Przeprawa inspirowana strukturą liścia, którą radni nazwali kładką Bernatką, pomimo, iż do otwarcia pozostało jeszcze dwa miesiące, w ostatnich dniach sporo się o niej mówi wśród krakowian. Reakcje mieszkańców zarejestrowała ekipa krak.tv.
Ja natomiast chciałem zwrócić Twoją uwagę na ul. Mostową, która obecnie bardziej przypomina zapchany parking niż ulicę mającą zachęcić mieszkańców i turystów do spacerów czy podróży rowerowych.
Wedle zamierzeń projektantów, kładka miała połączyć plac Wolnica z Rynkiem Podgórskim. Okazuje się, że wizji projektantów nie podziela ZIKiT, który z kładki po kazimierskiej stronie przewiduje jedynie zjazdy na bulwary. Ciekawe, co na to magistrat, który właśnie odnowieniem tego historycznego traktu (będącego jednocześnie atrakcyjnym ciągiem turystyczno-rekreacyjnym) tłumaczył potrzebę wybudowania kładki za kilkadziesiąt milionów złotych?
Kładka miała się po części zwrócić, dzięki zwiększeniu ruchu turystycznego między Kazimierzem a Podgórzem, i tym samym pomóc w rewitalizacji obu dzielnic. Tymczasem Mostowa z pewnością nie nakłania turystów, odwiedzających Kazimierz, do spaceru w kierunku Podgórza: chodniki zawłaszczone przez samochody, brak kontrapasa dla rowerów, nieodnowione oznakowanie przejść dla pieszych, niebezpieczne przejście przez ul. Podgórską…
Do kładki nie po drodze będzie nie tylko rowerzystom, ale i turystom pieszym. Żeby zaś zmienić tę sytuację, wystarczyłoby jedynie utworzyć bezpieczne przejścia i przejazdy przez Trynitarską oraz Podgórską (z pewnością nie obejdzie się bez uspokojenia ruchu), a także uwolnić chodniki – szczególnie po wschodniej stronie Mostowej, gdzie większość samochodów parkuje niezgodnie z oznakowaniem, bo na skos. Na odzyskanej przestrzeni można byłoby wtedy ustawić stojaki na rowery, a restauracje mogłyby otworzyć własne ogródki.
Ponadto konieczne jest stworzenie kontrapasa dla rowerów i usunięcie znaków, pozwalających na pierwszeństwa przejazdu z Trynitarskiej i Podgórskiej, dzięki czemu kierowcy będą uważniej obserwowali zachowanie pieszych.
Warto również rozważyć przemianowanie Mostowej w strefę zamieszkania – dzięki temu piesi zyskaliby bezpieczną przestrzeń na całej szerokości drogi, a ruch rowerzystów pod prąd można byłoby dopuścić na zasadach ogólnych, już bez kontrapasa.
Zauważmy, że bez zmian kładących nacisk na pieszo-rowerowy charakter Mostowej, będzie na tym trakcie dochodziło do częstych wypadków z udziałem niechronionych uczestników ruchu drogowego. Bo prędzej czy później w taki właśnie sposób skończy się pokonywanie Podgórskiej przez pieszych, wychodzących na jezdnię wprost zza klasztornego muru, czy też przez rowerzystów, wyjeżdżających w stronę kładki z zadrzewionej Mostowej.
Czy urzędnicy zrozumieją, że więcej korzyści miastu przyniesie Mostowa, jako mający charakter restauracyjno-usługowy trakt turystyczno-rekreacyjny, odwiedzany przez kilkaset, a w weekendy nawet kilka tysięcy osób dziennie, niż jako darmowy parking dla osób, które pracują w okolicy lub odwiedzają szpital Bonifratrów? Dlaczego potrzeba zaparkowania kilkudziesięciu samochodów dziennie jest ważniejsza niż kontrapas, który umożliwi pokonanie tej trasy przez kilkuset rowerzystów co dzień? Dlaczego samochód ma mieć większe prawo do przestrzeni chodnika, niż matka spacerująca z dzieckiem w wózku?
To retoryczne pytania – na zachodzie Europy już dawno znaleziono na nie odpowiedzi. Nie oznacza to jednak, że jestem całkowicie przeciwny parkowaniu na Mostowej: samochody powinny mieć wydzieloną strefę w zatoce parkingowej po zachodniej stronie drogi, gdzie nie stanowiłyby przeszkody dla wzmożonego ruchu pieszo-rowerowego. Gdyby jednak ilość miejsc parkingowych była wyznacznikiem witalności ulic w mieście, to Mostowa w obecnej formie już dawno przyćmiłaby chociażby pozbawioną miejsc parkingowych Sienną.
Proponowane przeze mnie pomysły są bardzo tanie, bo ograniczają się jedynie do zmiany organizacji ruchu i parkowania. Oczywiście odnowienie chodników, zieleni i elementów małej architektury także by się przydało, lecz czy turyści skorzystają z odnowionego chodnika, jeśli zajmie go samochód?
