Ostatnio głośne stały się akcje Straży Miejskiej skierowane przeciwko rowerzystom przejeżdżającym przez przejścia dla pieszych. Oczywistością jest ukaranie rowerzysty, który rozpędzony wjechał na przejście dla pieszych, gdyż stwarza realne zagrożenie dla siebie i innych, ale tak samo surowe karanie rowerzysty, który przejechał przejście z prędkością pieszego, wcześniej się upewniając czy jest to bezpieczne słusznie spotka się z dużym oporem społecznym i dezaprobatą.

Strażnicy na łamach prasy twierdzą, że nie mają wyboru i zmuszeni są dać mandat niezależnie od tego czy rowerzysta wjechał na przejście rozpędzony, czy z prędkością pieszego, odpychając się od podłoża jak na hulajnodze. Takim podejściem pokazują jednak, że są niedouczonymi służbistami.

Społeczna szkodliwość czynu jest najważniejsza!
Zgodnie z art. 1. § 1 kodeksu wykroczeń:

„Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5.000 złotych lub nagany”.

A więc warunkiem poniesienia odpowiedzialności za wykroczenie jest jego społeczna szkodliwość czyli „zło” jakie zostaje popełnione. Wiele zachowań które wprost naruszają przepis z natury rzeczy nie będzie nigdy społecznie szkodliwe np. przejście przez pasy na czerwonym, gdy nawet z daleka nie widać żadnego samochodu czy… przejechanie powoli na rowerze przez pasy, gdy nic nie jedzie. No bo jakie zagrożenie stwarza się w ten sposób? Nie oznacza to, że należy do jednego czy drugiego zachęcać, ale naruszenie przepisów przy braku szkodliwości społecznej nie kwalifikuje się w żaden sposób do ukarania rowerzysty mandatem, co więcej to Straż Miejska karząca osoby, których zachowanie nie jest społecznie szkodliwe sama łamie Art. 1 § 1 kodeksu wykroczeń i nadużywa swoich uprawnień.

Istnieje też pouczenie
Strażnicy tłumaczą się też, że skoro kogoś już zatrzymali to mandat dać muszą. Niedouczonych funkcjonariuszy SM odsyłam do art. 41 kodeksu wykroczeń:

„W stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub na zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego”

J. Dietla: Strażnicy Miejscy pakują swoje rowery, na których odbywali służbę do samochodu zaparkowanego na zakazie zatrzymywania się. foto: J. Stępak

Zasada legalizmu
Straż Miejska powołuje się na zasadę legalizmu, która rzekomo każe jej interweniować w przypadku każdego wykrytego wykroczenia. Cytuję więc pismo z dnia 6.06.2012 o nr ST.PK.051-28/12

„W tym miejscu na podkreślenie zasługuje również fakt, iż w postępowaniu
w sprawach o wykroczenia (w przeciwieństwie do postępowania karnego) nie obowiązuje zasada legalizmu. Oskarżyciel publiczny nie jest zobowiązany wszcząć postępowania w każdej sprawie. Organy ścigania kierują się społeczną celowością uruchomienia procedury w sprawie o wykroczenie.”

Podpisano: Komendant Straży Miejskiej – Janusz Wiaterek
W ten sposób Straż Miejska tłumaczyła się Rafałowi Terkalskiemu z tego, że podczas interwencji ws nieprawidłowego parkowania w rejonie Al. Słowackiego nie ukarano 90% kierowców parkujących nieprzepisowo (m.in. brak przepisowego 1,5 metra wolnego miejsca dla pieszych, czy parkowanie tuż przy skrzyżowaniach). Dodam, że wszyscy znajomi, którzy regularnie zgłaszają nieprzepisowe parkowanie w Krakowie mają podobne doświadczenia: po interwencji okazuje się, że Straż Miejska przymyka oko na 90% nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów w tym również na takie, które zostawiły pieszym 0,5 metra chodnika, czy parkowały na przystanku tramwajowym. Trudno tu mówić, o braku szkodliwości społecznej, a jednak Straż Miejska odstępuje od karania w imię jakiegoś nieznanego nam dobra publicznego. Widocznie inaczej pojmujemy szkodliwość społeczną … Parafrazując Komendanta Wiaterka: „jeśli rowerzysta porusza się rowerem po przejściu dla pieszych z prędkością pieszego, to mimo, iż łamie przepisy, to brak tu szkodliwości społecznej i nie zachodzi celowość podejmowania działań”.

