Tak, cykliści świętują na całym świecie. Oczywiście w różnych terminach, ale jak pokazuje powyższe video w podobnej formie. Nowojorska organizacja Transportation Alternatives już po raz czwarty zaprosiła rowerzystów na ichniejsze Święto Cykliczne czyli Tour de Queens. Przyjechało ku mojemu zdziwieniu tylko 2000 cyklistów. Przypomnę, że w 10-krotnie mniejszym od Nowego Jorku Krakowie, 12 czerwca na fantastycznym przejeździe przez miasto było nas ponad 1000. Moim zdaniem mamy powody do dumy, mamy także silną motywację do działania na przyszły rok, by spotkało się nas na Święcie Cyklicznym jeszcze więcej.
W Krakowie na szczęście estakady nie powstają w centrum, ale patrząc na doświadczenia chociażby amerykańskie, szczerze wątpie, czy w ogóle tego rodzaju “udogodnienia” w mieście powinny być budowane. Tę samą wątpliwość mam odnośnie dwujezdniowych ulic, na których obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 km/h i które spokojnie można nazwać miejskimi autostradami. Te niestety coraz dotkliwiej przecinają tkankę miejską Krakowa i jak można łatwo zauważyć, bardzo kiepsko radzą sobie z ruchem samochodowym w godzinach szczytu.
Nie mogę się więc doczekać czasu, kiedy w Krakowie zamiast wzbudzać ruch, będzie się go skutecznie ograniczać likwidując estakady i zamieniając autostrady w przyjazne dla ludzi, a nie dla samochodów, ulice tętniące życiem. Patrzcie i uczcie się, jak się to robi w Stanach Zjednoczonych. Zapraszam na kolejny odcinek edukacyjnej serii Moving Beyond the Automobile.
W Krakowie tego sposobu radzenia sobie z korkami oraz poprawiania bezpieczeństwa niechronionych użytkowników ruchu drogowego – pieszych i rowerzystów, jeszcze się nie stosuje. Przykłady? Można je długo wymieniać, wspomnę tylko kilka “sztandarowych” modernizacji ulic i wezłów komunikacyjnych: ronda – Grzegórzeckie, Mogilskie, Ofiar Katynia, aleje – Powstania Warszawskiego i 29 listopada, na tej ostaniej nie znalazła się droga rowerowa. A najlepszym przykładem otyłości samochodowej Krakowa jest tzw. inwestycja tramwajowa na Ruczaj, w ramach ktrej powstaje dwujezdniowa droga dla samochodów, a mieszkańcom ZIKiT zafundował dodatkowo ekrany akustyczne. więcej >>
Dziś jest podwójna okazja by powrócić do amerykańskiego serialu edukacyjnego na temat kształtowania zachowań komunikacyjnych, czyli Moving Beyond the Automobile. Po pierwsze, dziś po długich latach oczekiwań i próśb zaczyna obowiązywać nowa, poszerzona o Kazimierz i kilka ulic na wschód od Dworca Głównego, strefa C – płatnego parkowania. Po drugie, dziś gościmy w Polsce m.in. prezydenta USA, kraju który reformuje swoje podejście do transportu i parkowania w miastach. Oto przykład miasta partnerskiego Krakowa – San Francisco, gdzie odpowiednik ZIKiT-u – SFMTA uruchomił właśnie innowacyjny system kontroli miejsc parkingowych i dynamicznego ustalania ich ceny – SFpark. więcej >>
Dzielenie się samochodem, napełnianie samochodu, zabieranie pasażerów, wspólne przejazdy i wreszcie miejskie wypożyczalnie aut. To wszystko to różne nazwy bardziej efektywnego sposobu użycia samochodu, o którym traktuje trzeci odcinek amerykańskiej serii Moving Beyond the Automobile. Wiem, że temat ten nie jest nic a nic rowerowy, ale mniej samochodów na ulicach oznacza większe bezpieczeństwo poruszania się na jednośladzie. Poza tym, wszelkie działania na rzecz wyzwolenia z nałogu posiadania i używania prywatnego samochodu potrzebują nagłośnienia, tym bardziej, że są skuteczne. więcej >>
Drugi odcinek serii Moving Beyond the Automobile pokazuje, że dobra infrastruktura rowerowa skutecznie przyczynia się do wzrostu udziału roweru jako środka codziennej komunikacji. Ten mechanizm działa nawet w zmotoryzowanych Stanach Zjednoczonych, gdzie benzyna jest tańsza, samochody wygodniejsze, a drogi mniej dziurawe. Ta zależność działa także w Polsce, ale jest przez decydentów marginalizowana. Dlatego nie prowadzi się badań natężenia ruchu rowerowego, by móc dalej zaniżać jego udział i powtarzać w nieskończoność, że na rowerach jeździ tylko garstka zapaleńców.
