Protest: oddajcie nasze autobusy!
Tradycją stało się już, że styczeń każdego roku przynosi coraz to gorsze wieści dla pasażerów komunikacji miejskiej. Podczas gdy wzrasta liczba mieszkańców aglomeracji oraz ich mobilność władze od lat zachęcają nas do sięgania po własne samochody. To chyba ewenement na skalę Polski.
Tym razem dostało się trzem ważnym liniom: 14, 304 i 502. Ucierpią Mistrzejowice, gdzie zostały już tylko 3 linie co 20 minut. Z kolei mieszkańcy Wieliczki przyzwyczajeni do 304 muszą przesiąść się na busy i samochody – 304 z całą gamą nowych przystanków przestaje być w zasadzie linią przyspieszoną. Tracą także mieszkańcy Prokocimia, Bieżanowa, a w szczególności Rżąki, skąd znika jedyne połączenie do Centrum.
Pretekstem do cięć stało się wprowadzenie biletu 15-minutowego, które ma rzekomo zmniejszyć wpływy do budżetu. Wystarczy jednak pojeździć naszą komunikacją przez kilka dni by przekonać się, jak niska jest ściągalność opłat biletowych. Również skala niegospodarności jest ogromna – przy okazji nowych inwestycji wydłuża się czas przejazdu tramwajów (np. Rondo Grzegórzeckie), nie powstają kluczowe linie tramwajowe (Ruczaj, Olsza), które pozwoliłyby obniżyć koszty eksploatacji taboru.
Skandaliczny jest także sposób, w jaki przeprowadza się zmiany. By uniknąć protestów komunikat w tej sprawie zawiesza się w ostatniej chwili (w Internecie dopiero na 3 dni przed zmianami!). Pasażerowie posiadający dotychczas bilety na linię 502 nie mogą nawet jechać po trasie 304. Skarżą się także władze Wieliczki, które współfinansują 304, a postawione zostały pod ścianą.
Dlatego też nie możemy sobie pozwolić na takie traktowanie przez władze. Mamy rok wyborczy, więc walka o naszą komunikację jest ułatwiona – gazety chętnie piszą o porażkach władz. Jeśli chcesz wspomóc tę batalię, to dołącz do grupy na facebooku, pisz e-maile do ZiKiTu, gazet i innych mediów, nagłośnij sprawę wśród znajomych i na swoim blogu. Planujemy również wysłanie petycji do władz.
foto:
vear
























[...] opisuję szerzej na krakoff.info. foto: flickr.com: Matti Mattila, CC BY NC [...]
Akurat zmiany związane z 502 uważam za słuszne, jedynie nie podoba mi się pomysł zastąpienia go 304.
Bilety 15-minutowe będą oznaczać zmniejszenie wpływów ze sprzedaży. Szkoda, że radni, którzy tak z troską pochylali się nad mieszkańcami przyznając je nie pomyśleli o środkach wyrównujących straty finansowe z tego tytułu związane.
Zastąpienia?
Jakoś nie widziałem żadnego zastępczego autobusu na moim przystanku, po prostu wzięli i koniec. Teraz mnie czeka dymanie 15 minut na tramwaj plus jazda dłuższa o 10 minut. Tylko po to, żeby pan prezydent sobie mógł porobić dodatkowe etaty dla kolesiów .
Ta 304 przez Bieżanów i Teligi miała chyba zastąpić wycinaną pięćset-dwójkę, a wyszło co najmniej idiotycznie.
Tylko że omija najpopularniejszy przystanek w tym rejonie – Prokocim CPN. Dla mieszkańców Prokocimia i Rżąki to nie jest żadne zastąpienie.
To napisałem, że o ile zmiany z 502 idą w dobrym kierunku, o tyle zastąpienie jej 304 już trafionym rozwiązaniem nie jest.
Niestety, postępowanie ZIKiT-u jest coraz częściej idiotyczne.
Uważam, że w ogóle przekazanie zarządzania komunikacją zbiorową kilka lat temu nowemu tworowi (dziś ZIKiT) było wielkim nieporozumieniem…
Ale niestety, stali za tym i Zastępca Prezydenta W. Starowicz i wielu radnych…
Decyzje ZIKiTu są często nieprzemyślane, wręcz głupie.
Zmiana trasy linii 304 to najdurniejsza decyzja, jaką można było podjąć!
W taki sposób psuje się dobre linie, dobre połączenia i zadowolenie pasażerów komunikacji miejskiej.
Nie mówiąc już o tym, że nikt z ZIKiT-u nie raczył przeprowadzić żadnych konsultacji z mieszkańcami, Gmina Wieliczka została bezczelnie potraktowana jak bękart, a do tego całe tłumaczenie o szukaniu oszczędności jest żałosne….
Natomiast zmiana na 502 jest dyskusyjna i nie taka – moim zdaniem – pozbawiona logiki. Na przykład w godzinach szczytu w tygodniu na Wielickiej autobusy 502 potrafiły wozić przysłowiowe powietrze – większość pasażerów wolało się przesiąść na tramwaj niż tkwić w korku, często po kilkanaście minut!!
Natomiast zostawiłbym linię 502 w soboty i święta, bo wtedy autobusy te miały sens i – zwłaszcza wieczorami – jeździło mnóstwo pasażerów.
JarMark7
Zgadzam się, dlatego 502 powinno mieć cały dzień częstotliwość 20-30 minut, a szczytowe powinno być jedynie 512. Albo w ogóle znów podzielić 502 na dwie linie jak przed reformą. Albo też chociaż wprowadzić 613 codziennie o 22-22.30 co pół h. Jest przecież tyle sposobów by złagodzić cięcia…
*22-23.30
tego rodzaju zmiany, jak likwidacja połowy linii 502, w imię rzekomych oszczędności jest naprawdę głupia. Od dawna oczekuję raczej rewolucji w siatce połączeń autobusowych i tramwajowych. z punktu widzenia oporu społecznego, wydaje się ona wręcz niemożliwa lub baradzo trudna do przeprowadzenia, ale wsparta poważną analizą potoków pasażerów, mogłaby się okazać najtrafniejsza.
niezrozumiałe jest dla mnie również poszukiwanie cięć, skoro w budżecie na ten rok na komunikację będzie o 30 mln PLN więcej niż w roku ubiegłym. wprowadzenie biletu 15minutowego na penwo nie wygeneruje aż takich kosztów, a i przewidywania o niższych wpływach do budżetu za bilety też zdaje się być mocno przesadzone. ja np. chętniej i prawdopodobnie częściej skorzystam z komunikacji wlaśnie kupując taki bilet za 1.80. do tej pory wolałem się przejść niż płacić 2.50.
