Zachęcony kolejnymi przykładami wprowadzonych w Krakowie stref „Tempo 30”, w tym bliskiej mojego miejsca zamieszkania strefy w rejonie ulicy Płaszowskiej postanowiłem w ubiegłym roku, jako radny dzielnicowy z tego obszaru zgłosić w Radzie Dzielnicy XIII Podgórze postulat wprowadzenia takiej strefy na obszarze ograniczonym ulicami: Lipska, Saska i Nowohucka.

Wiedząc, że Pan Przewodniczący Rady Dzielnicy XIII Podgórze ma negatywny pogląd dotyczący idei skrzyżowań równorzędnych, do tematu przygotowałem się jak najlepiej potrafiłem. Zebrałem opracowania z różnych miast, gdzie je wprowadzono, z różnych miast europejskich, ale także z polskich. Oparłem się także na opracowaniach ekspertów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Dodatkowo pozwoliłem sobie wystąpić do Komendy Miejskiej Policji w Krakowie z prośbą o udostępnienie danych przekrojowych dotyczących zdarzeń drogowych na obszarze strefy Tempo 30 w rejonie ul. Płaszowskiej oraz na nowo wprowadzonym skrzyżowaniu równorzędnym przy ul. Krakusa i Józefińskiej. Dane obejmowały porównywalne okresy przed wprowadzeniem nowych rozwiązań, jak i po wprowadzeniu tychże. Otrzymane informacje potwierdziły wszystko to co wiedziałem, że skrzyżowania równorzędne podnoszą bezpieczeństwo i ograniczają ilość wypadków.

Wyposażony w tą wiedzę oraz po słownych konsultacjach z innymi radnymi z tego rejonu, np. z radną Elżbietą Chytkowską i radnym Adamem Wroną pełen wiary w rozsądek i logikę myślenia złożyłem obszerne pismo w sekretariacie Rady Dzielnicy XIII Podgórze (załączam w/w pismo). Zgodnie z rozdzielnikiem pismo trafiło do Komisji Praworządności i Bezpieczeństwa, która opiniuje sprawy organizacji ruchu.

Jakiż był dla mnie szok, gdy mimo wszystkich moich argumentów i twardych danych Komisja Praworządności i Bezpieczeństwa zaopiniowała mój wniosek negatywnie. Byłem jedynym jej członkiem głosującym przeciw negatywnej opinii.

Muszę jednak wspomnieć o dwóch elementach, które mnie jeszcze bardziej zszokowały.
Po pierwsze Komisja oparła się na opinii Przewodniczącego Rady Dzielnicy XIII Pana Zygmunta Włodarczyka, który ani nie jest jej członkiem, więc nie ma prawa głosu (w znaczeniu oddawania), ani nie jest specjalistą w tym temacie, ani nie przedstawił żadnych danych na poparcie swoich opinii. Pan Wymienię dwa argumenty Pana przewodniczącego Zygmunta Włodarczyka:


  1. Skrzyżowania równorzędne wymagają każdorazowego zatrzymania się przez kierowcę, co dezorganizuje ruch i powoduje zagrożenie bezpieczeństwa.

    Moja odpowiedź, że chodzi właśnie o takie zatrzymanie (lub bardzo mocne zwolnienie do prędkości ok. 10 km/h) wprost przeciwnie, podnosi bezpieczeństwo została przemilczana.


  2. Na skrzyżowaniach równorzędnych rzekomo jest więcej zdarzeń drogowych

    Przytoczone przeze mnie dane także zostały przemilczane.

Pan przewodniczący pozwolił sobie także na powątpiewanie w to, że rozmawiałem z mieszkańcami w tej sprawie. Niestety nie potrafił powiedzieć, w jaki sposób doszedł do takiej wiedzy.

Przewodniczący Zygmunt Włodarczyk wielokrotnie powtarzał, że w sprawach dotyczących danego rejonu trzeba słuchać radnych tam mieszkających. Tymczasem Pan Zygmunt Włodarczyk tam nie mieszka, mieszka na obszarze nowo wprowadzonej Strefy Tempo 30 w rejonie ul. Płaszowskiej, więc doskonale powinien znać sytuację!

Drugi fakt, który mnie zbulwersował, to nagła zmiana opinii radnych, którzy wcześniej w rozmowach mi przyznawali rację. Prym w poparciu Pana Przewodniczącego Zygmunta Włodarczyka wiedli Pani radna Elżbieta Chytkowska i Pan radny Tomasz Kołomyjski. Tajemnicą poliszynela jest to, iż obydwu radnych na każdym kroku jest blisko związana z Panem przewodniczącym (radny Tomasz Kołomyjski od czasu, gdy staraniami przewodniczącego Zygmunta Włodarczyka) został wybrany do Zarządu Rady Dzielnicy XIII Podgórze. Pozostali radni także powtarzali opinie Pana Zygmunta Włodarczyka albo zachowali milczenie, nie chcąc się narażać. Niestety członkami Komisji nie są ani radny Adam Wrona ani inny radny Jacek Młynarz, także rozumiejący moje postulaty, więc byłem osamotniony w mojej walce.

Startując do mandatu radnego dzielnicowego robiłem to z naiwnym przekonaniem, że w ten sposób mogę w czasie wolnym poza pracą (jak większość radnych normalnie pracuję) robić coś pożytecznego dla swojej okolicy, czyli także dla samego siebie, dla swojej rodziny. przekonałem się, że w radach dzielnic też rządzi polityka i to ta bardzo źle pojęta. A interes mieszkańców? Jak jest zgodny z radnymi, to dobrze, jak nie, cóż… Rada Mędrców Dzielnicy XIII Podgórze wie lepiej od samych mieszkańców, czego oni chcą i czego potrzebują!