W razie wypadku – ICE

31 01 2010 ::

In Case Of Emergency Call Cancer Carl Tym razem nie chodzi o niemieckie szybkie koleje, choć po części o komunikację. Dopiero dzisiaj dowiedziałem się o akcji In Case of Emergency, zapoczątkowanej kilka lat temu w Wielkiej Brytanii. Ma ona pomóc ratownikom dotrzeć do najbliższych osób poszkodowanego w celu pozyskania niezbędnych informacji o jego stanie zdrowia.

Ratownicy zachęcają nas do wpisywania do książki adresowej telefonu najbliższej osoby pod skrótem “ICE”. Można wpisać też kilka osób, jako ICE1, ICE2 itd. Ważne, by były to osoby znające nasze przewlekłe schorzenia, uczulenia, leki które bierzemy. Szybki dostęp do takich danych może nam uratować życie.

W Polsce można również zakupić karty ICE do własnego wypełnienia od PCK. Jak informuje strona PCK w jego lokalnych oddziałach dostępne są też karty z gotowym nadrukiem, który zamawiamy poprzez stronę internetową.

foto:by nc Jeremy Brooks

Celebryci strzeżcie się – Walpapier nr 2

26 01 2010 ::

Walpapier, czyli nowa wersja K27 – ściennego tygodnika ulicznego, to forma raczej eksperymentalna, by nie napisać żartobliwa. Przy tak niskich temperaturach, choć nie wiem czy to zdrowe, być może ma niektórym podnieść odrobine ciśnienie. To moje zdanie, ocenę pozostawiam Tobie.

Społeczeństwo na wystawie + fotorelacja

26 01 2010 ::

krakow mik karmelicka 27 biblioteka sztuki spotkanieNie ma co się bać, czyli czym jest sztuka według… tym razem wg Pawła Góreckiego i Wei-Yun Lin-Góreckiej – gości spotkania w Bibliotece Sztuki MIK w środę 27 stycznia o g. 18 przy ul. Karmelickiej 27.

Chcemy opowiedzieć o pewnych zdarzeniach artystycznych na Tajwanie, które wchodzą w bezpośrednią relację z życiem społecznym. Kulturowo, sztuka funkcjonuje w postaci odrębnego, skodyfikowanego systemu ról społecznych: artysty, odbiorcy, krytyka, kuratora i inne. Naszą uwagę zwróciły takie zdarzenia, w których role społeczne zostają „ominięte” poprzez oddanie głosu „wypowiedziom” w miejsce „wykonawców”

– mówią Wei-Yun Lin-Górecka i Paweł Górecki.

Czy sztuka jest tworem zbiorowej wyobraźni? O kim mówi do nas artysta? O sobie, o swoich myślach, o nas? Czy sztuka jest lustrem, czy szybą? Kiedy stoimy po drugiej stronie? Jak społeczeństwo prezentuje sztukę i jak sztuka reprezentuje społeczeństwo? Jak sztuka dialoguje ze społeczeństwem – mówiąc o sobie, milcząc, oddając mu głos?

Czy naprawdę nie ma się czego bać, skoro organizatorzy stawiają aż tyle pytań? Raczej nie. Wei-Yun i Paweł opowiadać będą bowiem obrazami – fotografiami przedstawiającymi dzieci z wioski w północno-zachodnich Chinach, fotografiami wykonanymi przez bezdomnych z Tajpej, ulicznym malarstwem na murach w Tajpej, malarstwem na skrzynkach transformatorowych w Tajwanie, i wreszcie fotografiami małych wystawach w metrze w Tajpej.

Fotorelacja

EkoFashion Weekend i Junk Fashion Show

20 01 2010 ::

krakow pawel kaminski junk fashion show ekofashion weekend Słowo, które niebawem stanie się przekleństwem. Zresztą zaczyna się na K, więc dla niektórych już nim jest. Kryzys, świetna wymówka dla urzędników, polityków i wszelkiej maści leniwców. Natomiast dla ludzi twórczych, kryzys jest motorem postępu.