Wystarczy w jesieni przy wyborach pogonić Belzebuba Majchrowskiego do jego Sosnowca, by wreszcie przestał się znęcać nad tym pięknym miastem. Niech sobie szpeci sobą i swoimi nieudacznikami urzędnikami swoje gumno. Dosyć Wiaterków, Tajsterów, Starowiczów, Płoskonek,Lęcznarowicz i wielu wielu innych pajaców. Krakowie obudź się i daj szansę innemu gospodarzowi!!! Czas najwyższy by Magistrat przestał być durnowaty, bo wstyd.
@francik, myślę że gdyby pojawił się jakiś normalny kandydat to dawno byśmy pożegnali pana M. Ale główny rywal czyli platforma się ośmiesza kandydaturami :/ Nie mówiąc już o problemach wewnętrznych z takimi ludźmi jak Osmenda i ten drugi.
@marcin wójcik – oprócz prognozowanych spadków dochodów wzrosną koszty za przejechany 1 km autobusu i tramwaju u przewoźników, więc za te same środki (a zwłaszcza mniejsze) można zamówić niestety mniej.
slyszalem, ze prognozowane spadki wplywow parte sa o doswiadczenia innych polskich miast, ktorezdecydowaly sie na wprowadzenie biletu 15-minutowego.
ale czy beda to spadki aztak duze, by w polaczeniu ze wzrostem cen za 1 km przewozu, “zjadly” te 30 milionow, o ktore powiekszyl sie budzet transportu miejskiego w Krakowie?
1) Po wprowadzeniu biletów czasowych (10-20 minutowych) zarówno w Poznaniu, Łodzi jak i innych miastach wpływy z biletów jednorazowych (do kasowania) spadły. Wynikało to z prostej zasady, że udział procentowy we wpływach z biletów jednorazowych (i innych krótkookresowych) jest stosunkowo wysoki, choć udział ilościowy w stosunku do wszystkich typów biletów wcale nie jest tak duży.
Jeśli więc obniży się cenę biletu, to w tym przypadku spadną wpływy. Jednak sporo podróży po mieście to podróże krótkie, kilku-przystankowe.
Spadek ten może być analogiczny w Krakowie, choć niekoniecznie i wcale nie taki duży.
2) Mnie ten spadek wcale nie martwi. Tak samo, jak wcale się nie cieszę z argumentacji radnych (w tym “tfurcy” tego głupiego pomysłu – naszego znanego radnego-przygłupa – OsMendy). Jedną z argumentacji m.in. OsMendy było to, że tańsze bilety zachęcą do częstszego korzystania z komunikacji miejskiej osoby na co dzień jeżdżące np. samochodami.
Gdyby tak było, to podpisałbym się obiema rękami pod tym, co wymyśla OsMenda i inni.
Myślę, że w przypadku Krakowa niewiele się zmieni. Na pewno NIE wzrośnie ilość pasażerów i nie zmaleją korki i zatłoczenie miasta. To są mżonki, szkoda, że radni wprowadzający takie pomysły w życie nie sprawdzą, że TO_nie_DZIAŁA. A na pewno nie działa tak, jak im się wydaje.
Dopóki miasto nie wprowadzi opłat za parkowanie na większej częsći obszaru,
Dopóki samochody będą świętymi krowami i będzie można wjeżdżać i parkować bezkarnie prawie wszędzie,
Dopóki komunikacja miejska nie będzie mieć prawdziwego i fizycznego priorytetu i nie będzie pewności podróżowania,
Dopóki miasto nie będzie bardzo otwarte i przyjazne dla rowerów,
Dopóty takie działania, jak wprowadzanie biletów 15-to minutowych, w sytuacji gdy autobusy grzęzną w korkach – jest działaniem pozorowanym, na pokaz, pod publiczkę… :(((
Żeby potem mieli kretyński argument, że “obniżyli” ceny biletów za komunikację miejską…
Ale będę z zaciekawieniem śledził – co będzie dalej. :)
Polecam śledzenie 304. I 204 – wczoraj na moim przystanku Prokocim CPN się wylało 20 osób. Wszyscy poszli w stronę Rżąki. Ogólnie ścisk w 204 był spory i widać wyraźnie skutki cięć. Ale spoko, pokończą się ludziom bilety to się przesiądą na samochód, więc się wyrówna. Tylko korek na Wielickiej (który był pretekstem do likwidacji 502) wzrośnie o jakieś kilkadziesiąt samochodów. Ludzie już oleją 163 zupełnie, więc mamy kolejnego kandydata do kasacji!
Ta decyzja to skandal!!!!! (dotyczy likwidacji lini 502)
Odnoszę wrażenie, iż żyjemy w kraju absurdów – kto wpadł na tak “genialny pomysł” przypuszczam, ze ktoś, kto nie korzysta z komunikacji miejskiej. Pragnę również przypomnieć, że od jakiegoś czasu pojawiała sie reklama, nawołująca do korzystania własie z komunikacji miejskiej, ponieważ Kraków dba o ochronę srodowiska, jest przyjazny,Zachęcaj ludzi do jazdy usługami miejskimi nasze miasto bedzie mniej zakorkowane!!!! no coż to tylko były slogany przedstawicieli naszych władz!!! A Panowie Radni – potrzebna pomoc dla mieszkaców!!!!!
@edyta
Masz rację – ale niestety narodową “cechą” Polaków jest hipokryzja, robienie wszystkiego byle-jak, na pokaz, ewentualnie głównie dla własnego interesu.
A że do władz wszelakich (od samorządów gminnych do parlamentu) dostaje się cała masa cwaniaków, ignorantów i hipokrytów, a do tego spora część bigotów i dewotek – toteż mamy to co mamy:
co innego władze (urzędnicy) mówią i piszą, a co innego robią…. :((((((
W tym przypadku proponuję przeczytać np. aktualną politykę transportową dla Miasta Krakowa – zapisy piękne i perspektywiczne, ale wykonanie – żałosne i zupełnie odmienne od tego deklarowanego ..
Jakież to polskie :(
Rozpoczynamy zbieranie podpisów: ODDAJCIE 502, społeczność krakoff.info również bardzo gorąco zapraszam do współpracy :)
@edyta
JarMark ma niestety rację. W Krakowie na papierze zapisy odnośnie polityki transportowej sa wrcz wzorcowe, ale realizacja od lat pozostawia, łagodnie mówiąc, wiele do życzenia. A radni, jak i urzędnicy są w tej kwesti tak samo winni.
@tramwajem
jak próbowałem powiedzieć na stronie ODDAJCIE 502 popieram zbieranie podpisów na papierze, a nie w formie lektrionicznej, ale imho bardziej dotkliwa forma byloby zasypanie ZIKiT-u stosem pojedynczych listów protestacyjnych.
Próbowałeś? Nie dodał się komentarz?
