Jak awangarda francuska widziała miasto:

Nieznacznie przerabiając system drabin przeciwpożarowych i przerzucając kładki tam, gdzie jest to konieczne – otworzyć dachy Paryża dla spacerowiczów. […]

Wszystkie uliczne latarnie należy wyposażyć w przełączniki; użytkownicy powinni mieć prawo do samodzielnego decydowania o oświetleniu. […]

Dworce pozostawić w obecnej postaci. Ich wzruszająca szpetota znacznie wzbogaca atmosferę przejścia, która stanowi o uroku tych budynków. J. Wolman domagał się zlikwidowania lub też losowego przemieszania wszystkich informacji o rozkładzie jazdy ( miejsca docelowe, godziny itd.). Sprzyjałoby to dryfowaniu. Po burzliwej debacie, oponenci wycofali swój sprzeciw, projekt został wiec przyjęty bez zastrzeżeń.

Podkreślić dźwiękową atmosferę dworców, puszczając z megafonów nagrania z wielu innych dworców – a także niektórych portów.

W dzisiejszych grzecznych wizjach miasta próżno szukać tej bezkompromisowości, finezji, naiwności. Być może już czas na nowe otwarcie w myśleniu o przestrzeni?