Drzewa przy Błoniach przetrwały nawałnicę

2 03 2010 :: marcin wójcik

Drzewa przy Bloniach

Drzewa w al. 3 Maja, które ZIKiT wciąż planuje wyciąć, bo jak wykazała pierwsza ekspertyza są w katastrofalnej kondycji i stanowią zagrożenie, po raz kolejny wykazały się szczególną złośliwością. Przetrwały silny wiatr, który połamał inne drzewa w Krakowie, o czym skrupulatnie doniosły lokalne media. Teraz istnieje obawa, że już wyłącznie za tę złośliwość jesiony i lipy rosnące wzdłuż Błoń trafią pod topór. Innego powodu raczej urzędnicy nie znajdą, bo druga ekspertyza, o którą walczyliśmy, wykazała, iż

kategorycznie należy usunąć tylko jedną lipę i 14 jesionów

- pisał Dziennik Polski w połowie grudnia.

Ta sama gazeta miesiąc później cytuje słowa wicedyrektor ZIKiT-u, Anny Krzyżanowskiej, która radnym z Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska przekazała, iż

według nowej ekspertyzy, pięćdziesiąt kilka nadaje się do usunięcia.

Sprawa, jak widać, nadal wymaga społecznej kontroli.

foto:by nc gosia małochleb

Drzewa przeznaczone do wycinki

25 05 2009 :: marcin wójcik

Przepiękną aleję 3 Maja przed barbarzyńskimi zapędami ZIKiT-u postanowili bronić mieszkańcy Krakowa. W niedzielę 24 maja poinformowali o zamiarach władz spacerowiczów korzystających z uroków tego wyjątkowego miejsca.

Przeznaczone do wycinki jesiony i lipy, których stan w ocenie ZIKiT-u jest tak katastrofalny, że przy silniejszym wietrze mogą się połamać i zwalić, bez szwanku przetrwały jednak ostatnią wichurę. Nawałnica, wg doniesień prasowych, owszem powaliła w Krakowie 30 drzew, ale nie tych, które chciał ZIKiT.

Tym bardziej więc jestem przekonany o słuszności obywatelskiej akcji w obronie drzew i potrzebie zasypania ZIKiT pismami, na które urzędnicy będą zmuszeni odpowiadać. Gotowy wzór pisma (pdf) – listu protestacyjnego, można wysyłać na adres ZIKiT-u: ul. Centralna 53, 31-586 Kraków, e-mail: sekretariat@zikit.krakow.pl albo do Prezydenta Wiesława Starowicza (email: Wieslaw.Starowicz@um.krakow.pl).

Drzewa skazane na smierć?

18 05 2009 :: marcin wójcik

krakow drzewa al.3 maja blonia Sprawa krakowskiej zieleni i drzewostanu ostatnio trochę przycichła, co nie oznacza, że wszystko jest już na dobrej drodze. Najgłośniejsze w tym roku planowane zadanie ZIKiT-u – wycinka nazywana wymianą drzew przy al. 3 Maja, dziś znów mam nadzieję powróci na pierwsze strony lokalnych gazet.

Po ostrej krytyce w mediach, urzędnicy odpowiedzialni za stan krakowskiej zieleni, którzy dziś w ramach posiedzenia Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska, spotykają się o g. 15.30 w Sali Kupieckiej UMK, mogą spodziewać się zaangażowanych obserwatorów. Pierwszy punkt posiedzenia obejmuje informację Prezydenta Miasta Krakowa na temat rzeczonej wycinki drzew przy al. 3 Maja. Wśród zaproszonych oficjeli są:
- Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa – Wiesław Starowicz,
- Dyrektor Wydziału Kształtowania Środowiska – Małgorzata Mrugała
- Dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu – Joanna Niedziałkowska.

Jeśli los drzew w Krakowie nie jest Ci obojętny, przyjdź dziś o g. 15.30 do Urzędu Miasta Krakowa, pl. Wszystkich Świętych 3/4.

foto:by nc nd magro kr

Wycinka drzew przy Błoniach to barbarzyństwo

24 04 2009 :: kazimierz walasz

Nigdy nie wycinało się tylu starych drzew jak obecnie – po silnych wichurach w ostatnich kilku latach, gdy przewróciło się wiele drzew, czyniąc także szkody, zwolennicy “posprzątania” zyskali bardzo silne argumenty “psychologiczne”, a administracja przyzwyczaiła się do wydawania zezwoleń przy słabej reakcji społecznej.

Według mnie pomysł wycinki, jest konsekwencją zorganizowania parkingów przy Błoniach. Samochody parkują pod drzewami. Spadające jesienią liście, a w ciągu całego roku ptaki zostawiające ślady swojej obecności na maskach samochodów, inicjowały pomysły co bardziej wpływowych obywateli Krakowa, by ten problem rozwiązać. Inicjują oni proces wycinki nieformalnie poprzez swoje rozliczne kontakty. Mamy wiele przykładów takich działań (naprawę niektórych dróg podjęto tylko dlatego, że przejeżdżały nimi wpływowe na lokalnej scenie osoby).