Owszem, zasypanie listami jest super, ale:
1. Mniej osób się na to zdecyduje – bo trzeba pisać, wysłać itd. a tu wystarczy tylko podpis
2. Nie osiągniemy efektu medialnego, a tak to możemy podać, że zebraliśmy np. 1000 podpisów – to robi wrażenie.
3. ZiKiT i inne jednostki nie mają w zwyczaju odpisywać na prywatne listy mieszkańców. Sam kiedyś pisałem w sprawie 502 do MPK (chodziło o korektę rozkładu) i nie dostałem żadnej odpowiedzi.
Podsumowując wydaje mi się, że jedno nie wyklucza drugiego, jak ktoś chce zorganizować akcję “zasypywania” to służę pomocą.
Jeżdze codziennie rano 304 z Wieliczki do Krakowa i żal mi strasznie osób czekających na przystanku w Bieżanowie (dawnych pasażerów 502). Często nie mogą oni wsiąść do zatłoczonego do granic wytrzymałości autobusu. I tak właśnie Zarząd Infrastruktury Komunikacji i Transportu myśli o mieszkańcach Krakowa. Moze nalażało by pomyśleć o autobusach przegubowych …
@tramwajem
próbowałem i nie dodał się.
co do zasypywanie ZIKiTu, to tego rodzaju akcję przeprowadziliśmy w związku z planowana wycinką drzew przy Błoniach. na wydrukowanych wczesniej pismach zbieralismy podpisy krakowian, a nastepnie za nich zlożyliśmy wszystkie na dzienniku podawczym.
do każdego później ZIKiT przysłał tę samą odpowiedź.
w tym przypadku możnaby zrobic tak samo. efekt medialny będzie, bo podasz liczbę listów.
@Adam
Wieliczka i Kraków oprócz linii 304 powinny być połączone jeszcze szybszym i kursującym o rozsądnych godzinach szynobusem, włączonym oczywiście w komunikację miejską, czyli za tę samą cenę co teraz 304. wtedy być może aktualna zmiana trasy 304 i likwidacja 502 nie bylaby tak bolesna dla mieszkańców zarówno Wiliczki, jak i Nowego Bierzanowa.
Zreszta o kolei aglomeracyjnej mówie się od dawna, ale jak zwykle niewiele się robi.
A ja jestem przeciw. 502 ZIKiT udupił na odcinku “bieżanowskim”, bo tak im wychodzi ze środków pieniężnych. Nie rozumiem, dlaczego chcecie szturmować tylko wykonawcę pseudopolityki rajców i władz miasta? W najgorszym przypadku skończy się tak jak kiedyś z 502 i tłokinfo, gdzie pod naporem pyskaczy zabrano przegubowce z innych linii, by dać tam, gdzie głośniej krzyczeli, a nie tam, gdzie były najbardziej potrzebne. Dlatego nie przyłączę się do Waszego apelu. Wg mnie adresat jest zły i najwyżej Waszym osiągnięciem będzie to, że inne rejony Krakowa będą miały jeszcze gorszą komunikację. Natomiast zrobienie z tego sprawy, która pójdzie rykoszetem w tych, którzy doprowadzają do takich działań, że obcina się pieniądze na transport miejski, jak najbardziej popieram. Po drugie uważam, że 502 w starej formie nie jest dobrym rozwiązaniem. 115 też kiedyś pocięto wprowadzając 185 i wyszło jej to na dobre. Zamiast walczyć o 502 radziłbym walczyć o linię do centrum zastępującą zlikwidowane połączenie na krytycznym odcinku. Temu mogę przyklasnąć.
@ Radek
Trochę Ci przyznam racji :)
A może lepiej byłoby stworzyć wahadłową i często kursującą linię na stosunkowo krótkim odcinku, ale umożliwiającym szybki dowóz do tramwajów i obsługująca rejony oddalone od tramwajów, na przykład Bieżanów Nowy (tramwaje) – Ćwiklińskiej – Aleksandry – Bieżanów Nowy (A) – Aleksandry – Mała Góra – Wielicka – Nowosądecka – Na Kozłówce – Wlotowa – Wielicka :)
Takie rozwiązania stosuje się w miastach niemieckich i austriackich (np. w Wiedniu). Wysoka częstotliwość i pewność (obszar z reguły pozbawiony korków) powoduje, że ludzie łatwiej akceptują przesiadki. Przy okazji wystarczy puścić małe autobusy, koszty nie będą bardzo wysokie.
Absolutnie należy przywrócić poprzednią trasę linii 304.
@ Adam
@ marcin wójcik
Kolej już dawno powinna być włączana do obsługi aglomeracji i miasta.
O kolei aglomeracyjnej decyduje przede wszystkim samorząd województwa małopolskiego (Urząd Marszałkowski).
Też od lat się mówi o tym, ale niewiele robi w tym kierunku.
Cała cywilizowana Europa uznaje za standard włączanie kolei regionalnej do obsługi aglomeracji w ramach wspólnej_taryfy i sieci.
W Polsce jak dotychczas jedynie w Warszawie udało się stworzyć z dużym sukcesem sensowny i coraz bardziej atrakcyjny system oparty na komunikacji miejskiej + kolei.
Dla mnie oczywiste jest, że gdyby kolej do Wieliczki włączyć do wspólnego systemu taryfowo-biletowego komunikacji zbiorowej, to z dnia na dzień wzrosła by ilość korzystających z kolei, poprawiłaby się atrakcyjność komunikacji zbiorowej, zyskaliby wszyscy.
Ale, ale … no właśnie .. chyba poczekamy :((
@JarMark
Ten system nie przejdzie, i sam wiesz dlaczego. Mieszkańcy mają teraz do wyboru 144, 163 i 173, które w teorii zapewniają dosyć wygodną przesiadkę. Tylko że w praktyce żadna z tych linii nie trzyma się choć trochę rozkładu. Najgorzej jest oczywiście ze 163, które grzęźnie na nowohuckiej, ale 144 też stoi na Stachiewicza, Czarnowiejskiej, Konopnickiej itd.
Ja także popieram system przesiadkowy, uważam że w normalnych warunkach powinno się raczej iść w częstotliwość linii, a nie ich ilość/długość. Tylko że w Krakowie przesiadki są niewykonalne z co najmniej kilku powodów:
1. Ogromne uzależnienie pojazdów km od korków
2. Anachroniczny system biletowy, zniechęcający do przesiadek
3. Idiotyczne węzły przesiadkowe, konieczność spędzenia kilku minut na jednym tylko przejściu dla pieszych
4. Wielkie napełnienie w pojazdach, które sprawia, że nie zawsze wsiądziesz tam, gdzie chcesz.
5. Brak monitoringu na ważnych węzłach, szczególnie poza Śródmieściem, gdzie rozboje są prawdziwą plagą.
6. Uboga sieć tramwajowa i niska ściągalność biletów, które powodują znaczny wzrost kosztów km.
To tylko główne powody, ale na pewno każdy z Was może wymienić jeszcze kilka.
