Z rozbawieniem przyjąłem dziś nowy komunikat głosowy pojawiający się w tramwajach. Brzmi on tak:
Dworzec Główny. Możliwość przesiadki na inne linie tramwajowe i autobusowe.
Pisała o tym Gazeta Wyborcza.
Sam pomysł jest chyba dobry, ale jego wykonanie mogłoby być lepsze. Otóż osobiście spotkałem się z takimi komunikatami w innych miastach i zwykle podają one przybliżone kierunki, w których można się przesiąść. Szczególnie, że jadąc np. dwójką prawie każdy przystanek jest węzłem przesiadkowym i sama informacja o przesiadce nie wzbogaci naszej wiedzy.
Jak jednak broni się rzecznik MPK Marek Garncarczyk:
Nie zdecydowaliśmy się na to, by wymieniać wszystkie dostępne na węźle linie, bo komunikat byłby za długi. Być może za jakiś czas lektor będzie wymieniał rejony miasta obsługiwane przez dany węzeł, ale to zależy tylko i wyłącznie od sugestii pasażerów.
Rzecznik ma oczywiście sporo racji, ale idąc tym tropem należy podważyć sens obecnego komunikatu, bo też jest on przesadnie długi. Mógłby on brzmieć po prostu „Przesiadka na autobus”, czy „Przesiadka na tramwaj”. Zresztą mniejsza o to.
Skoro pan rzecznik zachęcił mnie do wyrażenia sugestii, to podam własną propozycję. Przykładowo dla linii 4:
Rondo Czyżyńskie. Przesiadka do Bieńczyc, Dąbia i Płaszowa
Dworzec Główny. Przesiadka do Krowodrzy Górki, Kazimierza i dzielnic południowych
Innymi słowy nie ma sensu wymieniać linii, czy docelowych pętli, warto jednak posługiwać się nazwami, które turysta ma szansę znać. Dodatkowo powinny one obowiązkowo pojawiać się na planie komunikacji miejskiej i tzw. choinkach, czyli schematach umieszczanych w tramwajach. Nazwy dzielnic można ewentualnie zastąpić nazwami węzłów, np. dzielnice południowe -> Łagiewniki, Bieżanowska.
A co Wy zaproponujecie?
foto:
magro_kr


10 comments
kolouker says:
mar 4, 2010
Zaproponowane przez Ciebie rozwiązanie jest bardzo podobne do tego, z którym spotkałem się w Dortmundzie. Lektor zapowiadał następny przystanek i właśnie możliwość przesiadki w określonym kierunku. Co ciekawe, ten sam lektor zapowiadał przystanki w metrze oraz w pociągach na terenie całego landu. Treść komunikatów była maksymalnie ujednolicona, więc nawet osoby nie znające j. niemieckiego szybko się orientowały w treści komunikatów, bo wszędzie brzmiały one tak samo. Poza tym, wsiadając do autobusu komunikacji miejskiej w Dortmundzie mogłem sobie kupić bilet na konkretny przystanek w Kolonii (!) Obejmujący przejazd autobusem, kolejką magnetyczną, metrem, pociągiem, itd. Było przy tym taniej niż w Krakowie. O takiej centralizacji transportu publicznego możemy sobie jednak pomarzyć, bo u nas pasażer jest traktowany jak zło konieczne. Może więc chociaż te komunikaty w raptem 50 tramwajach będą w końcu sensowne, bez kretyńskich pomysłów typu: w dzień dziecka w tramwaju dzieci zapowiadają przystanki, tak że nikt nie rozumie co mówią.
Można by wysłać naszych włodarzy z wizytą do Niemiec żeby zobaczyli jak może wyglądać transport publiczny w miejscu, gdzie przewoźnikowi zależy na pasażerach.
tramwajem says:
mar 4, 2010
„wsiadając do autobusu komunikacji miejskiej w Dortmundzie mogłem sobie kupić bilet na konkretny przystanek w Kolonii ”
To ciekawe, niby to inny organizator transportu, a zatem muszą mieć jeszcze jakąś organizację ponad tym. Chyba że masz na myśli przystanek kolejowy?
A nasi włodarze, owszem, podróżują do Niemiec i innych krajów, chyba nawet w którymś Przewoźniku była relacja z wizyty pracowników MPK w jednym z
niemieckich związków KM. Póki co zauważyłem jedynie, że w schematach tras czerpią z niemieckich oznaczeń TRAM i BUS. Ja bym w każdym razie wysłał gdzieś na Zachód ludzi od oznakowania węzłów, bo to jest masakra jakaś.
kolouker says:
mar 4, 2010
@tramwajem
Też mnie to początkowo zdziwiło, bo to w innym landzie przecież. No ale jak się chce to się da. Kierowca sprzedaje bilety przy wejściu i ma bazę wszystkich przystanków. Większość jednak korzystała z bieltów miesięcznych, które też były ciekawe, bo obejmowały cały obszar zagłębia Ruhry, od Dortmundu aż za Dusseldorf. Co więcej, po godz. 19 i w weekendy, posiadacz biletu mógł zabrać ze sobą drugą osobę.
