Video dnia - propaganda jakby rowerowa

7 05 2008 :: marcin wójcik

Witaj na krakoff.info - stronie o życiu miasta Krakowa. Nasz kanał RSS to Rewelacyjnie Szybka Sybskrypcja wiadomości z Krakowa (zobacz video).

Rowerowa propaganda krakowskich urzędników jest po prostu żenująco nieudolna. Zaczynający mnie powoli nudzić, szybki montaż magistrackiej telewizji internetowej na niewiele się zdał w powyższym materiale, przy okazji najsłabszym spośród wszystkich video. Zatytułowany Rowerem po mieście klip nijak się ma do zamieszczonego pod nim opisu:

70 kilometrów ścieżek rowerowych - 5 miejsce w Polsce. Gdzie powstaną kolejne trasy, kiedy będzie można wypożyczyć rower sms-em i gdzie szukać nowych stojaków na rowery. W tegorocznym budżecie Krakowa na budowę ścieżek przewidziano rekordową kwotę - 2 miliony złotych.

Na powyższe pytania bez pytajników (sic!) odpowiedzi w filmie nie padają. Za to powtarzane są oklepane slogany o programie Civitas Caravel i nawet o bilecie aglomeracyjnym. Najlepsze kwiatki pozwoliłem sobie wynotować. W drugiej minucie Tomasz Zwoliński z UMK, koordynator Civitas Caravel mówi:

chcemy przekonać ludzi do w zasadzie zupełnie nowej formy transportu (…), czyli do roweru.

Jeszcze lepiej popisał się Roman Brongiel z KZK opowiadając, jak dużo się w Krakowie robi w kwestii dróg rowerowych:

Krakowski Zarząd Komunalny wychodzi jakby naprzeciw tym wymaganiom.

To prawda, jakby. Wygląda na to, że jakby jest ulubionym sformułowaniem urzędników, bo Dariusz Niewitała, który nie wiadomo po co znalazł się w materiale, przy okazji wyznaje całą prawdę o forum mobilności:

gdzie zapraszamy mieszkańców jak gdyby do decydowania, dyskutowania o problemach komunikacyjnych.

Największym utrudnieniem w doprowadzeniu krakowskiej infrastruktury drogowej i komunikacyjnej do stanu, który będzie można nazwać zrównoważonym transportem, są niestety pozbawieni wyobraźni i przekonani o swej nieomylności urzędnicy.

Ruszyła magistracka telewizja

22 04 2008 :: marcin wójcik

Magistracka telewizja internetowa, zwana również prezydencką, od poniedziałku dostępna jest na specjalnie przygotowanej, schludnej, choć nie pozbawionej błędów, podstronie krakowskiej prezentacji internetowej. Filmowe Życie Miasta to najgłośniejszy startup z Krakowa. Zanim pojawił się online wzbudził wiele kontrowersji.

W przeciwieństwie do bezsensownego dwutygodnika Kraków.pl, telewizja internetowa jest dobrym i nade wszystko bardzo śmiałym pomysłem. Stąd właśnie tyle burzliwych reakcji radnych, dziennikarzy i obywateli. A przecież całe zamieszanie to tylko promocja nowej wersji Krakowskiej Galerii Filmowej.

Nowy wykonanwca znacznie lepiej czuje klimat medium. Dynamiczny montaż, modny format 16:9 i rezygnacja z pop-upów dają powody do zadowolenia. Niestety nie można odnowionej krakowskiej telewizji internetowej nadać miana wersji 2.0, co najwyżej 1.5. Popełniono te same błędy co w grudniu 2006 roku. Nadal za publiczne pieniądze realizowany jest projekt, z którego obywatel nie może w pełni korzystać.

