nie znaczy, że cierpienie świń jest dla nas mniej ważne).
Pozdrawiam i zapraszam na stronę http://www.futro.empatia.pl
Łukaszek says:
lis 27, 2008
Tłumacze i tłumacze, ale moja ukochana i tak sobie futro kupi ;)
sean says:
lis 28, 2008
Jest jakakolwiek ludzka aktywność, której piewcy religii „nowego, wspaniałego świata” nie skrytykują jako „zbytku” bądź „grzechu wobec ekologii”? Jeśli mam ochotę chodzić w futrze to jest to moja sprawa, a państwo może co najwyżej dopilnować, żeby nad zwierzętami z których będzie uszyte się nie znęcano. Tak samo jak w przypadku zwierząt przeznaczonych na zwykły ubój.
Dlaczego, Wy religijni zeloci-totalniacy, uważacie, że wszyscy powinni myśleć tak jak Wy? I dlaczego samo zebranie iluś-tam podpisów ma świadczyć o wyższości Waszego podejścia do czyjegokolwiek innego?
Pamiętajcie, takie zbieranie podpisów i składanie ich w ofierze bożkowi demokracji to broń obosieczna. W którymś momencie da się zebrać wystarczająco dużo podpisów, żeby stwiedzić, że Słońce obraca się wokół Ziemi albo że, hehe, marchewka jest owocem (wait, to już zrobiono…)
Swoją drogą, jestem ciekaw, jak ci wszyscy nadwrażliwcy, którym przeszkadza polowanie, jedzenie mięsa, futra, boks i kapitalizm zachowywaliby się w przypadku wojny. Czy w imię ideałów i estetyki daliby się zarżnąć albo zagłodzić? Naprawdę, bardzo chętnie bym zobaczył ten fenomen.
eR says:
lis 28, 2008
a ja tam lubię Panie bez futra ;)
Ptashnick says:
lis 28, 2008
smif:
Jedzenie też może się składać tylko z produktów bezmięsnych i wcale nie „jesteśmy zmuszeni” zabijać zwierzęta, żeby jeść. Mięso to też „zbytek” – po prostu bardziej kaloryczne jedzenie, niż kapusta, śliwki czy groch. Sęk w tym, że ja, oraz pewnie wielu innych ludzi, lubię zbytki i nie chcę z nich rezygnować. :) Mój komentarz był spowodowany tym, ze zauważam w opisywanych działaniach pewien brak konsekwencji. Przeciwdziała się zabijaniu norek, a nie przeciwdziała się zabijaniu much. A przecież mucha ma takie samo prawo istnienia, jak norka. Stąd moja propozycja, by przeciwdziałać dręczeniu, męczeniu i trzymaniu w nieludzkich warunkach, a nie zabijaniu. Bo nawet mucha, zanim się ją ubije, zwykle lata sobie gdzie i ile chce.
Marcinie:
Nie krytykuję Empatii ani za przeciwdziałanie zabijaniu, ani za nic innego. Chcę tylko zwrócić (jej) uwagę na pewną niekonsekwencję, i tyle. Futro nie jest złe, to sposóbe jego wytwarzania jest zły. Próbując walczyć z futrami, walczy się z wiatrakami. Walcząc z bestialskim traktowaniem zwierząt, można (w mojej opini) coś zmienic.
Nie zorganizuję żadnego happeningu, bo nie realizuję się w ten sposób, i nie mam na to czasu. Jestem bardziej odbiorcą „towaru-happeningu”, niż jego „producentem”. A moja rada była tylko odnośnie tego, jak zwiększyć atrakcyjność takiego towaru, poprzez uczynienie go bardziej znośnym i przystepnym dla ludzi. Hasło „nie zabijajmy zwierząt” nie jest tak nośne (w każdym razie dla mnie) jak hasło „nie dręczmy zwierząt”.
Katarzyno:
Rozumiem i dziękuję za wyjaśnienie. Jeśli kiedyś zrobicie akcję w sprawie świnek, możecie liczyć na mój podpis. :)
eR:
To jaki, na podstawie tego co napisałeś, jest Twój stosunek do Twojej mamy? ;)
eR says:
lis 28, 2008
smif – ni w ząb nie rozumiem, twoja paralela jest tak zakręcona, że mimo najszczerszych chęci nie wiem co masz na myśli.
Wszak sam piszesz, że futro, to zbytek luksusu – na podstawie tej wypowiedzi mam pytać o Twój stosunek do wszystkich żeńskich ascendentek i descendentek rodu smif’a?
objaśnisz tempakowi?
smif says:
lis 28, 2008
Chodzi mi po prostu o to, ze wieki temu futro bylo jedynym, co zapewnialo ludziom wzgledny komfort fizyczny w chlodzie. Wiec pozyskiwanie futer bylo w jakis sposob usprawiedliwione – ludzie nie znali nic innego. Obecnie znamy inne metody zachowania ciepla (czyz nie?), na przyklad nieszkodliwa dla „dawcy” welne.