@Radek, czemu uważasz, że pragniemy odzyskania naszej linii kosztem innych? Może w liście nie jest to sformułowane, ale oburza nas właśnie polityka Robin Hooda polegająca na tym, że jedni zyskują kosztem a drugich, albo jak w tym wypadku – tylko jedni tracą.
Jeśli masz trochę czasu, to moglibyśmy zorganizować akcję “Chcemy wzrostu wzkm”, ja jestem jak najbardziej za!
Na pewno czytaliście odpowiedź ZIKiT na łamach GW. Standardowo bez podawania kwot i choćby zgrubnych wyliczeń, Bartlewicz pisze
Przecież w budżecie jest o 30 mln PLN więcej na komunikację miejską. Czy MPK i Mobilis podniosły cenę za wozokilometr?
Jeśli tak to o ile? Ile wozokilometrów zostało w 2009 roku zrealizowanych, itd. Tych pytań mam o wiele więcej. Zdaję sobie sprawę, że prawo dostepu do informacji publicznej daje mi mozliwość doczekania się odpowiedzi na moje pytania, ale w dobrze prowadzonym urzędzie, takie informacje powinny byc dostepne na stronie internetowej, choćby poto by każdy obywatel mógł w miarę szybko zweryfikować, czy go urzędnicy nie okłamują.
@tramwajem
najbardziej zainteresowało mnie Twoje stwierdzenie
nowoczesny to on nie jest, ale nie bardoz rozumiem, jakie zmiany w systemie biletowym zachęcałyby do przesiadania się?
zgadzam się z tobą co do niskiej ściągalności opłat za przejazdy. ja się nadal upieram, że wchodzenie pierwszymi drzwiami w autobusach zwiększyłoby wpływy. a w przypadku tramwajów, podobało mi się rozwiązanie z Istambułu, gdzie przystanki tramwajowe są ogrodzone i strzeżone przez pracownika, który przy bramce jednocześnie sprzedaje bilety.
takie rozwiązanie jest też w Subway’u w NYC. podrożny płaci za wejście do systemu, a to czy się bedzie przesiadał, czy pojedzie bezpośrednio do celu, nie jest już istotne.
@ tramwajem
Z zaciekawieniem przeczytałem Twoje argumenty i uzasadnienie. Fajnie, że można się merytorycznie pospierać i to na dosyć fajnym poziomie :))
Z częścią Twoich argumentów się zgadzam, ale nie ze wszystkim, więc polemizujemy :))
Przede wszystkim zmartwiło mnie to, że od razu negujesz rzucając hasło:
“Ten system nie przejdzie, i sam wiesz dlaczego”.
To jest właśnie “niedasizm”, który mnie zawsze złości :)) A dlaczego niby nie miałoby to przejść??? Co stoi na przeszkodzie, oprócz ewentualnego uporu ZIKiT-u i “sztampowych” argumentów byle być “na nie”??
Ja akurat nie widzę przeszkód, żeby spróbować.
Zauważ także, że moja propozycja systemu przesiadkowego ma na uwadze przesiadkę głównie na zasadzie: autobus-tramwaj.
Przy czym autobusy kursowałyby po trasach i w rejonie o stosunkowo niewielkim obszarze, za to z dużą częstotliwością i w rejonie o minimalnych zakłóceniach w ruchu, nie wpływających drastycznie na punktualność.
Generalnie są trzy rozwiązania:
-bilety jednoprzejazdowe + okresowe na linię [obecne w krakowie]
-bilety czasowe + okresowe na trasę (niekoniecznie po jednej linii)
-bilety na ilość przekraczanych stref + okresowe na dane strefy [strefy mogą być koncentryczne bądź według dzielnic]
z czego dwa ostatnie promują przesiadki. drugi wymaga uniezależnienia autobusów od korków. trzeci wymaga przyzwyczajenia mieszkańców, jego wprowadzanie jest często bolesne, ale działa najlepiej.
co do MTA – nie wierzę, że nie liczy się pokonywana odległość. metro nowojorskie jest jednym z największych na świecie i na pewno są jakieś strefy. chyba że masz na myśli bilety typu “do pięciu przystanków” – to jest fajne, chociaż wymaga całkowitej wymiany kasowników.
c.d. polemiki z tramwajem
_______
tramwajem napisał:
“(…) Ja także popieram system przesiadkowy, uważam że w normalnych warunkach powinno się raczej iść w częstotliwość linii, a nie ich ilość/długość. Tylko że w Krakowie przesiadki są niewykonalne z co najmniej kilku powodów:”
1. Ogromne uzależnienie pojazdów km od korków
Ad 1) Zgadzam się – to największa patologia i problem przemieszczania się w miastach.
Łatwych rozwiązań nie ma, ale trzeba wreszcie odważnych ludzi przy władzach wszelkich, którzy zaczną wreszcie realizować politykę transportową i – czy się to komuś podoba czy nie – zacząć NAPRAWDĘ ograniczać masową motoryzację…
2. Anachroniczny system biletowy, zniechęcający do przesiadek
Ad 2) Tu się nie zgodzę: co to znaczy anachroniczny system biletowy??
Około 80% pasażerów komunikacji zbiorowej w Krakowie podróżuje na podstawie wszelkiego rodzaju biletów okresowych, z czego większość to bilety sieciowe. A to umożliwia dowolną ilość przesiadek po całym Krakowie (a nawet gminach podmiejskich – jeśli bilet jest na miasto i aglomerację).
Czy to jest zły wynik i “anachroniczny” system??
Jeśli chodzi Ci o bilety do kasowników – to faktycznie nie jest tak kolorowo, ale też nie można powiedzieć, że tragicznie. Są bilety godzinne (uważam, że powinny być tańsze) są też dobowe.
Moim marzeniem jest włączenie KOLEI do tego systemu, o czym wielokrotnie pisałem. Wówczas można lepiej rozwijać transport publiczny.
@marcin wójcik
jeszcze co do wchodzenia pierwszymi drzwiami – dobre na strefach, w mieście tego nie widzę
@JarMark
może mnie źle zrozumiałeś – jestem za przesiadkami, tylko że one są dopiero przedostatnim etapem sprawnie przeprowadzonej reformy transportu. zmiana układu linii musi być poprzedzona zmianami w infrastrukturze i funkcjonowaniu, o których pisałem.
bo dyskutując o wizji docelowej to możemy sobie od razu powiedzieć, że 304 należy wyciąć i zastąpić pociągiem. tylko że bez budowy przystanku kolejowego w Krakowie pociąg nie ma sensu.
c.d. polemiki
3. Idiotyczne węzły przesiadkowe, konieczność spędzenia kilku minut na jednym tylko przejściu dla pieszych
Ad 3) Szanowny “tramwajem” to też jest uogólnienie i spłycenie problemu. Są – zgadzam się – węzły bardzo nieprzyjazne dla pasażerów (na przykład nowe rondo Grzegórzeckie, Nowy Kleparz, Cracovia, Jubilat, rondo Matecznego itp.