Dlaczego wciąż miasto nie udostępnia kodu html do pobrania, by móc publikować filmy na innych stronach? Materiały są przecież oznaczone i oczywiste jest skąd pochodzą. Pojawienie się ich np. na blogach tylko pomogłoby promować Kraków. Zapytasz a co z ochroną praw autorskich? Na ten aspekt moim zdaniem najwyższy czas spojrzeć tak, jak twórca komiksu Dilbert, Scott Adams

Akceptujemy realia funkcjonowania własności intelektualnej w internecie i chcemy wyprzedzać trendy. Już teraz ludzie zmieniają paski Dilberta i dystrybuują je. Jeśli sprawimy, że takie działania będą łatwe i zgodne z prawem, a przy okazji wygenerują większy ruch na Dilbert.com, skorzystają wszyscy. A poza tym obserwowanie, co pojawia się w mashupach, to niezła zabawa

- donosi kultura 2.0.

Jak widać powyżej, nie da się powstrzymać internautów przed… No właśnie, jak nazwać takie działanie? Bo doprawdy ja jestem skonfudowany. Nie wiem do kogo należą prawa autorskie materiałów Filmowego Życia Krakowa? Strona jest miejska, więc może UMK. Ale tuż pod video jest podpis Autor: TVIP, a w stopce strony jest Copyrights by ACK CYFRONET AGH. Może w takim razie krakow.pl należy do domeny publicznej? Czy ktoś jest w stanie to wszystko wyjaśnić?

Tor F1 w Krakowie? Tak, ale uliczny

14 04 2008 :: marcin wójcik

krakow wizualizacja toru formuly 1

Kompleksy wyniesione z czasów realnego socjalizmu dziś dają o sobie znać w sposób szczególny. Nie ważne, że ceny ropy jeszcze nigdy nie były tak wysokie. Najważniejsze to spełnić swoje, choćby najbardziej irracjonalne, marzenia z dzieciństwa. Chyba dlatego właśnie grupa krakowskich przedsiębiorców chce wybudować w Pasterniku na terenie wojskowego poligonu tor Formuły 1 i do tego starają sie jeszcze pozyskać pomoc ze strony miasta.

Projekt toru, który powstał na Politechnice Krakowskiej 3 lata temu, wg. pomysłodawców ponoć

jest szansą na doskonałą promocję miasta na całym świecie. A dobrze przygotowany może być bardzo opłacalną inwestycją

- przekonuje na łamach Gazety Wyborczej Artur Wójcicki, przedsiębiorca, pasjonat sportów motorowych.

Nie wiem na czym ma polegać dochodowość przedsięwzięcia, skoro zorganizowanie najważniejszej w F1 imprezy, czyli Grand Prix, graniczy z cudem m.in. dlatego, iż obecnie panuje tendencja do organizowania wyścigów w krajach nieeuropejskich, gdzie coraz częściej wprowadzany jest zakaz reklamowania wyrobów tytoniowych.

Poza tym, być może lepszym wizerunkowo, choć z pewnością bardziej uciążliwym dla krakowian, ale tylko podczas wyścigu, byłby tor uliczny. Na potrzeby imprezy przynajmniej niektóre ulice byłyby w naprawdę dobrym stanie, z czego na pewno cieszyliby się kierowcy. Krakowski tor mógłby wzorem słynnego Grand Prix Monako częściowo przebiegać np. przez tunel pod Wzgórzem św. Bronisławy. W ten sposób prywatni inwestorzy pomogliby miastu wybudować brakujący i najbardziej kosztowny odcinek trzeciej obwodnicy.

Nie ma się co łudzić, tak się oczywiście nie stanie. Za to bardziej prawdopodobne jest, że ktoś w magistracie jednak kupi scenariusz toru F1 w Pasterniku i choć to inicjatywa prywatna, czy tego chcemy czy nie, wszyscy do niej dołożymy.

Pół Grzegórzeckiej dla rowerzystów

20 03 2008 :: maciej zimowski

To miło, kiedy lokalny dodatek gazety publikuje moje opinie, ale dziś niekoniecznie wydało mi się to sensowne. Informację o notce wysłałem na kilka znajomych adresów, m.in. do redakcji lokalnego dodatku Gazety Wyborczej, który tematyką rowerową żywo się interesuje. W tzw. międzyczasie wyjaśniło się, że projekt owszem - przewiduje dociągnięcie ścieżki do ul. Kopernika przez skwerek, na którym tymczasowo stoją baraki budowlańców. No to spoko, poczekamy. Ale dziś moja blogowa notka poniewczasie cytowana jest w artykule Joanny Jałowiec o brakującym ogniwie, które utrudnia ruch rowerzystów.

