Ty decydujesz!

8 12 2009 :: gosia małochleb

Polscy celebryci zachęcają do zaangażowania się w działania na rzecz klimatu. Zobacz Grzegorza Małeckiego, Krzysztofa Stelmaszyka, Macieja Kozłowskiego, Paulinę i Natalię Przybysz, Michała Piroga.

Subskrybuj RSS


Komentarze

  1. SpeX :: 8 12 2009

    Jeszcze kilka polskich plików klimatycznych jest tu:

    Klimatolubni – gwiazdy mówią o oszczędzaniu

  2. raj :: 9 12 2009

    Niestety, bardzo zły PR wszystkiemu co się wiąże z hasłem “klimat” robią imprezy typu aktualnie odbywająca się konferencja w Danii – na którą np. ściągnięto 1200 limuzyn dla VIP-ów, którzy przylecieli m.in. 140 prywatnymi samolotami, co – według samych organizatorów szczytu – wytworzy w ciągu 11 dni konferencji 41 tys. ton gazów cieplarnianych.
    Ja osobiście musze powiedzieć, że jak widzę coś takiego to przestaję wierzyć jakimkolwiek osobom propagującym jakiekolwiek działania “dla poprawy klimatu”… Zwłaszcza że część naukowców twierdzi, że ocieplenia klimatu są naturalnym cyklicznym procesem zdarzającym się co ileś tam tysiecy lat i działalność człowieka nie ma na to żadnego wpływu…
    Żeby wiedzieć jak jest naprawdę trzeba byłoby zapewne samemu być specjalistą w tym zakresie i przegryźć się przez wszystkie możliwe wyniki badań – a tak to pozostaje jedynie stosowac zasadę “trust noone”.

  3. tramwajem :: 9 12 2009

    “część naukowców twierdzi, że ocieplenia klimatu są naturalnym cyklicznym procesem zdarzającym się co ileś tam tysiecy lat i działalność człowieka nie ma na to żadnego wpływu…”
    Tak samo jak zawsze znajdą się tacy, co nie wierzą w ewolucję itd.
    Efekt cieplarniany to prosta fizyka, są wprawdzie spory jak gromadzenie większej ilości ciepła wpływa na klimat (bo z pewnością nie jest to prosta zależność) jednakże naruszyliśmy pewną równowagę i trzeba to ukrócić.

    Co do “nieekologiczności” szczytu – ja sobie nie wyobrażam, jak inaczej możnaby go przeprowadzić. Oczywiście fajnie byłoby, gdyby prezydenci jechali metrem albo jeszcze lepiej rowerem, ale pamiętajmy że dbałość o ekologię jest zjawiskiem typowo europejskim (ma wprawdzie korzenie w filozofii Wschodu, jednak nasze rozumienie jego jest właściwe tylko nam).

  4. xaaz :: 10 12 2009

    @tramwajem
    Tak samo jak zawsze znajdą się tacy, co bezkrytycznie uwierzą we wszystko, co zobaczą w tv i przeczytają w Gazecie Wyborczej. No, a jak jeszcze usłyszą od celebrytów… :>
    Nie wypowiadając się co do meritum sprawy, proponuję – dla równowagi bodźców – zapoznać się ze “Stanowiskiem Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk
    w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem
    ” (pdf)

  5. odid :: 11 12 2009

    Już dawno się tak nie uśmialem jak z hasła przewodniego tej akcji
    “TAK, chcę aby politycy powstrzymali katastroficzne zmiany klimatu.”
    Pozostawie każdemu myślącemu człowiekowi samodzielne przestudiowanie treści tego sloganu.

    Druga kwestia to realna przydatność tego serwisu. Otóż podanie imienia i nazwiska i okraszenie tego emailem nie posiada ŻADNEJ mocy mogącej w jakikolwiek sposób wpłynąć na kogokolwiek, no chyba że ktoś liczy się z licznikiem na stronie.
    Dane te za to mogą przydać się do innych celów, co sugeruje zaznaczona opcja na dole formularza “Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych”

    Panie Marcinie, co Panem kierowało/kieruje, przy dołączaniu i promowaniu tej akcji ?