Od kilku sezonów moda zagląda coraz głębiej do naszych szaf, komód i innych schowków, by wydobyć z nich rzeczy spisane na zapomnienie. Wydobyte ciuchy można wymienić na specjalnie organizowanych swap parties, albo nadać im nowy szyk. W piątek 22 stycznia o g. 14 będzie ku temu dobra okazja. Rozpoczyna się EkoFashion Weekend 2010, którego pierwszym punktem programu są Kreatywne Warsztaty Przerabiania Ubrań w nowym budynku SAPU przy ul. Zamoyskiego 52. Kreatywne, ponieważ nie polegają jedynie na skracaniu/przedłużaniu/odświeżaniu (niepotrzebne skreślić) starych ubrań, ale na zupełnie innym do nich podejściu. Mają tchnąć nowe życie w używane ubrania, uczynić je bardziej „na czasie” minimalnym kosztem. Warsztaty, ponieważ to uczestnicy mają się samodzielnie zająć przerabianiem, choć pod okiem fachowców, czyli wykładowców SAPU.

Najwięcej emocji i tłumy widzów organizatorzy spodziewają się jednak w sobotę 23 stycznia o g. 17 w Nowohuckim Centrum Kultury podczas Junk Fashion Show. Studenci SAPU po raz kolejny zaprezentują papierowe kreacje recyklingowe. Moim zdaniem będą to raczej kreacje nadające się do recyklingu, a nawet kompostowania. Pomimo, iż SAPU zapewnia, iż całemu przedsięwzięciu przyświeca idea ochrony środowiska naturalnego oraz powtórnego wykorzystywania odpadów, obawiam się, że i tym razem będzie jak podczas festynu recyklingu spod znaku UMK, czyli że młodzi adepci projektowania użyją pachnące nowością surowce. Obym się mylił.

foto: Paweł Kamiński

Debaty o przestrzeni Krakowa

19 01 2010 ::

18, 10, czy może 4? Ile powinno być w Krakowie dzielnic? Ten z pozoru demograficzno – kulturowy spór stał się ostatnio tematem politycznym. Większe dzielnice to większa władza i szansa na decentralizację miasta. Nie da się ukryć, że to także wygodniejsze stołki dla miejskich radnych bez szans na reelekcję.

Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ zainicjował cykl debat poświęconych życiu i kształtowaniu naszego miasta. Pierwsza z nich, poświęcona dzielnicom, już 28 stycznia o 18.00 w sali 1.01 Kampusu Nauk Przyrodniczych UJ (ul. Gronostajowa 7, dz. VIII Dębniki).

Debaty będą odbywać się co miesiąc, szczegółową listę można znaleźć na facebooku.

foto:by nc sa tramwajem

Walpapier – nowa odsłona K27

19 01 2010 ::

Powoli do lamusa przechodzi nie tylko papier, ale zdaje się, kończy się również telewizja. Dzisiaj, po przeczytaniu informacji o cięciach w TVP Kraków, z której programu znikają całkiem ciekawe pozycje, nabrałem pewności, że obywatelom pozostaje przeniesienie się do internetu. I to zarówno z konsumpcją kultury, jak i aktywnością kulturalną. Można również, co praktykowane jest od dawna, wyjść na ulice. MIK z powodzeniem robi to oficjalnie od ubiegłorocznego lata, prezentując w ulicznej gablocie K27 – ścienny tygodnik uliczny.

Efektem ubocznym prowadzonych działań przy ul. Karmelickiej 27 jest nomen omen papierowy kalendarz, który jeszcze tylko do wyczerpania bardzo szczupłych już zapasów, możesz otrzymać za komentarz*.

W tym roku K27 przybiera jednak zupełnie inną formę, mniej ugrzecznioną, zato bardziej otwartą – Walpapier. Pierwszy numer zapowiada, że w kolejnych wydaniach tygodnika przechodniom prezentowane będą najciekawsze zjawiska artystyczne z Krakowa oraz z całej Polski. Kuratorską opiekę nad K27 objęła tym samym grupa Strupek.

Bo chodnik był zasolony

14 01 2010 ::

krakow lukasz bursa rysunek bo chodnik byl zasolony

Tryptyki Krakowskiej Grupy Fotograficznej

14 01 2010 ::

krakowska grupa fotograficzna tryptyki repetowski

Krakowska Grupa Fotograficzna w internecie porusza się własnymi ścieżkami. Nie narzekam, ale brakuje mi ich pełnego składu na flickr‘ze. Mimo wszystko dobrze na tym KGF wychodzi. Prowadzą codziennie aktualizowanego fotobloga, którego w tym roku wystawili do konkursu Blog Roku (możesz zagłosować na KGF).

