Dzień Bez Kupowania
Witaj na krakoff.info - stronie o życiu miasta Krakowa. Nasz kanał RSS to Rewelacyjnie Szybka Sybskrypcja wiadomości z Krakowa (zobacz video).

Kolejna fanaberia lewaków czy może zdrowa reakcja na zjadającą swój własny ogon nadmierną konsumpcję? W Polsce Dzień Bez Kupowania raczej postrzegany jest jako ta pierwsza opcja i spotyka się w najlepszym wypadku z litującym się uśmiechem politowania. A wszystkiemu winny jest brak informacji na ten temat.
Ruch kontestujący konsumeryzm narodził się za oceanem. W opozycji do tzw. czarnego piątku, kiedy to w USA rozpoczynają się przedświąteczne zakupy i zwykle padają kolejne rekordy sprzedaży wszelkich możliwych dóbr, już w 1992 roku kanadyjski artysta Ted Dave stwierdził, iż naturalną formą protestu przeciwko zbrodniczym praktykom nieumiarkowanego konsumpcjonizmu, będzie Dzień Bez Kupowania.
Idea podchwycona i szybko rozpowszechniona została przez magazyn Adbusters. W Europie przyjęło się obchodzenie Dnia Bez Kupowania w ostatnią sobotę listopada. Celebracja tego swoistego święta świadomych i odpowiedzialnych konsumentów jest bardzo prosta - ograniczenie zakupów do minimum. Istotą nie jest utopijna wersja świata, w którym się nie konsumuje. Dzień Bez Kupowania jest pretekstem do refleksji nad naszymi nawykami konsumenckimi, ale także może być dodatkowym dniem, który spędzisz ze swoimi najbliższymi przechadzają się po alejkach w parku.



















Po prostu trzeba kupić więcej w piątek.
(A refleksja nad zwyczajami konsumenckimi nasuwa się sama po spojrzeniu do portfela w czasach kryzysu)
@ “z litującym się uśmiechem” - Marcinie, jako potwór językowy śmiem zwrócić Ci bezczelnie uwagę, że w języku polskim taki uśmiech nazywa się “uśmiechem politowania”. Pozdrawiam i ..lubię Twój blog :-), żeby nie było, ze tylko wrednie krytykuję
a braku możliwości pójścia z bliską osobą do parku na przechadzkę, ale słowo!dziadek go używał;-), zastąpić zakupami nie można?
ale i inna kwestia - czy z braku kasy nie kupując świętuję dzień bez kupowania, czy nie?
A jak się nieświadomie nic nie kupi (bo zostanie się obficie wyposażonym przez rodzicielkę we wszelkiego rodzaju dobra żywieniowe), to liczy się jako obchodzenie tego dnia?
@apt73
Dziękuję, dziękuję, po trzykroć dziękuję.
Od początku mi coś w tym zdaniu nie pasowało, ale za nic w świecie prawidłowa konstrukcja nie przychodziła mi do głowy.
przechadzka (w Brombergu) = bumelanctwo [od der Bummel] :]
heh, znam osobę, której w tym kontekscie (ze wzgl. na relacje z bliskimi) Dzień Bez Kupowania nie powinien wypaść w najbliższym stuleciu.
Brak kasy to detox. Święto jest wtedy, gdy kasa jest, ale niekoniecznie ma się przymus kompulsywnego jej wydawania, bo ma się ciekawsze rzeczy do robienia np. z bliskimi.
Aha, znam też takich, którzy mają to święto dość często, lecz nie dzięki ‘akcjom’ tylko właśnie z powodu szczerej, pozamerkantylej, pełnej fascynacji, niejednopłaszczyznowej, relacji z otaczającym światem. Po prostu relacji dojrzałej.
bardzo trafnie podsumował tę inicjatywę W.Cejrowski, przyznając, że on - jako chrześcijanin - ma taki dzień co niedzielę. zestawienie pokazuje groteskowość Dnia bez kupowania - raz w roku, hehe. az mam wrażenie, że obchodzenie takiego Dnia mogłoby być równie dobrze manifestem przynależności do społeczeństwa o religii konsumerskiej. jako egzemplifikację drogi środka można natomiast spojrzeć na ‘We’re Going to Party Like It’s 1929‘, choć refleksja nad potrzebami na co dzień czy ograniczanie się tam, gdzie jest to możliwe wydają się również możliwe w społeczeństwie, które na piedestale stawia intelekt…
eee tam trafnie, W.C. chciałby nam podmienić soft-presję spod znaku $ na całkiem hard-core-dyktaturę spod znaku +
i to tylko dlatego, że urojenie Pana B. mówi mu, że to MA BYĆ niedziela.
cały myk polega na tym, że w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że nie masz na to za wiele czasu, bo bawi Cię co innego. To jak z oglądaniem TV. To nie kwestia ograniczania, zmuszania się czy ascezy tylko desinteressement. Obstawiam więc Twoją ostatnia propozycje ravs ;)
ja wiem, że jednorazowa akcja z Dniem Bez Kupowania, to trochę jak jeden Dzień Ziemi, stanowczo za mało, ale od czegoś trzeba zacząć.
Droga środka, umiarkowana, świadoma, odpowiedzialna konsumpcja, to ideał. Dobrze, że takie teksty pojawiają się w nytimes, ale potrzeba również dotrzeć do tych co go nie czytają, a w Dzien Bez Kupowania śmiertelnie tratują pracownika sklepu.