Z nieukrywanym zaskoczeniem otworzyłem najnowszy numer biuletynu wydawanego przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne S.A. w Krakowie. Jako, że wydany został w okresie Świąteczno-Noworocznym, czytelnik otwierając go mógłby się spodziewać pewnie ciepłych słów albo życzeń. Szkoda, że Redakcja wolała ten pierwszy, otwierający artykuł, zapełnić słowami ostrej i agresywnej krytyki, w dodatku w wielu miejscach mijającej się z prawdą.
Wspomniany tekst, autorstwa P. Jacka Kołodzieja, znaleźć można na str. 3 najnowszego numeru „Przewoźnika Krakowskiego”, dostępnego w wersji elektronicznej pod tym adresem. W poniższej wypowiedzi pozwolę sobie na polemikę z zawartymi tam opiniami, a także skonfrontowanie ich z rzeczywistością. Autor napisał:
Niezbyt miłe słowa krytyki znalezione na owej platformie nie zniechęciły redakcji „Przewoźnika Krakowskiego”, do polemiki. Chcieliśmy poznać bliżej osoby i spróbować z nimi dyskusji starając się zrozumieć ich postawę jak i wyjaśnić choćby podstawowe zagadnienia mylone lub nieznane krytykującym. Zaprosiliśmy ich do sformułowania tej krytyki komunikacji i poczynań naszej firmy a przede wszystkim artykułów naszego kwartalnika i przekazania tych uwag w materiale, który moglibyśmy przedstawić szerszemu ogółowi. Mimo zaproszenia i oddania miejsca w „Przewoźniku Krakowskim” nikt z osób zaproszonych się nie odezwał.
Zapis dyskusji, o której mowa, jest publicznie dostępny i każdy może ją prześledzić na Platformie Komunikacyjnej Krakowa. P. Kołodziej nie wspomniał, że zaproszenie zamieścił 11 lipca, czyli w samym środku wakacji – okresu, gdy wiele osób wyjeżdża na urlopy i nie ma dostępu do internetu. Ponadto ogłoszenie napisał w poniedziałek wieczorem, jednocześnie oznajmiając, że termin upływa… w piątek, cztery dni później. Ja sam w tym czasie, od 8 do 17 lipca (a co również jest udokumentowane w historii forum), przebywałem poza granicami Polski, bez dostępu do zasobów Sieci. Jak więc wg Pana miałem wziąć udział w dyskusji czy wysłać artykuł?
Co więcej, P. Kołodziej stwierdził w powyższym cytacie, że nikt z osób zaproszonych się nie odezwał, a przecież w rzeczywistości moderatorzy odpowiedzieli natychmiast i, chcąc się upewnić, że ich czas nie zostanie zmarnowany, pytali m.in. „Czy mam rozumieć, że merytoryczne artykuły wyrażające się w sposób KRYTYCZNY o komunikacji miejskiej w Krakowie zostaną zaakceptowane?”. Niestety to, jak i wiele innych pytań, pozostały bez odpowiedzi.
Zarzucają nam Państwo brak woli rozmowy, a przecież to właśnie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne często zamyka się na słowa krytyki. To Pan zaczął dyskusję na naszym forum, w której potem nie chciał Pan już wziąć udziału. To właśnie Rzecznik MPK jest znany z nieodpisywania na wiadomości e-mail. To Państwo zablokowali wpisy Platformy Komunikacyjnej Krakowa na swoim profilu facebook, mimo iż nigdy nie zawierały treści obraźliwych ani nieprawdziwych.
Rozumiemy, że MPK jest przedsiębiorstwem i musi przede wszystkim bronić własnych interesów, można jednak to robić w dobrym stylu, a można tak, jak w najnowszym numerze „Przewoźnika”. My ze swej strony zawsze, gdy tylko mamy możliwość, staramy się brać udział w kształtowaniu krakowskiej komunikacji. Nasi reprezentanci zasiedli przy Okrągłym Stole Transportowym, jesteśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami Rad Dzielnic oraz Gmin Ościennych. Zmian, które wywalczyli użytkownicy forum, jest mnóstwo – by wymienić przywrócenie połączenia Os. Piastów z Cm. Batowice, późnowieczorne kursy tramwaju w kierunku Bieżanowa czy rezygnację z linii „12″ na rzecz „7″ do Krowodrzy Górki. A było tego znacznie więcej, nawet obecnie staramy się usprawnić komunikację nocną w Krakowie. Niech Państwo dalej skupiają się na krytykowaniu i blokowaniu działalności pasjonatów, my wolimy powalczyć o poprawę jakości podróżowania po naszym mieście.

2 comments
Marcin says:
sty 7, 2012
Muszę się godzić ze słowami Prezesa odnośnie wykształcenia. Studia kierunkowe pozwalają poznać lepiej specyfikę transportu miejskiego, niż ma to miejsce poprzez siedzenie przed komputerem lub obserwowaniu pojazdów na spacerze.
Ale wiele głosów jakie pojawiają się nie tylko z ust miłośników to merytoryczne i słuszne uwagi. Choć często kierowane po złym adresem. Za komunikacje w dużej mierze odpowiada organizator a nie przewoźnik ( dotyczy to również taboru jaki jeździ na liniach).
Szkoda tylko że przedsiębiorstwo zamyka się tutaj przed innymi. Wspomniane dni otwarte zajezdni – w Będzinie było super. Warto w niektórych przypadkach czerpać worze z GOPu.
Życzę konstruktywnej krytyki w przyszłości podpartej argumentami.
Ewa says:
lut 21, 2012
I tu się mylisz. Studia nie zawsze dają pełny obraz. Praktyka w terenie też jest wazna.