  6. tramwajem :: 11 12 2009

    @xaaz, przeczytałem, miałem kiedyś nawet okazję wysłuchać opinii przedstawiciela tego stronnictwa. Dla mnie ich stanowisko wiele nie wnosi, bo to jest oczywiste, że istnieją geologiczne czynniki klimatotwórcze i że powinno się je badać. Istnieje też wiele innych stosunkowo zaniedbanych dziedzin jak wpływ antropogenicznego wzrostu zachmurzenia, w ogóle zresztą nacisk kładzie się na CO2 pomijając metan czy parę wodną. Niemniej opinia geologów nie podważa wpływu człowieka na globalne ocieplenie, o czym pisał raj i do tego nawiązałem w swej wypowiedzi.

    PS. Jeśli to miała być jakaś aluzja to nie czytam GW (poza dodatkiem Kraków), ani nie oglądam TV :)

  7. raj :: 14 12 2009

    @tramwajem: “Co do “nieekologiczności” szczytu – ja sobie nie wyobrażam, jak inaczej możnaby go przeprowadzić.”
    Właściwe pytanie to moim zdaniem nie JAK tylko CZY. Czy ten cały szczyt był w ogóle potrzebny?

  8. marcin wójcik :: 15 12 2009

    zły PR robią przeciwnicy jakichkolwiek działań mających na celu zmianę obecnego status quo. już nie jednostki, nazywane przez media ekologami, czy nawet gorzej radykalnymi oszołomami, ale miliony ludzi – zwykłych obywateli, zauważają i deklarują chęć podjęcia działań na rzecz ratowania ludzkości.

    abstrahując od tego, którzy naukowcy mają rację, czyli nie wnikając czy zmiany klimatu sa naturalnym cyklem Ziemi, czy też są wynikiem działalności człowieka, wszyscy się zgadzają, że klimat na Ziemi staje się niebezpieczny dla człowieka. planeta przetrwa, życie, choćby w prostszej formie, raczej też, ale człowiek i cywilizacja jaką znamy, jeśli nie poczynimy starań, może ulec zagładzie.

    można nie robić nic, nie organizować nawet tak energochłonnych szczytów, ale jak inaczej wspólnie podjąć decyzję, uchwalić nową rezolucję itp. ? Na pytanie :

    Czy ten cały szczyt był w ogóle potrzebny?

    a czy święta Bożego Narodzenia są potrzebne? Marnuje się mnóstwo energii, jedzenia i drzewek.

  9. sceptyk :: 18 12 2009

    “Efekt cieplarniany to prosta fizyka”

    Wcale nie taka prosta, raczej bardzo skomplikowana. Nie tylko nie mamy kopletnego fizycznego modelu atmosfery, ale nawet nie są nam znane wszystkie czynniki które mają na nią wpływ. Nie wiem skąd pojawia się ta pewność co do stanu naszej wiedzy. Jak mantrę powtarza się tą bzdurę o naszej wrzechwiedzy w tym zakresie, licząc na to, że fałsz powtarzany wiele razy w końcu zamieni się w prawdę.

  10. tramwajem :: 18 12 2009

    Efekt cieplarniany to nie to samo co globalne ocieplenie. Polega on na przepuszczaniu większego % światła słonecznego niż odbitego ziemskiego przez atmosferę. Jakbyś przeczytał moje zdanie do końca to zauważyłbyś, że wcale nie jestem przekonany o naszej wszechwiedzy.

