W magistracie zakończyła się w piątek 4 kwietnia dwudniowa konferencja pn. Wykorzystanie energii z zakładów termicznego przekształcania odpadów komunalnych w systemach ciepłowniczych i energetycznych. O konferencji zaskakująco dużo, niemal jak na zamówienie, lecz nie do końca rzetelnie, pisał Dziennik Polski. Najpierw gazeta uderzyła w ton nieznoszący sprzeciwu i głosiła zgodnie z polityką UMK, że segregacja odpadów, kompostownia, sortownia, a nawet nowoczesne składowisko w Baryczy, to za mało i że:
cały system trzeba uzupełnić o kolejny element: spalarnię.
W dalszej części czytam, iż:
nowoczesna spalarnia pozwala zredukować objętość śmieci o 80 - 95 proc. W dodatku stanowi odnawialne źródło energii.
W tym miejscu po prostu mnie zamurowało. Dwa zdania, dwa kłamstwa. Nawet na prospalarniowej stronie KZK jest wyraźnie napisane, że efektem termicznego przekształcania odpadów oprócz energii są żużle i pyły stanowiące ok. 35 procent masy spalanych odpadów.
Nieprawdą jest również jakoby spalarnia była źródłem energii odnawialnej, która w ustawie Prawo energetyczne definiowana jest następująco:
Odnawialne źródło energii – źródło wykorzystujące w procesie przetwarzania energię wiatru, promieniowania słonecznego, geotermalną, fal, prądów i pływów morskich, spadku rzek oraz energię pozyskiwaną z biomasy, biogazu wysypiskowego, a także z biogazu powstałego w procesach odprowadzania lub oczyszczania ścieków albo rozkładu składowanych szczątek roślinnych i zwierzęcych.
W kolejnym tekście DP konferencja zmieniła nazwę na EKOVIS, prawdopodobnie tylko po to, by bardziej przekonująco głosić nieprawdę o “czystości” produkowanej przez spalarnię odpadów energii.
Równie rzetelnie zmanipulowane informacje napływałyby np. z konferencji o zrównoważonym transporcie, w której uczestniczyliby wyłącznie producenci samochodów osobowych. Dla mnie wniosek jest jeden. Miasto prowadzi bardzo nieczystą grę z mieszkańcami Krakowa. Na szczęście ci
pilnują, by doszło do obiecanego przez prezydenta Krakowa “okrągłego stołu”, gdzie wspólnie z miastem mają ustalić, czy inwestycja jest potrzebna i jak radzić sobie ze śmieciami.
foto:
deia