Tryptyki KGF – pierwsza wspólna publikacja fotograficzna oparta o tryptyk gatunku – dokument, reportaż, street – zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Tryptyki nie opowiadają pełnych historii, raczej dotykają temat, a nierzadko dotykają do głębi widza.

Tryptyki KGF (pdf) to zbiór fotografii, który oprócz elektronicznej formy, ujrzy światło dzienne w postaci wystaw galeryjnych. Inauguracja materiału miała miejsce na wystawie Galerii Bezdomnej w Tarnowie. Teraz czekam aż pojawi się w Krakowie.

foto tryptyk: Paweł Repetowski

Lech dla trzech wymiarów – Witajcie w realu

13 01 2010 ::

Najbliższe spotkanie znanego cyklu Witajcie w realu, a nie na ekranie telewizora czy monitora komputerowego odbędzie się w czwartek 14 stycznia o g. 20 w sali konferencyjnej Biblioteki Jagiellońskiej. O przypadku trójwymiarowego Lecha opowie dyrektor ds. strategii agencji Artegence Bartłomiej Wyszyński – absolwent Dziennikarstwa na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwerystetu Warszawskiego (specjalizacja: reklama i marketing; praca magisterka (pierwsza na UW stworzona w wersji multimedialnej/interaktywnej) pod przewodnictwem Prof. Jerzego Bralczyka “Wykorzystanie dźwięku w reklamie”.

Krakowskie święto bryi

13 01 2010 ::

Police on Demand Pampeluna ma swoja uliczna corridę, niektóre włoskie miasteczka mają święta pomidorów, inne karczochów, w niektórych lokalach skąpo ubrane lub nagie kobiety walczą ze sobą w kisielu. Kraków – chluba polskiej kultury także nie pozostaje w tyle. Jak z pewnością wszyscy zauważyli, od kiedy zaczęły się opady śniegu, mamy w Krakowie święto bryi.

Przepis na bryję jest prosty – trzeba na śnieg sypać dużo soli z jakimś chemicznym dodatkiem i broń Panie Boże tego co się zrobi na chodniku nie odgarniać. Wtedy wszyscy uprawiamy coś, co przypomina jakby chodzenie po plaży zimą. Jest to znakomita zaprawa dla nóg, np. przed wyjazdem na narty. Po pół godziny takiego brnięcia czujemy się jakbyśmy przeszli z 10 kilometrów. Dodatkowej atrakcyjności nadaje temu sportowi to, że pod bryją jest twardy i śliski chodnik, na który w każdej chwili możemy runąć. Co bardzo ważne, krakowska straż miejska znana ze swego zamiłowania do samochodów parkujących na chodnikach, także w tej dziedzinie odznacza się ogromną życzliwością i pilnuje żeby nikt zabawy nie psuł, ważne że śnieg jest posypany i zbryjony.

Zarządcy posesji i wynajęci do sprzątania zachowują to co najważniejsze czyli godność, którą odbiera machanie łopatą, a której przydaje eleganckie i dyskretne sypanie środków chemicznych. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że narodziło się coś na kształt zdrowej rywalizacji na najbardziej zbryjony chodnik. Sól ma także tę zaletę, że znakomicie pomaga w radzeniu sobie z chyba najgroźniejszą plagą jaka nas dotyka w Krakowie, czyli z ciągle pleniącymi się tu i ówdzie drzewami. A te jak wiadomo nie tylko, że gubią liście, które trzeba zamieść albo bardziej godnie zdmuchnąć odkurzaczem, to jeszcze mogą czasami się wywrócić i aż boję się to powiedzieć, bo brzmi to jak bluźnierstwo, o Jezu, mogą uszkodzić samochód.