„Na hulajnogę”
Mam też pewne uwagi co do karania rowerzystów przejeżdżających przejścia dla pieszych „na hulajnogę”, o czym pisała ostatnio Gazeta Wyborcza. W odcinku Jedź bezpiecznie pt. „Gdzie w Krakowie rowerzystom wolno jeździć po chodniku” – (minuta 6:55 – 7:05) Marek Dworak pokazuje sposób „na hulajnogę”, jako dozwolony i bezpieczny. Jaka jest więc prawda? Czy Pan Dworak publicznie wprowadza w błąd rowerzystów? Rowerzysta stosując sposób „na hulajnogę” całkowicie zrównuje swoją prędkość przekraczania przejścia z przechodniami, nie stwarza zagrożenia wtargnięcia na przejście i swoim zachowaniem udowadnia, że nieobojętne jest mu prawo i bezpieczeństwo jego i innych. Tym bardziej takie zachowanie powinno być docenione.
Definicji hulajnogi w PoRD już nie znajdziemy, mamy za to definicję pieszego:

”Art. 2.18) pieszy – osoba znajdująca się poza pojazdem na drodze i nie wykonująca na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uznaje się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się na wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do lat 10 kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej,”

Osoba odpychająca się nogami od podłoża de facto pcha rower, a nie używa jego napędu więc wg PoRD jest pieszym – kluczem jest tu brak ruchu obrotowego pedałów i jednoczesne odpychanie się od podłoża (pchanie). De facto z tego samego powodu za pieszego uważa się osobę jadącą na hulajnodze.

Jazda równolegle do przejścia dla pieszych
Wystarczy że jedziecie równolegle kilka centymetrów od przejścia dla pieszych i już żadnego przepisu nie łamiecie, chociaż pierwszeństwa też nie macie, bo włączacie się do ruchu. Jest to w 100% legalne zachowanie i nie można za to nakładać mandatów.

Mogą karać nieprzepisowo jadących kierowców
Na zarzuty o to, że karani są bezpieczni „hulajnogowcy”, a jednocześnie Straż Miejska nie karze mandatami kierowców wymuszających pierwszeństwo na pieszych Straż tłumaczy się rękami związanymi przez przepisy:

Art. 129b. PoRD 2. Strażnicy gminni (miejscy) są uprawnieni do wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec:
1) kierującego pojazdem:
a) niestosującego się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym,
b) naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego;
2) uczestnika ruchu naruszającego przepisy o:
a) zatrzymaniu lub postoju pojazdów,
b) ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,
c) ruchu pieszych.”

Straż Miejska tłumaczy się więc, że rowerzystów i pieszych mogą karać w każdej okoliczności, natomiast kierowców tylko przy okazji niestosowania się do zakazu ruchu w obu kierunkach.
Jednak nawet trzymając się kurczowo tylko PoRD łatwo dojść do wniosku że wystarczy dowolne „urządzenie rejestrujące”, a więc np. kamera i już można zatrzymywać do kontroli drogowej każdego kierowcę.

„PoRD art. 2, punkt 59: „urządzenie rejestrujące – stacjonarne, przenośne albo zainstalowane w pojeździe albo na statku powietrznym urządzenie ujawniające i zapisujące za pomocą technik utrwalania obrazów naruszenia przepisów ruchu drogowego
przez kierujących pojazdami.”

Straż Miejska ma też nagrania z monitoringu miejskiego z całą masą niebezpiecznych zachowań kierowców, jednak bardzo rzadko idą za tym wnioski do sądu o ukaranie sprawców wykroczeń…

Widzą wykroczenie – mają działać
Jednak okazuje się, że i kamera nie jest tu potrzebna. Z pomocą przychodzi nam kodeks postępowania karnego:

„Art. 243. § 1. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości.”

Który stosuje się odpowiednio również odpowiednio do wykroczeń na podstawie art. 45 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia:

„Art. 243 Kodeksu postępowania karnego stosuje się odpowiednio.”

Każdemu wolno ująć sprawcę wykroczenia na gorącym uczynku, nie musi być to nawet strażnik, ale skoro strażnik widzi wykroczenie o nieznikomym stopniu szkodliwości społecznej (np. wymuszenie pierwszeństwa na pieszym), to może zareagować.

