Tor F1 zamiast torów tramwajowych

3 06 2009 ::

krakow uliczny tor formuly 1 Kiedy w ubiegłym roku Kraków “objechała” z olbrzymią prędkością informacja o grupie przedsiębiorców planujących budowę toru Formuły 1 na terenie wojskowego poligonu w Pasterniku, zasugerowałem, iż prawdopodobnie lepszym wizerunkowo, a także tańszym rozwiązaniem, byłby tor uliczny.

Informację o wyścigu o budowę toru F1, przeczytałem niemal jak samosprawdzającą się przepowiednię.

Budowa nowego toru to koszt 300 – 400 mln dolarów. Tory uliczne są o około 30 – 40 procent tańsze, a wyścigi na nich bardziej widowiskowe. Zdecydowano się więc na ich wyznaczenie w polskich miastach kandydatach. Wiadomo, że nie stać byłoby na to samych miast. Do tego typu przedsięwzięcia musiałoby się włączyć państwo i sponsorzy

- mówi Bartosz Skwiercz, przedstawiciel firmy inicjującej przedsięwzięcie, które na moje oko nie ma szans na powodzenie, jest natomiast sprytnym pomysłem na darmową reklamę.

Tor uliczny dla Roberta Kubicy i jego kolegów ze stajni, wytyczali podobno najlepsi polscy specjaliści. Nie zmienia to faktu, że do całego przedsięwzięcia mieliby dopłacić wszyscy podatnicy, nawet ci niezainteresowani F1, a dodatkowo ucierpieliby pasażerowie komunikacji miejskiej. Ewentualna budowa toru biegnącego ulicami: Konopnickiej, Kalwaryjską, Długosza i Ludwinowską wymagałaby bowiem likwidacji torowiska tramwajowego w ul. Kalwaryjskiej. Tym samym pomysł, w moim przekonaniu, sam się zdyskredytował.

Subskrybuj RSS


Komentarze

  1. skz :: 3 06 2009

    W moim odczuciu całe to zamieszanie trzeba między bajki włożyć, bo akcja raczej służy rozbudowaniu bazy adresów e-mail przez LG ;)

    Swoją drogą do stadionów też wszyscy dopłacają – nawet Ci nie zainteresowani piłką, a jakoś budowa stadionów ma powszechne błogosławieństwo.

  2. marcin wójcik :: 3 06 2009

    @skz

    mojego błogosławieństwa stadiony nie mają. powinny powstawać ze składek kibiców, prywatnych sponsorów itp.

  3. smif :: 3 06 2009

    marcinie,
    tez nie jestem, jak wiesz, fanem piłki. jednak stadiony pozwalają na organizację innych imprez takich jak koncerty, etc. tym niemniej, wolalbym by miasto postawilo 10 parkingow P+R zamiast budowac stadion :)

    co do toru, to powtórzę sie (lista masy): o ile Euro 2012 byłoby jednorazowym paraliżem miasta na jakiś czas to “tor” musiałby paraliżować miasto przynajmniej raz w roku, nie mówiąc o wieloletnich utrudnieniach związanych z potrzebnymi przebudowami.

    uwazam ze to pomysl prawie tak nietrafiony jak pomysl jednego z krakowskich duchownych, by w niedziele umozliwic wiernym dojazd na msze i wpuscic samochody do starego miasta.

    poza tym nie chce zeby krakow kojazyl sie z tak prymitywnym “sportem”.

  4. qag :: 3 06 2009

    Ale o co chodzi, przecież F1 jeździ szybciej i ma lepszy serwis niż tramwaj. Same pożytki :)

    Co do “futbolu” to wydaje się, że chyba nikt nie ma takiej władzy, oprócz PZPN, żeby co tydzień organizować imprezę, na której jest kilka pobitych osób, zdemolowanych obiektów, zmobilizowanych setek/tysięcy funkcjonariuszy policji i robić to bez żadnych konsekwencji. Nie mówiąc o pokrywaniu kosztów operacji. Za zabawy kiboli płacisz TY, czytelniku. Chodzi o to, żeby nie popierać aberracji naszpikowanych dragami i sterydami kretynów dla nabijania kabzy kolegom Laty, Listkiewicza i tym podobnych “działaczy”, których życiowym osiągnięciem jest to, że jak byli łebkami to szybko ganiali za nadmuchanym pęcherzem.

    Sport jest fajny, bardzo lubię go uprawiać, a stadiony i hale to rzeczywiście przydatne miejsca. Dobrym przykładem jest hala Bercy w Paryżu, w której odbywa się wszystko co się da: od koncertów, przez wyścigi samochodowe po regaty windsurfingowe(!). Tylko trzeba tym zarządzać i organizować. Klubom sie to nie opłaca, bo ich pastwisko się niszczy, a ze strony miasta urzędasom też się nie chce, bo nie mają w tym interesu, bo to nie ich.

    A w jakiś weekend mogliby sie pościgać, chociaż to straszny hałas, smród i nudne. Więcej zachodu niż pożytku. Może gdzieś koło Liszek czy Kryspinowa by sie dało takie gonitwy urządzać? Jest infrastruktura, bo i kiełbaski i kąpielisko.

  5. Tomuś :: 8 06 2009

    W Krakowie odbywały się wyścigi uliczne – na Alejach 3 Wieszczów! Szykany polegały na przejeżdżaniu z jednej nitki na drugą.
    FSO (na Warszawach M20 – “garbusach”) reprezentowali Marek Varisella i Marian Zatoń. Zawsze zajmowali 2 ostatnie miejsca. Wygrywały najczęściej Citroeny BL11 “Traction Avant!” takie same, jakimi jeździła Bezpieka. Potem były wyścigi na byłym lotnisku w Rakowicach – tam startowały prawdziwe “wyścigówki” zwane dziś “bolidami”. Brylowali zawodnicy z NRD (Melkus) i ZSRR. No i doroczny “Wyścig Górski o Błękitną Wstęgę Serpentym Ojcowa”. Albo nocny odcinek specjalny Rajdu Polski przez Las Wolski do Bielan.
    Ech, łza się w oku kręci.

Imię (required)

Email (required)

Website

Komentuj