ZIKiT dyskryminuje rowerzystów

27 03 2009 :: marcin wójcik

Krakowski Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu wykazuje się wyjątkowo słabym zaangażowaniem w sprawy infrastruktury rowerowej. Nowe drogi rowerowe, mimo ambitnego planu, którym miasto się chwali, idzie jak po grudzie. A nowe trasy powstają w zasadzie wyłącznie przy okazji innych inwestycji. O takim sposobie myślenia, a przede wszystkim działania, w Krakowie pozostaje nam cyklistom wyłącznie pomarzyć, ewentualnie poczytać i obowiązkowo powalczyć manifestując w każdy ostatni piątek miesiąca o g. 18 pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Tam właśnie startuje masa krytyczna.

Najbardziej bolesny w postawie ZIKiT-u jest brak zrozumienia problemu i pokrętne tłumaczenie się urzędników. Krakowska Federacja Zielonych, która jest w ciągłym kontakcie pisemnym z zarządem, ostatnio otrzymała kolejną popisową odpowiedź w sprawie zagospodarowania jedenastu sztuk stojaków rowerowych z remontowanego placu Szczepańskiego. Po przebudowie tzw. salon secesyjny zyska stylowe parkingi dla cyklistów.

W nawiązaniu do Państwa pisma, ZIKiT informuje, że:
stojaki rowerowe, które zostaną zdemontowane w wyniku przebudowy pl. Szczepańskiego można wykorzystać i przenieść częściowo na pl. Dominikański – 6 szt. Informujemy również, że nie ma możliwości umieszczenia 3 szt. stojaków rowerowych na ul. Brackiej, z uwagi na duży ruch kołowy (strefa B – pojazdy zaopatrzenia oraz taksówki). Ponadto nie ma możliwości lokalizacji 2 szt. stojaków rowerowych w rejonie skrzyżowania ul. św. Tomasza i św. Jana z uwagi na niedostateczną szerokość chodników – w obrębie skrzyżowania ul. Sławkowskiej i ul. św. Tomasza zamontowane są już 3 szt. stojaków rowerowych typu ucho w pełni zaspokajające potrzeby cyklistów.

Zacznę od końca tej, dla mnie śmiesznej, wypowiedzi. Stojaki na rogu ulic Sławkowskiej i św. Tomasza owszem zaspokajają potrzeby cyklistów, których punktem docelowym jest ul. Sławkowska, a nie usługowe zagłębie jakim jest zaułek niewiernego Tomasza plus zespół kinowy ARS. W tym rejonie brak stojaków zacznie być zauważalny w najbliższych tygodniach wraz ze wzrostem temperatury. Wąskie chodniki nie powinny być wymówką, ponieważ zgodnie ze standardami technicznymi przyjętymi zarządzeniem prezydenta Krakowa. Na stronie 30 dokumentu jest wyraźnie napisane, iż w centrum Krakowa zaleca się umieszczać stojaki:

w jezdniach ulic na niektórych miejscach dotychczas wykorzystywanych jako miejsca postojowe samochodów, tak, aby nie utrudniać ruchu pieszych, w grupach po 4-6

Najwyraźniej urzędnicy ZIKiT nie znają rzeczonego dokumentu. Polecam dokładne jego przestudiowanie, bo przypadek ulicy Brackiej również pod niego podpada. A jeśli jest tam duży ruch kołowy, to zgodnie z wciąż obowiązującą polityką transportową miasta powinien być on wtym rejonie uspokajany. Ustawienie stojaków rowerowych wraz z elementami małej architektury doskonale się do tego nadaje.

Na podwieczorek proponuje wywiad z szefową nowojorskiego wydziału transportu – Janette Sadik-Khan. Ciekawe kiedy dyrektor Joanna Niedziałkowska będzie się mogła pochwalić podobnymi osiągnięciami w Krakowie.

Międzynarodowy Dzień Teatru

27 03 2009 :: marcin wójcik

krakow teatr slowackiego dzien teatru smif

Dobry teatralny budzik Hub nie pozwolił mi przespać obchodzonego dziś Międzynarodowego Dnia Teatru. Święto zostało ustanowione w 1961 roku, by upamiętnić otwarcie pierwszego sezonu Teatru Narodów w Paryżu w 1957 roku, na którym spotkały się zespoły z obu stron nie teatralnej, choć tragicznej żelaznej kurtyny.

