Protest: oddajcie nasze autobusy!

31 12 2009 :: tramwajem

Bombardier NGT6 & Solaris Urbino 12

Tradycją stało się już, że styczeń każdego roku przynosi coraz to gorsze wieści dla pasażerów komunikacji miejskiej. Podczas gdy wzrasta liczba mieszkańców aglomeracji oraz ich mobilność władze od lat zachęcają nas do sięgania po własne samochody. To chyba ewenement na skalę Polski.

Tym razem dostało się trzem ważnym liniom: 14, 304 i 502. Ucierpią Mistrzejowice, gdzie zostały już tylko 3 linie co 20 minut. Z kolei mieszkańcy Wieliczki przyzwyczajeni do 304 muszą przesiąść się na busy i samochody – 304 z całą gamą nowych przystanków przestaje być w zasadzie linią przyspieszoną. Tracą także mieszkańcy Prokocimia, Bieżanowa, a w szczególności Rżąki, skąd znika jedyne połączenie do Centrum.

Pretekstem do cięć stało się wprowadzenie biletu 15-minutowego, które ma rzekomo zmniejszyć wpływy do budżetu. Wystarczy jednak pojeździć naszą komunikacją przez kilka dni by przekonać się, jak niska jest ściągalność opłat biletowych. Również skala niegospodarności jest ogromna – przy okazji nowych inwestycji wydłuża się czas przejazdu tramwajów (np. Rondo Grzegórzeckie), nie powstają kluczowe linie tramwajowe (Ruczaj, Olsza), które pozwoliłyby obniżyć koszty eksploatacji taboru.

Skandaliczny jest także sposób, w jaki przeprowadza się zmiany. By uniknąć protestów komunikat w tej sprawie zawiesza się w ostatniej chwili (w Internecie dopiero na 3 dni przed zmianami!). Pasażerowie posiadający dotychczas bilety na linię 502 nie mogą nawet jechać po trasie 304. Skarżą się także władze Wieliczki, które współfinansują 304, a postawione zostały pod ścianą.

Dlatego też nie możemy sobie pozwolić na takie traktowanie przez władze. Mamy rok wyborczy, więc walka o naszą komunikację jest ułatwiona – gazety chętnie piszą o porażkach władz. Jeśli chcesz wspomóc tę batalię, to dołącz do grupy na facebooku, pisz e-maile do ZiKiTu, gazet i innych mediów, nagłośnij sprawę wśród znajomych i na swoim blogu. Planujemy również wysłanie petycji do władz.

foto:by nc sa vear

Życie Warszawy

22 12 2009 :: tramwajem

Wśród 15 polskich seriali z największą liczbą odcinków ponad połowa (9) rozgrywa się w Warszawie. Drugie miejsce zajmuje Wrocław (Kiepscy, Pierwsza Miłość, teoretycznie również Włatcy Móch) a trzecie Kraków, który zawdzięcza swą pozycję kręconym przez krakowski ośrodek TVN serialom W-11 i Detektywi.

Tak wielką dysproporcję można by jeszcze zrozumieć, gdyby seriale poruszały wątki ogólnokrajowej polityki czy wielkiego biznesu. Trudno sfilmować takie środowiska w innych miastach. Jednakże zdecydowana większość seriali nie ma z nimi nic wspólnego i równie dobrze mogłoby się dziać w Katowicach czy Łodzi. Nie da się również obronić argumentu o wyjątkowej urodzie Warszawy, bowiem w miastach takich jak Kraków, Poznań lub Gdańsk o piękne plenery nietrudno.

Najtrafniejsze uzasadnienie nasuwa się zatem samo – seriale po prostu kręci się w stolicy. Kluczowa jest obecność wielkich spółek medialnych, w tym trzech głównych sieci telewizyjnych. Co ciekawe nawet TVP, utrzymywana z naszych podatków i posiadająca kilkanaście oddziałów lokalnych, poza Warszawą umieściła jedynie Plebanię. Wynika to jednak wprost z zamysłu serialu, rozgrywa się on na wsi.

Tymczasem Londyn, gdzie żyje co piąty Brytyjczyk, pojawia się w serialach stosunkowo rzadko. Najbardziej znane współczesne seriale kręcone są poza stolicą, np. w Manchesterze (Life on Mars, najnowszy Paradox), gdzie BBC przenosi zresztą redakcję kanału sportowego i dziecięcego. Legendarny serial Skins dzieje się w Bristolu, a The Office – w Slough. W Wielkiej Brytanii statuty nadawców publicznych nakazują im bowiem pokazywanie życia poza stolicą.