  11. sceptyk :: 18 12 2009

    “Efekt cieplarniany to prosta fizyka, są wprawdzie spory [...] jednakże naruszyliśmy pewną równowagę i trzeba to ukrócić”

    Przeczytałem dokładnie i z kontekstu Twojej wypowiedzi taka wiara (w naszą wszechwiedzę) jednak wynika. Skąd wiesz, że “naruszyliśmy pewną równowagę”? Może skutki naszej działalności są tak niewielkie, że nawet nie warto się tym zajmować, a tym bardziej ponosić ogromych kosztów, które w przypadku Polski będą wiązać się z niejawnym wprowadzeniem podatku obrotowego na poziomie 6% (40 EUR/tonę CO2). Przyjmowanie jako rzekomo oczywistych czy wręcz udowodnionych naukowo tez takich jak ta “że naruszyliśmy jakąś równowagę”, czy “że jesteśmy odpowiedzialni za globalne ocieplenie”, czy nawet “że globalne ocieplenie ma miejsce”, leży u podstaw propagowania różnych działań, które mogą okazać się zwykłym wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

  12. tramwajem :: 18 12 2009

    No cóż, problem ze sceptykami jest taki, że nie bardzo potrafią wyjaśnić co się dzieje z tymi kilkudziesięcioma gigatonami gazów cieplarnianych emitowanych każdego roku przez człowieka. Bo badania pokazują stały i znaczny wzrost ich zawartości, potwierdzają też wzrost temperatury oraz oczywiście sam wpływ ich obecności na wzrost efektu cieplarnianego. Oni natomiast mają w zwyczaju coś gubić po drodze, a w zamian wskazywać na tajemnicze siły w rodzaju wybuchów wulkanów, aktywności Słońca, itp. których natężenie nie zmieniło się od początku rewolucji przemysłowej. Byle tylko nie przyznawać, że zanieczyszczamy atmosferę.
    Żeby nie było wątpliwości: także uważam, że temat wymaga jeszcze wielu badań i nie możemy być całkowicie pewni jak bardzo emisja gazów wpływa na klimat. I nie widzę w tym żadnego usprawiedliwienia dla naruszania stanu środowiska.

  13. sceptyk :: 19 12 2009

    “No cóż, problem ze sceptykami jest taki, że nie bardzo potrafią wyjaśnić co się dzieje z tymi kilkudziesięcioma gigatonami gazów cieplarnianych emitowanych każdego roku przez człowieka”

    A co tu trzeba wyjaśniać? Epatujesz dużą liczbą, więc ja zrobię to samo:) Człowiek emituje do atmosfery rocznie około 24mld ton CO2. Dla porównania największy rezerwuar CO2 – jakim są morza i oceany – zawiera około 132,000mld ton!! Z niego, rocznie uwalnianych jest do atmosfery około 330mld ton. W tym czasie rośliny asymilują około 400mld ton. Rzut oka na te wartości pozwala stwierdzić, że udział człowieka w ogólnym bilansie CO2 jest mniejszy niż 1%, przy czym zaznaczyć trzeba, że nie znamy wszystkich procesów które mają wpływ na ten bilans. Pomijam już kwestię, że największy wkład (60-85%) do efektu cieplarnianego ma nie CO2, a para wodna – na której wielkość emisji wpływu nie mamy. Powyższe fakty nie są oczywiście żadnym dowodem za, czy przeciw hipotezie o istotnym wpływie człowieka na wzrost temperatury, ale uświadamiają z jakiej skali procesami mamy do czynienia. To tak jakby twierdzić, że tupnięcie nogą powoduje zmianę orbity Ziemi – oczywiście może powodować, to akurat potrafimy dokładnie obliczyć, ale ten efekt jest w praktyce do pominięcia. W przypadku problemu zmian klimatycznych nie dysponujemy wystarczająco dobrą teorią, aby cokolwiek obliczyć. Opieramy się na szacunkach i bardzo uproszczonych modelach.

    “Bo badania pokazują stały i znaczny wzrost ich zawartości, potwierdzają też wzrost temperatury [...]”

