Podziekuj za beton!

19 02 2010 :: marcin wójcik

Trudno jednoznacznie stwierdzić co przemówiło do radnych mocniej: poniedziałkowy happening przed Magistratem

czy może rozpoczęta niedawno akcja internetowa – podziękuj za beton?

Pewne jest, że niektórym radnym należą się podziękowania za, jak się wydaje, szansę na ocalnie Zakrzówka. Podczas środowej sesji Rady Miasta Krakowa rajcy odrzucili wszystkie poprawki do uchwały wprowadzającej na Zakrzówku zespół przyrodniczo-krajobrazowy. Teraz dokument trafi do zaopiniowania przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, a następnie powróci do Rady Miasta pod głosowanie.

Do tego czasu, by radni nie zmienili zdania na temat Zakrzówka, ale także by zdali sobie sprawę, że dla Krakowian ważne są również tereny zielone, “podziękowań” za betonowanie miasta powinno być znacznie więcej.

Negocjacje w sprawie Zakrzówka

15 02 2010 :: marcin wójcik

W piątek w Magistracie odbyło się szalenie ważne (wierzę w to, choć pewności nie mam) dla losów Zakrzówka spotkanie obywateli z wiceprezydentem Kazimierzem Bujakowskim. Spotkanie miało charakter konsultacji społecznych, niemniej jednak prezydent oficjalnie spotkania tak nazwać nie chciał. Indagowany przez przedstawicieli krakowskich organizacji pozarządowych, którzy zwyczajnie chcieli wiedzieć jaki charakter ma to zgromadzenie, Bujakowski ostatecznie nazwał je konsultacjami prezydenckimi, które ku zaskoczeniu wszytkich po 5 godzinach rozmów zakończyły się… brakiem oficjalnego protokołu oraz brakiem podpisu wiceprezydenta pod przygotowanym przez stronę społeczną oświadczeniem dla rajców miejskich. Rada Miasta ma bowiem na najbliższej sesji zająć się sprawą objęcia Zakrzówka ochroną, czyli uchwaleniem tamże zespołu przyrodniczo-krajobrazowego.

Piątkowe spotkanie, które najtrafniej jest nazwać konfrontacją zwolenników zabudowy Zakrzówka, reprezentowanych przez firmę Centrum Nurkowe Kraken, Klub Wysokogórski oddział Kraków, blogaska oraz kilku właściecieli działek, ze społecznymi organizacjami pozarządowymi broniącymi dziedzictwa kulturowo – przyrodniczego Krakowa (listę tychże podmiotów znajdziesz poniżej), było w moim przekonaniu nieudolną próbą negocjacji, mających na celu przeforsowanie strategii Miasta i developera dotyczącej tego terenu. Sprytnym zabiegiem było dążenie Miasta do powołania dwóch kilkuosobowych zespołów: pierwszy pracowałby nad terenem na zachód od ul. Wyłom, czyli urządzaniem parku, drugi natomiast miał zajmować się obszarem pomiędzy ulicami Wyłom i św. Jacka – terenem na którym developer chce zbudować osiedle dla 4,5. tys. mieszkańców.

Na takie rozwiązanie nie mogła przystać strona społeczna, bo byłoby to jednoznaczne z wyrażeniem zgody na degradację cennych terenów zielonych Zakrzówka. Ten bowiem powinien być przedmiotem analiz specjalistów i konsultacji społecznych jako jedność. Wychodząc z Magistratu wyczuwałem atmosferę zwycięstwa wśród przedstawicieli organizacji pozarządowych, ale pewności, że udało się wynegocjować jeden zespół roboczy, nie było i nie ma. Tak samo jak nie ma oficjalnej listy podmiotów mających uczestniczyć w pracach rzeczonego zespołu. Jest natomiast

Oświadczenie dla mediów i Radnych RMK z konsultacji społecznych u Prezydenta Krakowa dotyczących przyszłości Zakrzówka z dnia 12.02.2010r.
więcej >>

Happening w obronie Zakrzówka

12 02 2010 :: gosia małochleb

krakow zielony zakrzowek park koncepcja

Zakrzówek – niezabudowany, dziki i przede wszystkim zielony – jest jednym z 7 cudów Krakowa. Tak zdecydowali Krakowianie w zorganizowanym przez serwis społecznościowy Moje Miasto plebiscycie. Dlatego tak istotne jest by uchronić ten cenny fragment Krakowa przed zabudową. A można tego dokonać doprowadzając do prawnej ochrony obszaru Zakrzówka jako zespołu przyrodniczo-krajobrazowego.

W tym celu w poniedziałek 15 lutego od godz. 17 przed magistratem na pl. Wszystkich Świętych odbędzie się happening w obronie Zakrzówka. Happening jest otwarty dla każdego, komu leży na sercu dobro krakowskiej przyrody. Organizatorzy zachęcają do przyjścia ze znajomymi, najlepiej całymi rodzinami, aby pokazać co jest ważne i jakie my obywatele mamy priorytety.

