10 tys. za zieloną strzałkę

28 04 2009 :: marcin wójcik

zielone strzalki

Wbrew temu co mówią taksówkarze, policjanci, zmotoryzowani radni i inni zakochani w samochodach kierowcy, zielone strzałki nie zmniejszają korków. Zielone strzałki są jednym z elementów przyczyniających się do tworzenia zatorów ulicznych. Dlaczego? Wszelkie działania mające na celu tzw. usprawnienie ruchu samochodowego, ostatecznie wzbudzają ruch powodując jego większe nasilenie. Mniej więcej pół roku po wprowadzeniu “udoskonalenia”, np. budowie dodatkowego pasa ruchu, sytuacja na “poprawionej” drodze wraca do punktu sprzed “modernizacji”.

Wydawanie więc niemałych publicznych środków (montaż jednej zielonej strzałki kosztuje 10 tys. złotych) na tzw. usprawnienia dla kierowców, które stwarzają bezpośrednie zagrożenia dla pieszych i rowerzystów, delikatnie mówiąc, zakrawa o niegospodarność oraz zwyczajny brak szacunku wobec niechronionych użytkowników ruchu.

Za pieniądze przeznaczane na zielone strzałki, ZIKiT powinien montować przykładowo słupki uniemożliwiające nieprawidłowe parkowanie na chodnikach, by w niedalekiej przyszłości uniknąć kosztów ich naprawy, ustawiać nowe stojaki rowerowe, stosować trudniej ścieralne oznakowanie poziome, inwestować w rozwiązania uszczelniające strefy ograniczonego ruchu i parkowania. Nie widzę przeszkód by pieniądze te przesunąć i włączyć do bardzo skromnego budżetu infrastruktury rowerowej.

Wielu zmotoryzowanym krakowianom, niestety wciąż trudno jest zrozumieć, iż inwestycje w drogi rowerowe znacznie skuteczniej mogą ograniczać korki, w myśl zasady: udogodnienia ruchu wzbudzają ruch. Zwiększenie udziału rowerów w codziennych podróżach miejskich może poprawić warunki w komunikacji zbiorowej, a także zmniejszy liczbę samochodów na ulicach. Trzeba tylko mieć odwagę podjąć działania w dobrym kierunku.

foto:by nc sa mike fischer

Efekty zmian na Karmelickiej

27 04 2009 :: marcin wójcik

W czwartek 23 kwietnia w bardziej kameralnym niż dotychczas gronie, odbyło się 12. Forum Mobilności. Jeszcze kilka miesięcy temu, temat podejmowany na forum, był bardzo nośny w mediach, a dotyczył zmian organizacji ruchu samochodowego na ul. Karmelickiej. Mniejsza liczba uczestników spotkania nie wpłynęła negatywnie na przebieg forum. Przeciwnie, zapewniła znacznie bardziej naturalną wymianę zdań po wygłoszonej przez pracownika Politechniki Krakowskiej – Łukasza Franka – poniższej prezentacji.

Prawdopodobnie najważniejszymi pozytywnymi efektami zmian, a dokładnie ograniczeń dla ruchu samochodowego są:

- skrócenie maksymalnego czasu przejazdu tramwajów z 9,8 do 6,5 minuty;
- skrócenie średniego czasu przejazdu z 6 do 5,1 minuty.

Na szczególną uwagę zasługuje także slajd nr 14 ukazujący wyniki ankiety badającej odczucia najbardziej zainteresowanych zmianami stron – pasażerów komunikacji zbiorowej i kierowców aut. Dla pierwszych ograniczenia ruchu wpłynęły pozytywnie skracając czas przejazdu, a dla drugich zmiany niczego w zasadzie nie zmieniły. W odczuciu aż 95 % kierowców przejeżdżających przez ul. Karmelicką codziennie lub kilka razy w tygodniu, czas podróży nie uległ zmianie. Podnoszony w mediach lament przed wprowadzeniem ograniczeń okazał się więc całkowicie bezzasadny.

