Pampeluna ma swoja uliczna corridę, niektóre włoskie miasteczka mają święta pomidorów, inne karczochów, w niektórych lokalach skąpo ubrane lub nagie kobiety walczą ze sobą w kisielu. Kraków – chluba polskiej kultury także nie pozostaje w tyle. Jak z pewnością wszyscy zauważyli, od kiedy zaczęły się opady śniegu, mamy w Krakowie święto bryi.
Przepis na bryję jest prosty – trzeba na śnieg sypać dużo soli z jakimś chemicznym dodatkiem i broń Panie Boże tego co się zrobi na chodniku nie odgarniać. Wtedy wszyscy uprawiamy coś, co przypomina jakby chodzenie po plaży zimą. Jest to znakomita zaprawa dla nóg, np. przed wyjazdem na narty. Po pół godziny takiego brnięcia czujemy się jakbyśmy przeszli z 10 kilometrów. Dodatkowej atrakcyjności nadaje temu sportowi to, że pod bryją jest twardy i śliski chodnik, na który w każdej chwili możemy runąć. Co bardzo ważne, krakowska straż miejska znana ze swego zamiłowania do samochodów parkujących na chodnikach, także w tej dziedzinie odznacza się ogromną życzliwością i pilnuje żeby nikt zabawy nie psuł, ważne że śnieg jest posypany i zbryjony.
Zarządcy posesji i wynajęci do sprzątania zachowują to co najważniejsze czyli godność, którą odbiera machanie łopatą, a której przydaje eleganckie i dyskretne sypanie środków chemicznych. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że narodziło się coś na kształt zdrowej rywalizacji na najbardziej zbryjony chodnik. Sól ma także tę zaletę, że znakomicie pomaga w radzeniu sobie z chyba najgroźniejszą plagą jaka nas dotyka w Krakowie, czyli z ciągle pleniącymi się tu i ówdzie drzewami. A te jak wiadomo nie tylko, że gubią liście, które trzeba zamieść albo bardziej godnie zdmuchnąć odkurzaczem, to jeszcze mogą czasami się wywrócić i aż boję się to powiedzieć, bo brzmi to jak bluźnierstwo, o Jezu, mogą uszkodzić samochód.
Dlatego bardzo słusznie sypie się sól także wokół Błoń, gdzie rosną stare i krzywe lipy, do których przykuwają się jakieś oszołomy, żeby tylko nie mogło tam być równo i elegancko według standardów, tak właśnie standardów, urzędników ZIKiTu. Sypanie soli pomaga także w konserwacji wszelkiego rodzaju infrastruktury, od butów zaczynając, a na rurach i konstrukcjach kończąc. Przecież wszyscy wiemy, że kiedyś soli używało się do konserwacji. W dodatku prędzej czy później ta sól spłynie do wód gruntowych i ją sobie wypijemy, czyli nawet będzie ten no recykling, żeby się unia nie czepiała albo znowu ci ekolodzy.
więcej >>