Z kompleksową przebudową Mostowej można poczekać jeszcze nawet rok czy dwa, natomiast zmiana charakteru tej ulicy jest pilna. W przeciwnym razie kładka zaraz po otwarciu stanie się największym krakowskim niewypałem 2010 roku.

16 comments
qag says:
cze 23, 2010
Z tego co wiem wyrażenie użyte na początku wpisu nie brzmi „języczek uwagi” lecz „języczek u WAGI” i w tym kontekście nie ma sensu, bo tu się nic nie waży tylko się wszyscy przyglądają. Chyba, że się mylę.
Adam Łaczek says:
cze 23, 2010
Kraków: Rowerem przez Wisłę pod prąd albo wcale
andrzej says:
cze 23, 2010
P Y T A N I E ?
Który idiota wymyślił a który zatwierdził budowę kładki przez Wisłę przy ul. Gazowej ?
Tam nikt nie chodzi, a jeżeli już, to tuż obok, jest dość solidny most po którym można chodzić dowolnie, tam i z powrotem.
Kładka koło Wawelu miałaby dużo większe powodzenie wśród turystów i nie tylko,
przy Gazowej to wyrzucone miliony na przerzuconą do nikąd inwestycję miejską, nie pierwszą zresztą.
Kraków 23 06 2010
Powyższe napisałem prawie rok temu, wysłałem do Dziennika Polskiego ale bez rezultatu. Dziennik ma większe głupoty na głowie np ostatnio napisał, że piękna kładka kosztowała 30 milionów. Teraz kładka stoi a raczej wisi, i całe szczęście że nie obok Wawelu
Słyszałem że miała powstać replika mostu ,który tam stał przed wojną i to by miało jakiś sens, przynajmniej wizualny, a ten obecny koszmarek szpeci nie tylko obydwa brzegi Wisły ale wszystko dookoła. Ile kamienic czynszowych wybudowało miasto za urzędowania P. Majchrowskiego ? ile rodzin jest bez mieszkań ? a ile P. Majchrowski utopił pieniędzy pod ohydną i nikomu nie potrzebną kładką a ile zakopał w bezsensownej, zagrzybionej dziurze pod Rynkiem Głównym ? Dlaczego głupawi i nieudolni politycy nie są pociągani do odpowiedzialności, zwłaszcza finansowej, za swoje kretyńskie i kosztowne inwestycje ?
Stały wielbiciel władzy AN
adam says:
cze 23, 2010
Drodzy podatnicy – ta kładka to Miś na miarę naszych czasów!
Nieważne, że do Pl.Wolnica nią nie dojedziemy, że od Pl.Nowego też do niej łatwo nie dojedziemy, że nie ma działań na faktyczną rewitalizację okolic, tworzenie deptaku do Podgórza, nowe miejsca pracy. Ważne że wydaliśmy na nią 38 mln zł publicznych pieniędzy – i te pieniądze zostały wydane uczciwie. Przecież wszyscy mogą tę kładkę podziwiać.
Jeszcze trochę marketingu politycznego i będzie ona jak „szybki tramwaj” ;)
kolouker says:
cze 23, 2010
Co tam kładka, będziemy mieli dwa stadiony! :)
JarMark says:
cze 23, 2010
@ andrzej
O D P O W I E D Ź
Odpowiadam jako zwykły szary mieszkaniec – obywatel Krakowa i jednocześnie dosyć wnikliwy obserwator życia toczącego się w mieście.
Rozumiem, że pomysł z budową kładki Ci się nie podoba i że krytykujesz władze za ten pomysł.
Swoją drogą dlaczego od razu nazywasz projektanta i pomysłodawcę idiotą? …
Ja wcale nie uważam, że ta kładka to wyrzucenie pieniędzy w błoto.
To, że TERAZ nikt tamtędy nie chodzi wynika z prostego faktu, że nie ma tam bezpośredniego połączenia na drugą stronę Wisły, więc ani piesi ani rowerzyści się tam nie pchają bo nie jest po_drodze.
Jednak byłbym ostrożny w wylewaniu kubła pomyj i krytykowaniu pomysłu z budową kładki…
Moim zdaniem ta kładka będzie ożywiać okolice i prędzej czy później stanie się „kultowa”
Problemem jest zagospodarowanie otoczenia kładki, w tym także uspokojenia ruchu, otwarcia okolicznych ulic na pieszych, „zazielenienia” itp.
Zresztą proszę zobaczyć, jak już_dziś_zmienia się ulica Mostowa, czy ulica Józefińska.
Nie trzeba być aż tak zacietrzewionym i widzieć wyłącznie „idiotów” wymyślających kładki, bo to wcale_nie_jest_tak_jednoznacznie_zły pomysł
Mógłbym jeszcze polemizować dlużej, ale na razie na tym zakończę.
Od siebie dodam, że znam w mieście więcej inwestycji, z którymi jako obywatel absolutnie się nie zgadzam i uważam za tysiąc razy bardziej wyrzucone pieniądze w błoto (a w zasadzie w beton), chociażby rozbudowa ronda Ofiar Katynia, za którą miasto zapłaci co najmniej 100 milionów!!