Podczas forum nie zabrakło jednak słów krytyki. Starszy pan, którego nazwiska nie pomnę, wyraził pogląd, iż podjęte jesienią działania na rzecz poprawy przepustowości ul. Karmelickiej dla tramwajów, przypominają działania “reanimacji trupa”. Pozostali uczestnicy spotkania nie zgodzili się z tą opinią. Pan Tadeusz Kopta przypomniał zgromadzonym, iż Karmelicka była projektowana na trakt pieszo- tramwajowy.

Problemy ulicy Karmelickiej nie wynikają ze źle wykonanej przebudowy w roku 1997, ale są konsekwencją, a raczej brakiem konsekwencji wprowadzania ograniczeń ruchu samochodowego w obrębie 2. obwodnicy. Tym bardziej przykro mi było w czwartek usłyszeć od prezydenta Starowicza, który zapewnia, iż miasto podejmuje wszelkich starań na rzecz poprawy ruchu, iż w najbliższej przyszłości kolejne kroki mające na celu dalsze ograniczenia ruchu samochodowego nie będą mieć miejsca. Szkoda, że ludzie na tak wysokich stanowiskach i o wysokich stopniach naukowych, tak niechętnie działają na rzecz dobra ogółu mieszkańców Krakowa.

Fotoindex w Pauzie – multimedialne prezentacje

27 04 2009 :: marcin wójcik

krakow fotoindex klub pauza

Magazyn Fotografii FotoIndex w poniedziałek 27 kwietnia o g. 19 wychodzi z formatu pdf i wykracza poza Internet. Wkracza natomiast do Klubu Pauza na pierwszą edycję multimedialnych prezentacji. W ramach prowadzonej przez Klub Pauza inicjatywy Patrz Pauza promującej twórców szeroko rozumianych sztuk audiowizualnych – fotografia, design, architektura, video art., projekty multimedialne – stworzono możliwość cyklicznego przeglądania fotografii prezentowanych w Magazynie.

W klimatycznych podziemiach XIX wiecznej kamienicy, w trzech salach o łącznej powierzchni projekcyjnej 26 metrów kwadratowych, na trzech projektorach równocześnie, przez dziesięć kolejnych dni od 27 kwietnia do 6 maja odbywać się będzie przegląd dwóch pierwszych numerów internetowego Magazynu Fotografii FotoIndex.

Jedenastu autorów fotografii dokumentalnej, reportażowej, artystycznej, którzy gościli w dwóch pierwszych wydaniach FotoIndexu, zaprezentuje swoje projekty. Są nimi: Przemek Strzelecki, Marcin Górski, Łukasz Kuś, Neczek – Jan Zdrzenicki, Adrian Larisz, Tomasz Wiech, Piotr Potępa, Dorota Wróblewska, Jerzy Łapiński, Damian Chrobak oraz Paweł Piotrowski.

Wycinka drzew przy Błoniach to barbarzyństwo

24 04 2009 :: kazimierz walasz

Nigdy nie wycinało się tylu starych drzew jak obecnie – po silnych wichurach w ostatnich kilku latach, gdy przewróciło się wiele drzew, czyniąc także szkody, zwolennicy “posprzątania” zyskali bardzo silne argumenty “psychologiczne”, a administracja przyzwyczaiła się do wydawania zezwoleń przy słabej reakcji społecznej.

Według mnie pomysł wycinki, jest konsekwencją zorganizowania parkingów przy Błoniach. Samochody parkują pod drzewami. Spadające jesienią liście, a w ciągu całego roku ptaki zostawiające ślady swojej obecności na maskach samochodów, inicjowały pomysły co bardziej wpływowych obywateli Krakowa, by ten problem rozwiązać. Inicjują oni proces wycinki nieformalnie poprzez swoje rozliczne kontakty. Mamy wiele przykładów takich działań (naprawę niektórych dróg podjęto tylko dlatego, że przejeżdżały nimi wpływowe na lokalnej scenie osoby).

Wycinka drzew przy Błoniach to barbarzyństwo i powinno się zrobić społeczną ekspertyzę powołując niekwestionowanych fachowców dendrologów. Jest jeszcze jedna droga – jako społeczeństwo obywatelskie, to my powinniśmy decydować czy chcemy, by te drzewa były czy nie. Urzędnicy pełnią rolę wykonawczą.

