Nowy rok czas zacząć
Czuję się jakbym prowadził sklep, który z powodu remanentu, w nowym 2009 roku dopiero dziś otworzył swoje podwoje. Co prawda żadnych towarów nie spisywałem, ale z racji iż większość mediów tuż przed Sylwestrem prezentowała podsumowania roku 2008, i ja czuję się w obowiązku kilka zdań w temacie napisać. Blogi co prawda wciąż dobijają się do drzwi, za którymi uznawane będą za media (obecnie powszechnie blog utożsamiany jest z pamiętnikiem internetowym), ale pierwsze lody zostały już przełamane.
W ubiegłym roku wydawcy mediów tzw. głównego nurtu zaczęli doceniać blogerów i blogosferę. Wersja internetowa krakowskiej Gazety Wyborczej przez większość roku zaciągała i prezentowała treści z kilku krakowskich blogów. Ostatnie zmiany wyglądu strony spowodowały przeniesienie blogów do specjalnej zakładki. Gazeta w ubiegłym roku kilka razy mnie cytowała, a nawet publikowała w całości moje teksty, co akurat nie wszystkim przypadło do gustu. Niektórzy zarzucali mi, że siedzę jedynie na kanapie i “trzepię” kasę blogując. Przyznaję, że kusząca to wizja, ale daleka od prawdy.
Na polu zawodowym rok 2008 mogę jednak zaliczyć do bardzo udanych. Zmieniłem pracę. Z biznesu przeszedłem do kultury. Nadal robię to, co lubię, z tą jednak różnicą, że teraz w pełni się realizuję. Przy okazji zmian z Gosią udaliśmy się na miesięczną wyprawę do Turcji i choć wciąż nie “wywołałem” cyfrowych zdjęć z wakacji, a na blogu milczałem przez miesiąc, ogólne wyniki krakoff.info za Twoją, Twoją i Twoją, mój drogi czytelniku, zasługą wciąż mnie zaskakują.
I tak, od początku istnienia na blogu pojawiało się 1535 postów, 4421 komentarzy, 15 879 zdjęć oznaczonych zostało tagiem krakoff. Statystyki wskazują, że najlepszym miesiącem w 2008 roku był listopad, kiedy to na krakoff zawitało 22 550 unikalnych użytkowników, którzy odwiedzili bloga 32 752 razy generując 55 755 odsłon. Zadowalający jest również wynik subskrypcji kanału RSS (456 czytelników), technologii chyba wciąż niedocenianej przez polskich internautów.
Na koniec czas na postanowienia noworoczne przygotowane przez Polską Zieloną Sieć
Dalej jeździsz samochodem po mieście pomimo, że korki stają się coraz bardziej uciążliwe i wciąż brak Ci czasu, żeby zacząć segregować odpady? Nic straconego. Zacznij działać odpowiedzialnie w nadchodzącym roku. A sposobów jest wiele. Kup torbę wielokrotnego użytku na zakupy, przesiądź się na rower i zasadź drzewo na wiosnę.
Wszystkiego dobrego.
























W takim więc razie 50% postanowień noworocznych już realizuję. Mógłbym 75%, ale o tej torbie wielokrotnego użytku po prostu nigdy nie myślę. Drzewo posadzone, i to nawet nie tylko jedno. A z tą segregacją, to jest tak, że przychodzi pan Klemens i zabiera puszki, szkło oraz makulaturę do skupu, a fundusze przeznacza na piwko lub “winko” :)
Co do wyników, szczerze gratuluję i oby tak dalej. I jeszcze przejrzyj Marcin tekst bo mam wrażenie, że wdało się tam kilka chochlików.
no cóż mam nadzieje, że czeka mnie kolejny miły rok z twoim blogiem
Dziękuję, przejrzałem, poprawiłem, chyba chochlików już nie ma, a jeśli są, to niech chichoczą.
Co do Twoich wyników. PZS mógł na tej kartce dorzucić jeszcze ograniczenie mięsa. Dlaczego znów podejmuje ten temat? Bo produkcja mięsa – jego spożywanie, w wiekszym stopniu wpływa negatywnie na środowisko i klimat niż jeżdżenie samochodem.
Artur zapewne na zakupy jeździsz autem, wiec z koszyka możesz zakupy przeładować wprost do bagażnikam unikając używania plastikowych toreb.
dzieki brocha, Twojego również czytuję, jedynie z komentowaniem sie nie spisuję.
Gratuluję Ci Marcin i kolejnego roku prowadzenia bloga, i zmiany pracy (na mniej korporacyjną). Życzę bardzo dobrego, konstruktywnego, zielonego, mało-samochodowego i wspaniałego 2009 roku.