Jeśli chcesz poznać historię działań na rzecz zachowania przyrodniczych walorów tej części Krakowa, zachęcam Cię do śledzenia Zielonego Zakrzówka.

foto: Zielony Zakrzówek

Dzień Wegetarian

11 01 2010 :: marcin wójcik

K27 ścienny tygodnik uliczny - My nie gęsi

W lokalu, w którym ostatnio dosyć często zdarza nam się jeść obiad, specjalnej różnicy w jadłospisie z okazji Dnia Wegetarian, nie zauważyłem. Znów musieliśmy sztukować dania z warzywnych dodatków do mięs. Dziś jednak pozwoliliśmy sobie na przeprowadzenie choćby próby przeciągnięcia na etyczną stronę jedzenia jednego z naszych znajomych, którego nałóg zmusił do zamówienia klopsów.

Dlaczego jedzenie mięsa nazwałem nałogiem? Ponieważ

ogromne pożądanie mięsa nie jest wyrazem rzeczywistej potrzeby białka, a tylko sygnałem uzależnienia od substancji wyciągowych zawartych w mięsie. Efekt ekscytujący, jaki przynosi jadanie mięsa i który jest przyczyną jego ogromnego łaknienia, pochodzi stąd, że mięso zawiera liczne substancje wyciągowe, w skład których wchodzą: kwas mlekowy, cholesterol i puryny, w tym kwas moczowy. Zaś struktura chemiczna kwasu moczowego jest prawie identyczna ze strukturą kofeiny.

- wyczytałem na stronie 43 w książce Marii Grodeckiej Wszytko o wegetarianizmie.

W tej samej książce, którą z okazji Dnia Wegetarian wreszcie postanowiłem przeczytać w całości, urzekł mnie jeszcze jeden cytat otwierający rozdział o dylematach białkowych. Autorem poniższych słów jest sam George Bernard Shaw

Pomyślcie o straszliwej energii nagromadzonej w każdym produkcie roślinnym, na przykład w żołędzi. Zakopujecie żołądź do ziemi i oto następuje eksplozja tak silna, że wynikiem jest dąb. Zakopcie natomiast martwego barana, a nie otrzymacie nic prócz rozkładu i zgnilizny.

foto:by nc nd MIK – Marcin Klag

W Krakowie nie ma miejsca dla lasów

22 12 2009 :: marcin wójcik

Mamy najmniej lasów w porównaniu z innymi dużymi miastami. – Szukamy nowych terenów do zalesienia, ale jest to niezwykle trudne – mówi Maciej Głód z magistratu.
Lasy w Krakowie zajmują powierzchnię 1431 ha, co stanowi zaledwie 4,38 procent powierzchni miasta. Dla porównania w Katowicach jest to 40 proc., Szczecinie – 16 proc., Warszawie – 14 proc., Poznaniu – 13 proc., w Łodzi 10 proc., Wrocławiu – 7 proc.

- czytam w Dzienniku Polskim, a oczy z przerażenia otwierają mi się szerzej.

Przypominają mi się także niezarejestrowane niestety słowa z-cy prezydenta Krakowa Wiesława Starowicza, który podczas pamiętnego, specjalnego posiedzenia Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska odnośnie planowanej przez ZIKiT wycinki wszystkich drzew w ciągu Alei 3. Maja, pochwalił się jak to z platformy widokowej widział / zauważył, że Kraków jest wyjątkowo zielonym miastem, któremu nie brak drzew, a planowana wymiana drzew, jest koniecznym zabiegiem kosmetycznym. Jakby drzewa były niechcianymi w mieście pryszczami.

Znów powrócę teraz do cytowanego wcześniej tekstu, bo przecież mniej terenów zielonych czy

Mniej lasów w mieście to przede wszystkim mniej miejsc do rekreacji i odpoczynku dla mieszkańców. Lasy pełnią także funkcję gleboochronną (np. przed erozją), redukują hałas ruchu drogowego, oczyszczają powietrze i ogólnie zwiększają komfort życia w mieście. Tymczasem na jednego mieszkańca przypada w Krakowie tylko 19 m kw. powierzchni leśnej. Jest to znów najmniejszy wskaźnik na tle dużych miast. Dla porównania: Katowice mają 204,9 m kw./mieszkańca, Szczecin – 118,8 m kw., a Poznań – 61,9 m kw.

Czy mimo tego jest jakieś światełko nadziei na lepszą, bardziej zieloną przyszłość dla Krakowa?

Forest lights

foto:by nc nd brunauto

Ty decydujesz!

8 12 2009 :: gosia małochleb

Polscy celebryci zachęcają do zaangażowania się w działania na rzecz klimatu. Zobacz Grzegorza Małeckiego, Krzysztofa Stelmaszyka, Macieja Kozłowskiego, Paulinę i Natalię Przybysz, Michała Piroga.

Ignoranci

20 11 2009 :: gosia małochleb