Rzeczywistość jest na szczęście bardziej kolorowa, a wzrost popularności roweru w Krakowie jest zauważalny, także wśród kierowców samochodów. Kultura jazdy znacząco się poprawiła. Będzie jeszcze lepiej kiedy ZIKiT masowo zacznie wprowadzać strefy tempo 30, a także zacznie liczyć rowerzystów. Amerykański lider rozwoju ruchu rowerowego, miasto Portland w stanie Oregon, może się pochwalić imponującą liczbą 17 000 cyklistów dziennie. Kiedy Kraków osiągnie ten poziom?
Wzmiankowo reklamowany przeze mnie serial edukacyjny o transporcie, a raczej o metodach projektowania miast oraz wszelkich działaniach mających na celu zmianę kultury mobilności – odejście od samochodu – pomimo że pokazuje tę problematykę na przykładach amerykańskich, zasługuje by o nim pisać i rozmawiać w Krakowie.
Pierwszy odcinek podejmuje zagadnienie pn. transit oriented development (TOD). Pozwoliłem sobie na szybko przetłumaczyć to na urbanizację zorientowaną na transport publiczny. Lepszego sformułowania nie znalazłem i obawiam się, że literatury na ten temat w j.polskim nie ma za wiele, czego najlepszym dowodem jest niemal niekontrolowany rozwój miasta Krakowa, po którym najlepiej poruszać się …. no właśnie, jak? Pieszo, rowerem, komunikacją miejską czy samochodem?
Poszukując odpowiedzi na to jakże ważne pytanie warto zapoznać się jak z opisem urbanizacji zorientowanej na transport publiczny, która to charakteryzuje się tak zaprojektowaną przestrzenią o zróżnicowanej funkcji (mieszkalna i komercyjna), by zmaksymalizwać dostępność transportu publicznego. Typowa dzielnica zaprojektowana zgodnie z zasadami TOD posiada centra komunikacyjne (stacje kolejowe, stacje metra, przystanki autobusowe lub tramwajowe) otoczone zabudową o stosunkowo dużej gęstości, malejącej w miarę oddalania się miejsc dostepu do komunikacji publicznej. Odległość do przystanku w tak zaprojektowanej przestrzeni miejskiej wynosi od 400 do 800 metrów i jest uważana za odpowiednią dla pieszego. Kolejne atrybuty przestrzeni zorientowanej na transport miejski to strefy piesze, wąskie uspokojone ulice, i zmniejszona ilość miejsc parkingowych dla samochodów osobowych.
Dzięki Annie Minkiewicz inicjatorce i głównej organizatorce cyklu spotkań z Andym Worthingtonem i Moazzamem Beggiem w Polsce, w sobotę, 5 lutego 2011r. będziemy mogli obejrzeć jedyny w Krakowie pokaz filmu Poza prawem: Historie z Guantanamo. Film dokumentalny wyreżyserowany przez Polly Nash i Andy Worthingtona, opowiadający o więzieniu i więźniach w Guantanamo.
Film opowiada o Guantanamo ze szczególnym uwzględnieniem sposobu, w jaki administracja byłego prezydneta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej lekceważyła prawa dotyczące sposobu zatrzymań, a później więzienia przypadkowych osób. W filmie zobaczymy wywiady nie tylko z byłymi więźniami i ich prawnikami, ale też z dziennikarzami, muzłumańskimi duchownymi czy specjalistami w tematyce praw człowieka.
Film został już pokazany w wielu krajach, trafiał na festwiale filmów o prawach człowieka. Tego filmu nie można przegapić, tak samo jak nie można przyzwalać na łamanie praw człowieka nawet jeśli to się dzieje na odległej wyspie.
Kino Agrafka, ul. Krowoderska 8, g. 20:00.
Po pokazie odbędzie filmu się spotkanie z reżyserem Andy Worthington’em.