Ale na przykład rondo Mogilskie (poziom dolny dla tramwajów) jest świetnym, wygodnym i bezpiecznym węzłem przesiadkowym pomiędzy tramwajami). Szkoda, że nie udało się skierować na dół również autobusów, byłoby jeszcze lepiej.
Zobacz też węzeł “Starowiślna” – nieźle funkcjonuje – są wspólne przystanki T+A, a do przystanku T na Starowiślnej w kierunku Poczty Głównej dojście jest stosunkowo łatwe i komfortowe.
Całkiem niezły (mimo pokonywania przejścia podziemnego) jest węzeł przy Dworcu Głównym (skrzyżowanie Lubicz/Pawia/Basztowa/Westerplatte). Tu należy brać pod uwagę otoczenie, a akurat i Planty i plac J.N.Jeziorańskiego są przyjazne dla pieszych i jest sporo przestrzeni. Nie jest źle.
4. Wielkie napełnienie w pojazdach, które sprawia, że nie zawsze wsiądziesz tam, gdzie chcesz.
Ad 4) Zgadza się – z tym, trzeba się pogodzić, bo jak świat długi i szeroki, w gęsto zurbanizowanych miastach nigdzie nie udało się wyeliminować sytuacji okresowego zatłoczenia pojazdów komunikacji miejskiej.
Proszę – nie powielaj jednak pewnych mitów. Generalnie – poza godzinami szczytu – w zdecydowanej większości tramwajów i autobusów jest sporo miejsca i zawsze mam wrażenie, że takich argumentów używają osoby, które na co dzień NIE korzystają z komunikacji miejskiej i mają takie “wrażenie”.
5. Brak monitoringu na ważnych węzłach, szczególnie poza Śródmieściem, gdzie rozboje są prawdziwą plagą.
Ad 5) Błagam, nie pisz takich uogólnień i kolejnych mitów. Rozboje i nieprzyjemne sytuacje się – owszem – zdarzają. Ale Kraków jest jednym z najbezpieczniejszych dużych miast w Polsce.
Uważam, że zdecydowanie przesadzasz z tą “plagą”, Nie jest to prawda. Co nie znaczy, że kogokolwiek bronię i jest idealnie.
Po prostu nie lubię, gdy ktoś – bezzasadnie – rzuca hasło i “ogólną” prawdę (w tym przypadku o pladze rozbojów), a w rzeczywistości częstotliwość takich zdarzeń i ich skala jest stosunkowo niewielka.
6. Uboga sieć tramwajowa i niska ściągalność biletów, które powodują znaczny wzrost kosztów km.
Ad 6 a) No – tu mnie znów zaskakujesz:
W porównaniu do wielu innych miast europejskich o podobnej wielkości mamy całkiem niezłą i gęstą sieć tramwajową.
Jej wadą jest układ promienisty – prawie wszystkie trasy (nie licząc obszaru Nowej Huty) prowadzą do lub przez centrum, co daje wrażenie, że system jest archaiczny i ubogi.
Wiele nowych osiedli czeka na tramwaj, który się tam “prosi”. Potrzebne są też wreszcie odcinki sieci tramwajowej omijające ścisłe centrum.
Biorąc pod uwagę jakość torowisk, sieci trakcyjnej i wszelkich rozwiązań ułatwiających pracę motorniczych tramwajów – to akurat pod tym względem Kraków zajmuje jedno z pierwszych miejsc w Polsce.
Ad 6 b)
JAK MAM ROZUMIEĆ “niską ściągalność biletów”???
Skąd masz (i jakie) dane? i czy jesteś pewien, że piszesz prawdę.
Nie gniewaj się – ale znów “rzucasz hasła bez pokrycia”
Nie chcę już zamęczać szanownych czytelników bloga krakoff.info swoimi “mądrościami”, napiszę jednak taką ważną informację:
Obecne wpływy z biletów od pasażerów pokrywają w Krakowie ponad 90% kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej.
Takiego wyniku zazdroszczą nam od lat miasta zachodnioeuropejskie, które dopłacają do funkcjonowania transportu publicznego nawet po 40-50% kosztów!!!
Dlatego też wolałbym raczej się cieszyć, że nasze miasto praktycznie nie dofinansowuje komunikacji miejskiej.
Gdybyśmy dopłacali do każdego wozokilometra autobusu (lub pociągokilometra T) choć 1/3 tego co przeciętna aglomeracja niemiecka na transport publiczny, zapewniam Cię, że nie byłoby całej tej kretyńskiej i żałosnej awantury o 304 i 502. Nie byłoby problemu i naszej polemiki :))))
Pozdrawiam. JarMark
@ tramwajem
Rewolucja w komunikacji miejskiej powinna się opierać na czterech konsekwentnie i odważnie wprowadzanych filarach, bez których dalej będzie taka hybryda: trochę nowoczesności i dobrej jakości – trochę trzeciego świata :)) :
1) polityka parkingowa ograniczająca parkowanie w strefie centralnej miasta (wywalenie pojazdów z chodników i jezdni głównych tras transportu publicznego) + wysokie opłaty za parkowanie + tworzenie systemu przesiadkowego Park&Ride na nowo budowanych i istniejących węzłach przesiadkowych
2) polityka finansowania transportu publicznego: znaczne zwiększenie nakładów na komunikację zbiorową, a nie ładowanie kolejnych gigantycznych funduszy w nowe trasy i estakady.
Polityka rozbudowy sieci drogowej – jak pokazuje doświadczenie wszystkich miast na świecie – wszędzie generuje tylko koszty i drenuje budżety miast, zadłuża i pogarsza jakość życia. Samochód (czytaj: masowa, nieograniczona motoryzacja) jest – tak uważam – przekleństwem dzisiejszej cywilizacji. Patrzę na “mój” Kraków ze smutkiem, gdy widzę “morze” samochodów rozjeżdżających całe miasto….
3) Zmiana zachowań komunikacyjnych. Zachęcanie obywateli do wyboru zróżnicowanych środków transportu (zniechęcanie do samochodów i zachęcanie do używania własnych nóg, transportu zbiorowego, rowerów; zwiększanie atrakcyjności poruszania się niezmotoryzowanych uczestników ruchu drogowego i bezwzględny priorytet w ruchu, przestrzeni miejskiej dla pojazdów komunikacji zbiorowej.
4) Włączenie do systemu transportu publicznego KOLEI i jej rozwój: wspólna taryfa biletowa, udoskonalanie węzłów przesiadkowych, rozbudowa połączeń kolejowych, wymiana taboru, renesans kolei :)
To co napisałem, to oczywiście tylko hasła i ogólne (niewyczerpane zresztą) propozycje.