Dlaczego tak nie może być i u nas? Myślę, że o wiele chętniej oglądalibyśmy seriale kręcone w naszym mieście. Być może dopiero Kraków udający Paryż przekona do siebie filmowców.

Dobre i złe rozwiązania dla rowerzystów

22 12 2009 :: gosia małochleb

metafora na krakowskie drogi rowerowe...

Wiemy co chcemy, czasem jednak brak nam wytycznych. Jak lepiej działać aby nam, krakowskim rowerzystkom i rowerzystom jeździło się lepiej i bezpiecznej. Naprzeciw tym oczekiwanim wychodzi Zespół ds. Ścieżek (Dróg) Rowerowych Departamentu Studiów GDDKIA, który zorganizuje 12 stycznia 2010 roku o godzinie 10:15 w sali konferencyjnej Oddziału GDDKIA w Krakowie (ul. Mogilska 25, I piętro) warsztaty poświęcone standardom technicznym ścieżek (dróg) rowerowych. Warsztaty przeznaczone są dla osób, które zajmują się problematyką ruchu rowerowego, turystyki rowerowej w zarządach drogowych, instytucjach samorządowych, biurach projektów.

Udział w warsztatach jest bezpłatny. Cykl warsztatów obejmuje kolejno wszystkie regiony Polski, a warsztaty w Krakowie są już 9 w kolejności. Warunkiem uczestnictwa w warsztatch jest wysłanie zgłoszenia uczestnictwa na adres: tkopta@krakow.gddkia.gov.pl. Z powodu ograniczonej liczby miejsc o zakwalifikowaniu na warsztaty zadecyduje kolejność zgłoszeń.

Przed krakowskim budynkiem Oddziału GDDKiA można bezpiecznie pozostawić rower natomiast Oddział nie dysponuje wystarczającą liczbą stanowisk parkingowych dla samochodów.

Program warsztatów w rozwinięciu
więcej >>

W Krakowie nie ma miejsca dla lasów

22 12 2009 :: marcin wójcik

Mamy najmniej lasów w porównaniu z innymi dużymi miastami. – Szukamy nowych terenów do zalesienia, ale jest to niezwykle trudne – mówi Maciej Głód z magistratu.
Lasy w Krakowie zajmują powierzchnię 1431 ha, co stanowi zaledwie 4,38 procent powierzchni miasta. Dla porównania w Katowicach jest to 40 proc., Szczecinie – 16 proc., Warszawie – 14 proc., Poznaniu – 13 proc., w Łodzi 10 proc., Wrocławiu – 7 proc.

- czytam w Dzienniku Polskim, a oczy z przerażenia otwierają mi się szerzej.

Przypominają mi się także niezarejestrowane niestety słowa z-cy prezydenta Krakowa Wiesława Starowicza, który podczas pamiętnego, specjalnego posiedzenia Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska odnośnie planowanej przez ZIKiT wycinki wszystkich drzew w ciągu Alei 3. Maja, pochwalił się jak to z platformy widokowej widział / zauważył, że Kraków jest wyjątkowo zielonym miastem, któremu nie brak drzew, a planowana wymiana drzew, jest koniecznym zabiegiem kosmetycznym. Jakby drzewa były niechcianymi w mieście pryszczami.

Znów powrócę teraz do cytowanego wcześniej tekstu, bo przecież mniej terenów zielonych czy

Mniej lasów w mieście to przede wszystkim mniej miejsc do rekreacji i odpoczynku dla mieszkańców. Lasy pełnią także funkcję gleboochronną (np. przed erozją), redukują hałas ruchu drogowego, oczyszczają powietrze i ogólnie zwiększają komfort życia w mieście. Tymczasem na jednego mieszkańca przypada w Krakowie tylko 19 m kw. powierzchni leśnej. Jest to znów najmniejszy wskaźnik na tle dużych miast. Dla porównania: Katowice mają 204,9 m kw./mieszkańca, Szczecin – 118,8 m kw., a Poznań – 61,9 m kw.

Czy mimo tego jest jakieś światełko nadziei na lepszą, bardziej zieloną przyszłość dla Krakowa?

Forest lights

foto:by nc nd brunauto

Smutna krakowska rzeczywistość – Smoleńsk

16 12 2009 :: janek szpil

Kolejne wnioski Federacji Zielonych o wyznaczenie kontrapasa dla rowerzystów na ulicy Łobzowskiej odprawiane są z kwitkiem. A przypominam, że przez ponad rok pozwolenie na jazdę pod prąd miały tam pojazdy obsługujące budowę. Jak ciężarówki się zmieściły, to jakim cudem nie zmieści się rower?