Słyszałem też, że osoba wykonująca ekspertyzę wskazująca drzewa do wycięcia, otrzymuje określoną kwotę za wskazanie. Mechanizm jest więc prosty – więcej drzew wskazanych do wycięcia – większa dokumentacja – większe wynagrodzenie, a to, że kwota za dokumentację stanowi ułamek procenta wartości wyciętych drzew, nie mówiąc już o utracie wartości przyrodniczej, to są już sprawy, na które nikt nie zwraca uwagi.

Masa krytyczna – masowy przejazd rowerowy

24 04 2009 :: marcin wójcik

Wiosenny wykwit cyklozy, czyli przenoszonej drogą kołową miłości do rowerów, łatwo zauważyć nie tylko na ulicach Krakowa, gdzie ku niezadowoleniu urzędników zaczyna brakować dróg rowerowych, ale także w aktywności internetowej. Rowerowa fashionistka zwraca uwagę czy kostium cyklisty nie zgrzyta z jego jednośladem. Krakow.bicycles dokumentuje co ciekawsze rowery, infrastrukturę, a także tropi blokujące drogi rowerowe samochody. Z kolei radegk zajął się szablonową, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, promocją comiesięcznego przejazdu krakowskich rowerzystów, którzy poprzez masowy przejazd ulicami Krakowa w każdy ostatni piątek miesiąca o g. 18 (to już dziś), chcą pokazać reszcie społeczeństwa, że to oni/MY nie blokujemy ruchu, My jesteśmy ruchem.

A dla tych, których rowery popiskują, że coś im dolega, w sobotę 25 kwietnia o g. 11 w skłocie Carandiru przy ul. Celnej 10 odbędzie się twórczy warsztat rowerowy. Będzie można zdobyć podstawowe umiejętności naprawy jednośladów napędzanych siłą mięśni oraz “nadrukować” na przyniesiony przez siebie nośnik – koszulkę, bluzę, torbę, deseczkę, któryś z poniższych wzorów.

ZIKiT zazielenia swój wizerunek

24 04 2009 :: marcin wójcik

krakow łąka panorama wawel

W starciu sprytny gracz vs. naiwna dziennikarka, ta ostatnia poległa, a dowodem na to jest popełniony tekst, który w moim odczuciu jest marnym uzasadnieniem planowanej przez miasto wymiany drzew przy al. 3-go Maja. Z jednej strony gazeta, której udało się dotrzeć do wykonanej na zamówienie ZIKiT ekspertyzy, deklaruje przekazać ją niezależnym ekspertom, by później opublikować ich opinie. Z drugiej strony w pierwszym akapicie, wytłuszczonym drukiem jednoznacznie orzeka:

drzewa umierają i stanowią zagrożenie dla pieszych i samochodów.

Wszystko wskazuje na to, że ZIKiT-owi udało się znaleźć poparcie i tym podjąć próbę “zazielenienia” wizerunku w trakcie trwających Dni Ziemi.

Dlaczego stan drzew przy alei jest zły i kto ponosi za to odpowiedzialność? Wg mnie próbujący się bronić urzędnicy, bo to oni przecież wydawali pozwolenia na działania, które uprzykrzają życie drzew. Zacytuję gazetę, by wyraźniej naświetlić o jakich aktywnościach mowa:

Tuż obok ich pni wyasfaltowano nawierzchnie, położono torowisko, w rzędzie lip ustawiono ławki, linie hydrantów, zdrój wody oligoceńskiej, kilka automatów telefonicznych. Aby umożliwiać przejazdy tramwajom, ustawicznie podcinane są jesiony. Powstały ogromne rany na pniach. Zimowe utrzymanie dróg z użyciem solanki, także nie sprzyja ich zdrowiu.

Działania bez wyobraźni czy celowe, jak tzw “pielęgnacja” zieleni, która prowadzi do opisanego stanu:

Korony wszystkich drzew są zdeformowane bardzo radykalnym redukowaniem, pnie są silnie poranione, popękane i spróchniałe. Także stan młodych drzew dosadzonych określono jako zły.