Wycinka drzew przy Błoniach to barbarzyństwo i powinno się zrobić społeczną ekspertyzę powołując niekwestionowanych fachowców dendrologów. Jest jeszcze jedna droga – jako społeczeństwo obywatelskie, to my powinniśmy decydować czy chcemy, by te drzewa były czy nie. Urzędnicy pełnią rolę wykonawczą.

Słyszałem też, że osoba wykonująca ekspertyzę wskazująca drzewa do wycięcia, otrzymuje określoną kwotę za wskazanie. Mechanizm jest więc prosty – więcej drzew wskazanych do wycięcia – większa dokumentacja – większe wynagrodzenie, a to, że kwota za dokumentację stanowi ułamek procenta wartości wyciętych drzew, nie mówiąc już o utracie wartości przyrodniczej, to są już sprawy, na które nikt nie zwraca uwagi.

ZIKiT zazielenia swój wizerunek

24 04 2009 :: marcin wójcik

krakow łąka panorama wawel

W starciu sprytny gracz vs. naiwna dziennikarka, ta ostatnia poległa, a dowodem na to jest popełniony tekst, który w moim odczuciu jest marnym uzasadnieniem planowanej przez miasto wymiany drzew przy al. 3-go Maja. Z jednej strony gazeta, której udało się dotrzeć do wykonanej na zamówienie ZIKiT ekspertyzy, deklaruje przekazać ją niezależnym ekspertom, by później opublikować ich opinie. Z drugiej strony w pierwszym akapicie, wytłuszczonym drukiem jednoznacznie orzeka:

drzewa umierają i stanowią zagrożenie dla pieszych i samochodów.

Wszystko wskazuje na to, że ZIKiT-owi udało się znaleźć poparcie i tym podjąć próbę “zazielenienia” wizerunku w trakcie trwających Dni Ziemi.

Dlaczego stan drzew przy alei jest zły i kto ponosi za to odpowiedzialność? Wg mnie próbujący się bronić urzędnicy, bo to oni przecież wydawali pozwolenia na działania, które uprzykrzają życie drzew. Zacytuję gazetę, by wyraźniej naświetlić o jakich aktywnościach mowa:

Tuż obok ich pni wyasfaltowano nawierzchnie, położono torowisko, w rzędzie lip ustawiono ławki, linie hydrantów, zdrój wody oligoceńskiej, kilka automatów telefonicznych. Aby umożliwiać przejazdy tramwajom, ustawicznie podcinane są jesiony. Powstały ogromne rany na pniach. Zimowe utrzymanie dróg z użyciem solanki, także nie sprzyja ich zdrowiu.

Działania bez wyobraźni czy celowe, jak tzw “pielęgnacja” zieleni, która prowadzi do opisanego stanu:

Korony wszystkich drzew są zdeformowane bardzo radykalnym redukowaniem, pnie są silnie poranione, popękane i spróchniałe. Także stan młodych drzew dosadzonych określono jako zły.

To opinia spółki Siewniak-Lorberg z Toporowa, która proponuje naciągnąć nas krakowian na olbrzymie koszty, zarówno finansowe, jak i te znacznie trudniejsze do oszacowania i niedoceniane przez urzędników – koszty środowiskowe, ale także estetyczne.

Zastanawiam się jaki sens ma wymiana wszystkich drzew na nowe, skoro sami autorzy opracowania dostrzegają, iż dosadzane w tym rejonie drzewa również nie mają się dobrze. Jaką mam gwarancję, że te które zostaną nasadzone w ramach wymiany będą odporniejsze na głupotę ludzi odpowiedzialnych za dbanie o ich zdrowie?

Myślę, że nie tylko w moim przekonaniu największym szkodnikiem niszczącym krakowską zieleń są niekompetentni ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach. Pasożyty niszczące nasze miasto, które wyspecjalizowały się w działaniach pozorujących. Kupić za publiczne pieniądze nowe sadzonki drzew by uśmiechając się do kamery je nasadzić, jest bardzo łatwo. Ale zadbać by drzewo wyrosło i cieszyło się dobrym zdrowiem, a mieszkańcom dawało radość, to zadanie przekraczające umiejętności ZIKiT-u.

foto:by nc nd smif

Porządek wg urzędnika

20 04 2009 :: gosia małochleb

krakow za stare drzewo rynek glowny

Miasto przyjazne dla mieszkańców, jest również miastem przyjaznym dla turystów. Odwrócenie kierunku nie jest korzystne dla mieszkańców.

Z moich wieloletnich obserwacji – choć nawet przy krótkotrwałym obserwowaniu naszych urzędników bezpośrednio odpowiedzialnych za wizerunek miasta – wynika, że zarówno zieleń miejska, jak i rowerzyści, jawią się im jako zło konieczne. A zło trzeba zwalczać, piętnować i nie pozwalać się mu rozpleniać.