Jedni święto obchodzą uroczyście: na PWST o g. 16 ze sceny orędzie wygłosi Ludwik Flaszen – współtwórca Teatru Laboratorium, współpracownik Jerzego Grotowskiego.

Drudzy do teatru wprowadzają telefony komórkowe, ale nie po to by przeszkadzały aktorom podczas spektaklu. Przeciwnie, by zapełniały widownię. Teatr im. Słowackiego dziś startuje z opcją płacenia za bilety przez telefon komórkowy.

Inni świętują całkowicie na luzie ogłaszając dzień kołtuna. Ten co prawda Teatr Łaźnia Nowa obchodzi dopiero jutro (28 marca), ale i tak warto na tę propozycję zwrócić uwagę. O g. 19 rozpocznie się czytanie sztuki Kawiarnia Mahatma czyli Sarmatrix kontratakuje – spektaklu o tajemniczym sarmacie z internetu zmagającym się z nieuchronną telenowelizacją życia codziennego.

A Ty jaką dziś odgrywasz rolę?

foto:by nc nd smif

Warszawska – droga rowerowa

26 03 2009 :: marcin wójcik

krakow plac matejki droga rowerowa ddr krakow.bicycles Komunikaty UMK podobne są czasem do prognozy pogody. Wiosną rozpocznie się przebudowa brzmi tak samo nieprecyzyjnie, co po południu możliwe są opady śniegu. Kiedy dokładnie jedno czy drugie nastąpi, nie wiadomo. Pozostaje mieć nadzieję, że przypadek ul. Warszawskiej zacznie być realizowany jak najszybciej, bo początek lub koniec drogi rowerowej w północnym krańcu placu Matejki prosi się o podłączenie do infrastruktury drogowej.

Jak zapowiada ZIKiT, latem tego roku, po remoncie 300 metrowego odcinka od ul. Szlak do pl. Matejki, Warszawska stanie się ulicą jednokierunkową dla samochodów (ruch w kierunku placu), ale dwukierunkową dla ruchu rowerowego. Miasto planuje nasadzenie kilku drzew i budowę zatok parkingowych, które mają powstać po tej samej stronie co droga rowerowa. Spodziewam się podobnego rozwiązania co na placu Matejki, czyli że cykliści będą oddzieleni od ruchu samochodowego parkującymi autami.

Jeśli poprawnie, czytaj bezpiecznie dla rowerzystów, zostaną poprowadzone przejazdy przez skrzyżowania ul. Warszawskiej z ul. św. Filipa i Szlak oraz zostaną naprawione dziury w zupełnie nowej drodze rowerowej na placu Matejki, cykliści będą mieć mały powód do zadowolenia. Wciąż jednak pod względem infrastruktury rowerowej w Krakowie jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

foto:by nc krakow.bicycles

Codziennie jest Dzień Wody

26 03 2009 :: marcin wójcik

woda butelkowana kto jej potrzebuje

Przespałem Światowy Dzień Wody, który w tym roku wypadł w niedziele 22 marca (zapewne właśnie dlatego), ale nie przespałem trzech dni tygodnia. Inne obowiązki oderwały mnie skutecznie od bloga. Już jestem i od, mam nadzieję wcale nie lania wody, zacznę. Światowy Dzień Wody to oczywiście tylko wytrych, by zwykle pomijany i zapomniany bardzo ważny temat problemu dostępu do wody pitnej dotyczący ok 1,1 miliarda ludzi na Ziemi (statystycznie co 6 osoby), był nagłośniony przez media.

W tym roku pierwszym głosem, aczkolwiek nie najlepszym, była Janina Ochojska wzywająca do oszczędzania wody – racjonalnego jej użytkowania i pomocy krajom, w których jej brakuje. Gdybym nie znał szczegółów tego apelu, nie miałbym do niego żadnych zastrzeżeń. Choć tego nie dostrzegamy gospodarka wodna w Polsce nie przedstawia się najlepiej. Dlatego efektywne korzystanie z wody przez każdego z nas naprawdę ma znaczenie, tym bardziej, że oszczędzanie wody to łatwe zadanie. Np. uszczelnienie kapiącego kranu z prędkością 1 kropli na sekundę uchroni przed zmarnowaniem 4 700 litrów wody rocznie. A biorąc prysznic zużyjesz ok. 4 krotnie mniej wody niż kąpiąc się w wannie (średnio 250 litrów).