Dlatego bardzo słusznie sypie się sól także wokół Błoń, gdzie rosną stare i krzywe lipy, do których przykuwają się jakieś oszołomy, żeby tylko nie mogło tam być równo i elegancko według standardów, tak właśnie standardów, urzędników ZIKiTu. Sypanie soli pomaga także w konserwacji wszelkiego rodzaju infrastruktury, od butów zaczynając, a na rurach i konstrukcjach kończąc. Przecież wszyscy wiemy, że kiedyś soli używało się do konserwacji. W dodatku prędzej czy później ta sól spłynie do wód gruntowych i ją sobie wypijemy, czyli nawet będzie ten no recykling, żeby się unia nie czepiała albo znowu ci ekolodzy.
więcej >>

Dzień Wegetarian

11 01 2010 ::

K27 ścienny tygodnik uliczny - My nie gęsi

W lokalu, w którym ostatnio dosyć często zdarza nam się jeść obiad, specjalnej różnicy w jadłospisie z okazji Dnia Wegetarian, nie zauważyłem. Znów musieliśmy sztukować dania z warzywnych dodatków do mięs. Dziś jednak pozwoliliśmy sobie na przeprowadzenie choćby próby przeciągnięcia na etyczną stronę jedzenia jednego z naszych znajomych, którego nałóg zmusił do zamówienia klopsów.

Dlaczego jedzenie mięsa nazwałem nałogiem? Ponieważ

ogromne pożądanie mięsa nie jest wyrazem rzeczywistej potrzeby białka, a tylko sygnałem uzależnienia od substancji wyciągowych zawartych w mięsie. Efekt ekscytujący, jaki przynosi jadanie mięsa i który jest przyczyną jego ogromnego łaknienia, pochodzi stąd, że mięso zawiera liczne substancje wyciągowe, w skład których wchodzą: kwas mlekowy, cholesterol i puryny, w tym kwas moczowy. Zaś struktura chemiczna kwasu moczowego jest prawie identyczna ze strukturą kofeiny.

- wyczytałem na stronie 43 w książce Marii Grodeckiej Wszytko o wegetarianizmie.

W tej samej książce, którą z okazji Dnia Wegetarian wreszcie postanowiłem przeczytać w całości, urzekł mnie jeszcze jeden cytat otwierający rozdział o dylematach białkowych. Autorem poniższych słów jest sam George Bernard Shaw

Pomyślcie o straszliwej energii nagromadzonej w każdym produkcie roślinnym, na przykład w żołędzi. Zakopujecie żołądź do ziemi i oto następuje eksplozja tak silna, że wynikiem jest dąb. Zakopcie natomiast martwego barana, a nie otrzymacie nic prócz rozkładu i zgnilizny.

foto:by nc nd MIK – Marcin Klag

Z miejsca do miejsca

8 01 2010 ::

Z miejsca do miejsca można się przemieszczać przy użyciu wyłącznie siły mieśni, czyli pieszo lub na rowerze, a nie samochodem. Transportem zbiorowym, jak pokazują ostatnie dni i wpisy, nie zawsze się da.

Z MIEJSCA DO MIEJSCA to jednak coś więcej niż spacer, czy przejażdżka. To wydarzenie kulturalne zainicjowane przez Fundację Sztuk Wizualnych, organizatora Miesiąca Fotografii w Krakowie. Dlatego biegnę Cię poinformować, jak tylko się o nim dowiedziałem. Spacer z miejsca do miejsca rozpocznie się w piątek 8 stycznia o g. 19 w Galerii ZPAF i Ska przy ul. Tomasza 24 wernisażem wystawy Janka Dziaczkowskiego “Japanese Monsters Movies”.

Na g. 20 spacerkiem trzeba będzie dotrzeć do Spółdzielni Goldex Poldex przy ul. Józefińskiej 21/12 (I piętro w oficynie) na koncert zespołu “Anna Dymna” (skład: Agnieszka Polska, Tomek Kowalski, Janek Plater) oraz wystawę Jacka Paździora.

O g. 21.30 rozpocznie się zwiedzanie z autorem, czyli Krzysztofem Zielińskim jego wystawy Briesen w Galerii Starmach przy ul. Węgierskiej 5. Z tego miejsca po sąsiedzku na Węgierską 1 niedaleko już będzie do właściwego Miejsca Baru Podgórze, którego oficjalne otwarcie przewidziane jest na g. 22.