    Nieprawda. Badania niczego takiego jednoznacznie nie pokazały. Ostatnie dwie afery – wyciek maili oraz wybiórcze traktowanie danych z rosyjskich stacji meteo – pokazują, że tezę o wzroście globalnej temperatury próbuje się udowodnić na siłę i wbrew faktom. W dodatku wszystkie te badania dotyczą stosunkowo krótkiego, jak na znaną nam historię Ziemii, okresu. Jeśli popatrzysz na wykres zmian temperatury z ostatnich 400tys. lat to zauważysz, że na “okresowo” zmieniającą się krzywą nałożony jest “szum”, który powoduje, że nawet na spadkowej części krzywej znajdziesz wiele takich okresów, trwających kilkadziesiąt lub kilkaset lat, w których temperatura rosła! I o czym to ma świadczyć?

    “Oni natomiast mają w zwyczaju coś gubić po drodze, a w zamian wskazywać na tajemnicze siły w rodzaju wybuchów wulkanów, aktywności Słońca [...]”

    Czy aktywność Słońca – pozorna, bo związana ze zmianami orbity Ziemii – jest dla Ciebie tą “tajemniczą siłą”? I dlaczego wg Ciebie teoria zmian klimatycznych ma tłumaczyć jedynie zmiany które pojawiają się po okresie rewolucji przemysłowej? Przecież w historii Ziemii (1mln lat) pojawiały się okresy w których temeratura i stężenie CO2 w atmosferze wielokrotnie przekraczały dzisiejszy poziom. I natura sama sobie z tym poradziła. Jakie czynniki to spowodowały? Chyba nie “porozumienie klimatyczne dinozaurów”. Kłopot ze zwolennikami hipotezy o wpływie człowieka na globalne ocieplenie jest taki, że nie bardzo potrafią to wytłumaczyć:) Nawiasem mówiąc teoria która mówi, że zmiany temperatury są spowodowane zmianą aktywności Słońca ma najwięcej zwolenników i przewiduje, że obecnie znajdujemy się w końcowej fazie ocieplenia i wkrótce czeka nas gwałtowane oziębienie. Nasze działania związane z ograniczeniem emisji CO2 mogą stać się przysłowiowym gwoździem do trumny – gdyby oczywiście założyć, że człowiek taki wpływ ma. Tu jest link do opisu tej teorii:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykle_Milankovicia

    “Byle tylko nie przyznawać, że zanieczyszczamy atmosferę”

    O jakim zanieczyszczeniu atmosfery mówisz? CO2 jest gazem nietoksycznym, bezbarwnym i bezwonnym. Jego większe stężenie ma oczywiście wpływ na funkcje życiowe człowieka, ale nie w takim stężeniu o którym mówimy (powodowanym przez elektrownie oddalone zazwyczaj o kilkaset kilometrów). Nawiasem mówiąc podobnie jak Ty, jestem za ograniczeniem zanieczyszczania powietrza, ale to jest zupełnie inny temat i nie dotyczy emisji CO2.

  14. tramwajem :: 19 12 2009

    Po kolei:
    1. “Człowiek emituje do atmosfery rocznie około 24mld ton CO2. Dla porównania największy rezerwuar CO2 – jakim są morza i oceany – zawiera około 132,000mld ton!! Z niego, rocznie uwalnianych jest do atmosfery około 330mld ton. W tym czasie rośliny asymilują około 400mld ton. Rzut oka na te wartości pozwala stwierdzić, że udział człowieka w ogólnym bilansie CO2 jest mniejszy niż 1%”
    No cóż, rzut mojego oka pozwala stwierdzić, że 24/330 niajk nie daje 1%, chyba że jednak mam braki ze szkoły. Zapraszam też tutaj:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gaz_cieplarniany#Wzrost_ilo.C5.9Bci_gaz.C3.B3w_cieplarnianych

    2.” Pomijam już kwestię, że największy wkład (60-85%) do efektu cieplarnianego ma nie CO2, a para wodna – na której wielkość emisji wpływu nie mamy.”
    Trudno żeby nie miała, skoro jest jej więcej. Szkoda tylko, że pomijasz też kwestię metanu, który ma jeszcze większy wpływ, a jego zawartość wzrosła mniej więcej dwukrotnie (źródło powyżej).