Druga część apelu Ochojskiej dotycząca pomocy krajom, w których ludzie nie mają dostępu do wody pitnej, w proponowanej przez PAH formie budzi poważne zastrzeżenia. O ile prośba o 1% podatku jest przyzwoita, to namawianie do kupowania wody w plastikowych butelkach 0,33 litra firmy, która jest partnerem akcji, jest niemoralne i całkowicie nie do przyjęcia. Pomoc wg Ochojskiej i PAH-u dla krajów potrzebujących ma się odbywać kosztem zaśmiecania plastikiem naszego kraju.

Woda w plastikowych butelkach to jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla środowiska i całkowicie nieuzasadnione marnotrawstwo surowców i energii. Bez wdawania się w dyskusję o szkodliwości plastiku emitującego Bisfenol A, a także antymonu (butelki PET), znacznie lepszym rozwiązaniem pomocowym byłoby ustawienie punktów skupu plastikowych butelek, czy w ogóle opakowań. Uzyskane w ten sposób pieniądze na budowę nowych studni w Sudanie z pewnością byłyby czystsze.

foto:by nc calliope

Wiosna w Camelocie z Grzegorzem Klatką

20 03 2009 :: marcin wójcik

krakow spotkanie grzegorz klatka galeria camelot

Pozostając w wesołym prawie świątecznym nastroju zacznę od anegdoty, która świetnie obrazuje mentalność Czechów, narodu zgłębianego i fotografowanego przez Grzegorza Klatkę, absolwenta słynnej szkoły w Opavie – gościa dzisiejszego spotknia w Galerii Camelot o g. 19.

Stoimy raz z sąsiadem Martinem na ganku naszej Žižkovskiej kamienicy.
Przypalamy czerwone Petry, popijamy ciemnym Kozlem.
-Ech…pěkna ta naše Praha…
-Co vidiš pěknýho na tom zasranym Žižkově, Martine? Všude jen psí hovna.
-Žižkov možna ne, ale Staré město…architektura…hodně se děje…ech…mám to rad…
-A co se děje na Starým měste, Martine?
-To ja nevím. Ja tam vůbec nejezdim.

Wiosna w Camelocie to nie tylko spotkanie z fotografem i jego projektami, jeden z nich polecam na zachęte, ale także mały poczęstunek – czeskie piwo i sławne utopence.

foto: Grzegorz Klatka

Atrakcyjna czarna rzeka zdjęć z tagiem krakoff

19 03 2009 :: marcin wójcik

Tak, to prawda. 19 marca 2006 roku opublikowałem pierwszy tekst na krakoff.info. Dokładnie nie pamiętam co miało większy wpływ na jego zieloną tematykę. Echa obchodzonego w NYC równie hucznie co w Irlandii, Dnia Św. Patryka, czy chęć silnego zaznaczenia profilu prawdopodobnie pierwszego miejskiego bloga w Krakowie, a może także w Polsce.

Dziś z okazji małego święta mojego trzyletniego blogaska, który jak słusznie wspomniała Gosia, współtworzycie również Wy moi drodzy czytelnicy, komentatorzy i fotoblogerzy niestrudzenie dokumentujący życie Krakowa i tagujący krakoff, chciałbym pokazać Wam naprawdę atrakcyjną czarną rzekę ponad 17 tysięcy zdjęć. Bez niej i bez Was, krakoff, podobnie jak miasto Kraków bez Wisły, nie byłby taki zajmujący. Dziękuję.

Najciekawsze zdjęcia 'krakoff' na Flickriver

Trzy lata z krakoff

19 03 2009 :: gosia małochleb

krakoff

Moi drodzy, Marcin nic się nie chwali, więc ja to zrobię. Otóż, dziś, tj. 19 marca mija dokładnie 3 lata od ukazania się pierwszego postu na krakoff.info.

Niniejszym składam serdeczne gratulacje Marcinowi oraz wszystkim, którzy wspołtworzą treści na krakoff. Tym wszystkim którzy piszą posty, tym co tagują zdjęcia na flickr, tym co komentują – hip hip hurra!

Marcin, gratuluję wytrwałości i zaangażowania w pisanie krakoff i życzę Ci podpatrywania miejskiej przestrzeni – zarówno tej wirtualnej jak i tej realnej – tak samo dobrze jak do tej pory, a nawet lepiej :)
Powodzenia!