I tym to sposobem zło jakim są tereny zielone w mieście najlepiej poddawać jest tzw. “pracom pielęgnacyjnym”, które polegają na wycinaniu drzew, krzewów i zamienianiu skrawków zieleni w wyłożone kostką bitumiczną place i placyki. Porządek musi być. Ale jaki? Czy porządek to tylko pozamiatany chodnik czy również szczęśliwość w oczach małych obywateli, których cieszą kwitnące kwiaty, zieleniące się drzewa, sikorki przysiadające na krzewach, czy dzięcioły stukające w korę drzew. Krakowski Magistrat prowadzi nas wszystkich, obywateli miasta do nieuchronnej izolacji od przyrody. Ku zaskoczeniu dla rzeszy Krakowian, jednym z najnowszych planów jest tzw. wymiana 247 jesionów i 161 lip przy przy al. 3 Maja.

Podobnie sprawa wygląda z rowerzystami. Wyciąć ich jest trudniej, ale za to pozostaje popularne w ostatnich dziesięcioleciach humanitarne utrudnianie im funkcjonowania. Na to sposobów jest wiele. Począwszy od dróg rowerowych z których trudno korzystać, bo albo nagle się urywają, albo zwyczajnie są źle wytyczone i wykonane, poprzez karanie mandatami, kiedy przy porównywalnych wykroczeniach, kierowcy samochodów są jedynie pouczani. Wiele źródeł podaje, że prowadzone są specjalne akcje “łapania” rowerzystów, kiedy to policja lub straż miejska urządza polowania na cyklistów pod różnymi pretekstami. Z podziwu wyjść nie mogę, dlaczego zarządzający miastem prezydent i jemu przyboczni wice uparcie nie chcą nauczyć się i czerpać z doświadczeń miast wielkością porównywalnych do Krakowa, jak Kopenhaga czy Amsterdam. O ile ciekawiej, czyściej, po prostu lepiej żyłoby się nam wszystkim, kiedy udział roweru w codziennych podróżach po mieście wyniósłby 30%, a Kraków być może załapałby się na listę miast przyjaznych dla cyklistów.

Powyższy wynik od lat w Krakowie jest jedynie pobożnym życzeniem i deklaracją papierowych działań polityków i urzędników. W praktyce, ci, którzy powinni być w tworzenie zrównoważonego transportu najbardziej zaangażowani, tłumaczą się brakiem pieniędzy nawet na utrzymanie dróg rowerowych. Za to na nowe estakady i oczywiście ich utrzymanie grube miliony prawie zawsze się znajdują. Próby zwrócenia uwagi choćby na brak wystarczającej ilości znaków poziomych, nie mówiąc już o pionowych, są wyśmiewane przez jednego z wiceprezydentów podczas przez niego zwoływanych posiedzeń w UMK. I jak tu edukować skoro same władze są tak oporne na doświadczenia, wiedzę i naukę. Czy to kwestia pokolenia i jego wieku, czy może tylko partyjnego zacietrzewienia i niechęci do społeczeństwa jako takiego?

foto:by nc efeb

Drzewa to nie chwasty

25 02 2009 :: marcin wójcik

drzewa central park nyc nowy jork

W dziadziejącej przestrzeni miejskiej Krakowa, niestety drzewa traktowane są jak chwasty, a ich tzw. pielęgnacja, w miejscach takich jak park Strzelecki, w ostatnich dniach zakończyła się wycinką trzech drzew. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia. Człowieka, który zachoruje, nawet jeśli rokowania nie są dobre, ratuje się za wszelką cenę. Drzewa natomiast bez wahania wycina się, bo ktoś uzna, że stanowią zagrożenie dla ludzi i mienia, utrudniają ruch drogowy lub niszczą nawierzchnię chodników. Za to ostatnie raczej powinno się złomować samochody.

Drzewa w miastach są szczególnie istotne, jeśli nie najważniejsze. A urzędnicy spychają je na dalszy plan, zapominając o dobroczynnym wpływie drzew na życie człowieka. Wymienię tylko poprawianie jakości powietrza poprzez kumulację CO2 i przyjemny cień w upalne dni. To właśnie drzewa i szerzej – przestrzeń zielona, najlepiej schładza miasto. Albedo powierzchni zielonej wynosi 0,1 – 0,3, natomiast asflatu zaledwie 0,05. Rozumieja to urzędnicy chociażby Nowego Jorku, gdzie wciąż trwa akcja nasadzenia w mieście miliona drzew. Dla porównania w Krakowie dobrze mają się jedynie krzewy, drzew niestety ubywa:

Rocznie średnio ZIKiT sadzi 2500 drzew, 12000-15000 krzewów, ubytki to 3000 drzew i 3000 krzewów rocznie. W miarę posiadanych możliwości ZIKiT prowadzi politykę idącą w kierunku sukcesywnej wymiany degradującego drzewostanu.

Wymiana urzędnikom wychodzi najgorzej.

foto:by nc nd Magnus Nordstrom