    3. “Nieprawda. Badania niczego takiego jednoznacznie nie pokazały. Ostatnie dwie afery – wyciek maili oraz wybiórcze traktowanie danych z rosyjskich stacji meteo – pokazują, że tezę o wzroście globalnej temperatury próbuje się udowodnić na siłę i wbrew faktom.”
    Wymiana maili: http://doskonaleszare.blox.pl/2009/11/Yet-Another-Nail-in-the-Coffin.html
    “Sensacje” Rosjan: http://doskonaleszare.blox.pl/2009/12/Szwindel-IAE.html
    Niestety tak to jest jak się czyta sensacje z brukowców. Jeśli to lubisz, to podpowiadam że w najbliższym czasie one się nasilą, bo gros przedsiębiorców zawsze miało interes w zanieczyszczaniu środowiska.

    4. “Przecież w historii Ziemii (1mln lat) pojawiały się okresy w których temeratura i stężenie CO2 w atmosferze wielokrotnie przekraczały dzisiejszy poziom.”
    A akurat historia tego argumentu jest dosyć ciekawa: http://doskonaleszare.blox.pl/2009/12/Cytat-dnia-III.html
    Dodam jeszcze, że nawet gdyby obalony powyżej argument był prawdą to niczego to nie dowodzi. Niebezpieczeństwo kryje się bowiem nie w samej wysokości temperatury, lecz w bezprecedensowym tempie jej przyrostu, z którym współczesna cywilizacja sobie nie poradzi.
    5. “O jakim zanieczyszczeniu atmosfery mówisz? CO2 jest gazem nietoksycznym, bezbarwnym i bezwonnym.”
    Freon też jest gazem nietoksycznym, bezbarwnym i bezwonnym. Czyli jak rozumiem jest super?

  15. olaf swolkien :: 19 12 2009

    Niestety
    Sprawa tak zwanej walki z ociepleniem jest bardzo watpliwa, a raczej to ze zmiany klimatu wynikaja w jakim bardzo duzym stopniu z dzialan czlowieka.
    Moim zdaniem zieloni robia ogromny blad ze wysuwaja to na plan pierwszy swoich dzialan. Jezeli okaza sie tu niewiarygodni albo zmanipulowani przez koncerny atomowe czy zarowkowe wtedy skompromitowana bedzie w ogole ekologia, a rzeczywiste zagrozenia jak chocby GMO, atom czy blizsze nam spaliny i sol w krakowie beda lekcewazone jako kolejny humbug.

  16. raj :: 19 12 2009

    @marcin: “można nie robić nic, nie organizować nawet tak energochłonnych szczytów”

    Nie mówię, żeby nic nie robić, ale mówię, że nic w tej sprawie nie powinni robić *politycy*. Ponieważ jestem o nich generalnie jako o grupie zawodowej ;) bardzo złego zdania, uważam ich wszystkich za ludzi maksymalnie niekompetentnych i krótkowzrocznych, i nie wierzę, że w kwestii klimatu mogą oni cokolwiek zrobić. Jedyne co potrafią zrobić,to jakąś totalną głupotę, która przysporzy więcej złego niż dobrego, w stylu ostatniego “genialnego” zakazu żarówek. Więc jeżeli ktoś chce w tej sprawie coś robić, niech robi, ale bez polityków i innych ludzi “ze świecznika”. Dlatego temu szczytowi jestem przeciwny *niezależnie* od tego, jaka jest racja i prawda w kwestii ocieplenia klimatu.

    “a czy święta Bożego Narodzenia są potrzebne? Marnuje się mnóstwo energii, jedzenia i drzewek.”

