Wodny tramwaj na Wiśle

W marcu 2007 roku słyszałem dokładnie to samo. Władze Krakowa chcą w tym roku uruchomić pierwszą linię wodnego tramwaju. Po dwóch latach i wydanych 800 tys. złotych wybudowane zostały cztery bardzo drogie przystanki: w Tyńcu, przy torze kajakarstwa górskiego, koło Galerii Kazimierz i przy moście Kotlarskim. W planach są jeszcze trzy: przy ul. Widłakowej i przy mostach Dębnickim oraz Grunwaldzkim.
Inwestycja ma na celu ożywienie Wisły i bulwarów, które w letnie słoneczne dni, do martwych na pewno nie należą. Niemniej jednak tramwaj jest dobrym przedsięwzięciem, jeśli chodzi o tzw. odwracanie Krakowa twarzą do rzeki. Ale w bajki o rozładowywaniu ruchu w centrum nikt chyba nie wierzy.
Zostawiając wątek wątpliwego skomunikowania tramwaju wodnego z autobusami i tramwajami, bardziej ciekawi mnie sprawa wyglądu i napędu krakowskiego Vaporetto.
Ze wstępnych projektów, które trafiły już do ZIKiT, wynika, że tramwaje wodne mogą pomieścić od 25 do 125 osób. Ich kabiny są w całości zabudowane, z dwoma rzędami krzeseł w środku
O lekkim w formie i nowoczesnym designie oraz o napędzie solarnym, mogę jedynie pomarzyć. W planowanym na marzec przetargu na operatora tramwaju raczej nie znajdą się zapisy dotyczące preferencji wykorzystania energii odnawialnej do jako źródła zasilania. A przecież takie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują na świecie (pdf). Drodzy urzędnicy i przedsiębiorcy. Jest rok 2009, najwyższy czas na więcej odwagi, czas na innowacyjność.





Od samego rana sobota rozpieszcza nas dobrymi wiadomościami. Jak donosi 



