A ze swej skromnej, JarMarkowej strony zapewniam i obiecuję (zwłaszcza tych, którzy lubią się ze mną “przekomarzać” jak chociażby Artur czy Smif – pozdrawiam :)) że będę regularnie dostarczał wam komentarzy, oczywiście subiektywnych, zaczepnych, a nawet złośliwych :P Zwłaszcza do tych tekstów, które dotyczą transportu !!
Ja dodatkowo sobie postanowiłem:
- nie ogrzewać mieszkania
- czytać przy świeczcie
- oraz jeść wyłącznie kiełki soji
Niniejszym ogłaszam, że chochlików już nie dostrzegam.
Z tym jedzeniem, czy nie jedzeniem mięsa chyba warto sobie jednak odpuścić. Nie mam nic przeciwko prezentowaniu tu różnych publikacji traktujących o tym temacie tudzież prywatnych wpisów, ale nachalne nakłaniania w tym temacie, to nie do końca dobra rzecz. Otóż nie ma bezdyskusyjnych dowodów za którąś z dróg odżywiania. W związku z tym uważam, że moje liberalne poglądy są tu jak najbardziej na miejscu :) Niech się ludzie prowadzą tak by byli zdrowi,a i ich posiłki były smaczne.
Gdyby większy udział w produkcji energii miały elektrownie atomowe, ba gdyby w ogóle jakaś u nas powstała, to polepszenie stanu emisji odczulibyśmy z dnia na dzień. Podobno taka elektrownia w ciągu doby potrafi spalić i 10tys. ton węgla… A uranu mamy na około 500 lat.
Ano jeżdżę na zakupy samochodem i mógłbym tak robić. Tylko problem pojawia się jak trzeba wynieść te zakupy do mieszkania :) Z tą torbą wielokrotnego użytku, to przecież żaden problem, ale po prostu nie myślę o tym nigdy, a to szybko wsiadam i jadę albo jadę tuż po pracy.
JarMark:
Na to właśnie liczę. Pozdrawiam i życzę szczęśliwego roku w pełnej pomyślności.
@JarMark
z tematami komunikacyjnymi postaram się nie zawieść i nadal ich dostarczać, co za sprawą conajmniej dwu radnych nie będzie problemem. Chyba że pójdą po rozum do głowy i przestaną działać na szkodę miasta.
@Artur
temat diety na razie dobrze by było wyciszyć, zgadzam się, ale niewykluczone, ze jeszcze powróci.
elektrownie atomowe to teamt dosyć o tyle wrażliwy, że jedni uważają je za producentów tzw. czystej energii, a drudzy wręcz przeciwnie, bo efektem produkcji jest nie tylko prąd, ale również bardzo niebezpieczne odpady radioaktywne – problem składowania.
A uranu mamy na około 500 lat.
My w Polsce go nie mamy, wiec skazywalibyśmy się, jak w przypadku gazu, na kaprysy eksportera.
I jeszcze o zakupach. takie siatki mozesz wozić w bagażniku i nie będziesz musiał o nich pamiętać. ja mam kilka także zawsze mam jakąś ze sobą.
@Marcin:
W tej kwestii można zaprezentować jakieś poglądy, pokazać jak wpływa na środowisko ograniczenie przemysłu mięsnego etc. Jednak przeciwny jestem namawianiu na zmianę żywienia oraz posługiwaniu się konkretnymi przykładami gdyż każdy organizm może reagować spontanicznie i indywidualnie.
Ja uważam elektrownie atomowe za czyste. Nie emitują one do atmosfery niebezpiecznych substancji jak ma to miejsce w przypadku elektrowni konwencjonalnych. W przeciwieństwie do elektrowni wodnych nie ingerują tak inwazyjnie w środowisko. Składowanie odpadów przy dzisiejszych technologiach też nie powinno stanowić problemu. Takie odpady można umieszczać w specjalnych sarkofagach pod ziemią w suchych miejscach, gdzie wody gruntowe są bardzo głęboko. Co do pozyskiwania surowca, to trzeba tylko dobrej woli politycznej. Uranu nie trzeba wcale brać od Rosji, ale z drugiej strony dlaczego nie. Jak wspomniałem jest to kwestia dogadania się przez polityków i zabezpieczenia sobie alternatywnego źródła. Technologię z kolei można zastosować taką samą jak obecnie stosuje się w Japonii czy Korei Południowej.
No tak, to jest myśl. Wezmę ich trochę do bagażnika i tym samym nie skończą się (w bagażniku) aż w końcu przypomnę sobie żeby uzupełnić zapas.