    Po pierwsze, porównanie tego szczytu do świąt Bożego Narodzenia wydaje mi się zupełnie absurdalne, bo w czym jedno jest podobne do drugiego? Po drugie, ja świąt generalnie jakoś szczególnie nie obchodzę i jestem zdecydowanie przeciwny temu całemu przed- i okołoświątecznemu szaleństwu. Ani energii, ani jedzenia nie zużywam więcej niż zwykle, choinkę (sztuczną) stawiam, ale mam jedną i tą samą od piętnastu lat :) Więc owszem, ja mogę całkiem sensownie zadać pytanie “czy święta Bożego Narodzenia są potrzebne?”

  17. leaff :: 19 12 2009

    ja bym to ujął trochę inaczej. Myślę że działalność człowieka ma pewien wpływ na zmiany klimatu (wg badań stężenie CO2 jest obecnie największe od milionów lat), ale jest to wpływ niewspółmiernie mały w stosunku do naturalnych zmian klimatu i wcale bym się nie zdziwił jakby nam się Ziemia za 50 lat zaczęła oziębiać. Oczywiście jest to tylko moje nienaukowe odczucie poparte wiedzą zaczerpniętą z różnych stron. Zgadzam się z Olafem, są ważniejsze rzeczy o które warto walczyć.

  18. sceptyk :: 20 12 2009

    “wg badań stężenie CO2 jest obecnie największe od milionów lat”

    Nieprawda. Po pierwsze nie mamy żadnych sensownych danych o stężeniu CO2 sprzed około 400tys. lat (odwierty w płaszczu lodowym na stacji Vostok i Antarktydzie). Po drugie dane uzyskane z tych pomiarów są obarczone dużym i trudnym do oszacowania błędem, i tak naprawdę przedstawiają uśrednione wartości z kilku tysięcy lat (badanie mikrobąbelków powietrza zamkniętych w lodzie). Tu jest oryginalna praca z tymi danymi:

    ftp://ftp.ncdc.noaa.gov/pub/data/paleo/icecore/antarctica/vostok/deutnat.txt

    Po trzecie gdyby przyjąć, że uzyskane w ten sposób wartości możemy porównywać z dzisiejszymi, bezpośrednimi pomiarami stężenia CO2, to podobny (nawet wyższy!) poziom stężenia CO2 w atm. występował w przeszłości wiele razy np. około 320tys.lat temu (298ppm), 300tys.lat temu(270ppm) i 130tys.lat temu (287ppm). Tu są przetworzone dane pomiarów:

    ftp://ftp.ncdc.noaa.gov/pub/data/paleo/icecore/antarctica/vostok/co2nat.txt

    Proszę jeszcze raz popatrzeć na te 2 liczby:
    emisja przez człowieka – 24mld ton CO2/rok
    asymilacja przez rośliny – 400mld ton CO2/rok

    Można obliczyć, że osiągnięcie podobnego celu jaki postawiono na szyczycie klimatycznym, można osiągnąć zwiekszając powierzchnię lasów o ok. 2% (dwa). Czy nie powinno to być prawdziwym celem działań ekologów? Dlaczego nikt nie proponuje tak prostego rozwiązania? Może dlatego, że ci którzy całą tę histerię z CO2 rozkręcili, na sadzeniu drzewek dużo nie zarobią:)

  19. tramwajem :: 22 12 2009

    @sceptyk

    Po pierwsze jestem za sadzeniem lasów i cieszę się, że Ty także. Zapewniam Cię, że sadzenie lasów jest prawdziwym celem “ekologów”.

    Po drugie powierzchnia i jakość lasów spada i będzie spadać w miarę eksplozji demograficznej wielu krajów. Emisja gazów cieplarnianych będzie rosła wraz ze wzrostem zamożności w krajach takich jak Chiny czy Indie. Na dzień dzisiejszy o wiele bardziej realne jest więc zwiększanie efektywności w zarządzaniu energią.

    Po trzecie o ile wiem lasy nie absorbują zbytnio metanu, więc ponadto proponuję przejść na wegetarianizm.

    pozdrawiam

  20. marcin wójcik :: 22 12 2009

    @tramwajem

    dziękuję za wyczerpującą odpowiedź sceptykowi. sam lepiej bym tego nie ujął.

