Czy wystarczy 1 metr?
Największy krakowski przewoźnik jest zdesperowany, o czym najlepiej świadczy kampania informacyjna Wystarczy 1 metr! skierowana do kierowców samochodów, którzy nękają MPK i jego pasażerów niemal codziennymi zatrzymaniami tramwajów. W ubiegłym roku było ich 200, w tym roku w dwa miesiące, kierowcy urządzili już ponad 50 blokad. Czy zatem na pewno wystarczy 1 metr?
Przez 1 miesiąc, kiedy prowadzona będzie kampania na najczęściej cierpiących na zatrzymanie przepustowości ulicach Krakowa, być może. Nawet jeśli tak się stanie, to będzie to raczej wyniki działań strażników miejskich, którzy jak zapewnia rzecznik MPK Marek Gancarczyk
w czasie trwania kampanii informacyjnej zwrócą szczególną uwagę na problem parkowania kierowców na tych ulicach, na których najczęściej dochodzi do blokowania tramwajów.
Ale to nie bezradność MPK (które powinno mieć własne pojazdy do odholowywania aut i podpisaną na to umowę z ZIKiT-em), straży miejskiej, czy wspomnianego ZIKiT-u rozśmieszyła mnie najbardziej, bo ta jest raczej żałosna, bo opłacana z naszych podatków. Zabawny wydał mi się następujący fragment oficjalnego komunikatu
Dodatkowo podczas trwania całej akcji każdy, kto zrobi zdjęcie nieprawidłowo zaparkowanego samochodu na ulicy, który blokuje lub utrudnia przejazd tramwajom, będzie go mógł zamieścić na portalu swietekrowy.pl
A wcześniej nie można było tego zrobić? I czy te zdjęcia mają być straszakiem na niefrasobliwych kierowców? A może będą dowodem w sprawie?























Całkowicie zaskoczyło mnie zdanie napisane w GW odnośnie trwającej akcji:
szczerze wątpię, by to działało i zaczynam się skłaniać ku myśleniu, że prócz niewątpliwie edukacyjnego charakteru akcji, wystawieniu jak na razie 50 mandatów, jest to przy okazji promocja rzeczonego serwisu, dlaczego? po moich doświadczeniach ze strażą miejską, do której wysyłałem zdjęcia nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów, nie wierzę, by zdjęcie zamieszczone w sieci było podstaą do ukarania kierowcy. mnie prosili do swojej siedziby, by do zdjęcia złożyć jeszcze zeznanie, bo fotografia nie jest dla nich dowodem. czyżby zmieniło się prawo?
Kiedyś niewątpliwie była- łapali dzieciaki za zdjęcia z imprez, na których piją.