Polly Nash, wyskładowca w London College Of Communication. Andy Worthington, brytyjski reżyser filmu, niezależny dziennikarz, dziennikarz śledczy autor m. in. książki The Guantanamo Files: The Stories of the 774 Detainees in America’s Illegal Prison. Publikuje w prasie światowej oraz na blogu.
Od 1 lipca 2010 roku we Francji wszystkie ulice jednokierunkowe z ograniczeniem prędkości do 30 km/godz i strefy zamieszkania (tzw. Zones 30 i Zones de Rencontre) są otwarte dla ruchu rowerowego w obu kierunkach. Zarządca drogi ma obowiązek odpowiednio je oznakować i tylko w niektórych, uzasadnionych przypadkach ma prawo nie dopuścić ruchu rowerowego pod prąd.
W ten sposób Francja, jako drugi kraj w Europie, po Belgii przyjęła jako zasadę dwukierunkowy ruch rowerowy w ulicach jednokierunkowych. Co najważniejsze, oznakowanie poziome, czyli w rozumieniu urzędników ZIKiT przymus malowania kontrapasów, nie jest wymagane prawem francuskim, a jedynie zalecane w niektórych sytuacjach.
Tymczasem prezydent Krakowa w odpowiedzi na interpelację radnych w analogicznej sprawie stwierdził, że nie ma takiej prawnej możliwości. Co ciekawe, w Krakowie kilka ulic jednokierunkowych w centrum od lat jest otwarte dla ruchu rowerowego w obu kierunkach, czyli – zgodnie ze stanowiskiem prezydenta – niezgodnie z przepisami. Jedna wąziutka ulica w Krakowie wpuszcza pod prąd samym tylko oznakowaniem pionowym nawet autobusy, kolejna – tramwaje, taksówki i rowery.
W sobotę 8 maja po tygodniu niemal bez przerwy padającego deszczu, do Krakowa zawitała nadzieja niosąca sprawiedliwość. Dało się to niezwykle łatwo zauważyć. Tereny zielone, czyt. tereny rekreacyjne Krakowa wypełnili uśmiechnięci Krakowianie. Sprawiedliwa majówka lub inaczej majówka Fair Trade odbywa się bowiem na całym świecie w drugą sobotę maja.
Powodów do radości było co najmniej kilka. Darmowe przysmaki, a do nich kawa i herbata Fair Traide oraz gra chodnikowo – planszowa “Kupuj odpowiedzialnie!” dla całej rodziny. Na pamiątkę, a może raczej ku pamięci, by znak Fair Trade przy najbliższych zakupach był w lot rozpoznawany, uczestnicy edukacyjnej zabawy pozowali do zdjęć.
Sprawiedliwy Handel to inicjatywa, dzięki której polepsza się los ponad 120 mln drobnych rolników w ubogich krajach Globalnego Południa. W Tanzanii edukacja jest bezpłatna tylko na poziomie szkoły podstawowej. Za naukę w szkołach średnich płaci się czesne, tak więc rolnicy, którzy sprzedają kawę na rynku konwencjonalnym, często nie mają pieniędzy na opłacenie edukacji swoich dzieci. Sytuacja rolników, którzy dostarczają kawę w ramach kontraktów Sprawiedliwego Handlu jest o wiele lepsza. Ich dzieci chodzą do szkoły.
Dlatego tak istotne jest podejmowanie przez Ciebie właściwych wyborów konsumenckich. Kupując coraz łatwiej dostępną i wcale nie aż tak dużo droższą, kawę Fair Trade nie tylko pomagasz innym, ale nabywasz również produkt wysokiej jakości, wytworzone z dbałością o środowisko naturalne.
To było spotkanie i będzie jeszcze jedno. Nawet momenty były – krótkie problemy z wyświetlaniem prezentacji oraz gorący / zaangażowany głos pani, która pozwoliła sobie niezgodzić się ze stanowiskiem prelegenta Chrisa Sharplesa nt. łączenia starego z nowym. I najważniejsze – wypełniona po brzegi słuchaczami sala MCK – świadectwo wagi zagadnienia przestrzeni miejskiej i żywego zainteresowania krakowian. Wg słów amerykańskiego gościa, architekta SHoP, podobne zaangażowanie przestrzenią publiczną nowojorczycy zaczęli wykazywać po atakach 11 września 2001 roku. Niedługo później rozpoczęły się prawdziwe konsultajce społeczne na temat zagospodarowania tragicznie doświadczonego kwartału Wielkiego Jabłka. Raz rozpoczęte dyskusje, w zasadzie nieustały (strefa WTC wciąż nie jest zagospodarowana), ale także rozprzestrzeniły się na inne rejony Nowego Jorku. Mieszkańcy zaczęli domagać się lepszej, przyjaźniejszej człowiekowi, zielonej przestrzeni.