Zgadzam się z niektórymi wpisami na forum pod artykułem, że skoro problemu jednak nie ma, to po co tak temat rozdmuchiwać, zwłaszcza że są daleko większe utrudnienia, choćby przejazd ul. Mogilską. Oczywiście chwalę reporterską czujność i w przypadku takich drobiazgów. Tylko zaraz ciśnie się na usta sarkastyczny komentarz: poza takimi pojedynczymi przypadkami, w skali miasta trudno mówić o brakujących ogniwach. Mamy raczej pojedyncze, porozrzucane tu i ówdzie ogniwka (jak nowe Rondo Mogilskie) a pomiędzy nimi… brakujące łańcuchy.

Cóż - ograniczona szerokość ulic, stara zabudowa i ogólna niemożność. A może po prostu brak chęci do przełamania utartych standardów myślenia? Czy nie można iść śladem Londynu, gdzie raptem w ostatnim dziesięcioleciu dokonano komunikacyjnej rewolucji wpisując pasy rowerowe nawet w najgęściej zabudowane crescents, closes i lanes? Droga Pani Redaktor, szanowna Redakcjo, zróbmy w takim razie pokazową, akcję na poziomie naprawdę godnym prestiżu firmy jaką jest Gazeta Wyborcza. Akcję z wykopem, która będzie wzorcem i przykładem dla innych dzielnic jak sprostać wyzwaniom 21. wieku.

Pisałem o drodze z domu do pracy - mieszkam w rejonie Alei Pokoju, wystarczy rzut oka na plan miasta i widać, że jadąc do Rynku przez Rondo Mogilskie i Kopernika sporo nadrabiam drogi. Naturalny szlak komunikacyjny dla tysięcy mieszkańców Dąbia i wschodnich Grzegórzek (będzie ich jeszcze więcej, bo na dawnych terenach przemysłowych buduje się apartamentowce) to ul. Grzegórzecka (odcinek od “Błękitka” do Hali Targowej). Jak wygląda - dobrze wiemy.

więcej >>

Ekocentrum - niedoróbka na miarę UMK

30 01 2008 :: marcin wójcik

krakow ekocentrum

Ekocentrum - specjalna strona internetowa, która w ramach kampanii informacyjnej prowadzonej przez magistrat mającej przekonać mieszkańców Krakowa do budowy nowoczesnej spalarni, jak również do segregacji odpadów, na razie jest jedną wielką niedoróbką.

Przyzwoicie wyglądająca strona, o przejrzystej nawigacji, niestety nie zawiera żadnej innej treści, poza tą agitującą do poparcia budowy zakładu termicznej utylizacji odpadów. Dowodem na to jest krótkie video obnażające żenująco kiepski poziom serwisu wykonanego za publiczne pieniądze. Śmiem twierdzić, że tak właśnie będzie wygladać krakowska gospodarka odpadami - spalarnia i nic więcej.

Mapki kolorowych dzwonów - nie ma. Centrum recyklingu - nie ma. Przez to ostatnie, KZK / UMK rozumieją chyba zbiorcze punkty gromadzenia odpadów, które już dawno powinny funkcjonować w Krakowie, zważywszy że miasto dostało na nie od UE 2 mln Euro.

Pierwszy punkt, do którego będzie można oddać np. starą lodówkę gruz czy baterie, powstanie w tym roku przy ul. Nowohuckiej, na tyłach MPO. Kolejny w przyszłym roku, a nad lokalizacjami następnych punktów urzędnicy dopiero się zastanawiają. Im dłużej będą rozmyślać tym więcej i częściej niebezpieczne odpady trafiać będą do koryt rzek lub na inne dzikie wysypiska. Urzędniku nie śmieć, wstydu oszczędź!

Sposób na blokadę straży miejskiej

24 01 2008 :: marcin wójcik

straz miejska w akcji

Wczoraj wieczorem patrol straży miejskiej (nr boczny samochodu 114) pokazał mi jak w naprawdę niewyszukany sposób można uniknąć płacenia mandatu za nieprawidłowe parkowanie. Ba! Zobaczyłem, że nawet założona blokada nie stanowi problemu. Wystarczy wziąć straż miejską na przetrzymanie.