Niestety – w Polsce promuje się nadal motoryzację z jej wszelkimi negatywnymi skutkami dla kasy miast i regionów, zdrowia i środowiska i przestrzeni :((((
Nadal z wielką lubością i bezkrytycznie powielamy wszystkie błędy popełniane przez miasta, które przeszły “zachwyt” masową motoryzacją, aż się nią zaczęły potwornie dławić.
Nawet durni Amerykanie, którzy zniszczyli całkowicie transport publiczny w większości swoich miast, rozbudowali do monstrualnych rozmiarów sieć dróg i autostrad … dziś zaczęli sobie zdawać sprawę, w jakie g…o wdepnęli, a raczej wjechali :))))
uhm, zgadzam się. przyznam że jak czytam wypowiedzi wielu z Was to marzy mi się taki miejski think tank, który co jakiś czas publikowałby ciekawe raporty – ale nie takie ogólne, banalne, tylko konkretne – np. zdjęcia z patologii na kalwaryjskiej, przykłady z innych miast, badania ruchu, konkretne propozycje wraz z mapami podabe w atrakcyjny sposób. kiedyś marcin tu umieścił podsumowanie zmian na kalwaryjskiej autorstwa chyba kogoś z PK – o coś takiego mi chodzi.
moim zdaniem w krakowie brakuje nawet debaty na wiele tematów i naszym obowiązkiem jest ją wszcząć. gazety się ucieszą, bo im podrzucimy tematy, a my sami uzyskamy wpływ na jakość i temat dysputy.
tfu na karmelickiej oczywiście
@tramwajem
brak stref jest do zweryfikowania na stronie mta.info. mieszkalem przez 4 lata na brooklynie i korzystalem z dobrodziejstwa braku stref codziennie.
ekspertem nie jestem, wiec nie wiem w jaki sposob strefy sa zacheta do przesiadania sie. chetnie poczytam na ten temat jakies powazne opracowania. jesli masz linki, to wklejaj.
stworzenie miejskiego think thank’a jest mozliwe, tylko trzeba sie bedzie zorganizowac i zdobyc fundusze. zreszta mam wrazenie, ze jestesmy juz bardzo blisko takiej formuly :)
[...] Protest: oddajcie nasze autobusy! [...]
rzeczywiście, brak stref :) jak się ma zamkniętą sieć to można pobierać opłaty za samo wejście, chociaż z mojego punktu widzenia to jest raczej niesprawiedliwe – dlaczego dojazd do Balic ma kosztować tyle co z Dworca pod Wawel?
jak zachęca strefa? ano tak, że nie musisz jechać ani konkretną linią, ani płacić za całe miasto, kupujesz po prostu bilet na cały interesujący Cię rejon i sobie jeździsz. zresztą w zachodnich miastach ludzie mieszkają stosunkowo bliżej miejsca zamieszkania niż u nas, ogólnie miasta są trochę mniej scentralizowane.
@tramwajem
chyba miałeś na myśli ‘mieszkają bliżej miesca pracy, nauki, itp.’
decentralizacja Krakowa jest możliwa i powoli oddolnie nawet jest realizowana. Rozwija sie Podgórze, nieźle radzi sobie Nowa Huta. Odrobina wsparcia ze strony UMK, który nie wszystko musi organizaowac na Rynku Głównym i proces się wzmocni.
wracając do stref. a dalcsgo dojazd do Balic ma kosztować więcej?
imho jedna taryfa na cale miasto promuje KM
nie promuje, bo:
- mieszkańcy rejonów bliższych zrzucają się na dalszych
- jesli mieszkasz bliżej to cena biletu km na sieć zaczyna być porównywalna z ceną przejazdu autem (pewnie się oburzysz, że jest rower, ale niektorzy i tak wola drozsze auto, a km by wybrali)
- nie ma presji by podróże raczej ograniczać do swojej dzielnicy
- jednocześnie mieszkańcy gmin ościennych muszą kupować bilet na miasto nawet jeśli pracują w najbliższej sobie dzielnicy miasta -> więc wybierają samochód
- spada komfort życia – mieszkańcy którzy podjechaliby sobie 5 przystanków do sklepu wybiorą auto/piechotę bo musieliby zapłacić zbyt wiele
- spada elastyczność wyboru – jesli na co dzien jezdzisz autem ale z pewnych powodów chcesz raz czy drugi pojechać km to musisz płacić za “wejście do sieci” niezależnie od wszystkiego, więc będziesz się za wszelką cenę trzymał auta
- w konsekwencji spada też koszt dojazdu z dalekich przedmieść, co może prowadzić do rozlewania się miasta – a nie ma nic gorszego dla km niż urban sprawl
- sztucznie ogranicza się liczbę podróży, co generalnie nie sprzyja usługom i sklepom w centrum
to tak na poczekaniu wymyśliłem, ale wszystkie argumenty sprowadzają się do tego, by płacić za tyle, ile się faktycznie przejeżdża, bo tak jest racjonalniej.
ciekawy system jest w Londynie. funkcjonują tam karty prepaidowe [coś w stylu metrocard, tylko ładniejsze:)] o nazwie oyster. Przykladasz karte przy wejściu i wyjściu z metra/kolejki/tramu/autobusu a system nalicza Ci opłatę w zależności od przejechanego odcinka. o ile dobrze pamiętam każda kolejna podróż tego samego dnia to mniejsze koszty, kończy się na 6,50 (coś jakby system kupił za Ciebie dzienny bilet). opłaty są też uzależnione od godziny i dnia podróży. szczegóły tutaj:
http://www.tfl.gov.uk/tickets/oysteronline/12421.aspx
@tramwajem
nad argumentami przemawiającymi za strefami musze sie zastanowic, ale brzmia racjonalnie.
czytlame ze w mta w nyc zastanawia sie nad oyster lub czym podobnym.
zapomnialem o takim systemie choc z niego korzystalem w san francisco. tak dziala BART. i tu sie zgodze, to prawdopodobnie najlepsze z mozliwcyh rozwiazan. bardzo sprawiedliwe.
poczytam jak to dziala w LDN, bo mam teraz wile pytan, np. zastanawiam sie jak mogloby ono funkcjonowac w KRK. przesiadka na pewno nie mogla by byc “wyjsciem z systemu”. ale i na to masz pewnie odpowiedz. i zdaje sie, ze KKM-ka ma potencjal by stac sie nasza “ostryga”, prawda?
@JarMark, przepraszam, chyba przeoczyłem wcześniej jeden Twój post:
“Ale na przykład rondo Mogilskie (poziom dolny dla tramwajów) jest świetnym, wygodnym i bezpiecznym węzłem przesiadkowym pomiędzy tramwajami). Szkoda, że nie udało się skierować na dół również autobusów, byłoby jeszcze lepiej.”