Demokratyczne narzędzia pomogły nowojorczykom nakłonić ratusz do rozpoczęcia prac nad poprawą przestrzeni. Odgrodzony od rzeki Manhattan powoli, acz systematycznie się na nią otwiera. Dla mnie najciekawszym, a w wykładzie Chrisa Sharplesa tylko wymienionym, przykładem wzorowego kształtowania wysokiej jakości przestrzeni publicznej jest High Line – 2 kilometrowy park uformowany na nieużywanej i porastającej zielenią od 1980 roku estakadzie kolejowej.
I w tym kontekście pytanie z sali zadane przez współautora koncepcji zabudowania Zakrzówka, jest pytaniem fundamentalnym. Stanisław Deńko zapytał kto finansuje budowę tych wszystkich parków w Nowym Jorku. Odpowiedź Chrisa Sharplesa była jednoznaczna – parki powstają za pieniądze publiczne.
W piątek 19 lutego w księgarni CUD na Małym Rynku o g. 18 odbędzie się spotkanie z Sir Julianem Rose autorem książki Zmieniając kurs na życie. Książki zaangażowanej społecznie i jakże aktualnej w kontekście toczącej się w Krakowie batalii obywateli z zagranicznym developerem, ale i z miastem. Książki – podręcznika pomagającego lokalnie rozwiązywać globalne problemy.
Sir Julian Rose brytyjski pisarz, rolnik i aktywista społeczny, mieszka w Małopolsce i jest dobrze znany tym wszystkim, którzy interesują się przyszłością polskiej wsi, żywności i rolnictwa. Jednak w swej najnowszej książce, autor idzie dalej i podejmuje wyzwanie zasadniczej zmiany kursu w szerokim spektrum dyscyplin takich jak: rolnictwo, nauka, sztuka, zdrowie, edukacja, duchowość i polityka. Jej celem jest nadanie nowego impulsu i wizji napędzanym przez konsumpcję, zuniformizowanym i coraz bardziej pozbawionym głosu społeczeństwom. Proponuje dające się zrealizować oddolne i lokalne rozwiązania, w odróżnieniu od oderwanych od rzeczywistości “odgórnych strategii”.
Zmieniając kurs na życie, jak zapewnia autor, jest uniwersalnym wezwaniem ludzkości do przebudzenia i śmiałego zmierzenia się z najbardziej zasadniczymi wyzwaniami naszych czasów.
Dziś Światowy Dzień Kota. Przypomniało mi o tym radio (tradycyjne media jeszcze żyją), a chwilę później kalendarz K27, stworzony w ramach ściennego tygodnika ulicznego, w którym nieznane przeciętnemu Kowalskiemu czy Wójcikowi święta stały się pretekstem do artystycznych wypowiedzi młodych krakowskich projektantów. W tym roku tygodnik K27 przybrał nazwę Walpapier i jest bardziej kontrowersyjny, ale to zupełnie inna historia.
Dziś przecież Światowy Dzień Kota. Postanowiłem więc przypomnieć i pokazać mojego pierwszego kota Maxa i spełniać wszystkie zachcianki śpiących w tej chwili Miro, Molka i Toli. Ty też postaraj się by Twój przyjaciel poczuł się w tym dniu wyjątkowo.
Tym razem nie chodzi o niemieckie szybkie koleje, choć po części o komunikację. Dopiero dzisiaj dowiedziałem się o akcji In Case of Emergency, zapoczątkowanej kilka lat temu w Wielkiej Brytanii. Ma ona pomóc ratownikom dotrzeć do najbliższych osób poszkodowanego w celu pozyskania niezbędnych informacji o jego stanie zdrowia.
Ratownicy zachęcają nas do wpisywania do książki adresowej telefonu najbliższej osoby pod skrótem “ICE”. Można wpisać też kilka osób, jako ICE1, ICE2 itd. Ważne, by były to osoby znające nasze przewlekłe schorzenia, uczulenia, leki które bierzemy. Szybki dostęp do takich danych może nam uratować życie.