Była godzina 21.20 kiedy na przystanku Uniwersytet Ekonomiczny na ul. Lubomirskiego w kierunku ronda Mogilskiego zobaczyłem źle pozostawiony samochód na niekrakowskich tablicach. Kiedy zobaczyłem zatrzymujący się patrol SM ucieszyłem się, że łamiący przepisy kierowca zostanie ukarany. Minutę później stałem osłupiały z wrażenia. Jeden ze strażników zdjął z niewidocznego dla mnie, lewego koła, charakterystyczną żółtą blokadę i zapakował ja do bagażnika, po czym za wycieraczkę włożył jakąś kartkę.

Podszedłem zapytać, jakiego rodzaju jest to interwencja i dlaczego blokada pojazdu została usunięta. Odpowiedź zszokowała mnie jeszcze bardziej. Dowiedziałem się, że strażnicy kończą służbę za ok. pół godziny, a po 22 wg. funkcjonariusza, nie będzie już żadnych patroli SM, które mogłyby ewentualnie zdjąć blokadę potrzebującemu odjechać kierowcy. Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia. Najgorsze, że nie znam sposobu na niepłacenie podatku, z którego opłacani są ci tzw. funkcjonariusze posiadający prawo do:

6) usuwania pojazdów i ich unieruchamiania przez blokowanie kół w przypadkach, zakresie i trybie określonymi w przepisach o ruchu drogowym.

foto:by sa Simczuk

Zamiana wody w wino to pikuś

21 01 2008 :: brocha

Zamiana wody w wino to pikuś przy obecnych zmianach w Polsce

26 grudnia ubiegłego roku pisałem o przekazaniu 30 mln złotych wprost z budżetu państwa na budowę świątyni opatrzności bożej. Skok na kasę udał się tym razem, bo pomimo zakazu finansowania kościoła z publicznych pieniędzy abp Nycz w ramach cudu przemianował świątynie na centrum kulturalne. W ten sposób do spółki z posłami sługusami kościół wyłudził 30 baniek. Napisałem wtedy:

Niedługo obudzimy się w Polsce usianej centrami kulturalnymi z krzyżami na dachach

Nie sądziłem, że moje słowa okażą się tak szybko prorocze. O to co donosi dziś zelektryzowana krakowska Gazeta Wyborcza:

Instytucja kulturalna zamiast miejsca dla pielgrzymów, […] - tak na razie rysuje się przyszłość powstającego w Łagiewnikach Centrum Jana Pawła II

No cud Brocha prorok, ale czytam dalej:

Nad szczegółami umowy i ostatecznym kształtem listu intencyjnego pracują wspólnie urzędnicy marszałka, prezydenta, przedstawiciele kurii i fundacji. Jak twierdzą, pozostają w stałym kontakcie z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim, bardzo bliskim decyzji o zaangażowaniu się ministerstwa w powstanie instytucji

Budowa centrów pielgrzymkowych kulturalnych to obecnie priorytet każdego urzędnika w Małopolsce. A ile to będzie Polaków kosztować?

Inicjatorzy porozumienia nie ukrywają, że chodzi im też o zapewnienie niezbędnych środków finansowych. Mowa o kwocie rzędu kilkudziesięciu, nawet do 100 mln zł. Nowa instytucja na kulturalnej mapie Krakowa ma odważnie starać się o pieniądze z Unii Europejskiej, będzie też czerpać je z budżetu centralnego (wcześniej korzystanie z publicznej kasy było niemożliwe).

Czyż nie żyjemy w epoce cudów?

źródło:by sa Brocha

Romanowskiego film o szynach i busie

16 01 2008 :: marcin wójcik

szynobus.jpg

Akcja tej komedii toczy się we wczorajszy, wtorkowy, mroźny poranek, nieopodal lotniska w Balicach. Początek filmu trzyma się jeszcze kupy i nie wróży późniejszych feerii gagów, dowcipasów, śmiesznych do rozpuku sytuacji.