To opinia spółki Siewniak-Lorberg z Toporowa, która proponuje naciągnąć nas krakowian na olbrzymie koszty, zarówno finansowe, jak i te znacznie trudniejsze do oszacowania i niedoceniane przez urzędników – koszty środowiskowe, ale także estetyczne.

Zastanawiam się jaki sens ma wymiana wszystkich drzew na nowe, skoro sami autorzy opracowania dostrzegają, iż dosadzane w tym rejonie drzewa również nie mają się dobrze. Jaką mam gwarancję, że te które zostaną nasadzone w ramach wymiany będą odporniejsze na głupotę ludzi odpowiedzialnych za dbanie o ich zdrowie?

Myślę, że nie tylko w moim przekonaniu największym szkodnikiem niszczącym krakowską zieleń są niekompetentni ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach. Pasożyty niszczące nasze miasto, które wyspecjalizowały się w działaniach pozorujących. Kupić za publiczne pieniądze nowe sadzonki drzew by uśmiechając się do kamery je nasadzić, jest bardzo łatwo. Ale zadbać by drzewo wyrosło i cieszyło się dobrym zdrowiem, a mieszkańcom dawało radość, to zadanie przekraczające umiejętności ZIKiT-u.

foto:by nc nd smif

Dzień Ziemi

22 04 2009 :: marcin wójcik

dzien ziemi earth day W mieście – kolebce nowoczesnych prospołecznych idei, San Francisco, Dzień Ziemi obchodzony jest dokładnie od roku 1970. W Krakowie, mieście o prawie takiej samej ilości mieszkańców, na tym podobieństwa się kończą, Dzień Ziemi obchodzony jest dopiero po raz dwunasty. Krótką historię celebrowania łatwo wytłumaczyć żelazną kurtyną, ale schematyczne i bez wyobraźni podejście do tematu, tłumaczyć może jedynie niska świadomość ekologiczna tych, którzy Dni Ziemi w Krakowie organizują lub je sygnują.

Prym wiedzie nie kto inny jak zastępca prezydenta Wiesław Starowicz, który za wszelką cenę chcąc przypodobać się opinii publicznej, głosi na łamach Dziennika Polskiego:

Dni Ziemi to pewien symbol, poprzez który zwracamy uwagę społeczeństwa na zagrożenia, a jednocześnie pokazujemy, że zawsze trzeba myśleć o środowisku i działać na rzecz jego ochrony.

Działania krakowskiego polityka ograniczają się do jednorazowej jak plastikowa torebka, akcji sadzenia 40 jarzębin w Nowej Hucie. Posunięcie wyłącznie dla mediów, które oczywiście przemilczą ujemny bilans w krakowskim drzewostanie, gdzie ubytki sięgają 3 000 drzew rocznie, a ZIKiT nasadza jedynie 2 500 drzew – patyków. Co na to prezydent? Uśmiechnie się do kamery wbijając łopatę w ziemię, by pokazać jak działa na rzecz ochrony środowiska.

Dla urzędników promowanie postaw ekologicznych w społeczeństwie kończy się na wymianie 20 butelek typu PET, 20 aluminiowych puszek i 20 baterii na sadzonki kwiatów balkonowych i krzewów. Tę samą akcję powtórzą podczas festiwalu, czy raczej festynu recyklingu. Na pomysł darmowej dla wszystkich komunikacji miejskiej na czas Dni Ziemi, by zmniejszyć choćby na chwilę emisję zanieczyszczeń, nikt w magistracie nie wpadnie, ale reklamę zostaw samochód w domu kanału National Geographic na pewno ktoś z urzędników widział.

Tylko za jeden element tegorocznych krakowskich Dni Ziemi można pochwalić miasto. Wreszcie Wydział Kształtowania Środowiska zwraca się do mieszkańców z prośbą o zgłaszanie telefonicznie (012-616-88-93) miejsc – mogą to być tereny prywatne – do nasadzania nowych drzew. Kolejnym krokiem powinno być potrojenie ilości nasadzeń względem ubytków, tworzenie lub odzyskiwanie miejsc pod nowe drzewa, stymulowanie rozwoju zielonych technologii i inicjatyw gospodarczych, wspieranie istniejących, i wreszcie obranie kursu na zrównoważony rozwój miasta.