Eko-Poly – ekonomia Festiwalu Recyklingu

18 06 2010 :: marcin wójcik

krakow 8 festiwal recyklingu W tym roku na przykładzie Festiwalu Recyklingu Miasto pokazuje jak naprawdę dba o środowisko i publiczne pieniądze. Pod koniec maja w całym mieście pojawiły się plakaty reklamujące wydarzenie mające uwrażliwiać i prawdopodobnie edukować krakowian w dziedzinie segregacji odpadów, ale również ograniczania ich produkcji w myśl zasady 3R – Reduce, Reuse, Recycle. W tajemniczych okolicznościach impreza dzień przed rozpoczęciem została odwołana i przełożona na nowy termin, 18-20 czerwca. Wydrukowano więc nowe plakaty i ponownie zapłacono za ich rozlepienie.

Za tego rodzaju “gospodarność” w promującej tegoroczny Festiwal (ze skłonnością do festynu) Recyklingu grze Eko-Poly, opartej na pomyśle dobrze znanej gry planszowej Monopoly, krakowskim urzędnikom należy się handikap. W przeciwnym razie mieliby poważne problemy z ukończeniem gry.

Za tego rodzaju marnotrawstwo papieru i pieniędzy narasta we mnie ekoagresja, którą najchętniej wyzwoliłbym rozbijając butelki o wewnętrzne ściany kontenera wyklejonego wizerunkami odpowiedzialnych za Festiwal Recyklingu urzędników.

8. Festiwal Recyklingu – ekoagresja

27 05 2010 :: marcin wójcik

krakow 8 festiwal recyklingu Czym róźnić się będzie organizowany za 500 tys. złotych tegoroczny 8. Festyn Recyklingu (18-20 czerwca) od wcześniejszych edycji? Plakatem i cyfrą niemiłosiernie wyliczającą kolejną porażkę Urzędu Miasta Krakowa, któremu, o czym pisałem rok (7. edycja) i dwa lata temu (6. edycja), nie tyle brakuje kreatywności, co zwykłej zdolności obserwacji i zainteresowania tematem.

O przepraszam, festyn zwany festiwalem recyklingu w swym ubogim programie, gdzieś pomiędzy wymianą odpadów na sadzonki a koncertem, oferuje tajemniczą rozrywkę w postaci gry Eko-Poly. Znając UMK i jego usilne starania wykreowania spalarni odpadów jako ekologicznej elektrociepłowni wykorzystującej energię zawartą w odpadach komunalnych, inwestycja ta zapewne będzie jednym z najdroższych elementów przygotowanej gry “Eko”-Poly.

Magistrackie traktowanie recyklingu jako zagadnienia nudnego, przez chwilę, ale tylko przez chwilę, w trakcie lektury artykułu Miażdżąca idea: agresja przyjazna dla środowiska, wydało mi się bardzo światowe. Kiedy przeczytałem “Recycling’s so boring,” (Recykling jest taki nudny) wyobraziłem sobie prezydenta Majchrowskiego wypowiadającego te słowa. Ale kiedy przeczytałem “We tried to make it a little bit more exciting.” (Staraliśmy się sprawić by był bardziej ekscytujący) wizerunek prezydenta rozprysł się jak tłuczona o ścianę butelka. W Krakowie bowiem, w kontekście recyklingu, ekscytujące są jedynie spotkania zwane konsultacjami społecznymi w sprawie wspominanej spalarni.

Natomiast w Nowym Jorku oraz w innych rejonach świata, tych nam bliższych – w Europie Zachodniej, recykling jest pretekstem dla wydarzenia kulturalnego, czy nawet eksperymentu psychologicznego. Glassphemy! – praca Davida Belta, który w ubiegłym roku zasłynął basenem “zrób to sam” z kontenera na śmieci, znów zdobyła zainteresowanie prestiżowego dziennika The New York Times oraz przeciętnego Smitha czy Nowaka. Temu ostatniemu recykling kojarzy się wyłącznie z długą i trudną drogą do kolorowych, czasem spalonych, dzwonów do segregacji.

Dlatego po raz kolejny apeluje do urzędników UMK. Zaproście proszę w przyszłym roku na Festiwal Recyklingu artystów, nawet kosztem włączenia go w program ArtBoom Festivalu.

Zamień odpady na kulturalne wypady

13 05 2010 :: marcin wójcik

krakow zamien odpady na kulturalne odpady Wreszcie Kraków doczekał się dobrego połączenia kultury z naturą, a dokładnie z troską o środowisko naturalne. Do akcji zamień odpady na kulturalne wypady przyłączyło się 23 ośrodki kultury. Każdy z nich oferuje wejściówki za surowce wtórne dla kulturalnych ludzi, którzy potrafią segregować odpady.

