Ile absurdu w absurdzie?
Jak awangarda francuska widziała miasto:
Nieznacznie przerabiając system drabin przeciwpożarowych i przerzucając kładki tam, gdzie jest to konieczne – otworzyć dachy Paryża dla spacerowiczów. […]
Wszystkie uliczne latarnie należy wyposażyć w przełączniki; użytkownicy powinni mieć prawo do samodzielnego decydowania o oświetleniu. […]
Dworce pozostawić w obecnej postaci. Ich wzruszająca szpetota znacznie wzbogaca atmosferę przejścia, która stanowi o uroku tych budynków. J. Wolman domagał się zlikwidowania lub też losowego przemieszania wszystkich informacji o rozkładzie jazdy ( miejsca docelowe, godziny itd.). Sprzyjałoby to dryfowaniu. Po burzliwej debacie, oponenci wycofali swój sprzeciw, projekt został wiec przyjęty bez zastrzeżeń.
Podkreślić dźwiękową atmosferę dworców, puszczając z megafonów nagrania z wielu innych dworców – a także niektórych portów.
W dzisiejszych grzecznych wizjach miasta próżno szukać tej bezkompromisowości, finezji, naiwności. Być może już czas na nowe otwarcie w myśleniu o przestrzeni?























Gdyby znieść dotkliwe kary za jazdę na niewłaściwym bilecie w niewłaściwym pociągu, to podoba mi się idea dworcowa :D Bo element ryzyka fajny, ale nie takim kosztem, bo cała spontaniczna zabawa przestałaby cieszyć a stałaby się znanym nam ogarnianiem burdelu.
dachy Krakowa tez bym otworzył, ile fantastycznych zdjęć można by stamtąd zrobić.
podoba mi się w linkowanym tekście, oprócz tego co wymieniłeś, także to:
przekonuje mnie i to bardzo wyposażenie latarni w przełączniki, albo jeszcze lepiej, czujniki – by zapalały się tylko wtedy gdy ktos przechodzi w ich pobliżu, np. tego rodzaju latarnie powinny stać na krakowskich bulwarach, no nie oszukujmy się, nie ma tam tłumów, nawet latem.
a co do dzisiejszych wizji. być może są grzeczne, ale z punktu widzenia naszych urzędników, na pewno są absurdalne, o to tylko dwa przykłady:
dworzec towarowy w krakowie – “między torami” centrum kreatywnego spędzania czasu
i nowe centrum Krakowa