    @sceptyk

    za sadzeniem lasów opowie się każdy, nawet nieekolog, bo lasy to także surowiec. niestety z sadzeniem lasów, czy też nasadzaniem nowych drzew jest jeszcze większy problem niż z zadbaniem o istniejący drzewostan.

    spójrzmy po raz kolejny i być może do znudzenia, na Kraków, w którym to wycina się więcej drzew niż nasadza, a te nowe nijak nie można porównywać z dojrzałymi okazami, których się miasto pozbywa.

    z sadzeniem miejskich lasów też jest problem, bo jak przyznają urzędnicy, nie ma na nie miejsca.

  21. sceptyk :: 22 12 2009

    “24/330 niajk nie daje 1%”

    Chodziło mi raczej o ułamek 40*24/132000, czyli ilość CO2 jaką człowiek wprowadzi do atmosfery przez najbliższe 40 lat (cel UE), do całkowitych zasobów CO2 jakimi dyponuje natura. Ten ułamek jest mniejszy od 1%.

    “Trudno żeby nie miała, skoro jest jej więcej. Szkoda tylko, że pomijasz też kwestię metanu, który ma jeszcze większy wpływ
    [...]”

    Para wodna ma dużo większy wpływ na tzw. efekt cieplarniany (60-85%) bynamniej nie z powodu jej większej ilości:), ale z powodu wiekszego czynnika tłumienia promieniowania, co widać na odpowiednim wykresie widmowym. Wkład metanu to 4-9%, a więc dużo mniejszy niż H2O i mniejszy niż CO2. Proponuję jednak nie traktować metanu jako kolejnej “wrzutki” do sprawy globalnego ocieplenia, bo jak na razie wszyscy starają się ograniczyć tylko emisję CO2, więc problem wykracza poza temat obecnej dyskusji. Mam nadzieję, że Twoja propozycja przejścia na wegetarianizm dla ratowania Ziemii ma charakter czysto humorystyczny:)

    “Niestety tak to jest jak się czyta sensacje z brukowców. Jeśli to lubisz, to podpowiadam że w najbliższym czasie one się nasilą, bo gros przedsiębiorców zawsze miało interes w zanieczyszczaniu środowiska”

    Najlepiej dyskredytować źródła informacji nazywając je po prostu brukowcami. Akurat Rz jest ostatnią gazetą którą mógłbym tak określić, ale oczywiście nie odmawiam Ci prawa do własnej oceny. I z tego też powodu nie będę “przerzucał” się subiektywnymi argumentami – co mieści się jeszcze w ramach rzetelnej nauki, a co jest już naciąganiem faktów. Najlepiej samemu wyrobić sobie zdanie czytając maile naukowców z CRU lub chociażby patrząc na wykres do którego podałeś linka – linia czerwona jest bardziej “nachylona” niż linia niebieska – co miało zapewne wzmocnić propagandowe przesłanie wykresu:) Ustąpienie profesora Jones ze stanowska dyrektora CRU też o czymś świadczy:

    http://www.rp.pl/artykul/400531_Dymisja_guru_globalnego_ocieplenia.html

    Zgodzę się z Tobą, że ilość informacji na temat marnej jakości prac naukowych dotyczących globalnego ocieplenie będzie rosła, ale moim zdaniem, tak się stanie z powodu przebijania się do świadomości społecznej prawdy o rzeczywistych motywach rozpętania histerii klimatycznej. Wbrew temu co napisałeś biznes nie jest zainteresowany zanieczyszczaniem środowiska. On jest zainteresowany zarabianiem jak największych pieniędzy, a niszczenie środowiska jest tego tylko ubocznym efektem. Dlatego właśnie ograniczanie emisji CO2 poprzez budowę gigantycznych zbiorników skroplonego CO2, systmu rurociągów transportujących CO2 do tych zbiorników, itp. jest rozwiązaniem dużo korzystniejszym dla biznesu niż sadzenie drzewek. Niestety te działania ostatnio wspiera część “ekologów” finansowanych przez różne dotacje fundowane im przez biznes i powiązane z nim rządy.

