Pięknie odremontowano zabytkowy przepust kolejowy na Miodowej. Niestety nic sobie z tego nie robi krakowski ZIKiT, który w niewystarczający sposób dba o dostępność tego zabytku dla pieszych. Przepust jest wąski, nie ma na nim wyznaczonego chodnika. Piesi poruszają się w jezdni i są narażeni na potrącenia, a w każdym razie na duży dyskomfort. Niestety ZIKiT odrzuca wnioski o oznakowanie przepustu kolejowego na ul Miodowej znakiem strefy zamieszkania.

Oznaczenie strefą zamieszkania powinno obejmować tylko krótki fragment w którym nie ma chodnika a piesi nie mając innego wyjścia poruszają się jezdnią. Sam przepust to zabytek (rok budowy ok. 1855), znajduje się on na trasie Krakowskiego Szlaku Techniki (obiekt nr 8). Piesi nie mają jednak szans na dokładne obejrzenie tego zabytku. Przepust stanowi też dojście z Kazimierza do Cmentarza Żydowskiego. Priorytetem Krakowa są turyści, wobec czego należy jak najbardziej zwiększyć ich komfort korzystania z drogi. Zmiana oznakowania jest tym bardziej ważna, że miesiąc temu odremontowano ten zabytek. Przepust powstał w czasach gdy nie było samochodów i nie został zaprojektowany dla ruchu samochodów, tylko pod pieszych. Wyobraźmy sobie że w Bramie Floriańskiej turyści musieliby umykać przed samochodami z powodu takiej kuriozalnej organizacji ruchu!? Warto zauważyć, że w definicji znaku D-40 znajduje się wzmianka o tym, że „znak ten stosuje się w dzielnicach willowych i zabytkowych”. Obecna sytuacja jest skrajnie niekorzystna i niebezpieczna dla pieszych: nie jest to stan pożądany w centrum drugiego co do wielkości miasta w Polsce. W cywilizowanym mieście po prostu zgodnie z polityką transportową zamknięto by w ogóle ten przepust dla ruchu samochodowego (z korzyścią dla zabytku), jednak i takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę: „Brak jest również zasadności zamknięcia przejazdu pod wiaduktem kolejowym, gdyż każda możliwość pokonania przeszkody inżynieryjnej w postaci linii kolejowej jest ważna dla układu komunikacyjnego miasta;” Przypomnijmy: przepust był zamknięty dla aut na czas remontu i w tym czasie krowy się nie źrebiły, a konie nie cieliły – nawet nikt tego nie zauważył!

Chcą daniny z krwi?
W odpowiedzi od ZIKiT przeczytamy m.in. że „ustalanie strefy zamieszkania powinno być poprzedzone szczegółową analizą zasadności ich umieszczania opartą m. in. na statystyce wypadków drogowych. Na przepuście kolejowym na ul. Miodowej nie odnotowano żadnych kolizji ani zdarzeń drogowych.” Smutne jest to, że mimo zabytkowego charakteru tego obszaru – piesi powinni zapłacić daninę krwi zanim dostaną jakiekolwiek przywileje w poruszaniu się. Pozostaje zapytać retoryczne ile osób zginęło na Grodzkiej, czy w Bramie Floriańskiej zanim poprzednik ZIKiT wprowadził tam organizację ruchu preferującą pieszych? Wypada też poprosić ZIKiT o podanie konkretnych wymagań co do daniny krwi: ile osób ma zginąć, lub zostać rannych by można było wprowadzić jakieś ułatwienia dla pieszych? Taki „cennik” może pomóc w naborze „ochotników”. Patrząc na to, jak zmieniano nasze miasto 20 lat temu, a jak zmienia się je teraz mam wrażenie że chyba jednak cofnęliśmy się w rozwoju.

Zwiedzanie wg ZIKiT

”Informujemy również, że zgodnie z art. 11 Prawa o ruchu drogowym – pieszy w przypadku braku chodnika i pobocza może korzystać z jezdni pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi. W związku z powyższym nie jest uzasadnionym ustanowienie strefy zamieszkania na ul. Miodowej w miejscu przepustu kolejowego.”

Doprawdy cudnie – turysta w Krakowie może obejrzeć przepust ale tylko pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej krawędzi(z bliska widać więcej szczegółów?) i ustępowania samochodom … Tak to idealnie wpisuje się w nową strategię promocji miasta stawiającą na zatrute powietrze i ułatwienia dla samochodów.

foto: Zetpe0202