tramwajem says:
mar 5, 2010
Jak to w innym, Kolonia leży w NRW :P A z tą drugą osobą to też fantastyczne, chętnie poczytałbym o takich pomysłach, może np. napiszesz o tym notkę?
kolouker says:
mar 5, 2010
@tramwajem. Masz rację. W każdym razie Kolonia jest w innym obszarze, który jest objęty taką strefową komunkacją zbiorową. Dortmund i Dusseldorf, były w jednym, a bodajże w Leverkusen następowała zmiana tego obszaru. (Ten z kolei ciągnął się aż za Bonn). Jeśli posiadało się bilet miesięczny na obszar Dortmundu i Dusseldorfu wystarczyło dokupić za niewielką kwotę bilet przedłużający. Więc jadąc do Kolonii trzeba było kupić bilet na trasie Leverkusen – Kolonia. Można też oczywiście kupić bilet jedno lub kilkuprzejazdowy na konkretnej trasie obejmującej obszar obu tych stref.
Jeśli chodzi o samą wielkość obszaru, to w cenie niewiele większej od kosztu biletu miesięcznego na obszar Krakowa, miałem możliwość przejazdu wszystkimi środkami transportu, tramwajami, metrem, autobusami, koleją (bez pociągów EuroCity) na obszarze porównywalnym wielkościowo z Krakowem i GOP razem wziętymi.
tramwajem says:
mar 5, 2010
To ja tylko dorzucę mapy dla zobrazowania tego, o czym mówisz:
http://de.wikipedia.org/wiki/Verkehrsverbund_Rhein-Ruhr
http://de.wikipedia.org/wiki/Verkehrsverbund_Rhein-Sieg
marcin wójcik says:
mar 5, 2010
Nie słyszałem jeszcze tych nowych komunikatów, ale nadal uważam, że MPK jest w tej kwestii bardzo zachowawcze. Raz się sparzyli i teraz stać ich tylko na małe kroki. A kto nie próbuje ten niczego nie osiąga. Pisałem o zapowiadaniu przystanków rok temu. Nadal upieram się, że motorowi i kierowcy mogliby, kiedy ich pojazd stoi na przystanku i następuje wymiana pasażerów, przez mikrofon mówić:
upieram się również, że komunikat o następnym przystanku pasażer powinien usłyszeć, kiedy pojazd ma otwarte drzwi, tak by móc go opuścić. oczywiście, automat zapowiadający byłby najlepszy, ale te sa tylko w 50 tramwajach i autobusach Mobilisa. Swoją drogą ciekawe, że Mobilis może a MPK w swoim najnowocześniejszym taborze w Polsce jakoś nie ma komunikatów o przystankach, dlaczego? akurat w tych ostatnich by się bardziej przydały niż w tramwajach, którym trudniej zboczyć z wyznaczonego kursu.
tramwajem says:
mar 5, 2010
Marcin, bez urazy, ale po prostu słabo znasz specyfikę zawodu prowadzącego. Dla motorniczych przystanek to jedyna okazja na chwilę odprężenia (no chyba że jadą na którejś z linii pokonujących Kotlarskie, znów dziś stałem 4 minuty :), a w wagonach 105N czy autobusach trzeba w tym czasie gapić się w lustro i zamykać drzwi. To jest stresująca praca i w naszym interesie leży, by prowadzący mogli skupić się na jeździe.
Prawdę mówiąc nigdzie nie spotkałem się z takim rozwiązaniem problemu. Skoro jest możliwość nagrania lektora to po co obciążać prowadzących?
Aha, tak na marginesie, system ten był testowany w ’90
marcin wójcik says:
mar 5, 2010
@tramwajem
znajomy jest motorowym i znam specyfikę tego zawodu lepiej niż przeciętny kowalski czy wójcik. jestem ostatnim, który motorowemu i kierowcy chciałby dokładać pracy, czym np. jest sprzedaż biletów, a z czym nawet podczas jazdy i jedni i dródzy sobie radzą, być może dlatego, że są to dla nich dodatkowe pieniądze.
wracając do tematu – zapowiadanie powinno funkcjonować w całym systemie, a nie tylko w wybranych pojazdach, tj. 50 tramwajach. tak więc MPK albo jego zwierzchnik ZIKiT powinno ustanowić to standardem, ba dopisać to do wymagań przetargowych i sprawa została by rozwiązana, czytaj wprowadzona być może do końca tego roku. w schematach linii zrobili postęp, ale wciąż jest bardzo dużo do zrobienia. mam wrażenie, że przyznanie MPK jakiejkolwiek nagrody jest błędem, nie dlatego, że się im/jej nie należy, tylko dlatego, że potfornie rozleniwia kierownictwo. jesteśmy liderem w Polsce, nic nie musimy robić, jesteśmy przecież najlepsi.
Justyna says:
mar 5, 2010
Z Dortmundu do Kolonii taniej niż w Krakowie?? Nie wierzę, ile konkretnie? Komunikacja w Niemczech jest diabelsko droga, jednorazowy bilet na trzy-cztery przystanki w Bonn kosztuje 1,60 EUR (ponad 6 PLN!). Więc halo, może i komunikacja jest dobra, ale pochłania wielką część domowego budżetu eReFeNczyków.