Smoleńsk FAIL

Tymczasem zobacz jak wygląda otwarty w Dzień bez samochodu kontrapas na ul. Smoleńsk. Przeorganizowano ulicę zapewniając kierowcom co najmniej taką samą liczbę miejsc parkingowych. Mimo to pas rowerowy niemal bez przerwy zastawiony jest nielegalnie zaparkowanymi samochodami. Jedynym sposobem na przemówienie do wyobraźni kierowcom jest mandat. Na odholowanie w krakowskich realiach nie ma co liczyć. Jeśli więc jesteś świadkiem nielegalnego parkowania – zgłoś to straży miejskiej dzwoniąc pod bezpłatny numer 986.

A tak “problemy” rowerowe są rozwiązywane w Kopenhadze

foto:by nc krakow.bicycles
video:by nc nd streetfilms

ZIKiT – NIE dla kontrapasa na Łobzowskiej

15 12 2009 :: olaf swolkień

Federacja Zielonych Grupa Krakowska prowadzi dosyć szeroką korespondencję z wieloma instytucjami. Otrzymujemy odpowiedzi różnego rodzaju; czasem mniej, czasem bardziej na temat, czasem mniej, czasem bardziej uprzejme. Jednak po raz pierwszy zdarzyło nam się otrzymać pismo, w którym urzednik miejski pozwala sobie na tego typu komentarz w oficjalnym liście do organizacji obywatelskiej.

krakow zikit kontrapas Łobzowska pismo korespondencja federacja zielonych grupa krakowska Pismo to świadczy o braku kontaktu jego autorki z rzeczywistością. Budowa scieżek rowerowych nikogo bowiem jego praw nie pozbawia, a jedynie porządkuje ruch oraz pomaga egzekwować rowerzystom podstawowe prawo do bezpiecznego poruszania się. Wydaje się także, ze pani Krzyżanowskiej, która to pismo podpisała, obce są podstawowe fakty, obrazujące choćby poziom wydatków w budżecie miasta na poszczególne rodzaje transportu.

Jednak najbardziej skandaliczny jest poziom arogancji i wręcz niegrzeczności w liście urzędnika żyjącego z naszych podatków. Słowo “roszczeniowy” (zważywszy na łagodną treść listu FZ do ZIKiT) wzięte wprost z neoliberalnej propagandy sugeruje, że domaganie się budowy scieżek rowerowych oznacza chęć zawłaszczenia sobie jakichś praw czy środków publicznych kosztem innych, tak jakby miasto Kraków było zadłużone do granic możliwości z powodu dotowania rowerzystów, a nie poprzez przypominające działania Edwarda Gierka prosamochodowe inwestycje poprzedniego prezydenta. Także obecnie stosunek wydatków i kosztów zewnętrznych jakie ponoszą mieszkańcy w związku z różnymi rodzajami transportu czyni wypowiedź pani Krzyżanowskiej nie tylko niegrzeczną, ale świadczy po raz kolejny o kompletnej nieznajomości tematu na jaki się wypowiada. Naszym zdaniem fakt, że Urząd Miasta Krakowa zatrudnia na odpowiedzialnym stanowisku osobę prezentującą taki poziom kultury i pofesjonalizmu źle świadczy o jego polityce kadrowej.

Lampiony Wolności – happening

9 12 2009 :: staszek barański

krakow lampiony wolnosci happening

Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem oraz powinni postępować w stosunku do siebie wzajemnie w duchu braterstwa

- Artykuł 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Krakowskie Koło Stowarzyszenia Projekt:Polska oraz Wyższa Szkoła Europejska im. Ks. Józefa Tischnera zapraszają na happening Lampiony Wolności.

W czwartek 10 grudnia o g. 16.30 zgromadzimy się na Błoniach i wypuścimy w powietrze lampiony z nazwiskami represjonowanych z całego świata, osób, wobec których pogwałcone zostały Prawa Człowieka.

Happening będzie uczczeniem ich pamięci oraz celebracją Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka i proklamowania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Choć od tego momentu upłynęło ponad 60 lat, prawa te wciąż są łamane w wielu miejscach na całym świecie.

Pokażemy, że ludzie represjonowani to osoby realne. Poznamy ich historie. Uzmysłowimy sobie ich faktyczne istnienie. Być może uwalniając symbol – uwolnimy człowieka.

- mówią przedstawiciele stowarzyszenia Projekt:Polska.