    “Niebezpieczeństwo kryje się bowiem nie w samej wysokości temperatury, lecz w bezprecedensowym tempie jej przyrostu, z którym współczesna cywilizacja sobie nie poradzi”

    Zawsze zadziwia mnie taka pewność siebie w ocenie zjawisk o których tak mało wiemy. Przypominam sobie teorię Thomasa Malthusa który upatrywał we wzroście demograficznym zagrożenie, prowadzące do klęsk głodu i nędzy. Na podstawie tej teorii określił nawet graniczną liczbę ludności na świecie, która nie może być przekroczona z powodu niewydolności rolnictwa. Jak wiemy ludzkość dawno przekroczyła ten próg i osiągnęła poziom liczebności wielokrotnie wyższy. Dlaczego twierdzisz, że natura nie poradzi sobie? W przeszłości nie tylko poziom stężenia CO2 ale i tempo jego przyrostu były podobne jak obecnie. Natura sama poradziła sobie z tym “problemem”. Dlaczego teraz miałaby sobie nie poradzić? Zwolennicy globalnego ocieplenia próbują nas przekonać, że te same siły które w przeszłości spowodowały obniżenie stężenia CO2 teraz już nie mogą działać i dlatego jedyną nadzieję musimy pokładać w politykach i ekologicznych guru:)

    “Freon też jest gazem nietoksycznym, bezbarwnym i bezwonnym. Czyli jak rozumiem jest super?”

    Nie wiem czy jest “super”, czy nie. Co to za argument? Na pewno, skoro jest nietoksyczny, to nie może truć! Napisałem o właściwościach CO2 tylko dlatego, że ktoś go nazwał gazem trującym.

    “Po drugie powierzchnia i jakość lasów spada i będzie spadać w miarę eksplozji demograficznej wielu krajów”

    Kolejne gołosłowne stwierdzenie. Nie musi tak być. Nasza cywilizacja rozrasta się raczej “wzwyż” a nie “wszerz”:) Rozwój cywilizacji niekoniecznie musi prowadzić do zmniejszania powierzchni lasów. To prawda, że tak teraz jest, ale jak wykazują ostanie analizy, jest to spowodowane naszą nieudolną próbą stosowania zasad “inżynierii ecosystemowej” – lasy są wycinane w Am.Południowej pod chodowlę bydła, bo w USA ziemię przeznacza się pod uprawy roślin służących do produkcji biopaliw. Wskutek karczowania lasów strefy równikowej ich łączna powierzchnia zmniejszyła się w latach 2000- 2005 o 27 mln hektarów czyli o 2,4 proc. Przypominam, że o tylke mniej więcej wystarczy zwiększyć powierzchnię lasów, aby osiągnąć ambitny cel redukcji CO2 jaki wyznaczyła sobie UE. Np:

    http://wyborcza.pl/1,76842,4620419.html (chyba nie brukowiec:)
    http://wyborcza.pl/1,76842,4030688.html
    http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/49/niszczenie-lasow-tropikalnych

    I jeszcze na koniec taka uwaga. Właściwie można by machnąć ręką na takie dyskusje i powiedzieć sobie – a niech tam, lepiej dmuchać na zimne i zabezpieczyć sie przed ewentualnie grożącą nam katastrofą ekologiczną. Bo co nam właściwie szkodzi? Niestety szkodzi i to bardzo. Jak napisałem wcześniej, poniesiemy ogromne koszty takich działań – dodatkowy 6% podatek w przypadku Polski. Fanatycy “inżynierii ecosystemowej” niech sobie to robią dobrowolnie i na własny koszt. Ja nie mam ochoty.

Imię (required)

Email (required)

Website

Komentuj