Owszem, pewnie znacznie więcej osób się ucieszy z budowy nowych estakad, dla mnie to tylko i wyłącznie „wpuszczanie się w jeszcze większy korek”
Dlatego też oceniając już dziś tak bardzo krytycznie zasadność budowy kładki prosiłbym o więcej wyobraźni i … o odczekanie dwóch – trzech lat.
Bo może się okazać, że ta kładka to bardzo fajny pomysł!
PS. Moim zdaniem, ważniejsza od tej kładki i kładki na Ludwinów jest przede wszystkim kładka łącząca Salwator z Dębnikami :))
ACTE says:
cze 23, 2010
Tak odbijając to rozbudowa Ronda Ofiar Katynia ma trochę większy wymiar niż tylko krakowski. Tam przecież lecą ważne drogi krajowe :)
Co do kładki to nie wpasowała się w mój gust. Tak jak pani na filmie, spodziewałem się czegoś lżejszego, a nie potężnej rury z podwieszonymi deskami. Ale z inżynierskiego punktu widzenia, to zgadzam się z panem budowlańcem – kawał fajnej roboty :)
Mariusz D. says:
lip 18, 2010
Kładka ta nie rozwiązuje żadnych problemów komunikacyjnych miasta Krakowa. Za te pieniądze można było by zbudować bezkolizyjne skrzyżowanie na rondzie Grzegórzeckim. Już teraz przejazd tramwajem np. linii 14 przez to rondo trawa ok. 5 min, a co będzie gdy oddadzą nową nitkę tramwajową łączącą Grzegórzki z Lipską?Koszt kładki to 27 mln zł (źródło Dziennik Polski) dla porównania koszt estakady i murów najazdowych budowanych obecnie wzdłuż ulicy Nowohuckiej to ~17 mln zł.
tramwajem says:
lip 18, 2010
No właśnie, czyli kładka kosztuje niewiele więcej, a jest o wiele bardziej przydatną inwestycją niż rzeczona estakada.
Mariusz D. says:
lip 18, 2010
Z estakady będzie korzystać kilkadziesiąt tysięcy osób dziennie o każdej porze roku. Likwiduje ona również ogromne korki na nowohuckiej w rejonie Tandety.
Ile mieszkańców Krakowa będzie korzystać z rzeczonej kładki?
Pewnie kilka tysięcy na dzień.
Problemów komunikacyjnych praktycznie ona nie rozwiązuje, ponieważ raptem 100m dalej znajduje się czynny most z szerokim pasem dla pieszych, z którego można było spokojnie korzystać.
To nie są efektywnie wydane pieniądze.
Można było je wydać znacznie lepiej, chociażby na przytoczone wcześniej bezkolizyjne skrzyżowanie na rondzie Grzegórzeckim.
tramwajem says:
lip 19, 2010
„Likwiduje ona również ogromne korki na nowohuckiej w rejonie Tandety.”
Tak jak ta na Olszy i nad 29-tą?
tramwajem says:
lip 19, 2010
Poza tym nie zapominaj, że kładka przede wszystkim nie ma służyć przemieszczającym się krakowianom, ale ma być atrakcją dla turystów i otworzyć Podgórze na Kraków. To troszkę inna dziedzina, niż budowanie zwykłych mostów.
Mariusz D. says:
lip 25, 2010
Skoro ma służyć turystom, czyli w konsekwencji zwiększać obroty lokali w części Podgórza, to może należy wreszcie wprowadzić, wzorem wysoko rozwiniętych krajów, zróżnicowaną stawkę podatku od nieruchomości.
Tak by właściciele nieruchomości, którzy na tej budowie skorzystają, partycypowali w kosztach utrzymania i budowy tej kładki.
tramwajem says:
lip 26, 2010
Czemu nie, ale wówczas miasto by się nie wypłaciło – należałoby obniżać stawki podatku wszystkim budynkom wzdłuż nowobudowanych i rozbudowywanych śródmiejskich autostrad za hałas, smród i barierę, z jaką muszą się borykać. Chociaż może miałoby to i tę dobrą stronę, że wkrótce zaprzestanoby takiej polityki.
Mariusz D. says:
sie 29, 2010
Jednym obniżyć drugim podwyższyć, tak jak jest to realizowane we wszystkich wysokorozwiniętych państwach.
Ja na Noworola oraz na inne krakowskie święte krowy nie zamierzam się dłużej składać.
Niech każdy w miarę możliwości płaci za siebie.
tramwajem says:
sie 30, 2010
Tylko komu chciałbyś podwyższyć? Mieszkańcom Płaszowa za to, że im likwidują przejścia przez ulicę? Mieszkańcom Ruczaju za to, że przed ich oknami powstanie „komunikacyjny ściek”? Gdyby miasto było w stanie przeprowadzić prawidłowo choć jedną inwestycję, to moglibyśmy się wzrorować na Zach. Eur., ale póki co wartość nieruchomości rośnie raczej wbrew działaniom miasta, niż dzięki nim.