Warunkiem otrzymania 1 biletu jest dostarcznie w sobotę 15 maja pomiedzy g. 10 a 14 na Miasteczko Studenckie AGH (od ulicy Budryka) minimum jedno z poniższych:

• 5 kg makulatury
• 10 butelek lub słoików szklanych
• 10 butelek lub kubeczków plastikowych
• 10 puszek aluminiowych po napojach
• 10 kartonów po napojach (mleku, sokach…)
• 10 zużytych baterii

UWAGA!!! Jedna osoba będzie mogła otrzymać wyłącznie 1 bilet, nawet jeżeli przyniesie więcej surowców wtórnych, do czego organizatorzy oczywiście namawiają.

Festyn czy festiwal recyklingu?

2 06 2009 :: marcin wójcik

Wzniosłą ideę recyklingu w tym roku urzędnicy krakowskiego magistratu postanowili poddać downcycling‘owi. Powtarzana, przetwarzana i wyczerpana formuła imprezy sięgnęła dna.

Tkwiący w przekonaniu, że wszystko robią najlepiej, biurokraci z UMK, nie potrafią wyjść poza obieg myślenia o odpadach, w kategoriach wymiany sadzonek za surowce wtórne. Wymianki takie nie są niczym złym, ale ponieważ są organizowane przy okazji każdej imprezy tematycznie związanej ze środowiskiem i jego ochroną, zwyczajnie stały się nudne. Co najgorsze, odnoszę wrażenie, iż wymianki mocno rozmywają przekaz jaki festyn, a tym bardziej festiwal recyklingu, powinien nieść do Krakowian.

Pisałem to już przy okazji wcześniejszych edycji. Jeszcze w 2007 roku do budowy Bramy Floriańskiej użyto 80 tys. NOWYCH szklanych butelek. Rok później na szczęście wycofano się już z marnowania surowców, ale w zamian urzędnicy wymyślili jeszcze większy rozpraszacz – Piknik Balonowy.

O podstawowej zasadzie 3R, w której recykling jest na szarym końcu, po znacznie ważniejszych R odnoszących się najpierw do redukcji ilości produkowanych przez każdego odpadów, a następnie ponownego użycia surowca, urzędnicy być może wiedzą, ale nie wiedzieć czemu, nigdy o niej publicznie nie mówią. Czy to brak odwagi, czy wyobraźni, a może forsującemu za spalarnią magistratowi koncepcja 3R wcale nie jest po drodze?

Dostrzegam oczywiście drobne starania o poprawę jakości festiwalu, jak choćby nieudolne wykorzystanie mojej propozycji zaproszenia do wykonania instalacji z odpadów artystów. Urzędnicy poszli na skróty, zaprosili dzieci i wyszło jak zwykle – nieciekawie i sztampowo.

Spalarnia to nie rozwiązanie dla Krakowa

10 03 2009 :: marcin wójcik

dymiacy komin spalarni

Odpady to temat drażliwy w Krakowie, szczególnie dla leniwych, którzy popierają spalarnię podając przeróżne argumenty. Ostatecznie przebija się z tych uzasadnień zwykłe wygodnictwo, chęć szybkiego pozbycia się problemu. Inwestycja w instalację termicznego przekształcania odpadów przypomina zamiatanie śmieci pod dywan. A kiedy czytam publikowany na zamówienie UMK wywiad z zaproszonym ekspertem z Niemiec – profesorem Karlem J. Thomé-Kozmiensky’m, po prostu się uśmiecham i nadal z całą stanowczością twierdzę, że spalarnia to nie jest dobre rozwiązanie dla Krakowa. Dlaczego?

Przede wszystkim nie trafia do mnie argumentacja profesora, który temat opłacalności MBA (mechaniczno-biologicznego przekształcania odpadów) vs. spalarnia, potraktował zdawkowo:

Bynajmniej nie jest to proces tańszy (MBA). W spalarni spalamy śmieci, sprzedając prąd i ciepło, zaś utylizując odpady w MBA, musimy płacić za pozbycie się stabilatu oraz składowanie resztek nienadających się do spalenia. W obu przypadkach koszty są podobne: ok. 100 euro za tonę

całkowicie pomijając koszty początkowe inwestycji (znacznie wyższe w przypadku spalarni) oraz aspekt wrażliwości obu systemów na wahania wielkości strumienia odpadów produkowanych przez mieszkańców Krakowa. MBA pod tym względem deklasuje spalarnię.

Jest jeszcze jedna sprawa rzucająca cień na zakład termicznego przekształcania odpadów, a mianowicie tzw. polska solidność, w odróżnieniu do niemieckiej. Do ostatniej owszem mamy zaufanie, we własną rzetelność (jako narodu) raczej nie wierzymy. Przy prawie każdej inwestycji, najlepiej widoczne to jest na drogach, jeszcze się w tej postawie utwierdzamy. W przypadku budowy spalarni w Krakowie scenariusz napisany ostatnio w Rzymie jest więc bardzo prawdopodobny. W końcu Z ziemi włoskiej do Polski wpisane jest w naszą historię.

foto:by nc sa mwboeckmann

Lokalizacja dla spalarani i co dalej?