No właśnie nie chodzi o to, że “szkoda” tylko że to jest sine qua non węzła – że wszystko jest w pobliżu. Wbrew pitoleniu magistratu o braku miejsca spokojnie można zrobić tam rampy, przecinające owszem pasy ruchu ogólnego i wizualnie psujące wnętrze ronda, ale wygoda pasażerów jest ważniejsza! Zauważ, że obecne Rondo Mogilskie nie jest żadnym polepszeniem dla użytkowników km – kiedyś przesiadka tam była nieomal drzwi w drzwi, bo tramwaj stawał przed i po rondzie.
“Zobacz też węzeł “Starowiślna” – nieźle funkcjonuje – są wspólne przystanki T+A, a do przystanku T na Starowiślnej w kierunku Poczty Głównej dojście jest stosunkowo łatwe i komfortowe.”
Jest nadzwyczaj komfortowe, szczególnie że w trzech z czterech kierunków nie ma nawet wspólnego przystanku ;) Uczucie oglądania uciekającej trzynastki z przystanku 50 jest bezcenne. To samo jest z jedynką w stronę Poczty. A światła przez torowisko (te bliżej skrzyżowania) to jakiś absurd. Przejście przez Dietla w zgodzie z przepisami zajmuje dobrych parę minut.
“Całkiem niezły (mimo pokonywania przejścia podziemnego) jest węzeł przy Dworcu Głównym (skrzyżowanie Lubicz/Pawia/Basztowa/Westerplatte).”
Pojazdy w stronę Poczty jadą z trzech różnych przystanków i nie ma opcji, żeby zdążyć na ten właściwy widząc nadjeżdżający pojazd. A przypominam, że obecnie jeżdżą tam już tylko 3-4 linie (10, 13, 19 plus jakieś linie-pomyłki na Kurdwanów)
“trzeba się pogodzić, bo jak świat długi i szeroki, w gęsto zurbanizowanych miastach nigdzie nie udało się wyeliminować sytuacji okresowego zatłoczenia pojazdów komunikacji miejskiej.”
Moim zdaniem da się je znacznie ograniczyć, natomiast rzeczywiście wymaga to znacznych nakładów finansowych. To głównie stąd bierze się ta różnica między kosztami utrzymania km w Polsce i na Zachodzie – u nich obowiązuje inny standard napełnienia pojazdów.
co do rozbojów:
“Błagam, nie pisz takich uogólnień i kolejnych mitów.”
Dobrze, więc piszę dokładnie co zniechęca mnie do przesiadek wymuszonych likwidacją 502: w ciągu trzech lat trzykrotnie padłem ofiarą rozboju na przystanku Prokocim Szpital.
“Biorąc pod uwagę jakość torowisk, sieci trakcyjnej i wszelkich rozwiązań ułatwiających pracę motorniczych tramwajów – to akurat pod tym względem Kraków zajmuje jedno z pierwszych miejsc w Polsce.”
Chyba żartujesz… toż nawet w Toruniu tramwaj po wąskich torach śmiga szybciej niż u nas po normalnych. A torowiska nie wyglądają na ostatnio remontowane. Będąc kiedyś w Poznaniu zapomniałem że to nie Kraków i nie chwyciłem odpowiednio wcześnie za poręcz. W ruszającym siemensie wylądowałem na ścianie. To samo tyczy się Wawy.
“Skąd masz (i jakie) dane? i czy jesteś pewien, że piszesz prawdę.
Nie gniewaj się – ale znów “rzucasz hasła bez pokrycia”
źródło 1.: Przewoźnik Krakowski 3/2007: dane za 1. półrocze 2007: liczba wystawionych opłat i wezwań: 30 tys. liczba kontrolerów: ok. 140. jak łatwo policzyć daje to ok. 1,5 wezwania dziennie na kontrolera. sam oceń, czy wypisanie przez kontrolera 1,5 wezwania dziennie ma jakiś związek ze ściągalnością.
źródło 2.: od kilku lat pracuję w pomiarach napełnień w pojazdach komunikacji miejskiej. jeżdżąc tam po ok. 5-6 godzin dziennie przez trzy dni w tygodniu plus ok. 2h dziennie na własny użytek spotykam kontrolera średnio 2 razy w miesiącu. chyba nigdy nie spotkałem kontrolera po godzinie 20.00. nigdy w nocnym (a z racji godzin pracy ten środek transportu nie jest mi obcy).
@marcin wójcik
nie mam pojęcia, ale stawianie biletomatów na windows 2000 rzuca podejrzenie, że KKM jest równie ograniczona jak każde dedykowane rozwiązanie informatyczne tej (czy innych dużych) firm.
Dzisiaj miara goryczy sie przelała, wyszłam na przystanek Aleksandry, oczywiscie wcześniej o 15 min, (tak jest kazdego dnia)autobus przyjechał i tak jeszcze pózniej. Zatem pytam kierowcy, czy tak juz bedzie zawsze. Odpowiedział, ze nie jest mozliwe przejechanie odcinka z Wieliczki do Aleksandry w ciagu 10 min a tak ma w rozkładzie. Wiec, ci którzy układali ten rozkład, chyba mają problem z matematyką!!! z obliczeniami. I to co mnie przeraża w tym kraju, to bezsilność!!!!
Mam, jeszcze pytanie? gdzie mam oddac swój podpis- protest!!!w celu przywrócenia 502
- jeśli masz trochę szczęścia to osobom chodzącym po blokach (u mnie przed chwilą byli :))
- osobom stojącym po niedzielnej mszy przed bramą kościoła przy Ćwiklińskiej
- możesz też wydrukować listę z naszej strony oddajcie502.wordpress.com, podpisać się (a najlepiej zebrać też podpisy od rodziny i sąsiadów) i wysłać nam email to damy namiar na kogoś w pobliżu
Czy można było pozbawić jedynego połączenia mieszkańców Prokocimia i Rżąki z centrum Krakowa .Skierowanie 304 na nową trasę nie daje nic mieszkańcom Bieżanowa , gdyż autobus zatrzymuje się koło Tesco , a następnie na pętli Aleksandry .Autobus ten krąży po peryferiach , nim dotrze do Galerii Krakowskiej .Dla kogo nowa trasa 502 ?
Czy długo “MY” jako pasażerowie mamy czekac na podjecie decyzji
zwiazanych z linią 502??????? Wystarczy juz tej zabawy, linia 522 nie
rozwiazuje tej zle podjetej decyzji z Waszej strony. Pojecie godziny
szczytu to pojęcie względne.
Trzeba przyznac sie do błędu!!! Panowie prezesi, menagerowie, czas na
decyzje ale właściwe!!!!