Winny też ZIKiT
Denerwują mnie rowerzyści jeżdżący po chodnikach w strefach Tempo 30, czego następstwem jest również jeżdżenie po przejściach dla pieszych, ale trzeba sobie uświadomić, że w wielu przypadkach głównym winowajcą jest ZIKiT, który tak nieudolnie przygotował infrastrukturę, że wyprowadził przepisowo jeżdżących rowerzystów wprost na przejście dla pieszych. np. by rowerzysta legalnie jadący po Plantach wjechał na legalny dla niego kontrapas na ul Smoleńsk musi pokonać nielegalne dla niego przejście dla pieszych, a przecież wystarczy domalować przejazd dla rowerów … Czemu ZIKiT tego nie zrobił? O niebywałej wręcz deprawacji ZIKiT świadczy fragment ich pisma ws braku przejazdów dla rowerów w ciągu CPR na ul Grota-Roweckiego:

”W odpowiedzi na zapytania zawarte w Pana wniosku z dnia 12.09.2011r Zarząd
Infrastruktury Komunalnej i Transportu wyjaśnia :
1. Na skrzyżowaniu ul.Grota Roweckiego – Kapelanka – Brożka z uwagi na projektowane w tym rejonie ciągi pieszo- rowerowe dla ruchu rowerowego przewidziano ruch przez przejścia dla pieszych w ruchu ogólnym.”
2. Rowerzysta wyjeżdżający z ul.Lipińskiego może skorzystać z ciągu pieszo rowerowego wzdłuż ul. Brożka a następnie poprzez przejście dla pieszych w rejonie ul. Borsuczej ma możliwość dojścia do ciągu pieszo rowerowego wzdłuż ul. Kapelanki.

Wybrany został wariant z ciągiem pieszo-rowerowym. Wariant ten przyjęto na podstawie załączonych w projekcie wyjaśnień Projektanta, który uzasadnił, że wprowadzenie ścieżki rowerowej spowodowałoby znaczne zwiększenie czasów międzyzielonych, a co za tym idzie, zwiększenie czasu traconego w cyklu o 4 sekundy. Aby zachować przepustowość na tym samym poziomie, należałoby zwiększyć cykl z 80s do 98s.”

Jeśli ZIKiT pluje w ten sposób w twarz wszystkim rowerzystom z Ruczaju trudno by w takiej atmosferze nawoływać do prawidłowego zachowania na tamtejszych przejściach dla pieszych.

Nieudolna Straż Miejska
Straż Miejska powinna się zastanowić, czy nie ma poważniejszych rzeczy do roboty niż ściganie rowerzystów na pasach. Jak wynika ze statystyk za rok 2011 strażnicy wykryli oszałamiającą liczbę 155440 wykroczeń. Przekładając to na 440 etatów dla funkcjonariuszy (a pomijając dalsze 62,5 dla pracowników administracyjnych) okazuje się, że na każdego strażnika przypada 1,60 wykrytego wykroczenia na 8 godzin pracy (przyjmując 220 dni pracy w roku). Nawet przyjmując, że połowa funkcjonariuszy zajmuje się papierkową robotą i pilnowaniem budynku Magistratu, okazuje się, że dwuosobowy patrol jedzie w miasto na 8 godzin i wykrywa średnio 6 naruszeń prawa. Wszystko przez osobliwe podejście do kwestii legalizmu, co w jednym przypadku każe im karać każdego łamiącego przepisy rowerzystę i pieszego, a w innym tylko co 10 nieprawidłowo parkującego kierowcę. Ilu jednak pieszych zginęło, lub zostało rannych wskutek tego, że byli zasłonięci przez nieprawidłowo parkujące samochody? Ilu wpadło pod koła kierowców, którzy rozzuchwalili się całkowicie bierną postawą Straży Miejskiej na wymuszenia na pasach? Tego się pewnie nie dowiemy … Patrząc na statystyki wydaje się, że racjonalnym ruchem byłaby likwidacja Straży Miejskiej, zwłaszcza w obliczu tak skandalicznej nieznajomości przepisów z ich strony.

PS. Rowerzysto, warto wydrukować sobie kilka sentencji z tego artykułu (na pewno słowa k. Wiaterka) i nosić ze sobą, na wypadek spotkania z dwulicowymi Strażnikami Miejskimi. W uzasadnionych przypadkach warto po prostu nie przyjąć mandatu, bo jeśli jechaliście „na hulajnogę” to przed sądem raczej nie przegracie.

Małe podsumowanie:
1. SM nie ma obowiązku dawania mandatów, są też np. pouczenia.
2. Przy zerowej szkodliwości społecznej w ogóle nie muszą Was zatrzymywać np. widząc że jedziecie po przejściu dla pieszych z prędkością pieszego, nie obowiązuje tu zasada legalizmu,
3. Jeśli stosujecie sposób na „hulajnogę” to jesteście pieszymi i mandaty są bezprawne,
4. Legalnie można też jechać równolegle kilka centymetrów od pasów,
5. Straż Miejska ma prawo karać niebezpiecznie zachowujących się kierowców,