Krótki, zwięzły i dosadny opis działania PKP, które niezawodnie od wielu lat dostarczają każdemu niezapomniane przeżycia z podróży.

Felieton Rafała Romanowskiego z GW, świetnie komentuje jedną z największych niedoróbek ostatnich lat - szynobus Kraków - Balice. Tylko jeden raz miałem okazję skorzystać z otwieranego z wielką pompą najszybszego połączenia centrum Krakowa z lotniskiem. Miałem więcej szczęścia, bo nic się nie zepsuło, ale nudno i tak nie było. Przez większość czasu przejazdu, zachodziłem w głowę, jak to możliwe, że nowy pociąg jeździ po prawdopodnie nigdy nie remontowanym torowisku. Nie szkoda PKP taboru, który aż jęczy przy pokonywaniu prostej, acz wyjątkowo nierównej trasy?

Pomysł Pieronka - parkingi pod Wisłą

15 01 2008 :: marcin wójcik

krakow bulwary wislane

Biskup Tadusz Pieronek ma pierońsko idiotyczny pomysł na rozwiązanie problemu z parkowaniem w mieście. Arcykosztowna w realizacji idea budowy wielkich parkingów pod Wisła jest egzemplifikacją nauki kościoła mówiącej czyńcie sobie ziemię poddaną. Zdaniem biskupa, który zamiast głosić hasło Jezus jeździłby na rowerze, grzechem jest marnowanie przestrzeni w środku miasta.

Grzechem marnotrastwa na pewno jest trzymanie zamkniętych dla społeczeństwa ogrodów kościelnych. Uczynienie z nich publicznych parków w znacznie większym stopniu poprawiłoby jakość życia w Krakowie, niż budowa superdrogich płatnych parkingów, z których krakowianie niechętnie korzystają, bo są gotowi

zaparkować nawet na drzewie, byle tylko było gdzie, a teraz to wielki problem

- zdradza Gazecie Krakowskiej Szczepan Chruściel, kierowca z 10-letnim stażem.

Właśnie tacy ludzie, kiedy zbuduje się dla nich parkingi w centrum Krakowa, zaczną błyskawicznie żądać poszerzenia dróg dojazdowych, a nawet budowy nowych, bo korki i ciasno. A przecież za pieniądze, które radny Sularz chętnie wydałby na realizację pomysłu Pieronka - biskupa drive-in, możnaby spokojnie zacząć budować metro w Krakowie.

W Europie Zachodniej utrudnia się kierowcom jazdę w mieście, a nawet nakłada się na nich dodatkowe opłaty za zagęszczanie ruchu. Niestety w Krakowie urzędnicy o takich rozwiązaniach nie słyszeli, bo głosy promujące zrównoważony transport są skutecznie zagłuszane przez jazgot samochów.

foto:by nc bolandrotor

Ekologiczna spalarnia? NIE

14 01 2008 :: marcin wójcik

krakow sonda spalarania

Musimy budować spalarnie i nauczyć się segregować śmieci, i to szybko. Inaczej będziemy płacić kary i stracimy unijne pieniądze - niemałe, bo ponad czterysta milionów złotych.

- tonem nieznoszącym sprzeciwu przekonuje Kronika.

Propagandowy bełkot TVP Kraków przyprawia mnie o mdłości. Pseudo-specjaliści wymyślili, że połączą spalarnie z akceptowaną społecznie segregacją odpadów i w ten sposób zyskają aprobatę mieszkańców Krakowa na budowę zakładu termicznej utylizacji śmieci.

Robicie ludziom wodę z mózgu pytając o zdanie na temat spalarni i jednocześnie sugerując ekologiczność takiego rozwiązania.

Czy Kraków potrzebuje nowoczesnej, ekologicznej spalarni odpadów?

- bada magistracka sonda.

Na szczęście krakowianie wiedzą, że posegregowane odpady nie są opałem lecz surowcem wtórnym, z którego można wytwarzać inne dobra i dlatego mówią zdecydowane NIE dla spalarni w Krakowie. Stawiamy na recykling, bo naprawdę potrafimy odróżnić plastik od papieru, metalu i szkła. Chcemy jednak porządnego, całościowego systemu do segregacji odpadów.