10 02 2009 :: marcin wójcik

message in the bottle recycle Wyznaczenie przez prezydenta Majchrowskiego miejsca budowy zakładu termicznego przekształcania odpadów zwykłych w niebezpieczne, czyli spalarni śmieci, rozpoczyna nowy etap walki o lepszą politykę odpadową dla Gminy Kraków. Przynajmniej tak zapowiadają aktywnie walczący mieszkańcy – członkowie Społecznego Komitetu Protestacyjnego. Nie złożyli broni, pomimo tego, iż spalarnię KHK che zbudować zdala od ich domów, w nowej lokalizacji przy ul. Giedroycia. Raczej zmotywowali do działania innych, tych z Mogiły, którzy jawnie przyznają:

Niedługo miasto złoży wniosek o pozwolenie środowiskowe i będzie musiało rozpocząć oficjalne konsultacje społeczne. Wykorzystamy szansę, by oprotestować tę dokumentację na drodze prawnej. Nasi prawnicy już się do tego przygotowują.

Niezależnie od tego kto ostatecznie dopnie swego – miasto budując spalarnię, czy protestujący blokując jej powstanie – wszyscy i tak przegramy, co w znakomitym stylu udowadnia w felietonie – Spalarnia. Ten komin ma dwa końce – Michał Olszewski. Winne są i będą obie strony. Zakład termicznego przekształcania odpadów oddali nas tylko od zawartych w unijnych dyrektywach zobowiązań o odzysku surowców wtórnych. I prawdopodobnie utrwali, a może nawet pogłębi złe nawyki konsumpcyjne statystycznego krakowianina.

Urzędnicy, wraz z wydatną pomocą mieszkańców, przegrywają walkę o prawdziwie ekologiczny Kraków, walkę, która tak naprawdę nie zdążyła się rozpocząć. Spalarnia jest jak biały ręcznik. Zwycięża strategia: co z oczu, to z głowy

- podsumowuje Olszewski. I naprawdę trudno nie przyznać mu racji.

foto:by nc nd earthentone

Wycieczka na szwedzkie śmieci

13 01 2009 :: marcin wójcik

dymiacy komin spalarni

Pisząc obywatelski pomysł na odpady wahałem się co do szczerości zamiarów Krakowskiego Holdingu Komunalnego. Pod koniec tekstu zaufałem jednak KHK, że proponując stronie społecznej stworzenie nowej koncepcji gospodarki odpadami w Krakowie, gra uczciwie i bierze pod uwagę być może nawet wycofanie się z inwestowania w spalarnię odpadów. Ze smutkiem stwierdzam, że ostatnie doniesienia prasowe o wycieczce do szwedzkich spalarni, dowodzą, iż KHK, czyli tak naprawdę miasto, gra z mieszkańcami bardzo nieczysto.

Szwecja być może posiada najnowocześniejsze zakłady termicznego przekształcania odpadów, ale należy pamiętać w jakich okolicznościach zdecydowano się na budowę spalarni w Szwecji – w czasach kryzysu paliwowego. Później, kiedy okazało się, że te hołubione przez krakowskich urzędników zakłady emitują zabójcze dioksyny, zainwestowano w ich modernizację.

W Krakowie agitując za spalarnią miasto powtarza jedynie, że zakład będzie spełniał normy. Ale pewności nie mają nawet tzw. eksperci. Józef Neterowicz w wywiadzie dla Gazety Wyborczej powiedział:

Jeśli władze Krakowa posłuchają rad moich albo innych zagranicznych ekspertów, będziecie tu mieli najnowocześniejszy z możliwych zakładów utylizacji śmieci.

Jeśli urzędnicy posłuchają, a co do tego można mieć poważne wątpliwości. Bo jak inaczej wytłumaczyć brak reakcji miasta i KHK na propozycję Stowarzyszenia Partycypuj i Społecznego Komitetu Protestacyjnego? Strony zainteresowanej budową nowego, bezpiecznego oraz zgodnego z rachunkiem ekonomicznym i ekologicznym systemu gospodarki odpadami w Krakowie. Strona społeczna w grudniu złożyła na ręce prezydenta Starowicza propozycję odwiedzenia czterech nowoczesnych instalacji gospodarki odpadami w Saksonii, dwóch termicznych i dwóch mechaniczno – biologicznych.

To nie pierwszy i zapewne nie ostatni przejaw urzędniczej ignorancji, bo przecież nie w odpowiedzi, a w zamian strona społeczna otrzymała zaproszenie do Szwecji, które oczywiście odrzuciła.

foto:by nc sa mwboeckmann