Co do relacji futer do zabijanych na mieso zwierzakow. Gospodarka swiatowa poradzi sobie bez futer. Bez miesa w tym momencie nie.
eR says:
lis 28, 2008
smif – co ma do tego czyjakolwiek matka?
nadal tego nie rozumiem.
zosia says:
gru 4, 2008
Uważam że problem jest w tym że zwierzęta futerkowe są ładne i wiele osób nie może znieść widoku ciepienia tak pięknych zwierzątek.Akcje przeciwko mordowi pospolitych krów,świnek czy kur nie są takie głośne o ile wogóle istnieją.Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy przejmują się losem zwierząt a nie potrafią pomóc osobnikowi tego samego gatunku.Śmieszą mnie również napisy na kosmetykach „nie testowane na zwierzętach”,powinien być tam dopisek „przetestuj na sobie”.
Ja nie założę takiego futra z jednego prostego powodu-wcale nie jest ładne.Jest to kolejny produkt uważany za „niby” ekskluzywny a tak naprawdę to nic w nim nadzwyczajnego.Zresztą takie futerko przy ocieplającym się klimacie to niemądra inwestycja.:P
One says:
lut 5, 2009
Równie głupiej historii jeszcze nie czytałem;)
„Poszła do kuśnierza i dowiedziała się, że może dostać futro właściwie ze wszystkiego, co się rusza.” – to mnie najbardziej rozwaliło, nie wiadomo czy płakać czy śmiać się.
zosia – zanim nadejdą czasy że w zimie najniższa temperatura to będzie +8 stopni, to futro jest jak najbardziej rozsądną inwestycją;)
Misia says:
maj 14, 2009
A ja tam uważam, że to sprawa wyłącznie własnego sumienia – ja uwielbiam naturalne futra z lisów i noszę je – jak komuś się to nie podoba to niech na mnie nie patrzy, jak komuś to przeszkadza, to jego problem, bo ja go do noszenia futer namawiać oczywiście nie będę, ale jeśli ktoś będzie próbował mi zabronić kupowania i noszenia naturalnych futer, to według mnie jest nie w porządku, bo próbuje ograniczyć moją wolność wyboru (i narzucić mi swoje zdanie). Być może w oczach niektórych jestem nieczuła i pozbawiona wrażliwości, ale to znowu tylko i wyłącznie problem tych osób, bo ja za taką się nie uważam…
m says:
maj 14, 2009
Misia, ale zdajesz sobie sprawę, że w ten sposób można usprawiedliwić w zasadzie każde okropieństwo?
Ja też czuję, że zakaz przechodzenia na czerwonym ogranicza moją wolność wyboru, ale jakoś go nie łamię.
Zamiast dyskutować o źle rozumianej wolności może warto zastanowić się, co można osiągnąć rezygnując z futra i zniechęcając do niego innych? Jakoś w ostatnich latach znacznej liczbie osób udało się zrezygnować z jednorazowych siatek bez gwałcenia niczyjej „wolności” i jest to niezaprzeczalna ulga dla środowiska. Może więc naturalne futra też kiedyś odejdą do lamusa?
Gabriela says:
lip 30, 2010
Ja powiem inaczej. Hodujcie króle, świnie i krowy. Człowiek pozyskuje wiele produktów z zabijania tych zwierząt i -jeśli są hodowane z szacunkiem i humanitarnie zabijane- to popieram takie działanie.
Ale futra z tchórzy, fretek, norek, łasic, lisów? To TYLKO próżność. Nic, powtarzam nic, żaden człowiek, czy zwierze nie zje ich miejsca. Nie umierają, abyśmy mieli co jeść, lecz po to by jakaś lady miała ładny kożuszek na zimę.
Co z butami ze skóry świń, czy torebkami? Powiedzcie szczerze- wolicie wyrzucić tę skórę, czy ją wykorzystać?
Pozdrawiam wraz z fretką cudem odratowaną z farmy futerkowej, która aktualnie siedzi mi na kolanach. http://www.cafeanimal.pl/zdjecia/18578x153948x640m480.jpg
Naprawdę warto tę istotkę przerobić na futro?
Ania says:
mar 8, 2011
„…Naprawdę warto tę istotkę przerobić na futro?…”
Jednej to rzeczywiście nie opłaca się, ale jakbyś miała tak ze 40 sztuk takich, to nie zastanawiałabym się – można by z nich zrobić naprawdę fajne futro!