Czas jaki tracę na przejazd autobusem 304 jest ok 1 godz – natomiast
niestety nie mieszczę sie w Waszych godzinach szczytu!!!! co do 522
“Krakowscy radni z Komisji Infrastruktury przegłosowali wczoraj wniosek do prezydenta o przywrócenie autobusu linii nr 502 na dawną trasę.”
Chyba się udało :) Dziękuję wszystkim tym, którzy zamiast jedynie bębnić w klawiaturę poruszyli niebo i ziemię, by przywrócić nasz autobus. Sukces w tej sprawie przywraca wiarę w siłę mieszkańców, mediów i organizacji społecznych w walce o dobro miasta.
jesli 502 wróci na starą trasę, to gratuluję. Dla mnie to też jest dobra informacja, choć z 502 korzystalem sporadycznie. od czasu jednak jej skrócenia, wcale.
Cudownie. Od teraz nie będzie się dało jakichkolwiek zmian wprowadzić, bo urzędnicy muszą się ugiąć pod krytyką mieszkańców nie widzących dalej niż czubek własnego nosa. Było źle, zmienili durnie na źle, poprawili na gorzej i wrócono do punktu wyjścia, czyli na źle. Fajnie, ale sami są sobie winni.
@Radek
to nie tak. jak sam zauważyłeś, było źle przed i po zmianach oraz poprawkach. uleganie naciskom obywateli, których o planowanych “udogodnieniach” się nie informuje i wprowadza je po cichu, jest uzasadnione. to taka polska, no może tylko krakowska/zikitowa forma przyznania się do błędu.
probem 502 jest mi obcy, bo nie korzystam prawie wcale z tej linii. a do zmian, jak każdy człowiek, mam umiarkowany stosunek. zdarza mi się jednak i to często, w dyskusjach na temat komunikacji opowiadać się za rewolucją w siatce połączeń, włączając w to tramwaje. tu jak wiadomo są znacznie większe ograniczenia wdrażania zmian.
popieram poszukiwanie efektywniejszych przewozowo i finansowo rozwiązań, ale nie bez badań, albo przynajmniej pewnej formy debaty społecznej.
proponowane zmiany mogą i zapewne będą kontrowersyjne i zawsze będą budzić niechęć społeczeństwa. da się je jednak wprowadzić jeśli poparte będą racjonalnymi argumentami, a nie deliberacjami rzecznika prasowego ZIKiT, który już nie raz zbłaźnił się publicznie.
@ Radek
Ja też miałem i mam wątpliwości i “dylematy” związane z linią 502.
Zobacz jednak, że ta zmiana, a przede wszystkim forma i SPOSÓB jej wprowadzenia (wyrafinowany, bezczelny, bez jakichkolwiek konsultacji z mieszkańcami, Radą Dzielnicy, praktycznie z dnia na dzień) był przyczyną wielkiej awantury! :(
Przypominam, że przed podjęciem decyzji:
- NIE została przeprowadzona żadna sensowna ANALIZA funkcjonowania tych liniI (502, 512 i 304)
- NIE zostały rzetelnie oszacowane i podane do publicznej wiadomości/debaty żadne szacunki i wyliczenia kosztów
- NIE zostały przedstawione pod publiczną debatę żadne alternatywne propozycje i pomysły
- Gmina Wieliczka została potraktowana przez ZIKiT “z buta” – “chcecie mieć linię 304, to płaćcie, ale do trasy na terenie Krakowa się nie wpieprzajcie” :)
- Na zarzuty przewodniczącego Rady Dzielnicy XII, super-bezczelny rzecznik ZIKiT-u, niejaki Bartlewicz, z właściwą dla siebie ignorancją – rzekł po prostu, że ZIKiT nie ma obowiązku konsultować takich zmian z Radami Dzielnicy. Owszem, nie ma – ale zupełnie inna byłaby sytuacja, gdyby zmiany poprzedziła rzetelna, uczciwa i porządna debata.
Tak się nie robi i widzę, że ZIKiT niczego się nie uczy, co bardzo źle świadczy o urzędnikach tej jednostki. Niestety, nie dostają w d.pę Ci, co te kretyńskie zmiany wymyślili ….
Pragnę przypomnieć, że analogiczna bezczelność ZIKiT-u przejawiała się w głośnej sprawie w ostatnich miesiącach – PLANACH WYCINKI WSZYSTKICH drzew na Błoniach.
Takie sytuacje są bardzo żenujące i wstyd mi, że muszę to obserwować w moim pięknym Krakówku …
I nie ma więc teraz znaczenia, czy to była dobra czy zła decyzja. ZIKiT strzelił sobie w stopę i – mam nadzieję – długo się to im będzie czkawką odbijać…
Tak się nie robi i wierzę, że wreszcie się ktoś opamięta.
Nie obawiałbym się
c.d.
Nie obawiałbym się też tego, że stanie się tak, jak piszesz Radku,
“(…) Od teraz nie będzie się dało jakichkolwiek zmian wprowadzić, bo urzędnicy muszą się ugiąć pod krytyką mieszkańców nie widzących dalej niż czubek własnego nosa”.
Wiele trudnych i dyskusyjnych zmian było już wprowadzanych w komunikacji miejskiej w Krakowie. Jeśli się dobrze przygotuje, wytłumaczy, przedstawi sensowne alternatywy i MA SIĘ szacunek do użytkowników – to i protesty byłyby słabsze, a krytyka bardziej konstruktywna niż “bluzganie” :)
Swoją drogą zgadzam się z Tobą, że wzorem linii 115 (podział na 115 i 185 parę lat temu) należałoby spróbować podzielić linię 502 na dwie odrębne.
Ależ proszę bardzo, po budowie [najlepiej rotacyjnego] buspasa na Czarnowiejskiej, wyprowadzeniu samochodów z okolic Stachiewicza, budowie buspasów do Matecznego w obie strony, poprawie świateł na wyjeździe ze Rżąki i wywaleniu busów z ciągu Wielicka-Kamieńskiego-Aleje, zamontowaniu kamer pod Szpitalem w Prokocimiu i wydłużeniu godzin kursowania 144 będę gorącym zwolennikiem likwidacji 502. W warunkach normalnie funkcjonującej komunikacji wcale nie muszę mieć bezpośredniego połączenia do I obw.
Mało tego, po wprowadzeniu nowych mechanizmów sterowania ruchem tramwajowym i budowie stacji bike&ride oraz dopuszczeniu do kierowania rowerem po dwóch piwach w obrębie dróg rowerowych i osiedlowych wystarczy mi sam tramwaj!
Radku, niestety gdyby każdy pilnował “czubka własnego nosa” to komunikacja nie ulegałaby pogorszeniu z roku na rok. To, że Ty sobie nie przypilnowałeś to nie jest argument, żeby płakać, że masz gorzej. Zapewniam Cię, że dzielnica skupiająca co 10. mieszkańca Krakowa zarabia na swoje autobusy.